Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktualizacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2014

Znalezione w śmieciach #18

Znowu trafiliście do nas? Trochę czasu wysypisko świeciło pustkami, ale teraz mamy dla was dwie opowieści, albo raczej wykłady. Paweł Piechota przygotował dla was trochę materiałów na temat profesji Sapera w ZSA. Czym to się różni od Chemika i dlaczego warto zainwestować swój czas w naukę? Sprawdźcie sami. 

Saper (Paweł Piechota)
Siadaj synku, o tu, na tej kanapie.  Nie chce mi się do ciebie krzyczeć. A więc przyszedłeś do mnie po wiedzę, hę? Nie dziwię ci się, każdy by się chciał uczyć od Bombowego Boba. Masz czym płacić? Ooo tak, szkocka… Moja ulubiona, hehe. No to zaczynajmy, tylko sobie chlupnę.

Schematy Saperskie (Paweł Piechota)
Dobra, młody. Dzisiaj bierzemy się poważnie do roboty. Jak masz być saperem to lepiej uważaj, bo jedna przeoczona dziś rzecz może cię jutro wpędzić do grobu.

Tyle na dzisiaj. Jak zauważyliście, ostatnio mało się tu dzieje. Jeśli chcecie to zmienić, macie coś ciekawego do powiedzenia o Zasranych Stanach Ameryki - wrzucajcie listy do tej skrzynki
Powodzenia i do następnego usłyszenia. Niech was żaden z mutantów nie wszamie, bo nie lubimy tracić słuchaczy.

piątek, 30 maja 2014

Znalezione w śmieciach #17

Witajcie z powrotem na wysypisku! Niestety, będziemy musieli lekko przystopować z naszą chęcią powrotu do regularnego postowania, ponieważ zbliża się sesja. Zaliczenia, kolokwia i jeszcze więcej zaliczeń. Człowiek zapomina, że musi jeszcze coś na bloga napisać. Ale jednak jest - dzisiaj o pewnym małym dodatku do twojej ukochanej strzelby.

Strzelby kojarzą nam się z dwoma rodzajami ognia - albo strzelanie śrutem, albo brenekami. Trzeba przyznać, że zazwyczaj to wystarcza. Śrut skutecznie radzi sobie z większymi grupami przeciwników lub w walce w pomieszczeniach, za to breneki pozwalają wyrównać nieco szanse na większych odległościach. Mimo to, trzeba ciągle szukać odpowiedniej amunicji i wytwarzać nowe loftki. Małe urządzenie, które pozwalałoby się przerzucić na inny rodzaj amunicji bez potrzeby wymiany lufy byłoby na wagę złota, nie?

Mamy za to więcej wieści z dużego świata. Ponad miesiąc temu wyszła nowa gra z forum MGF - Królestwa, autorstwa Tomasza "Salama" Widzińskiego. Możecie o nich więcej poczytać we wpisie z forumowego bloga - o tu. Salam uczestniczył w konkursie Rzut Na Inicjatywę i zajął 3 miejsce; gratulacje. Komentarze możecie poczytać tutaj - od siebie tylko wytknę, że źle zapisano nazwę komentowanej gry.

Po sieci zaczynają za to krążyć zwiastuny i zachęty odnośnie Kreatora Krain, którego autorem jest Wojciech "Onslo" Chełstowski. Tutaj można znaleźć pierwszy wpis, a tu drugi, oba umieszczone na niedawno przez niego założonym blogu. O Kreatorze Krain przeczytać można również na blogu MGF, o tu i tutaj. Premiera Kreatora już niedługo.

EDIT: premiera nastąpiła 1.06, przeczytać o niej możecie tutaj, a pobrać Kreator możecie stąd:

Obawiam się, że na dziś to już wszystko. Następny wpis planujemy mniej więcej w połowie czerwca, ponieważ przed sesją zawsze potrzebne są zajęcia zastępcze, byle by się nie uczyć. A na razie - do zobaczenia.

środa, 7 maja 2014

Znalezione w śmieciach #16

Gdy słońce schowało się za horyzontem, ludzie pracujący na wysypisku mogli wreszcie wyjść rozprostować nogi. Ukrop panujący za dnia skutecznie zniechęcał do wychodzenia z hangaru. Człowiek miał tylko ochotę leżeć i rozpływać się na starym materacu. Ale trzeba było posortować śmieci i rupiecie, przeczyścić broń i zająć się całą masą innych dupereli. Mieszkańcy złomowiska przesiedzieli więc prawie cały dzień w warsztacie, który omiatany był chłodnymi powiewami samotnego wiatraka stojącego w kącie.

--------------------------------------------------------------------------------

Witajcie ponownie! Dzisiaj do zaprezentowania mamy kolejny tekst dotyczący broni, ale tym razem od Lemina - mówi on o... a zresztą, sami przeczytajcie.

Łódki i Ładowniki 'En Bloc' (Leminkainen)
Dzisiaj na warsztat weźmiemy dwie metody szybkiego ładowania magazynków. Na pierwszy ogień pójdzie łódka nabojowa, a potem wymyślone przez Manlichera ładowniki en bloc.

Chcielibyśmy pogadać również o pewnej akcji, którą już jakiś czas temu zaczął nasz znajomy z MGF, Skavenloft. Otóż chodzi o akcję "Otwarty Blog", która w skrócie polega na tym, że jeżeli posiadasz jakiś tekst, którym chciałbyś się podzielić z resztą świata, ale nie masz gdzie - to my udostępnimy ci takie miejsce.


Oczywiście dochodzą pewne ograniczenia, ale wiążą się one z tematyką naszego bloga - tekst musi dotyczyć Neuroshimy, no nie ma zmiłuj. Jakbyśmy zaczęli wstawiać nasze codzienne przemyślenia, to bardzo szybko zrobiłby się z tego blog nastolatka z tumblr, albo coś w tym stylu. No a nie o to tu chodzi. Tak więc - jeśli masz artykuł, to my udostępniamy miejsce. Przed tekstem pojawia się krótka notka o tym kto go napisał, kim jest i inne takie - jeśli autor chce, oczywiście. To czy się przedstawi nickiem, czy z imienia i nazwiska, to już nie nasza sprawa. Tekst zostanie sprawdzony pod kątem ortografii, poprawimy ewentualne błędy i całość pojawi się w kolejnej aktualizacji. Tą informacją się z wami żegnam i mam nadzieję, że ktoś skorzysta.

--------------------------------------------------------------------------------

Stojąc na placu zobaczyli jednak małą grupkę czekającą pod główną bramą. Inwalida z rewolwerem leżącym na kolanach podjechał do furtki. Coś tam mamrotał z nieznajomymi, po czym zaprosił ich do środka i wrócił do swoich współpracowników.
- Zajmijcie się nimi. Potrzebują części do samochodu, ale nie mają jak zapłacić - splunął na wyschniętą ziemię.
- A ktoś musi poukładać graty za warsztatem. Ruchy, ruchy, jeszcze nie zapadła noc!

środa, 23 kwietnia 2014

Znalezione w śmieciach #15

Stara zardzewiała brama z jękiem opadła na ziemię. Próg złomowiska przekroczył średniego wzrostu mężczyzna z przewieszonym przez ramię Mauserem. Piach cicho chrzęścił, gdy podróżnik zbliżał się z każdym kolejnym krokiem do niewielkiej szopy, zbudowanej z blachy falistej i pozbijanych razem desek. Chwycił kłódkę u drzwi i wyciągnął z kieszeni klucz. Ostrożnie otworzył stary zamek i wszedł do środka. Drzwi zamknęły się za wędrowcem.
W środku paliła się zawieszona u sufitu żarówka. Mężczyzna odłożył broń na stół, ściągnął płaszcz i walnął się na pryczę pod ścianą. Musiał odpocząć. To była długa podróż.

--------------------------------------------------------------------------------

Nadszedł czas na mały update. Ile to już nie pisaliśmy...? Będzie z kilka miesięcy. Cóż, tak to się czasem w życiu układa, że niektóre pasje trzeba odłożyć na bok. Ale nie należy również znikać bez wyjaśnienia, choćby dla tych kilku czytelników - no nie wypada. Tak więc do rzeczy: od prawie roku (albo już rok?) działamy na forum MGF, niegdysiejszej RPGManufacture. Początkowo jako zwykli użyszkodnicy, a od kilku miesięcy jako Admin (Sid) i Moderator (Seth). Forum zabiera nam dużo czasu, a jednocześnie pozwala na tak bardzo potrzebną interakcję z innymi ludźmi. Oprócz różnych projektów, jakie ludzie wymyślą, próbujemy też tam stworzyć 3 dość ważne dla nas dodatki do NS. Dość spore, muszę powiedzieć. I nie ukrywając, idzie nam to cholernie mozolnie... ale o tym zaraz. Oprócz forum pochłonęło nas również życie prywatne, czytaj studia (no, głównie). Sid jest na dość ciężkim kierunku, który wymaga od niego dość sporo zakuwania. Seth z kolei ma po prostu dużo zajęć i wraca zjebany do domu. A ponieważ forum ogarniamy jako pierwsze, to często nie starcza nam już sił na pisanie czegoś na bloga. Tym bardziej gdy angażujemy się w projekty forumowe, o co naprawdę nie trudno. To z kolei sprawia, że gdy już wejdziemy na bloga z zamiarem napisania czegoś, to... no nic. Pustka w głowie. Zmęczeni odkładamy to, bo przecież "jutro też jest dzień". A blog usycha i kurzem się toczy.

Tak wygląda sytuacja ogółem. Dochodzi do tego jednak pewna rzecz, która była do przewidzenia - zmęczenie samym systemem. Czujemy się zmęczeni tym światem, napisaliśmy już do niego całkiem sporo rzeczy i powoli dociera do nas, że nie bardzo jest o czym jeszcze pisać. Często łapiemy się, że nowy pomysł został już gdzieś opisany, bądź jest zbyt trywialny by mieć jakikolwiek głębszy sens. Mimo to, mamy jeszcze kilka asów w rękawie. Nie jest to nasz ostatni wpis, o nie!

Wspomniałem o dodatkach do NS, które tworzymy na forum MGF. Są to dość spore projekty, za które na głupiego zabraliśmy się na raz. Co oczywiście skończyło się tym, że żaden jeszcze nie jest skończony. I najpewniej w najbliższym czasie nie będzie, choć celujemy z ukończeniem pierwszego na wakacje. Te dodatki to Hawaje, Hazard i [TOP SECRET].

Hawaje - znudzeni kontynentem skierowaliśmy swoje oczy ku najdalszemu stanowi USA. Początkowo była to praca na konkurs Portalu, ale z racji ograniczenia ilości znaków musieliśmy bardzo ścieśnić historię archipelagu i wszystkie opisy. Skutek? Nierealny scenariusz, w którym dziury logiczne odstraszają na kilometr. Zbyt wielka idea nie zmieściła się w zadanych ograniczeniach. Aktualnie piszemy nationbooka jakby od nowa, bazując na feedbacku zebranym na forum (tu wielki shoutout do Salama, facet bardzo nam pomógł, inni zresztą też). I właśnie Hawaje planujemy skończyć na wakacje.

Hazard - projekt niejako przekazany nam przez ówczesnego administratora forum i pomysłodawcę suplementu, Yarina. Włożyliśmy w niego sporo pracy, ale pojawiło się parę zarzutów na forum, więc również jest poprawiany. Szczerze mówiąc, to projekt czeka na dwa rysunki, których za cholerę nie chce mi się robić... więc ten tego, jeszcze trochę poczeka.

[TOP SECRET] - nazwy nie mogę ujawnić, bo projekt de facto nie jest nasz, a tylko w nim pomagamy. A nie chce mi się pisać do autorów i pytać ile można powiedzieć, bo to tylko zbędna wymiana e-papieru. W skrócie, dodatek ma być o wszelkiego rodzaju narkotykach. Niestety, tu już zatrzymanie prac nie zależy od nas, ale mamy nadzieję, że szybko się wznowią, bo jest tam naprawdę cała masa dobrego towaru.

I tak by się przedstawiała sytuacja na dzień obecny. Seth hasa sobie po poligonach z bronią i bawi się w żołnierza, a Sid siedzi w laboratorium i przelewa jakieś ciecze w probówkach. Na koniec mała porcyjka wypocin Setha na temat rewolwerów i tego jak bardzo schrzaniono je w podstawce.

Rewolwery (Seth)
Rewolwery zostały opisane dość ubogo, zarówno w Neuroshimie 1.5, jak i w Ołowiu. I chodzi mi tu przede wszystkim o mechanikę działania. Mnąc i wyrzucając tamte zapisane kartki, przejdźmy do trochę bardziej szczegółowo rozpisanych mechanizmów rewolwerowych.

--------------------------------------------------------------------------------

Drzwi ponownie się otworzyły. Z trudem przejechał przez nie starszy facet na wózku. Rzucił tylko okiem na leżącego na pryczy człowieka - dobrze, że wrócił. Lekki uśmiech zagościł na twarzy inwalidy. Może teraz wszystko będzie jak dawniej.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Znalezione w śmieciach #14

Witajcie na wysypisku! 
Dzisiaj dowiecie się trochę o leworęcznych (sam do nich należę) oraz ich problemach i przewagach (dziękujcie Leminkainenowi), powiem wam nieco o zmutowanym skorupiaku, a Seth zaprezentuje kilka sztuczek ze swojej indiańskiej młodości. Leminkainen - opowiadaj. 

Leworęczność (Leminkainen)
Według statystyk, co dziesiąta osoba jest leworęczna. Raczej nie można się spodziewać, żeby jakoś szczególnie to się zmieniło od czasów, kiedy gówno wpadło w wentylator. Istnieje więc dosyć duże prawdopodobieństwo, że ty lub któryś z twoich znajomych wyróżniacie się z tłumu leworęcznością. Oczywiście ma to swoje wady i zalety, do których od razu przejdziemy.

No i tak to jest. Czasem lepiej, czasem gorzej... Ale bez zbędnego rozczulania - oto kilka słów o potworze, który odciął mi nogę. 

Amputator (Sidson)
Wyobraź sobie teraz, że ze stworzonek wielkości powiedzmy wielkości mniej więcej 15-30 centymetrów powstały monstra dorastające do metra... Ech. 30 centymetrów to gdzieś dwa razy tyle ile ci wisi między nogami, a metr to orientacyjnie połowa twojego wzrostu. No i wyobraź sobie, że tak jak przed wojną mieszkały tylko w wodzie, tak teraz potrafią zrobić sobie przechadzkę po plaży. Ich szczypce teraz nie odcinają kciuków, tylko łydki - tak straciłem swoją. 

Przez tą przerośniętą krewetkę jestem jednonogi. Dobra, Seth - opowiadaj o tym, czego to się nie nauczyłeś jeżdżąc konno w dzieciństwie. 


Sztuczki Jeździeckie vol. 1 (Seth)

Pakiet sztuczek pomagających tym, którzy zdecydowali się na poruszanie się pojazdem najbardziej ekologicznym - koniem.

Tja... Jak chcesz to z tych wszystkich śmieci zbuduję Ci metalowego konia. Nawet zamontuje mu klakson imitujący rżenie. Miej coś od życia... A wy co tu jeszcze robicie? Macie jakieś pytania, coś się nie podobało, albo was zachwyciło - mówcie albo piszcie.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Znalezione w śmieciach #13

Siemka! Znowu przyszliście posłuchać naszych opowieści? Fajnie. Bez zbędnego przedłużania - Seth opowie wam o maszynach, jakie widział w okolicach Wielkiego Ścieku.

Pełzacz (Seth)
Żyją nad brzegiem rzeki. Wygrzebują w nasiąkniętej trucizną ziemi płytkie tunele, jamy. Budują w nich swoje legowiska. Nikt nie zna ich motywacji, ich celu. Wiemy, że to w połowie ludzie. Używają narzędzi, broni. I to nie jakiś prymitywnych. Naszych narzędzi, naszych broni.
Wiemy, że w połowie to zwykłe maszyny. Ludzkie torsy przytwierdzone do mechanicznego modułu z wieloma odnóżami.

W sumie może sprawiłbym sobie takie nóżki... Leminkainen ma dla was porcję informacji o pewnym rodzaju amunicji i broni nią strzelającej. Posłuchajmy...

Pistolety Kalibru .25ACP (Leminkainen)
Nie tak dawno rozmawialiśmy o naprawdę potężnych karabinach. Dzisiaj pogadamy o czymś niemal zupełnie przeciwnym -pistoletach strzelających amunicją .25 Automatic Colt Pistol w skrócie nazywanym .25Auto lub .25ACP

Na koniec trochę ode mnie... Większość z was uzna mnie za wariata, ale największym potworem postapokalipsy jest właśnie człowiek.

Najwyższy czas dowiedzieć się, czego nikt ci nie powie.
Że w życiu tak niekiedy jest, że potworem jest człowiek.
I nagle przyszło walczyć ci, z własnymi myślami.
Bo przecież ludzi bronić masz, przed potworami.

Na koniec pewna wesoła wieść: słyszeliście o takim miejscu jak RPGManufacture? Banda nerdów, która zebrała się i tworzy gry RPG. Jednak przyznam wam się w sekrecie, że jestem jednym z nich... podobnie jak Seth. Tak, tak, to ich logo jest na lewo od wejścia na wysypisko. Jednak nie o tym miałem mówić... KRONIKA to pierwszy system, który opuszcza Manufacturę i wychodzi do ludzi. Łapcie wskazówki jak dotrzeć na bloga twórcy. A naprawdę warto!


Na tym kończymy. Do usłyszenia za tydzień!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Znalezione w śmieciach #12

Witajcie! 
Nadchodzi kolejna porcja newsów z wysypiska. Wiedzieliście, że po wojnie były pisane książki? Pisane ręcznie, kilkunastostronnicowe książeczki z bajkami dla dzieci na przykład. W jednej z nich dało się znaleźć takie coś...

Lucas "Wątły Kojot" (Sidson)

Nigdy nie był wzorem mężczyzny. Nawet urodził się chuderlawy, wątły, mały... Porzucony w pieluszkach na pustyni niedaleko Teksasu, został odnaleziony i wychowany przez Indian z plemienia Wind Chasers i obdarzony imieniem Wątłego Kojota. Przygarnęła go najstarsza z matek plemienia – Milcząca Krowa. Była to niema, gruba starucha, a jej zajęciem w plemieniu było doglądanie bydła – stąd jej imię plemienne.

Ech. Smutne jest to, że raczej nikt taki nie obali baronów. Ale w coś wierzyć trzeba. No ale nie smućmy się tak. W końcu nie muszą tam jeść kamieni... Tak mi przyszło na myśl... Rozmawiałem ostatnio z Sethem i powiedział mi o ludziach, którzy twierdzą, że jak będą wystarczająco długo się czegoś uczyć, to będą w tym najlepsi niezależnie od predyspozycji. Inni uparcie twierdzą, że potrafią wszystko. Co ty mi wtedy odpowiedziałeś, Seth?

Opcjonalne Zasady Umiejętności (Seth)
W naszym małym gronie odbyły się kiedyś rozmowy na temat relacji między umiejętnościami i współczynnikami. Chcieliśmy wtedy coś w tej kwestii zmienić, bo zauważyliśmy, że dochodzi do nierealnych sytuacji, np.: gdy ktoś z wysoką Zręcznością, ale brakiem Prowadzenia Pojazdów, zasuwa samochodem jakby robił to na co dzień. Wynikiem tych przemyśleń był trochę zmieniony system umiejętności i współczynników.

No właśnie. Totalnie się z Tobą zgadzam. Na koniec jeszcze krótkie przemyślenia Leminkainena na temat zasięgu tych malutkich, babskich pistolecików... Nie mów, że też takiego używasz?

Zasięg Pistoletów Kieszonkowych (Leminkainen)
Omówimy zasięg pistoletów i rewolwerów kieszonkowych. Według podręcznika kule po przeleceniu dystansu 20m trafiają na magiczną barierę i spadają na ziemię. Nie brzmi to zbytnio prawdopodobnie, nie uważasz? 

To tyle. Miłego poczytywania. 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Znalezione w śmieciach #11

Witajcie! 
Dzisiaj kolejna porcja opowieści od ludzi z wysypiska. Bez zbędnego przedłużania zacznę od opowieści o pewnej dziewczynie z Texasu. 

Maria Slender (Sidson)

Urodziłam się na południu. Okolica była dość spokojna mimo bliskości Neodżungli, więc dorastałam w spokoju, dobrych warunkach i mocnej rodzinnej tradycji. Od małego byłam przysposabiana do zawodu przez matkę. Byłam w końcu najstarszą dziewczyną w domu. Niestety młodsza siostra, Catrina, nie podzielała mojego entuzjazmu jeśli chodzi o leczenie i wytwarzanie leków. Ona wolała duże spluwy i szybkie bryki. Nie żeby była jedyna w Teksasie (choć trudno znaleźć kogoś stamtąd, kto lubiłby samochody), ale była dziewczyną, co w połączeniu z jej hobby i konserwatywną rodziną źle wróżyło. 

Fajna babka swoją drogą. Czasami ją jeszcze spotykam. Czy znalazła siostrę? Popytajcie w świecie, a może jeszcze o niej usłyszycie. A teraz nasi spece od broni. Który pierwszy? Leminkainen? Czemu nie... Opowiedz im o tych wesołych wyrzutniach.

Rodzina RPG-7 (Leminkainen)
Dzisiaj pomówimy o RPG 7 i jego klonach. RPG czyli Ruchnoy Protivotankovyy Granatomyot ( Ręczny Przeciwpancerny Granatnik) został opracowany na początku lat 60 jako następca RPG 2 który nie był w stanie spenetrować pancerzy nowych czołgów. Jest to konstrukcja prosta, niezawodna i efektywna dzięki czemu stała się, podobnie jak AK i SWD, wielkim sukcesem eksportowym oraz doczekała się licznych kopii.

No i na koniec coś od Setha. Co to będzie? Spójrzcie sami. Ja nie chcę wam za dużo zdradzić.

IMI Jericho (Seth)
Widzisz to maleństwo? Łudząco podobne do Desert Eagle'a, prawda? Cóż, zrobione przez tą samą firmę - Israel Military Industries. Jericho ma dość ciekawą historię. Wywodzi się od czechosłowackiego CZ-75, a jego prototyp był budowany na włoskich częściach. Dopiero jak się okazało, że konstrukcja jest dobra, IMI zaczęło produkować go u siebie.

I to tyle. Postaramy się mieć nowe historie częściej i w mniejszych dawkach. W końcu, kto chciałby siedzieć długo na wysypisku?

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Znalezione w śmieciach #10

Uuu... Jubileuszowe dziesiąte spotkanie... Nie powiem, że się nie cieszę. Fajnie, że trochę osób tu wpada, trochę mniej zostawia komentarze, ale cóż... nie można mieć wszystkiego. 

Dzisiaj aktualizacja będzie mniejsza (objętościowo, ale nie ilościowo) - dużo spraw pozawysypiskowych się zebrało, więc średnio był czas aby przygotować dla was długie opowieści. Dlatego dzisiaj opowiemy wam o kilku fajnych trikach, które widzieliśmy na żywo lub umiemy wam pokazać. A więc rozsiądźcie się i słuchajcie najpierw Leminkainena:

Dwa w Jednym (Czasie) (Leminkainen)
Ta sztuczka ponoć wywodzi się od walczących w Afganistanie żołnierzy Specnazu. Wystrzeliwali oni pierwszy nabój z granatnika po stromym torze, ładowali następny i odpalali go bardziej płasko. Oba pociski dolatywały mniej więcej w tym samym momencie i siały o wiele większy zamęt niż pojedyncze strzały.


Mad Minute (Leminkainen)

Podczas przeładowania oko i przyrządy celownicze pozostają wciąż w lini, szukają następnego celu. W sumie najcięzej się przyzwyczaić do tego że kątem oka widzisz ruch dłoni. Jeśli dobrze się do tego zabierzesz i trochę poćwiczysz to dojdziesz do takiej wprawy że zanim skończysz przeładowywać i sięgniesz do spustu będziesz już miał broń wycelowana w kolejny cel.

Mozambique Drill (Leminkainen)

Technikę tę opracował Jeff Cooper, teoretyk i praktyk strzelectwa sportowego i praktycznego, na podstawie doświadczeń swojego ucznia Mike’a Rousseau z walk w Mozambiku. Miał on pare sytuacji w których pomimo wpakowania dwóch strzałów w klatkę piersiową naćpany i zdeterminowany przeciwnik był w dalszym ciągu zdolny do walki. Rozwiązanie było proste – dwa strzały w klatkę piersiową a kiedy przeciwnik się zachwieje trzeci strzał w głowę.

No, jak widzicie, coraz bardziej wojskowo się robi na wysypisku. To dla was za mało? Więc patrzcie, co przygotował dla Was Seth:


Śmierć w Tłumie (Seth)

Anthon był dziwnym człowiekiem. Bardzo cichy, ale pewny siebie, uwielbiał bawić się nożami wszelkiej maści. Jego ulubionym popisem był, jak to sam nazwał, pochód inwalidów. Facet szedł przez tłum, a ludzie za nim zaczynali potykać się, upadać, chwytać za uda - wszystko przez mały nożyk do obierania owoców w jego dłoni.

Szybka Rozbiórka (Seth)

Nowy York jest miejscem, gdzie można znaleźć najwięcej wykształconych ludzi, szczególnie inżynierów - prężnie się rozwijają, ciągle budują, to i nie dziwota. Ale zanim się postawi coś nowego, często trzeba usunąć coś co stało tam wcześniej. Tą wiedzę można zastosować też do innych celów.

Take Cover! (Seth)

Kiedy walczysz na Froncie zazwyczaj działasz odruchowo. Wypruć cały magazynek, podnieść inny karabin. I kiedy słyszysz jeszcze jakiegoś oficera, który cudem ocalał i jeszcze wrzeszczy „Take cover!”, to wiesz, że trzeba się schować. I to szybko.

Seth to niby snajper, a patrzcie jak dużo rzeczy poza tym umie... Ja wam opowiem o kilku zabawnych sztuczkach, które pozwalają wam pod kogoś się podszyć lub... po cichu wsunąć mu coś do kieszeni.


Kookabura (Sidson)

Jak byłem w NY, to spotkałem tam jednego gościa. Okazał się być tajniakiem rządowym i podszywał się pod mojego wspólnika. Ubierał się jak on, nałożył dopasowaną maskę... jednak najlepsze było to, że mówił dokładnie tym samym głosem, co Jack. Nie wiedział, jednak, że dzień wcześniej Jack zarobił ode mnie kulkę  w czerep, bo chciał zwiać z ładunkiem. To samo zrobiłem z tajniakiem.

Przedrzeźniacz (Sidson)

Kiedyś byłem na północy, na Froncie. Dni i noce mijały wśród odgłosów walk i huku wybuchów. Jednak czasami, gdy wszystko ucichało przy ognisku siadał Robert i zaczynał swoje opowieści. Opowieści opowiadały o nas, żołnierzach frontowych, naszym dowództwie, molochu... Jednak Rob miał niesamowity dar parodiowania odgłosów i głosów, przez co potrafiliśmy się śmiać, mimo braku powodów.

Kukułka (Sidson)

Mówią, że największą sztuką jest zabrać komuś coś z kieszeni. Błąd. Największą sztuką jest takie umieszczenie mu czegoś w kieszeni, żeby nie wiedział, że coś dostał. Bo trudniej jest włożyć niż wyjąć. Taka uniwersalna maksyma dla Ciebie, młody.

Mam nadzieję, że się podobało. Do zobaczenia za dwa tygodnie!


Ogłoszenia:

1. W ramach wsparcia blogowego zarzucę was adresami innych ludzi piszących na temat ZSA:
Neuroshima Mistrza Gry by Yarin
Cleaner's Shelter by trx
Szczurzy Schron by SilverRAT
Bar pod Martwym Mutkiem by Bartosh
2. Jeżeli macie jakieś inne godne polecenia blogi/strony o Neuroshimie - chętnie poznamy.
3. Ponownie nakłaniam twórców RPG do dołączenia do inicjatywy RPGManufacture. Jeśli próbowaliście kiedyś stworzyć własny system/setting i coś nie stykało, albo macie pomysł i chcecie go poddać konstruktywnej krytyce - to forum jest dla was. Adres: http://rpgmanufacture.pl/

poniedziałek, 20 maja 2013

Znalezione w śmieciach #9

To znowu my! Wysypisko znowu ma dla was nowe opowieści! Jeżeli szukacie części do samochodów - są po lewej. Po prawej składujemy elektronikę. Jeśli jednak zostaniecie tutaj trochę dłużej, to posłuchacie opowieści trójki z nas. Mnie i Setha już znacie. Teraz czas na Leminkainena... Nie zmieniajcie tego na Leming, bo może wam coś zrobić. Dzisiaj opowie wam trochę o historii broni przeciwpancernej... Tak, tej na Molocha... oraz co nieco o trochę innym paliwie do waszych fur. Zainteresowani? To słuchajcie!

Rusznice p-panc. (Leminkainen)
Ok chłopcy, dzisiaj pogadamy o tym co wszyscy lubią, czyli o naprawdę dużych i mocnych spluwach...

Gaz Drzewny (Leminkainen)
To nie jest urządzenie do pędzenia bimbru. Choć muszę przyznać, że jest co najmniej równie użyteczne. To co widzisz to generator gazu drzewnego, czyli ustrojstwo pozwalające korzystać z samochodu bez potrzeby martwienia się o benzynę.

Ciekawe? Tak sądzę. Mnie zaciekawiło. Teraz stały bywalec wysypiska, Seth powie wam co nieco o zachodnich pustyniach i o żołnierzu, który naprawdę wyżyłował swoje umiejętności.

Dolina Śmierci (Seth)
Podczas Wojny, pustynia zbytnio nie ucierpiała. Było tam za gorąco, więc wojskowi nie mieli tam żadnych baz. Ale w czasach po Wojnie, pogoda zachowywała się jak dziwka. To deszcze, to upały, to śnieżyce. Problem z tą pustynią jest taki, że to właśnie tam to wszystko się kumuluje. Wychodzą czasem naprawdę dziwne połączenia, np.: z kumplem raz widzieliśmy jak śnieżyca spotkała się z tornadem. 

Power Gaming - Support Gunner (Seth)
Wracając do power gamingu - tym razem skupimy się na bardziej społecznym strzelcu, nie cholernym odludku, który lubi strzelać z półtora kilometra. Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia przeznaczenia tej postaci.
Support - mówi samo za siebie. Taki koleś będzie wspomagał drużynę w określonych dziedzinach, dość skutecznie muszę powiedzieć.
Gunner - sugeruje, że coś znów przekombinujemy ze strzelaniem. Podpowiem, że wywalimy kary za jakikolwiek ruch.

Na koniec moja kolej. Ja powiem wam trochę o Obserwatorze, czyli wspomaganiu dla Snajpera. Seth twierdzi, że go nie potrzebuje, ale... On miał szczęście do pogody. Ach, no i jeszcze historia jednej z kobiet, które lubiłem, ale niestety już nie utrzymujemy kontaktu. Przez jednego człowieka. Kogo? Posłuchajcie.

Obserwator (Sidson)
Snajperzy są uznawani za bohaterów. Zbierają zaszczyty, o nich się mówi… Ale mało który strzelec potrafi strącić komuś łeb z kilometra, podczas deszczu i zawieruchy. Mając Ciebie obok, jest w stanie to zrobić. Ty potrafisz siedzieć godzinę ze snajperką i patrzeć. Mierzysz jakieś wiaterki i potem oznajmiasz wszystkim, że drużynowy snajper, jeżeli nie weźmie pod uwagę wilgotności i obrotu ziemi, to nie trafi. Po prostu pocisk przeleci po prawej stronie głowy wroga. A strzelec grzecznie pyta: „O ile i w która stronę skorygować?”

Sergio Donovan (Sidson)
Jego historia zaczyna się niemal sielankowo. Jako syn Emilio Donnovana, jednego z szefów mafii Detroit, od urodzenia miał wszystko, czego zapragnął. Ubrania, kolegów, zabawki, niewolników... Ojciec spełniał każdą jego zachciankę. Jednak Sergio uwielbiał matkę – Valerię. Ojciec nie miał dla niego dużo czasu, ona spędzała z nim całe dnie. Może dlatego Emilio uważał, że jego syn nie będzie nadawał się do zajęcia jego stanowiska.

To byłoby na tyle. Jeszcze na koniec kilka ogłoszeń.
1. Po lewej stronie od wejścia znajdują się wytyczne, jak dotrzeć do namiotu każdego z ludzi, którzy się tu wypowiadają. Odpowiednio podpisane ich ksywkami.
2. Nasze wysypisko zaczęło współpracę z RPGManufacture. Spotykają się tam ludzie pełni wyobraźni i lubiący rozmawiać na temat gier fantasy, postapo i innych. Jeżeli macie trochę czasu, to polecam zajrzeć tutaj.
3. Jeżeli macie propozycje, o czym chcielibyście usłyszeć, albo poznać nasze zdanie na jakiś temat - piszcie w komentarzach.

4. Komentarze również się troszkę zmieniły; Moloch zasypywał nas swoimi szpiclami, masą żelaznego spamu, więc teraz trochę bardziej kontrolujemy czy to akurat ludzie odwiedzają wysypisko.
Na tym kończymy na dziś! 

poniedziałek, 6 maja 2013

Znalezione w śmieciach #8

Witajcie ponownie!
Jak obiecaliśmy, tak robimy. Minęły dwa tygodnie i na wysypisku zaczynamy opowiadać nowe historie. Pewnie wam nie mówiłem, ale zanim różne okoliczności losu przykuły mnie do tego wózka, to byłem jednym z najlepszych Gladiatorów w Zasranych Stanach Ameryki. Dlatego teraz chcę wam przekazać swoje spostrzeżenia na temat walki kontaktowej. Jednak poczekajmy jeszcze chwilę, bo zaraz Seth powinien wrócić... Już idzie. W każdym razie dzisiaj dowiecie się dużo na temat walki wręcz ode mnie oraz sporo o tym co wszyscy lubią nazywać "gunfight". 


Nowa Mechanika Walki Wręcz i Gunfightu

No a skoro zacząłem o tym, że byłem Gladiatorem, to powiem wam, że Gladiatorzy to jedne z najpotężniejszych postaci w naszym świecie. Dlaczego? Spójrzcie sami!


Power Ranger - Gladiator w innym wydaniu

No tak, tak... Niewielu potrafiło tak wiele za tak niewiele. No ale jeżeli spojrzymy na to obiektywniej, to żaden Gladiator nie wygra z dobrze ustawionym Snajperem. Prawda Seth?

Power Gaming - Snajper

I to by było na tyle. Jeżeli chcecie więcej, to komentujcie, przekazujcie wiadomość o nowych opowieściach dalej... i jeszcze raz komentujcie. 


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Znalezione w śmieciach #7


Witajcie znowu! Oj długo nas nie było, złomowisko prawie rozkradli, ale wróciliśmy z masą przygód. Seth musiał się trochę zmęczyć, żeby popychać wózek staruszka Sidsona, ale jakoś to znosił.
Ale dość gadania. Dzisiaj porozmawiamy o kilku bardzo nieprzyjemnych rzeczach, jakie mogą was spotkać na Froncie (opowieści Setha) oraz o mniej lub bardziej płynnych potworkach (po historie o nich zapraszam do Sidsona).


Ropniaki (Sidson)

Stacja paliwowa, na której się zatrzymałem jako ochroniarz, była ogromna. Codziennie tankowało tam nawet sto pojazdów! Którejś nocy usłyszałem dziwne hałasy z wnętrza kanistrów i zbiorników z paliwem. Hałasy, które słyszeliśmy każdej nocy konwojowania. Wtedy też pierwszy raz zobaczyłem te stwory. Okrągłe ciałko z wielkimi oczami, krótkie rączki i nóżki tworzyły raczej groteskowy obraz. Jednak były ich setki. 

Żelkoty (Sidson)

Z wyglądu przypominają duże koty lub średniej wielkości psy, jednak nie da się ich pomylić z ich zwykłymi odpowiednikami. Dlaczego? Z wielu powodów: po pierwsze i najważniejsze: są niemal całkowicie przezroczyste. Ich ciało zdaje się być błękitno-żółtą galaretą, w której ciągle wędrują elektryczne iskry. Jedyne nieprzezroczyste części ich ciał to szczątkowy układ kostny, pazury i zęby.

Projekt #47 (Seth)

W momencie upadku bomb oraz podczas Wojny, #047 jako jedyny pozostawał pod kontrolą ludzi, głównie dlatego, że roboty te nigdy nie zostały wyposażone we własną SI. Ludzie musieli mieć nad nimi pełną kontrolę podczas akcji ratunkowych. W pierwszych miesiącach Wojny bardzo szybko wyprodukowano nowe moduły o przeznaczeniu bojowym. Kiedy ludzie zrozumieli, że przetrwają tylko w schronach, zabrali ze sobą roboty. W tym samym czasie formujący się właśnie Moloch przejął fabryki, mieszczące się głównie na północy z powodu łatwego dostępu do surowców (węgla, żelaza i innych metali), i zmodyfikował linię produkcyjną numeru czterdzieści-siedem wmontowując w nie układy scalone, mikroprocesory, dyski i cały ten szajs, który sprawił, że stały się podwładnymi Bestii. 

Avatar (Seth)

Wśród dzieci Nocy jedno budzi szczególne przerażenie. Mówię to jako przestrogę dla tych, którzy zapuszczą się w niezbadane tereny Bestii. Zanim tu trafiłem tułałem się w ciemnościach, walcząc o przeżycie z Jej dziećmi. Widziałem rzeczy, których wy prawdopodobnie nie zdołacie nigdy ujrzeć. Co mną kierowało? Sam nie wiem. Życie bez ludzi jest tragedią, umysł szuka tylko jednego: osoby, z którą można porozmawiać. W tych niezbadanych ciemnościach trafiłem na stary magazyn. W środku stały maszyny, ale wszystkie nieaktywne. Zatrzymałem się tam na noc i nawet nie przypuszczałem co zobaczę.

I to by było na tyle. Od teraz nowe historie opowiadamy co około dwa tygodnie. Liczymy na to, że znowu będziemy mieć dużo słuchaczy. Do zobaczenia.

sobota, 2 kwietnia 2011

Znalezione w śmieciach #6

Nareszcie! Witajcie znowu!
Długo nas tu nie było, co? Ech. Jeździłem sobie z Sethem po Stanach, bo się trochę zasiedziałem na wysypisku. Teraz już jesteśmy z powrotem. Na początek poznajcie Phoebe - nasz nowy nabytek. Wcześniej zrobiła kupę dobrego dla wysypiska, ale nie wiedzieliście, że to ona. Tak. To ona poukładała wszystkie graty na tym blogu i odpicowała naszą tablicę z ogłoszeniami. Niektórzy się śmieli, że zmieniła szatę graficzną. A co to jest? Strona w ten... no... w Sieci? Nieważne. Phoebe była kiedyś w Vegas i teraz ma wam coś do przekazania.

Szuler (Phoebe)
Kiedyś powiedziałbym, że musisz być z Vegas, bo gdzie indziej byś się tego nauczył? Chyba nie w Nowym Jorku. Ale teraz wszędzie są tacy popaprańcy jak ty, dla których pierwszą zabawą w dzieciństwie jest poker, a bez kart czują się jak bez ręki.

Ech... Przed wyjazdem obiecałem wam Bunkier Braci Brown. Pamiętacie? Właśnie. To teraz wam o nim opowiem. A potem o miejscu, gdzie zawędrowaliśmy z Sethem - o Uniwersytecie Princeton.

Bunkier Braci Brown (Sidson)
Bracia Brown mieszkają w wojskowym bunkrze znajdującym się na terenie zniszczonej bazy wojskowej. Po atakach z początku wojny, tylko ten jeden bunkier nadawał się do użytku. Gdy znaleźli go bracia, był pełen szkieletów żołnierzy. Brown przeczesali całą bazę, wybrali co potrzebniejsze rzeczy i zamieszkali w bunkrze. Wtedy jeszcze... normalnie się odżywiali.

Princeton (Sidson)
Witamy w Princeton, najważniejszym ośrodku badawczym powojennych Stanów! Uniwersytety w Nowym Jorku i w Chicago zostały zniszczone, a to co odbudowano jest tylko cieniem dawnej świetności. Stanford zajął się destylacją dragów dla Vegas. A my nadal kształcimy najlepszych naukowców!

Tak było! No mówię wam! Byliśmy jeszcze... Nie. Nie będę wam opowiadał o tych potomkach SSmanów. Seth! Ty lubisz mówić o tych chorych żołnierzykach! I co z tego, że to już nie są tacy sami naziole? Co z tego, że nie walczą z Żydami? Nadal dbają o tą chorą "czystość rasy".



Postapo SS (Seth)
Naziści przetrwali, chowali się po kątach. Po 30 latach się skontaktowali, utworzyli coś w rodzaju tajnego stowarzyszenia w USA. Dlaczego tam? Nie wiem. Ale nie były to już te posrane parafaszystkowskie gówna, tylko normalne zrzeszenie ludzi o tych samych poglądach. Planowali, kręcili, zdobywali władzę.

Dobra, Seth. Dokładnie tak było. Teraz na poprawę humoru opowiedz o Los Angeles. Mówicie, że już o tym było? Milton mówił? A Seth widział inaczej! I co? Jesteś pewny, że chcesz fikać? Jesteś ty kontra 20 ludzi z gnatami. No właśnie. Siedź cicho.

Los Angeles (Seth)
LA jest podobne do Vegas pod wieloma względami. Jednak Los Angeles jest bardziej kulturalne, rodziny mafijne szybko pozbywają się wszelkich zadymiarzy. Chcesz się poczuć jak za dawnych lat? Chcesz poczuć smak świata sprzed Wojny, bez zażywania Tornado? Jedź do Los Angeles. Miasta Upadłych Aniołów.


Pytacie, która wersja jest prawdziwa? Nie wiem. Może pierwsza? Może druga? Może obie? Może żadna? Sami zdecydujcie.
Na koniec chcę wam przedstawić jeszcze jedną osobę - Lamberta. Lecz zanim to zrobię, musicie złożyć całą swoją broń na stoły. Poprostu wasza reakcja mogłaby być zbyt pochopna. Już? Świetnie. Oto Lambert. Cyborg ze Seattle. Jednak on jako jedyny dotarł tutaj. Przyniósł ze sobą 3 dzienniki opisujące podróż przez tereny Molocha. Dzisiaj pierwszy wpis z dziennika jednego z towarzyszy Lamberta - księdza Samuela. Przeczyta wam o tym Seth. A ja z Lambertem idę się napić.

(UWAGA! Dzienniki są relacjami z sesji kampani "Moloch: Ucieczka z miasta maszyn". Mimo zmian wprowadzonych przez MG, dzienniki zawierają spoilery. Zostaliście ostrzeżeni.)

Dziennik Samuela Foleya: W Trzewiach Bestii: Pierwsze Dni (Seth)
To pierwsze dni naszej ucieczki do Gas Pipe. Zostaliśmy zmuszeni do zmiany naszego dotychczasowego domu na śmierdzące kanały z powodu braku żywności i rosnącego zagrożenia. Zagrożenia pochodzącego zarówno od maszyn jak i od Skrobaczy.

Samuel się stara, nieprawdaż? Na tym kończymy dzisiejsze opowieści. Przy wyjściu zostawcie komentarze. Są one naprawdę cenne - wtedy wiemy, czego chcecie słuchać.
Do uslyszenia!

piątek, 10 grudnia 2010

Znalezione w śmieciach #5: "Powrót Setha"

Już jesteście? Dzisiaj jestem zajęty, więc nie będę Wam nic opowiadał. Wracajcie do domów... Wy nie do mnie? No tak.... Wasz ukochany "Bohater Frontu" za dychę wrócił... Jasne... To powiem wam tak: jest we wschodnim skrzydle wysypiska. Trzymamy tam te automatyczne wieżyczki od Braci Brown... Jakich braci? Kiedyś Wam opowiem. A teraz Seth wam powie, czego ciekawego się ostatnio nauczył:

Kamera! Akcja! (Seth)
Pamiętasz, że w Vegas jest kino, nie? No, i właśnie tam widziałem taki stary film. Że niby są dwa światy, złudny codzienny i prawdziwy kontrolowany w dużej mierze przez maszyny. I tam była taka scena, jak jedna babka biegła po ścianie i strzelała z dwóch MP5-tek. A teraz chodźmy do najbliższej ściany…

To be, kurwa, or not to be! (Seth)
Ranek. Ból głowy, podkrążone oczy, ślina kapie z półotwartych ust. Tak, mój kolega jest normalny. Po prostu po wstaniu z wyra zakłada jedną skarpetkę i się wyłącza. Budzi go dopiero zapach jajecznicy.

Kosiarz (Seth)
Na Froncie mieliśmy w drużynie Jake’a, najlepszego KM-istę, jakiego poznałem. Facet potrafił skosić tyle maszyn jedną serią…

Pechowy Wtorek (Seth)
Dlaczego wtorek? Bo wtedy ja i Dave odbieraliśmy kokainę od jakiegoś dilera. Wysłał nas Elwood, no i nie zamierzaliśmy tego spieprzyć, bo byśmy zawiśli. Nie wiem dlaczego, ale ci kolesie, po oddaniu towaru, zaczęli do nas strzelać. Ja skoczyłem za jakiś murek, a Dave schował się w wejściu jakiegoś domu. Podniósł Minima i stwierdził „No toście się, kurwa, doigrali”, nacisnął spust… KLIK! Taśma wypadła. Spojrzał w dół, potem na mnie i stwierdził „Te cholerne wtorki…”


Skończyłeś? Gdzie ten, walony karabin? Wiesz co? Daj mi tego shotguna, co znalazłeś. Idę polować na te potwory bagienne. A ty im powiedz o tych nowych "sposobach na życie"...

Dentysta (Seth)
Hartiganowi nawet nie mógł przejść przez gardło wyraz, jakim określano w Vegas oprawców. Z cienia wyłoniła się postać w białym fartuchu. Lekkim, prawie skocznym krokiem podeszła do Hartigana.

- Dzień dobry! Oczekuje Pan na usługi Dentysty? –


Stalker (Seth)
Profesja stara jak świat. No, nasz świat. A raczej świat, w którym przyszło nam żyć. To właśnie tacy jak ty wychodzili na powierzchnię ze schronów, po drewno, po jakiś złom. Wszystko, co było potrzebne do przeżycia pod ziemią, a było na zewnątrz, przynosiliście wy.
 
Ryzykant (Seth)
Heja, stary! Właśnie cię szukałem, wiesz? Jest taka robótka, na pewno ci się spodoba! Trzeba się przelecieć koło Salt Lake i pooglądać Molocha. No wiesz, mamy tego starego Mosquito, damy ci paliwo i kolesia do ochrony, a ty porobisz parę zdjęć, nie? No to jak? Wiemy, że lubisz adrenalinkę, no skuś się, stary!


Negocjator (Seth)
W czasach Snickers’ów i Lion’ów, Negocjatorzy byli ludźmi od gadania z przestępcami. W sytuacjach, gdy koleś stał w banku z zakładnikami, czy siedział skrępowany w pokoju przesłuchań, ty zawsze wbijałeś się z gadką. Masz złote usta, jeśli chodzi o mamienie i przekonywanie innych, a jednocześnie tworzysz iluzję, że podjęli dobrą decyzję. Dzisiaj też jesteś przydatny. Tylko… no, trzeba z ciebie wyplenić ten idealizm.

Wróciłem. Patrzcie: koleś na wózku upolował 3 mutki! Hehehe... No dobrze... Pogadali z Sethem? To się zwijać. Koniec odwiedzin. Komentarze zostawcie u strażników przy wyjściu. Tamten bojler też, złodzieju. Nic nie wynosimy bez mojej zgody.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Znalezione w śmieciach #4

Hep... To znowu wy? No nic. Ostatnio przyjechał tu Milton z kumplami z Vegas. Przywieźli przedwojenną whiskey. To i pijemy... Polać wam?Nie? No tak... Nie po to wpadliście. Chcecie nowych opowieści. Pragniecie nowiutkich, cudownych miejsc i bohaterskich poświęceń. Dobrze! Dostaniecie! Jednak najpierw Milton opowie wam o pewnym Teatrze... A ja się napiję...

Teatr Narodowy Jacksona Madmana (John Milton)
Światła kilkunastu podwieszonych pod sufitem reflektorów zapalają się jednocześnie. Na scenę wchodzi zgarbiony, niski mężczyzna w garniturze. Twarz zasłania mu uśmiechnięta, biała maska. Odkasłuje dwa razy i przeciera dłonie.
- Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić was na jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju widowisko! – mówi, a jego zachrypnięty głos toczy się echem po sali. – Już za chwilę zobaczycie luźną interpretację „Hamleta” mojego autorstwa. Życzę… dobrej zabawy.

Ech. Nie chcę tam trafić. A oto reszta opowieści od J.M.

Los Angeles (John Milton)
Los Angeles. Miasto aniołów. Masz szczęście, brachu, że się tam urodziłeś. Skąd wiedziałem? Ano, powiem ci: po twojej pięknej mordzie. Los Angeles rodzi samych podrywaczy i aktorów. Ciebie zakwalifikowałbym do obu grup.

Boston(John Milton)
Bostończycy zdecydowali się ruszyć tyłki. Zorganizowali specjalne grupy, mające na celu ponowne zbadanie kraju. Zebrali naukowców, inżynierów i techników, gotowych wymyślić najlepsze usprawnienia do życia w zrujnowanym świecie. Wysłane przez Boston ekipy badawcze zbierały informacje o nowych zwierzętach, roślinach, o miastach i zjawiskach. To prawdziwi znawcy całych Zasranych Stanów.

Ćpun (John Milton)
O tak, koleś, podoba mi się twoja postawa. Masz serdecznie w dupie całą tę pieprzoną wojnę, ludzkie zmartwienia, sraty taty. Bo po co się martwić, skoro można zwyczajnie dać sobie w żyłę i odsunąć wszystko na bok?

No tak... Milton opisał także większość mieszkańców Vegas... Hehehe... Ja chciałem wam powiedzieć więcej, ale... hep... się troszeczkę napiłem. Dlatego tylko puszczę wam taśmę magnetofonową, którą wygrzebałem. To chyba jakiś wywiad radiowy z Radia Vegas...

San Antonio (Sidson)
"Po tym jak spadły bomby, nikt nie przejmował się takim wypizdówkiem jak San Antonio. Nowy Jork zaczął odbudowę, Detroit i Vegas przejęły gangi... Słowem: wszyscy mieli nas głęboko w dupie! Tak, wychowałem się w San Antonio! Moje ukochane miasteczko leży w Neodżungli! Uprzedzając pytanie: nie wylazłem z samego środka lasu. Jedna z granic miasta leży już poza obszarem dżungli i mieszkańcy dbają by się to nie zmieniło."

Przyszedł... Nosal! Mordo moja! Podejdźże... C-co ty mówisz? "Z frajerami nie piję"?? Poczekaj ty... Albo nie. Dziś cię nie będę bił, bo mi się whiskey wyleje... Mów, co masz ciekawego...

Samuraj (Nosal)
Wyobrażasz sobie w dzisiejszych czasach debila, który lata z wyciągnięta kataną i pieprzy o honorze? Oprócz wymoczków z Appalachów. To wyobraź sobie, że są jeszcze tacy i wiesz co? Lepiej nie wchodzić im w drogę. Serio mówię. Nigdy nie wiesz, co się czai w ich głowach. Mówią na to jakiśtam kodeks, ale chodzi generalnie, że taki musi mieć zestaw zasad, których za wszelką cenę będzie przestrzegał i bronił.

Anarchista (Nosal)
Anarchiści. Wiesz kto to taki? Nie rodzaj broni debilu! Kto a nie Co! Kiedyś istniało coś takiego jak polityka. To politycy rządzili światem. Potem ktoś uznał, że z tych polityków to niezłe szuje i postanowił, że nie potrzeba w społeczeństwie ani władzy, ani pasożytów. Pojebani? Nie. Byli wizjonerami. To znaczy, że mieli wizję… Nie, nie chodzi o dragi! A rzesz ty…

Tak... Pewnie widziałeś takich debili. A ja idę spać... Uchlałem się i tyle. Milton! Nosal! Pilnujcie mojej whiskey!

poniedziałek, 25 października 2010

Znalezione w śmieciach #3

Dawno nie było takiego wielkiego bajzlu na wysypisku. Przez Stany przetoczyły się trąby powietrzne, nikt nie ruszał się z domku, nawet nasz sąsiad z północy, Mr Molochowaty siedział w bunkrach i zaprzestał ataków. Zrobił się, kurwa, miły.
Ale to wszyscy wiecie... A tutaj szykuje się następny zbiór opowieści. Tym razem ode mnie wiele krótkich opowieści, o szczególnych umiejętnościach ludzi jakich spotkałem...

Harder, Better, Faster, Stronger (Sidson)
Work it harder, make it better, do it faster, make us stronger... Jesteś zajebisty. Umiesz robić wszystko!

You shall not pass! (Sidson)

Clarise. Na dźwięk tego imienia w naszej drużynie zapada cisza. Nasza specjalistka od broni ciężkiej poświęciła się dla nas. Uciekaliśmy wąskim kanałem przed zgrają mutków. Były jakąś minutę za nami. W pewnym momencie Clarise zatrzymuje się, odwraca, rozstawia karabin i szepcze: "Ja ich zatrzymam. Biegnijcie dalej." Próbuję ją przekonać, ale to na nic. Na końcu korytarza już widać światła pochodni. Uciekliśmy. "You shall not pass, fuckers!" to ostatnie słowa jakie usłyszeliśmy. Potem tylko rytmiczny warkot karabinu...

King Bruce Lee Karate Mistrz (Sidson)
Skończyła mi się amunicja. Nie wiem jak to się stało, ale na jednego gościa zabrakło mi kul. Całe szczęście, że lalusia spotkało to samo. Więc wyjmuję gazrurkę i z uśmiechem na ustach idę w jego stronę. Tamten uśmiecha się szerzej ode mnie, mówi: "Ja jestem King Bruce Lee Karate Mistrz..." i ustawia się w jakiejś dziko wyglądającej pozycji. Szkoda tylko, że nie był wystarczająco skapnięty, żeby zauważyć, że Raul ma jeszcze pociski.

Psi nos(Sidson)
Tak! Jestem treserem bestii! Tak! Mój wąchacz umie tropić! Tylko, kurwa, nie dziś bo ma katar! Co...? Ty go wytropisz? Masz lepszy węch od niego? Chyba Cię pogieło.

To był on! (Sidson)
Nigdy się tak nie uśmiałem, jak stojąc wtedy w Vegas. Popijam sobie piwko przed barem, patrzę a tam koleś wyjmuje drugiemu papierosy z kieszeni. Prawo sprytniejszego. A tam koleś się odwraca i wrzeszczy: "ten skurwiel ukradł mi papierosy!". A złodziej jak gdyby nigdy nic: "To nie ja! To on!" i wskazuje na gangera obok. I był wpierdol...

Przyczajony tygrys, ukryty mutant(Sidson)
Od wielu lat tropiłem mutanty. Dali mi zlecenie na jakiegoś mutasa mieszkającego w jaskiniach niedaleko Louisville. Więc grzecznie przeszukuje jaskinię za jaskinią. W jednej spotykam naukowca, który częstuje mnie jedzeniem i poleca poszukać po drugiej stronie gór... On chyba... o kurwa...



Na dokładkę jeszcze historia jednego z moich przyjaciół...

Ben Shepard(Sidson)
Opowieść o teksańskim Łowcy Mutantów. O młodym człowieku, który dopiero uczy się walki z mutantami...

A teraz przed Wami debiutanckie wystąpienie Nosala... Dziwak, bo dziwak, idealista, bo idealista, ale umie wiele opowiedzieć...

Duch (Nosal)
Każdy z nich tworzy w swojej głowie swój osobisty świat. Dlatego kiedy spotykasz ducha, możesz być pewien, że on nie jest normalny i masz duże prawdopodobieństwo, że jest niebezpieczny…

Miasto Mgieł(Nosal)
Wierzcie lub nie, ale istnieje miasto, które dotknęła apokalipsa jeszcze przed wojną. Nie z powodu Molocha czy jego pierwotworu. Ludzie sami się zniszczyli. Na dziesięć lat przed pierwszymi rakietami stworzono broń biologiczną, która miała być ostatecznym rozwiązaniem wszelakich konfliktów zbrojnych, ostateczną kartą przetargową USA w każdej wojnie. Projekt ten nazywał się „Mgła”.

Łowca Niewolników(Nosal)
Jeśli chcesz być łowcą, musisz wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze: ludzi da się złamać. Po drugie: nie wszystkich. Po trzecie: takich zabijaj na miejscu. Po czwarte: jeśli nie spełniłeś warunku nr. 3 to spierdalaj bardzo daleko stąd. Czemu? Bo ten koleś jeszcze cię dopadnie. Tak, wiem. Ty tylko chciałeś zarobić. Dlatego mówię ci albo będziesz bezwzględny, albo odłóż parę gambli na własny pogrzeb.

Arnold "Guner" Anderson (Nosal)
Arnold nie miał farta w życiu od samego początku. Bo czym innym wyjaśnisz fakt urodzenia się w krainie ludzi chwalących się tym, że zjadają swoich pupili, niż pechem? Mógł urodzić się w Teksasie. Nauczyłby się jeździć konno i siałby jebane zborze. Mógł się urodzić NJ city. Poświęcałby się za naród w pracy nad odbudową kraju. Mógłby urodzić się nawet w jebanym Posterunku i byłby jebanym samobójcą za ludzkość, ale nie… on musiał urodzić się akurat w Hegemonii.
 
No i tak... Posłuchaliście? To płacić! W czym? W alkoholu i opiniach! Wpadnijcie za jakiś czas!

sobota, 18 września 2010

Znalezione w śmieciach #2

Witajcie ponownie!
Jest was więcej niż ostatnio... Części do samochodów są po prawej... Opowiem wam teraz o paru ciekawych rzeczach...


Cathleen "Ganja" i Daniel Kos (Sidson)
Wszędzie widziałem zaćpane zombie chodzące po ulicach lub śpiące w rynsztokach... Gdy mijałem jednego z nich, z kieszeni wypadła mu torebeczka... Pusta, jednak na folii doklejona była etykieta:
Białe Szczęście
Skład: kokaina 74% + dodatki

by Ganja

Aktor (Sidson)
Pytasz się mnie, kim jestem? Jestem człowiekiem. Tak jak ty. Tyle, że mnie uwielbiają ludzie. Tam, gdzie przychodzę, daje ludziom rozrywkę, pozwalam na ucieczkę w inny świat. A sam zarabiam na tym kupę kasy! Opowiedzieć ci więcej? Więc słuchaj.

Kogo moje oczy widzą? Toż to nasz śmietnikowy mafiozo, John Milton! Siadaj John! Opowiadaj, co u Ciebie!

Agent (John Milton)
Noc. Odgłos szybkich kroków na piasku. Rwany oddech. Cykanie świerszczy. To twój żywioł.

Przemykasz obok zmęczonego strażnika, opierającego się o ścianę fabryki. Bezszelestnie przeciskasz się przez szparę w drzwiach i już jesteś w środku.

Łowca Homoseksualistów (John Milton)
Znalazłeś sobie upodobanie w mordowaniu homosiów. Wychowałeś się w duchu konserwatyzmu, starych, pięknych wartości i nie możesz przełknąć widoku całujących się facetów. Dziewczyn również, ale to inna sprawa.

Jego tutaj nie mogło zabraknąć! Seth! Wracasz z Vietnamu? Pogieło Cię? I odwiedziłeś Alaskę? Masz tu piwo i mów!

Vietnam (Seth)
Hej, ty! Tak, ty. Chodź tu. Widzę jak się rozglądasz, szukasz może najemników? Bo, wiesz, znam takie jedno miejsce, mogę cię tam zaprowadzić, ale to będzie kosztowało, he he he… Znasz może bar „Vietnam”?

Oaza (Seth)
Okazuje się, że dziwne ranczo z białym centralnym budynkiem należy do tajemniczego zrzeszenia zwanego Oazą. Pomagają, jeśli jesteś w opłakanym stanie, handlują i udzielają informacji. Rozbawiło mnie to, bo w dzisiejszym świecie większość ludzi zapomniała już, czym jest humanitaryzm, czy bezinteresowna pomoc.

Podróżnik (Seth)
Twoja pasja to podróżowanie. Uwielbiasz poznawać nowych ludzi, a gdy wędrujesz podziwiając cudne okolice, czujesz się spełniony. Odkrywasz świat na nowo, odwiedzasz niezwykłe miejsca. Tak, tak. Dobre buty, plecak, dziesiątki kilometrów przed tobą i masz już banana na mordzie. Jesteś wymarzonym kompanem do podróży. Problem masz tylko z usiedzeniem na dupie.

Alaska (Seth)
Dobra. Słuchaj, synek, bo dwa razy nie będę powtarzał. Nasza ziemia nie jest może przytulna, ale nasz własna. To, że wszędzie biegają niedźwiedzie uważam wręcz za plus. Wystarczy powalić bydlaka i masz żarcie, synek. Kula w łeb i do gara. Jak zobaczysz jakąś maszynę, poza naszym tosterem, to spierdalaj. Blaszaki nie są naszymi przyjaciółmi. Pamiętaj synek. Zawsze trzeba chronić stację. I rafinerię. I port. A, że te trzy budynki są w jednym miejscu, to pamiętaj, że masz chronić Cardiff.

Hipotermia (Seth)
Pamiętasz jak mówiłem, że ciepło jest ważne? No właśnie. Nie ważne skąd pochodzisz, w takich warunkach może ci się to przydarzyć. A jeśli jesteś sam, to zginiesz. Hipotermia to spadek naturalnej temperatury ciała poniżej zera fizjologicznego, czyli 36 stopni C. Jeśli przemokniesz i będziesz się źle odżywiać, pewne jest, że w końcu wychłodzisz organizm.

Ludzie! Chcecie więcej? To odzywajcie się! Komentujcie! Jeżeli uważacie, że ściemniamy i nigdy tego gówna nie widzieliśmy - napiszcie! Jeżeli za dużo pieprzymy - napiszcie! Jeździmy po tych zasranych Stanach dla Was! Opowiadamy wam o naszych przygodach, udostępniamy gamble z wysypiska... Wkurwiłem się. Darmowego piwa dziś nie ma.

piątek, 27 sierpnia 2010

Znalezione w śmieciach #1

Witajcie, Przybysze!
Przywędrowaliście na moje wysypisko, więc pewnie poszukujecie gambli. Za gamble się płaci... Za darmo mogę wam opowiedzieć o paru miejscach... Pokazać wam zdjęcia... Ale najpierw chcę opisać wam kilka osób, które spotkałem...


Rodzina Sawant (Sidson)
Gdybyś kiedyś zawędrował w okolice NY, zapytaj o nich. To swoisty element folkloru. Bo czym innym może być pięcioro rodzeństwa z zespołem Sawanta? Każde z nich jest geniuszem w jakiejś dziedzinie, jednak w pozostałych... Szkoda gadać. Chcesz więcej? Więc słuchaj...

Akira "Paine" Chang (Sidson)
"Pytasz, kim jestem? Jestem Akira Chang, prowadzę własne areny, mam pod swoją władzą najlepszych tropicieli i łowców na kontynencie. Sprzedaje ludzi i mutanty na niewolników do każdego miejsca w Stanach."

 Buster (Seth)
"Błysk. Ból w nadgarstkach. Przez ledwo otwarte powieki dostrzegłem… Nic, kurwa, bo jest ciemno. Dobra. Wiszę, przyczepiony za nadgarstki, na łańcuchu. Kurwa, boli. Szarpnąłem jedną ręką, tak na próbę. Boli, kurwa!

-Nie wierzgaj tak. Jeszcze sobie tu powisisz. Bo, szczerze mówiąc, chce abyś wiedział dlaczego."

Igor "Zajcew" Piotrowicz (Sidson)
Pod czujnym okiem ojca zdobywał sprawność strzelecką i uczył się jak zabijać bez wyrzutów sumienia. Dużo ćwiczył, stając się olbrzymem.Nikt nie zwracał uwagi na danie mu wykształcenia. Stał się postapokaliptyczną maszyną do zabijania. Mało myśli, dużo robi. Chcecie go poznać?

Ach... Nie są to zwykli mieszkańcy ZSA. Ale przecież o zwykłych bym wam nie mówił! Posłuchajcie teraz o miejscach, które warto odwiedzić i o tych, których lepiej nigdy nie zobaczyć...

Seminarium Braci Mieczowych i Kościół Czerwonego Krzyża (Sidson)
Seminarium Braci Mieczowych to jedna z wielu se... jedno z wielu stowarzyszeń łaczących ludzi w Salt Lake City. Tyle, że Bractwo nie przyjmuje członków z ulicy. Oni mają tradycje. Od 9 roku życia szkolą swoich synów na Inkwizytorów Kościoła Czerwonego Krzyża. Jeżeli kiedyś podejdzie do Ciebie koleś i zacznie gadać o Molochu Wybawicielu i Zbawcy Ludzkości, masz spore szanse, że spotkałeś kogoś stamtąd.


Kansas ZOO (Sidson)
-Witam Państwa! Rozpoczynamy wycieczkę po Kansas Zoo, największego ośrodka tego typu na kontynencie!! Jestem Stephen Johnson i będę Państwa...

W tym momencie z najbliższej z klatek wysunęła się długa macka i zaczęła iść po ramieniu Stephena...
-Spieprzaj! Tak jak mówiłem, będę Państwa oprowadzał. Po lewej mamy osobnika Mackonogów... Bardzo nieprzyjazne skurwielstwo. Ten został złapany w Jacksontown, niedaleko Vegas...
-Czy można odkupić go od was? - odezwał się gruby i niski facet.
-Nie. Możemy sprzedawać tylko młode osobniki, zdolne do oswojenia... Chociaż jeżeli da pan rozsądną cenę w naszym sklepie niedaleko insektarium... Jeżeli pójdziemy dalej, spotkamy...

Miasteczko Derblin (Seth)
Derblin. To miejsce przywołuje strach na twarzy wszystkich okolicznych mieszkańców, jak i również poszukiwaczy. Ruina tego miasta stoi nad zboczem kanionu w kolorado. Krąży wiele plotek o tym, co się tam stało, ale jedno jest jasne. Blaszak coś zrobił z tym miastem. A dlaczego? Derblin skazało się na klęskę, dlatego, że w trakcie wojny zaoferowali schronienie żołnierzom. Pomagali, a Moloch w końcu się zainteresował małą mieściną. Nie spuścił jednak bomby atomowej czy innego gówna, które zmiotłoby z powierzchni ziemi to ustronne miasteczko. Nasz blaszany przyjaciel postanowił wypróbować nowy sposób…

No właśnie... Więc skoro już opowiedziałem wam trochę o świecie... Co powiecie na łyczek czegoś mocniejszego? Wysypisko stawia!