Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leminkainen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leminkainen. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2014

Łódki i Ładowniki 'En Bloc'

Dzisiaj na warsztat weźmiemy dwie metody szybkiego ładowania magazynków.

Na pierwszy ogień pójdzie łódka nabojowa - jest to blaszana rynienka trzymająca razem naboje, pozwalająca na dość szybkie uzupełnianie magazynka. Należy przy otwartym zamku umieścić łódkę nabojową w specjalnym wycięciu broni (2 segmenty) i zsunąć naboje z łódki do wnętrza magazynka (3 segmenty). Następnie można wyrzucić łódkę (choć lepiej ją zachować; w założeniu jest jednorazowa, ale można ją wykorzystać jeszcze kilka razy zanim się pognie).

W wycięcie pozwalające na zastosowanie łódki nabojowej wyposażone są wojskowe karabiny systemu Mausera (i ich kopie, jak nasz Spriengfield), SMLE, Mosin, a z samopowtarzalnych i automatycznych: SKS (podręcznik źle go opisuje, że niby można go załadować tylko po opróżnieniu magazynka - cecha ta powinna być przy Garandzie), M14 (w tym przypadku można albo zmienić magazynek, albo uzupełnić go z łódek) oraz niektóre, zazwyczaj stare, pistolety (najbardziej znany przykład: Mauser Broomhandle). Ponadto, magazynki od M16 można ładować z łódek z użyciem specjalnego adaptera. Zazwyczaj żołnierze dostawali oprócz amunicji w magazynkach, amunicję w łódkach, które są znacznie lżejsze od magazynków.

Karabiny ładowane z łódek można też bez problemu ładować pojedynczymi nabojami. Można też zsunąć tylko część naboi z łódki, gdy magazynek nie jest całkiem pusty, ale chcemy mimo to skorzystać z chwili spokoju i doładować broń.

Typowa pojemność łódek to 5 naboi dla karabinowych, 10 dla pośrednich oraz zależnie od pojemności magazynka dla pistoletów. Dosyć często można się spotkać z amunicją z demobilu fabrycznie zapakowaną w łódkach.

Drugim rozwiązaniem są wymyślone przez Manlichera ładowniki en bloc. Są szybsze od łódek: przy otwartym zamku wkładasz cały ładownik do magazynka (3 segmenty). Niestety, na tym w zasadzie ich zalety się kończą. Ładowniki stanowią część magazynka i bez nich nie będzie on działał, dlatego pilnuj ich i staraj się zawsze podnosić. Ładownika w magazynku nie da się uzupełnić pojedynczymi nabojami, bądź jest to wyjątkowo mozolny proces. Po opróżnieniu magazynka pusty ładownik wypada dołem karabinu (w Garandzie jest wyrzucany górą z charakterystycznym 'pling').

Ładowniki en bloc można najczęściej spotkać w karabinach z magazynkiem systemu Manlichera (np. Carcano) oraz niektórych karabinach francuskich. Z samopowtarzalnych ładowniki występują w M1 Garand i PTRS.

A, i jeszcze jedna kwestia na koniec: zasilanie z ładowników, bądź łódek wyklucza stosowanie standardowego celownika optycznego instalowanego nad zamkiem. W przypadku broni zasilanej z łódek istnieje jeszcze w takiej sytuacji opcja ładowania broni pojedynczymi nabojami. Jednakże w broni zasilanej z ładowników, broń dało by się używać tylko jako jednostrzałową. Jeśli zależy nam na celowniku optycznym można zamówić specjalne mocowanie (bardzo wysokie, bądź przesunięte w bok w stosunku do osi lufy) lub kupić celownik optyczny typu scout z dużą odległością źrenicy (instalowany na lufie przed zamkiem).

poniedziałek, 8 lipca 2013

Leworęczność

Cecha dodatkowa, którą można wybrać przy tworzeniu postaci.

Według statystyk, co dziesiąta osoba jest leworęczna. Raczej nie można się spodziewać, żeby jakoś szczególnie to się zmieniło od czasów, kiedy gówno wpadło w wentylator. Istnieje więc dosyć duże prawdopodobieństwo, że ty lub któryś z twoich znajomych wyróżniacie się z tłumu leworęcznością. Oczywiście ma to swoje wady i zalety, do których od razu przejdziemy.

Zaczniemy od zalet:
Lewy sierpowy - twoja nietypowość daje ci pewną przewagę w walce wręcz i walce bronią białą. Twój przeciwnik najczęściej nie ma doświadczenia w walce z mańkutem, dlatego zaskakują go twoje mocne i precyzyjne ataki wyprowadzane lewą ręką (masz bonus +1 do umiejętności walki wręcz i broni ręcznej).
Dyskretny ruch ręką - czasem to, że wykonujesz czynności lewą ręką, umknie uwadze innych. Dotyczy się to zwłaszcza dobywania broni krótkiej i noży (siedzisz przy stole, głowa leniwie oparta na prawej ręce, lewa ręka schowana pod stołem... dla pierwszego lepszego frajera, który akurat wejdzie do baru, jesteś niemal kompletnie bezbronny). -20% do testów dyskretnego dobywania broni oraz umiejętności z grupy "zdolności manualne" (z wyjątkiem Otwierania Zamków).

Teraz przejdziemy do wad:
Świat został niemal w całości zaprojektowany przez praworęcznych dla praworęcznych. Wiele rzeczy będzie ci o tym przypominać: nożyczki, otwieracze do konserw, noże składane, narzędzia z wyprofilowaną rękojeścią i broń palna.... W broni palnej specyficzne potrzeby użytkowników leworęcznych dostrzeżono dopiero w latach '70 XX wieku, ale na poważnie zajęto się nimi dopiero w latach '90.

Typowe problemy:
Kabury - większość kabur powstała z myślą o dobywaniu z nich broni prawą ręką. Jeśli chcesz lewą kaburę musisz się albo naszukać, albo zamówić jej wykonanie (bądź wykonać samemu, jeśli umiesz).

Wyprofilowanie okładzin chwytu z wgłębieniami na palce może utrudnić wygodne ujęcie i sprawić że broń będzie męczyła rękę i łatwo się wyślizgiwała . W przypadku pistoletów sportowych z w pełni wyprofilowanym drewnianym chwytem kompletnie uniemożliwia to korzystanie z nich lewą ręką!
W większości konstrukcji, zaprojektowanych w XX wieku, manipulatory (bezpieczniki, zatrzaski zamka, magazynka i przełączniki rodzaju ognia) przeznaczone są do obsługi prawym kciukiem. Korzystanie z praworęcznych manipulatorów wymaga dwa razy więcej czasu i użycia drugiej ręki.

Pistolety - większość pistoletów z kompozytowym szkieletem to nowoczesne projekty  w miarę dostosowane do potrzeb leworęcznych (czyli posiadające przestawny przycisk zwalniania magazynka i nieposiadające zewnętrznego bezpiecznika - w większości konstrukcji zwalniacz zatrzasku zamka znajduje się tylko z lewej strony, więc trzeba uważać z wymianą magazynka i nie czekać do ostatniego naboju!). Ze starszymi konstrukcjami jest już trochę gorzej (np. o ile późniejsze warianty Browninga HP i Colta 1911 mają symetryczny bezpiecznik, to w dalszym ciągu mają tylko prawy zatrzask magazynka i zamka).

Rewolwery - niby tutaj powinno być lepiej, bo mają tylko zatrzask bębenka, ale ten w niemal wszystkich konstrukcjach znajduje się po lewej stronie za bębenkiem (czyli żadnym palcem nie sięgniesz).

Starsze PeeMy (jak UZI) w większości przypadków mają bardzo wyraźną preferencje pod kątem praworęcznych użytkowników. W nowszych, jak UMP, spotkasz już symetryczny bezpiecznik/przełącznik rodzaju ognia.

M1 Garand i M14 posiadają prosty uniwersalny bezpiecznik, który wypycha się z kabłąka spustowego do przodu.

M16 i M4 może mieć symetryczny bezpiecznik/przełącznik rodzaju ognia, ale wymiana magazynka jest stworzona z myślą o praworęcznych.

W strzelbach pompkach i niektórych karabinach spotykamy najczęściej dwa rozwiązania bezpiecznika: suwak lub dźwignia na grzbiecie obsługiwana równie wygodnie przez oba kciuki, bądź przetyczka (cross bolt safety), którą przepychasz kciukiem z jednej strony broni na drugą (w przypadku praworęcznego: łatwo odbezpieczyć, trudniej zabezpieczyć, a dla leworęcznego odwrotnie).

Karabiny powtarzalne (z zamkiem czterotaktowym) można przy odrobinie wprawy przeładowywać prawą ręką.

Karabiny i strzelby łamane mają zazwyczaj wygodne dostępne z obu stron manipulatory.

Karabiny w układzie bullpup są często kompletnie bezużyteczne dla leworęcznych - wyrzucają łuski w twarz strzelającego z lewego ramienia. W niektórych modelach istnieje co prawda możliwość zmiany strony, w którą broń wyrzuca łuski, ale np.: w Steyr AUG-u wymaga to zastosowania lewostronnej wersji zamka (a niestety nie jest to część którą dostaniesz u każdego handlarza).

A teraz coś na deser - kilka firm postanowiło wykorzystać tę niszę rynkową i stworzyło broń specjalnie dla leworęcznych. Dostępność tych broni jest znikoma, a z cenami bywa różnie: albo sprzedawca cieszy się, że znalazł chętnego i obniży cenę, albo uważa, że chętny się prędzej czy później znajdzie i jeszcze ją zawyży.

Firma Charter Arms wypuściła rewolwer Southpaw otwierany na prawo. Jest to pięciostrzałowa trzydziestka ósemka.

Firma Cabot Guns wypuściła model South Paw 1911, jest to symetryczne odbicie Colta 1911 - z manipulatorami po prawej i oknem wyrzutowym łusek po lewej stronie.

Firma Savage Arms produkowała leworęczne wersje karabinów czterotaktowych. Więc miej na nie oko.

Niektóre firmy zdecydowały się na produkcje strzelb pump action i samopowtarzalnych z oknem wyrzutowym z lewej strony. Na nie też warto mieć oko. 

A i na koniec małe ostrzeżenie: Muzułmanie uważają lewą rękę za nieczystą, więc jeśli jesteś w miasteczku z minaretami i muezinem pięć razy dziennie wzywającym do modlitwy, to uważaj na to, którą ręką jesz i podajesz jedzenie innym...

poniedziałek, 1 lipca 2013

Pistolety kalibru .25ACP

Byłem kiedyś z dziewczyną na wycieczce w górach. Wszyscy znajomi dziwili się że wziąłem ze sobą tylko dwudziestkę piątkę "co będzie jak spotkasz niedźwiedzia" mówili. No i kurwa wykrakali: idziemy ścieżką a tu nagle jakiś ruch w krzakach. Patrzymy a tu wyskakuje grizzly. Wyciągnąłem moją dwudziestkę piątkę, wpakowałem dziewczynie po kulce w obie rzepki i zwiałem. Nikt mi nie wmówi że dwudziestka piątka do niczego się nie nadaje!

Nie tak dawno rozmawialiśmy o naprawdę potężnych karabinach. Dzisiaj pogadamy o czymś niemal zupełnie przeciwnym -pistoletach strzelających amunicją .25 Automatic Colt Pistol w skrócie nazywanym .25Auto lub .25ACP (a w europie znanym jako 6,35×15,5 mm Browning) jak sam widzisz jest to bardzo mały nabój, tak właściwie jest to najmniejszy nabój centralnego zapłonu jaki odniósł sukces na rynku. Zapewne do tego sukcesu przyczyniło się to że na początku XX wieku w Niemczech i kilku innych europejskich krajach prawo dopuszczało posiadanie broni palnej w kalibrze poniżej 7mm. Takie prawodawstwo spowodowało że namnożyło się konstrukcji w tym kalibrze.

Ale zacznijmy od początku nabój: pojawił się na rynku razem z pistoletem FN 1905 który był także produkowany po naszej stronie oceanu jako Colt Model 1908 Vest Pocket jak nazwa sugeruje pistolet ten mieści się w kieszeni kamizelki trzyczęściowego garnituru. Jeśli kiedykolwiek miałeś okazję się w taką wcisnąć to wiesz że te kieszenie do pojemnych nie należą. I rzeczywiście większość pistoletów kalibru .25 położonych na dłoni nie będzie wystawać w żadną stronę. Ponieważ nabój jest słaby pistolety te mają prostą konstrukcję i opierają się na odrzucie zamka swobodnego co razem z nabojem centralnego zapłonu sprawia że są bardzo niezawodne.

Niestety tutaj zalety właściwie się kończą. Nabój .25auto jest anemiczny (jest to najsłabszy nabój centralnego zapłonu, słabszy nawet od większości naboi bocznego zapłonu, z wyjątkiem .22short)  i może się okazać że nawet wpakowawszy cały (zazwyczaj sześcionabojowy) magazynek w przeciwnika nie uda ci się go zabić. Drugą kwestią jest celność - pistolet trzymasz głównie fuckerem i kciukiem więc nie masz wystarczająco dobrego wyczucia żeby intuicyjnie celować, zaś maleńkie przyrządy celownicze (w końcu większe mogłyby podrzeć tę nieszczęsną kamizelkę przy wyciąganiu broni ) niewiele pomagają przy celowaniu (broń ma zasięg pistoletów kieszonkowych i 20% karę za niecelność)

Co mam na myśli mówiąc anemiczny nabój? Widzisz w tym przypadku wiele zależy od lokacji trafienia i tego jak zbudowany jest facet do którego strzelasz [ Dwa warianty w zależności od tego czy wolicie szybką akcję czy też przytrzymać graczy na brzegu krzesła w oczekiwaniu na wynik dodatkowego rzutu]

Wariant 1 żeby zadać ranę lekką trzeba zaliczyć test o jeden PT wyższy niż przy standardowej broni  w przeciwnym razie cel otrzyma tylko draśnięcie.
Wariant 2 trafiony wykonuje jedną kością problematyczny test budowy. Zdany oznacza draśnięcie, niezdany lekką ranę

No dobra do czego to się może przydać?
Jest to dobry wybór dla osób mających problem z odrzutem. Więc jeśli boisz się że twoją babcię z osteoporozą w drodze do kościółka zjedzą croats to już masz pomysł na prezent.
No dobra, teraz już na poważnie. Te pistolety są cholernie poręczne - płaskie jak pudełko zapałek i jak wspominałem mieszczą się na dłoni, dzięki temu łatwo ujdą uwadze przy pobieżnym macaniu. A ponieważ niezależnie od kalibru nikt nie chce zarobić kulki, wyciągnięta z ukrycia dwudziestka piątka może być istotnym argumentem w dyskusji która idzie nie po twojej myśli.
No i zawsze możesz tę broń nosić jako ostatnią deskę ratunku (choć przeciwko mutkom i maszynom to bardziej dosłowna deska miała by więcej sensu)

dobra na koniec o dostępności amunicji i kilka przykładowych konstrukcji:

Z dostępnością jest słabo, jakoś w ZSA nikt nie uznał wznowienia produkcji .25 za priorytet i trudno się dziwić. Na szczęście jako że popytu za bardzo na to nie ma, przedwojenne zapasy nie zostały jakoś szczególnie uszczuplone. Dostępność 10%

Ma początek omówimy najbardziej standardowy przykład a potem przejdziemy do paru innych konstrukcji

Colt Model 1908 Vest Pocket 
Solidny elegancki pistolet
Reguły specjalne: niezawodny (19-20) bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)


Raven Arms MP-25
Firma Raven Arms produkowała tanie pistolety strzelające słabą amunicją zwane potocznie specjałami sobotniej nocy. Właściwie to technologia jaką stosowali do budowy szkieletu (odlew ze znalu) powodowała że jakby zastosowali silny nabój broń po paru strzałach by się rozpadła
Reguły specjalne: bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)

Lignose Einhand  2A
Teraz dla odmiany coś z europy. Pistolet wykorzystujący patent Lwowianina Witolda Chylewskiego: pistolet ten posiada ruchoma przednią część kabłąka spustowego która połączona jest z zamkiem dzięki czemu broń błyskawicznie (1 segment) można przeładować jedną ręką
Reguły specjalne: niezawodny (19-20) bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)



poniedziałek, 24 czerwca 2013

Zasięg pistoletów kieszonkowych

Dzisiaj wpis będzie wyjątkowo krótki...

Omówimy zasięg pistoletów i rewolwerów kieszonkowych. Według podręcznika kule po przeleceniu dystansu 20m trafiają na magiczną barierę i spadają na ziemię. Nie brzmi to zbytnio prawdopodobnie, nie uważasz? Dlatego dzisiaj zaproponujemy dosyć prostą i efektywną alternatywę dla tego rozwiązania. A jest nią: podzielenie zasięgu dla pistoletów przez dwa. W ten sposób uzyskujemy nową tabelkę zasięgów dzięki której małe pistolety i rewolwery mają większy od 20m zasięg.a jednocześnie znacznie ustępują w celności i zasięgu pistoletom pełnowymiarowym.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rodzina RPG-7

Dzisiaj pomówimy o RPG 7 i jego klonach. RPG czyli Ruchnoy Protivotankovyy Granatomyot ( Ręczny Przeciwpancerny Granatnik) został opracowany na początku lat 60 jako następca RPG 2 który nie był w stanie spenetrować pancerzy nowych czołgów. Jest to konstrukcja prosta, niezawodna i efektywna dzięki czemu stała się, podobnie jak AK i SWD, wielkim sukcesem eksportowym oraz doczekała się licznych kopii.

Cechą charakterystyczną RPG 7 jest pocisk z nadkalibrową głowicą – część która wystaje z lufy ma średnicę znacznie większą od jej kalibru. Przy strzale, RPG 7 działa jak działo bezodrzutowe – część gazów prochowych jest wyrzucana z tyłu broni (dlatego lepiej nie stać do 5 metrów za strzelcem i nie strzelać z zamkniętych pomieszczeń ) dzięki czemu broń prawie nie posiada odrzutu. Wadą tego rozwiązania jest to że zdradza pozycję strzelca oraz może poparzyć osobę która będzie na tyle głupia żeby stanąć za strzelcem. Po opuszczeniu przez pocisk lufy w bezpiecznej odległości od strzelca następuje rozłożenie stabilizatorów brzechwowych i odpalenie silnika rakietowego który dodatkowo nadaje prędkość pociskowi zwiększając tym samym jego zasięg i celność.

Wszystkie warianty RPG 7 posiadają zasięg z tabeli karabiny. Załadowanie pocisku zajmuje 1 turę. Po załadowaniu pocisku strzelec musi ręcznie napiąć kurek broni (1 segment) żeby przygotować ją do strzału.

Niezawodność: wyrzutnia nie zacina się (rzut na zacięcie 20), ale przy strzale musisz jeszcze rzucić dodatkowo kostką za rakietę. Jeśli wypadnie 20 silnik rakietowy się nie aktywował i pocisk wytraci prędkość po przeleceniu  niecałych 100m (po czym po 9 sekundach powinien ulec autodestrukcji)
O dostępnych pociskach będzie na końcu.

RPG 7 –Rosyjska konstrukcja. Najbardziej podstawowa wersja ważąca ponad 6 kilo. Prosta solidna, niezawodna. Charakteryzuje się dwoma chwytami pistoletowymi, drewnianą osłoną termiczną i możliwością podpięcia celownika PGO-7

Wymagana budowa – 13
Dostępność – 15%

RPG-7D – wersja przeznaczona dla skoczków powietrznodesantowych w odróżnieniu od wersji podstawowej posiada możliwość podzielenia na dwie części (złożenie zajmuje dwie tury)
Wymagana budowa – 13
Dostępność – 10%

Type 69 w 1969 doszło do starcia między Chinami a ZSRR (i skończyła się przyjaźń między dwoma największymi mocarstwami komunistycznymi) w rezultacie którego okazało się że chiny nie posiadają indywidualnej broni p-panc która byłaby zdolna do zwalczania najnowszych czołgów. Zdecydowano się zastosować inżynierię wsteczną i opracować własną wersję rosyjskiego granatnika.

Cechy charakterystyczne: pojedynczy chwyt pistoletowy, brązowa plastikowa osłona termiczna z podłużnymi przetłoczeniami i wygodny chwyt transportowy. Jest nieznacznie lżejsza od RPG-7 W stanach tę wersje spotyka się częściej od oryginału.

Wymagana budowa – 13
Dostępność – 20%

Na początku 2000r. amerykańska firma postanowiła spróbować szczęścia i opracowała własna wersję RPG-7 licząc na to że zainteresują nią rynki pragnące się uniezależnić od Rosji i Chin, ale posiadające spore zapasy „wschodniej” broni i amunicji. Przy okazji postanowili zmodernizować konstrukcje dodając do niej ponad metr szyn picatinny umożliwiających podpięcie kolby od M-4, latarek, celownika kolimatorowego, dodatkowych uchwytów i wszelkiego taktycznego szpeju jakiego można zapragnąć. Do tego rozpoczęli też pracę nad własną amunicją. Ponoć Posterunkowi udało się zabezpieczyć fabrykę parę lat temu ale nie wiem czy udało im się wznowić produkcję.

Airtronic RPG-7
Cechy charakterystyczne – szyny picanntiny z czterech stron, brak okładziny termicznej
Wymagana budowa – 13
Dostępność – 20%

Airtronic Mk.777
Po zebraniu doświadczeń w produkowaniu własnej wersji RPG 7 firma Airtronic postanowiła opracować nowy produkt. Zamiast litej stalowej lufy opracowano kompozytową lufę z wkładką stalową dzięki czemu udało się zredukować wagę całej konstrukcji do 3,5 kg! Niestety konstrukcja ta ma mniejszą wytrzymałość i żywotność od w pełni stalowej (skutki zacięć o 1 w dół)

Wymagana budowa - 10
Dostępność – 10%


Amunicja do RPG 7 składa się z głowicy z silnikiem rakietowym, stabilizatorów brzechwowych oraz ładunku miotającego. Ładunek miotający jest osobną częścią, którą zazwyczaj nosi się odczepioną. Pozwala to skrócić pocisk o kilkanaście centymetrów ( podłączenie ładunku miotającego do pocisku to 3 segmenty)

Ładunek miotający - dostępność 20%, 5 gambli

Kumulacyjna – Standardowy pocisk w zależności od wariantu penetruje 300-500mm stali pancernej dostępność 20% cena 60 gambli

Kumulacyjna Tandemowa – zawierająca dwa ładunki kumulacyjne jeden za drugim. Potrafi spenetrować za jednym trafieniem pancerz reaktywny – dostępność 5% cena 100 gambli

Odłamkowa – obrażenia jak granat obronny
dostępność 5% cena 50 gambli

Osprzęt:
Celownik PGO-7 - specjalny peryskopowy celownik optyczny z prostym dalmierzem i siatką celowniczą wyskalowaną z myślą o balistyce pocisków do RPG-7. Używa standardowej rosyjskiej szyny pod optykę (mocowanej z boku broni) dzięki czemu można go zastosować także do karabinków AK.
Dostępność 30% ( tak, większa niż broni do której pasuje. Ze względu na przepisy łatwiej było sprowadzić celownik niż granatnik przeciwpancerny) cena 40 gambli

Torby/plecaki na rakiety ( zazwyczaj na 2 lub 3 ) posiadają osobne kieszenie na rakiety i ładunki miotające.
Dostępność 25% cena 5-15 gambli

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Mozambique drill

Wymagania:
Pistolety 5+,
Percepcja 13+

Technikę tę opracował Jeff Cooper, teoretyk i praktyk strzelectwa sportowego i praktycznego, na podstawie doświadczeń swojego ucznia Mike’a Rousseau z walk w Mozambiku. Miał on parę sytuacji, w których pomimo wpakowania dwóch strzałów w klatkę piersiową, naćpany i zdeterminowany przeciwnik był w dalszym ciągu zdolny do walki. Rozwiązanie było proste – dwa strzały w klatkę piersiową, a kiedy przeciwnik się zachwieje - trzeci strzał w głowę.

Działanie: po oddaniu dwóch celnych strzałów z pistoletu w tułów (20% utrudnienie) Bohater ma tylko połowę utrudnień do strzału w głowę (40% utrudnienia).

Mad Minute

Wymagania:
Karabiny 5+,
Zręczność 13+
Karabin powtarzalny z celownikiem mechanicznym, (w przypadku czterotaktowego, z zagiętą do dołu rękojeścią zamka inaczej przesłania ona linię celowniczą).

Kiedyś, siedząc przez parę tygodni z nogą w łubkach, nie miałem nic do roboty, więc czytałem. Znalazłem ciekawy fragment w jakiejś książce o historii: ponoć w schyłkowych czasach swej potęgi imperialnej Wielka Brytania miała w pełni zawodową armię, co pozwalało na osiągnięcie bardzo wysokiego poziomu wyszkolenia żołnierzy. Jednym z testów jakie musiał przejść każdy strzelec była "szalona minuta", podczas której żołnierz, korzystając z powtarzalnego karabinu, musiał oddać 15 celnych strzałów do celów rozsianych na odległości 300 yardów. Nie jest to łatwe, zwłaszcza, że w połowie tej zabawy trzeba jeszcze uzupełnić magazynek. Ale co ciekawe ponoć wielu spokojnie trafiało 25 celów, a rekordzista trafiał 40. Cholera, stary! Jak tylko wyzdrowiałem ćwiczyłem, kombinowałem, próbowałem nauczyć się jak najszybciej machać zamkiem i dupa. Z trudem 20 przekroczyłem. Rzuciłem wyzwanie znajomym strzelcom i tez niewiele lepiej. Aż w końcu znalazłem kogoś, kto to umiał, oczywiście, jak to zwykle bywa, wyszło, że to nie jest żadna czarna magia, tylko ja się od dupy strony do tego zabierałem.

- Zaczynasz się ponownie składać do strzału jeszcze zanim dopchniesz zamek w przednie położenie i ponownie zaryglujesz broń. W sumie, najciężej się przyzwyczaić do tego, że kątem oka widzisz ruch dłoni. Jeśli dobrze się do tego zabierzesz i trochę poćwiczysz to dojdziesz do takiej wprawy że zanim skończysz przeładowywać i sięgniesz do spustu będziesz już miał broń wycelowaną w kolejny cel.

Działanie: jeśli gracz strzela z karabinu powtarzalnego jeden segment z przeładowywania jest jednocześnie dodatkowym segmentem celowania (czyli w 3 segmenty gracz jednocześnie przeładowuje i oddaje strzał mierzony za dwa segmenty).

Dwa w jednym (czasie)

Wymagania:
Spryt 13+
Zręczność 12+
Wyrzutnie 4+

Ta sztuczka ponoć wywodzi się od walczących w Afganistanie żołnierzy Specnazu. Wystrzeliwali oni pierwszy nabój z granatnika po stromym torze, ładowali następny i odpalali go bardziej płasko. Oba pociski dolatywały mniej więcej w tym samym momencie i siały o wiele większy zamęt niż pojedyncze strzały.

Działanie: strzelec potrafi tak obliczyć trajektorię granatu 40mm, że odpalony natychmiast po nim drugi pocisk dotrze na miejsce w tym samym czasie (oczywiście na każdy strzał trzeba osobno rzucać). Dystans nie może być większy niż 300m.

poniedziałek, 20 maja 2013

Gaz Drzewny

Nie to nie jest ruchoma bimbrownia!

Dobra młody, widzę, że ciekawość cię zżera, więc jeśli byłbyś tak miły i pomógł mi z ładowaniem, to opowiem ci co to jest.


Trochę historii
Jak już ci powiedziałem, to nie jest urządzenie do pędzenia bimbru. Choć muszę przyznać, że jest co najmniej równie użyteczne. To co widzisz to generator gazu drzewnego, czyli ustrojstwo pozwalające korzystać z samochodu bez potrzeby martwienia się o benzynę. Widzisz, dowcip polega na tym, że rozwiązanie dla obecnych problemów zaistniało na długo przed ich pojawieniem się: w XIX wieku, po nieudanych próbach z silnikami spalinowymi pracującymi na brykietach z prochu czarnego, rozpoczęto próby z silnikami na tzw. gaz miejski, jak wtedy nazywano gaz koksowniczy. Ze względu na to, że silniki podłączone do rurociągu miejskiej sieci gazowej nadają się wyłącznie do zastosowań stacjonarnych, wraz z rozwojem automobilu i aeroplanu zostały wyparte przez silniki zasilane benzyną. Tutaj pora na kolejną dygresję: „co to jest gaz koksowniczy?” - widzisz, kiedy podgrzejesz węgiel bez dostępu powietrza zacznie się z niego uwalniać palny gaz, który możesz wtłoczyć w rury i przesłać dalej, proces ten nazywa się zgazowaniem paliwa stałego. Najlepsze jest to, że nie musisz się wcale ograniczać do węgla! Praktycznie możesz zgazować większość z tego co jest palne! Najlepiej sprawdzają się drewno i łupiny kokosa ale dodać do nich można torf, odpady z garbarni czy nawet krowie gówno .
Jak nietrudno się domyśleć, że najpopularniejszym paliwem było i jest drewno. Z powodu tych zalet gazogeneratory, choć nie zdobyły dużej popularności, przez cały XX wiek trwały sobie w swojej niszy. W dwudziestoleciu międzywojennym zasilały traktory i autobusy. Podczas II Wojny Światowej zasilały niemieckie samochody, po wojnie zasilały stacjonarne generatory w tartakach i krajach trzeciego świata, co jakiś czas pewien zapaleniec budował samochód zasilany tym paliwem. Niemniej jednak, trudno tu raczej mówić o jakimkolwiek sukcesie komercyjnym, ot tyle, że nie poszły w zapomnienie: były zazwyczaj stosowane tam, gdzie drewno było tanie, a i tak głównie przez zapaleńców. Oczywiście teraz, jak gówno wpadło w wentylator, a benzyna jest towarem luksusowym, nagle zyskują na popularności.

Konstrukcja
Jest to dosyć duże urządzenie i niestety zajmuje sporo miejsca. Pierwsza i największa część, to sam gazogenerator – wygląda jak pionowy bojler z klapą u góry. Przez klapę możesz wrzucić rozdrobnione drewno, potem zamykasz pokrywę i podpalasz palenisko na dole (możesz otwierać pokrywę także w trakcie pracy generatora, nie będzie większych problemów poza chwilowym spadkiem wydajności). Ogień podgrzewa drewno powodując wytworzenie gazu drzewnego (czyli mieszanki tlenku węgla, metanu, wodoru, oraz dwutlenku węgla i azotu). Ponieważ w generatorze nie ma dostatecznie dużo tlenu a całość pracuje na lekkim podciśnieniu, wywoływanym przez ssanie silnika,  mieszanka ta nie zapali się. Gaz idzie do odpylacza (gdzie usunięte zostaną popiół i inne czynniki stałe), a następnie do chłodnicy (gdzie wytrąca się sadza i część pary wodnej, a gaz się ochładza i zmniejsza swoją objętość), potem gaz wpada do filtra (który jest znacznie większy od standardowego filtra powietrza) i jest gotowy do przesłania go do silnika.

Do przerobienia na gaz drzewny nadają się najbardziej gaźnikowe silniki benzynowe i silniki diesla.
Spalanie gazu w zasadzie nie wymaga sporych modyfikacji. W silnikach benzynowych ograniczają się one głównie do przerobienia układu zasilania i regulacji zapłonu. W dieslach jest trochę trudniej, bo gaz drzewny sam się nie zapali od świecy żarowej i wymaga dodania do 10% oleju napędowego, bądź roślinnego.


Zalety
  • Uniezależnienie się od typowego paliwa i przestawienie się na paliwo, które jest łatwiejsze i znacznie tańsze.

Wady
  • Spadek mocy o około 30% (gaz drzewny ma mniejszą wartość opałową od benzyny, technicznie można straty zmniejszyć przez zmienienie stopnia kompresji, ale ciężko dziś o warsztat, który znałby się na przeróbkach głowicy silnika.
  • Bezwładność gazogeneratora – wdepnięcie gazu powoduje zwiększenie podciśnienia w gazogeneratorze, ale minie trochę czasu zanim dodatkowa dawka paliwa dotrze do silnika. Dlatego przyśpieszanie trwa dłużej, a w skrajnych przypadkach niedoświadczony kierowca może łatwo zgasić silnik (niemniej jednak, dobrze się sprawdza przy pracy na jednakowych obrotach – silniki stacjonarne, maszyny rolnicze, oraz samochody po których oczekuje się sprawnego pokonywania dużych dystansów, a nie sportowych osiągów).
  • Objętość paliwa: na 1 litr benzyny wypada mniej więcej 4kg wysuszonego drewna liściastego (z drugiej strony, jest to paliwo, które się łatwo nie zapali, ani nie wycieknie po ostrzelaniu, a nawet można je uznać za dodatkowy pancerz).
  • Czas potrzebny do odpalenia: zanim generator się rozgrzeje i zacznie produkować odpowiednią ilość gazu do rozruchu silnika, mija zazwyczaj około 30 minut.
  • Ze względu na kiepski stosunek objętości do wartości opałowej, oraz zawartości pary wodnej, nie opłaca się gazu składować w butlach, więc jedyną sensowną opcją jest zużywanie go na bieżąco.
  • Rozmiary i ciężar gazogeneratora.


Więc widzisz młody, jest to ustrojstwo, które budzi mieszane uczucia: z jednej strony daje ci niezależność od dostaw benzyny, które są w miarę pewne tylko w niektórych miejscach w ZSA. Z drugiej strony to prawdziwy ból w dupie dla kogoś, kto wychował się w czasach, kiedy wystarczyło przekręcić kluczyk i mogłeś od razu ruszać.


W tekście pominąłem kwestie dostępności – pozostawiam to decyzji MG. Może uznać ogólnie dostępne paliwo za przejaw nadmiernej łaski wobec graczy. Jednakże, czas potrzebny do rozruchu oraz zachęta dla graczy do badania opuszczonych budynków w poszukiwaniu paliwa niejako bilansują ten problem, a nawet stwarzają okazje do zwiedzania ciekawych miejsc i spotkania z niezwykłą fauną i florą ZSA.

Trochę uwag i ciekawostek
  • Głównym składnikiem gazu drzewnego jest tlenek węgla – czyli tzw. czad, a jest to gaz bezwonny i bezbarwny, w większych ilościach zabójczy. Jeśli generator z nieszczelnymi przewodami znajdzie się w zamkniętym,  słabo wentylowanym pomieszczeniu, to wydostający się tlenek węgla spowoduje senność,  opóźnienie reakcji, niedotlenienie mózgu... Resztę pozostawiam złośliwości MG.
  • Rozmiar jest zależny od silnika, który będzie zasilany – są nawet przykłady motocykli z gazogeneratorem w koszu bocznym.
  • Polecam sprawdzić w wyszukiwarce grafik tematy "holzgas" i "wood gas", zobaczycie liczne przykłady przerobionych samochodów (notabene, wiele wygląda bardzo post-apokaliptycznie).

Rusznice P-panc.


Okej chłopcy, dzisiaj pogadamy o tym co wszyscy lubią, czyli o naprawdę dużych i mocnych spluwach...

Ale jak to zazwyczaj bywa, najlepiej zaczyna się od początku. Musimy więc cofnąć się daleko, a mianowicie do czasów pierwszej wojny światowej. Wraz z pojawieniem się czołgów pojawiło się zapotrzebowanie na broń zdolną do ich niszczenia, która byłaby w miarę poręczna i zdatna do użycia na pierwszej linii. Pierwszą odpowiedzią było przeskalowanie karabinu Mauser na potężny nabój kalibru 13mm. Karabin ten nie posiadał żadnego urządzenia pochłaniającego odrzut i potrafił złamać obojczyk strzelca. No cóż, to już prehistoria, warta jednak wspomnienia.

Pomimo umiarkowanego sukcesu T-Gewehr, wiele krajów rozpoczęło własne badania nad bronią przeznaczoną do niszczenia sprzętu opancerzonego. W europie środkowej (Polska, Czechosłowacja, Niemcy) skierowano się w stronę małego kalibru i bardzo wysokiej prędkości wylotowej – dzięki czemu udało się uzyskać satysfakcjonujące parametry przy małej masie i wymiarach. Niestety mały kaliber i bardzo wysokie ciśnienie drastycznie redukowały żywotność lufy. Również rozwój czołgów w trakcie wojny dość szybko przerósł możliwości małego kalibru, co sprawiło, że zaniechano ich produkcji. Osobiście wątpię żebyście mieli kiedykolwiek okazję spotkać się ze sprawnym egzemplarzem (a jeszcze bardziej w to, że znajdziecie do niego amunicję...).

Brytyjczycy z kolei postawili na spory karabin i spory nabój (.55in -13.97mm) i tak, w 1937, na uzbrojenie wszedł karabin Boys (do którego wrócimy później), który dość szybko, wraz z pojawieniem się PzKpfw III, uległ zdeklasowaniu, stopniowo stracił na znaczeniu i został wyparty przez PIATA (choć w dalszym ciągu sprawdzał się przeciwko czołgom Japońskim).

A teraz przejdziemy do producenta najważniejszych konstrukcji z tego rodzaju: Rosjanie rozpoczęli prace w momencie kiedy niemieckie czołgi wdzierały się na teren ZSRR i opracowali nowy nabój - 14,5mm - oraz dwie konstrukcje, które z niego korzystały: PTRD i PTRS. Nawet pomimo wykorzystania jednego z najpotężniejszych nabojów stosowanych w konstrukcjach strzeleckich, dość szybko rusznice okazały się bezsilne wobec pancerza najnowszyh modeli czołgów. Jak głosi stara prawda "jak nie można wprost to trzeba sposobem" - obie PTR były dość nieporęczne, co znacznie utrudniało zajście czołgu od tyłu i wpakowanie mu kulki w słabo chroniony silnik, ale dzięki praktyce strzelcy doszli do wprawy w trafianiu w gąsienice i wizjery czołgów. A czołg ślepy i nieruchomy można dość łatwo podejść i obłożyć materiałami wybuchowymi. Dalsze zastosowania znalazły się podczas ofensywy, gdzie PTRD i PTRS wykazywały pewne sukcesy w niszczeniu stanowisk ogniowych podczas walk miejskich. Po II Wojnie Światowej Rosjanie przekazali część swoich rusznic do krajów sojuszniczych oraz "walczących o wolność". Ważnym epizodem z tego okresu jest wojna w Korei, gdzie PTRD i PTRS były wykorzystywane do ostrzeliwania przeciwnika z dużej odległości. Komuniści wyposażali swoje karabiny w celowniki optyczne o dwukrotnym powiększeniu, Amerykanie przerobili część zdobytych egzemplarzy na amunicję .50BMG (tym samym można mówić o pierwszych wielkokalibrowych karabinach wyborowych, choć nie można przy tym zapominać, że konstrukcje przeznaczone do trafiana w czołg z 300m wyposażono w celowniki od zwykłego karabinu, zamocowane w sposób, który powodował, że po paru strzałach, na skutek odrzutu, były już rozkalibrowane).

Tak, widzę, że ci w tylnych rzędach już przysypiają, więc zadam na głos pytanie, które obija się wam w głowach - "Co nas to, kurwa, obchodzi!?". Tak, to doskonałe pytanie...
Więc zaczniemy znowu od lat 40, tak dla odmiany.... Po II Wojnie Światowej, Armia Brytyjska stwierdziła, że ma nadmiar broni, dla której nie widzi sensownego zastosowania, a wojna zrobiła sporą dziurę w budżecie, którą trzeba jakoś zapełnić. W taki oto sposób, pośród demobilu w postaci rozbrojonych czołgów, jeepów, ciężarówek, butów, mundurów, racji żywnościowych, saperek i chuj wie czego jeszcze, znalazły się karabiny Boys oraz ludzie chętni do ich kupienia; tak zaczął się formować taki sport jak strzelectwo długodystansowe. Później stopniowo, w małych ilościach, zaczęły się pojawiać konstrukcje rosyjskie, a po rozpadzie Związku Radzieckiego otwarły się magazyny rezerw mobilizacyjnych w Rosji i krajach Układu Warszawskiego. Zatem na rynku pojawiły się spore ilości sprzętu w stanie magazynowym (czyli czekające na III WŚ, w drewnianej skrzyni, naoliwione i z lufą napchaną towotem).

Widzę, że macie pytania... niech zgadnę.
Czy to bezpieczne?
Raczej tak, większość tej broni z rąk wojska przeszła w ręce kolekcjonerów (czasem przeleżawszy swoje w magazynach), ale jeśli broń jest odpowiednio zabezpieczona, to nie zużywa się od leżenia. Poza tym, nowe egzemplarze są ponoć produkowane w NY.
A, i jeszcze jedna uwaga co do bezpieczeństwa: chociaż strzelanie z tego nie wymaga takiej krzepy jak noszenie, pilnuj, żebyś strzelając z tego miał poprawną pozycję, bo inaczej poobija ci ramię.

Co nam z tego?
No cóż, główną zaletą tego sprzętu jest to, że potrafi zrobić durszlak z większości maszyn, które rzuci przeciw nam Moloch.

Czy to jest celne?
To jest dobre pytanie, nie zapominajcie, że powstało to do niszczenia celu wielkości czołgu z odległości kilkuset metrów, to, że energia pocisku na 2500m wystarczy do zastrzelenia nosorożca nie zmienia faktu, że rusznice fabrycznie wyposażano w celowniki mechaniczne o nastawach do 300m. Ale jeśli przyspawasz wspornik do celownika optycznego i zainstalujesz celownik optyczny to zasięg podskoczy do tabeli karabinów snajperskich (choć z cechą Bardzo Niecelny +20%, która zastępuje cechę Bardzo Celny -20%/Celny -10% – to nie są karabiny snajperskie sensu stricte i tego faktu nie przeskoczysz). Tylko będziesz musiał oddać parę strzałów próbnych, żeby wiedzieć jakie poprawki na odległość trzeba dawać. No i jeszcze jedna uwaga... celownik i jego wspornik muszą być na tyle mocnem żeby nie rozsypały się po kilku strzałach

Jak z amunicją?
Tia.. do tego pytania wrócę przy broni.

Boys

Karabin ten został wprowadzony na wyposażenie armii Wspólnoty Brytyjskiej w 1937 i dość szybko okazało się, że nie radzi sobie z najnowszymi niemieckimi czołgami. Dlatego po II Wojnie Światowej spore ilości pojawiły się na rynku cywilnym. Cechą, która rzuca się w oczy, to magazynek montowany od góry, wbrew pozorom ma to całkiem sporo sensu, zwłaszcza w broni, w której jedyne możliwe pozycje strzeleckie to leżąca (dwójnóg i podpórka z tyłu w wyposażeniu standardowym), bądź z zaczepu na samochodzie. Broń jest oparta na zamku czterotaktowym (przeładowanie 2 segmenty), odrzut jest częściowo pochłaniany przez to, że zespół zamek-lufa jest zamocowany w sposób ruchomy. Typowymi usterkami dla tych karabinów są spowodowane odrzutem odkręcanie się i zrywanie śrub (nie powoduje to raczej efektownego rozerwania broni razem z użytkownikiem, ale naprawa, choć zazwyczaj jest niedroga, to może być prawdziwie upierdliwa).
Parę słów o amunicji: karabin oryginalnie przystosowany jest do amunicji kalibru .55 Boys (13.9x99mmB), której łuska bazuje na .50BMG, co pozwala na wykorzystanie łuski od pół calówki (po wciśnięciu w matryce od .55 i przylutowaniu pasa wzmacniającego – Cholernie Trudny test Rusznikarstwa). Z drugiej strony, wielu poszło w innym kierunku – zamiast męczyć się z amunicją lepiej przerobić broń – dzięki identycznym wymiarom dna łuski po wymianie lufy (na lufę od M2 Browning - Bardzo Trudny test Rusznikarstwa) i paru drobnym przeróbkom można przystosować broń do znacznie popularniejszego naboju .50BMG.
Co do ergonomii... przyrządy celownicze i poduszka do oparcia policzka znajdują się z lewej strony broni co wymusza strzelania z prawego ramienia.

Długość 1625 mm
Masa 16,3 kg
Kaliber: .55 (13.9mm) lub .50 (12,7mm)
Nabój: .55 Boys lub .50BMG
Pojemność Magazynka: magazynek pudełkowy 5 naboi
Reguły Specjalne: Niezawodny, Nieporęczny, Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Celny -10%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 3
Wymagana Budowa: 18
Dostępność: Niewielka (trochę lepiej w stanach które graniczą z tym co zostało z Kanady)


PTRS

Jedna z dwóch konstrukcji rosyjskich, które będziemy omawiać. Samopowtarzalna rusznica Simonowa, jeżeli nazwisko z czymś ci się kojarzy to dobrze. To ten sam konstruktor, który zrobił później SKS-a, skoro już o tym wspomniałem, to w gruncie rzeczy jest to większy brat SKS-a, stosuje identyczny (za wyjątkiem skali) mechanizm gazowy. Broń jest zasilana z pięcionabojowego ładownika (clipa, jak w Garlandzie) wsadzanego przez klapę magazynka od spodu. PTRS waży ponad 20kg przy długości 210cm. Na szczęście broń rozkłada się na dwa elementy – lufę z tłokiem gazowym i dwójnogiem ważące 11,5kg i mierzące jakieś 160cm i komorę zamkową z kolbą i mechanizmem spustowym – niecałe 10kg i 50cm. Złożenie zajmuje 2 osobom 1 turę (samemu 3x dłużej).

Kaliber: 14,5mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: zasilany z ładownika integralny magazynek o pojemności 5 naboi
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Zabrudzony = Niesprawny, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 4
Wymagana Budowa:19
Dostępność: Niewielka


PTRD

A teraz przechodzimy do ostatniej zabawki na dzisiaj - PTRD czyli niezwykle prosta konstrukcja Wasilija Alieksiejewicza Diegtiariowa. Według terminologii używanej w Rosji i kilku krajach Układu Warszawskiego jest to "jednostrzałowy karabin półautomatyczny". Żeby zrozumieć co to znaczy trzeba zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół: termin ten nie jest równoznaczny z amerykańskim "semiautomatic". Oznacza on, że cześć cyklu broni jest wykonywana z wykorzystaniem energii naboju, a cześć ręcznie; co to oznacza w praktyce? Naciskasz spust, nabój odpala, lufa razem z zamkiem (notabene, trochę przeskalowana kopia zamka polskiej rusznicy p-panc. projektu Maroszka) cofa się do tyłu. Rączka zamka natrafia na rampę w postaci kawałka grubej blachy z prawej strony kolby, rączka zamka obraca się w górę, zamek zostaje odryglowany. Następnie lufa wraca do przodu, łuska wypada na dół za sprawą grawitacji, strzelec wkłada następny nabój i ręcznie zamyka zamek (włożenie naboju i zaryglowanie zamka to 2 segmenty). To spotykane najczęściej w działach rozwiązanie pozwoliło na stworzenie broni stosunkowo lekkiej (jedyne 16 kilo), a przy tym dobrze pochłaniającej odrzut i praktycznie nie zacinającej się. Jakby tych przyjemnych cech było mało - prostota konstrukcji daje szerokie pole do popisu w przeróbkach. Już w czasie wojny w Korei zaczęto zdobyte PTRD przerabiać na nabój .50BMG. Ale prawdziwą wisienką na torcie jest to, że jeszcze przed wojną z Molochem ktoś zauważył podobieństwo w wymiarach między nabojem 14,5x114mm, a 20x102mm z M61 Vulkan i postanowił sprawdzić, co by się stało gdyby do PTRD zainstalować pojedynczą lufę od 20mm działka obrotowego. Jak się okazało, da się z tego strzelać bez wysrania obojczyka (pomimo mniejszej energii wylotowej, odrzut 20mm jest znacznie bardziej odczuwalny), no i ktoś wpadł na pomysł żeby poprzerabiać, a nawet wyprodukować nowe, 20 milimetrowe, rusznice celem utylizacji zalegającej amunicji. Co prawda 20mm nie dorównuje penetracją 14,5, ale za to zawiera o wiele bardziej rozrywkowy ładunek. Brzmi za idealnie? No cóż, wadą jest to, że wariant podstawowy ma dwa metry długości (wariant . 50BMG 1,8m) i nie da się w tym nawet złożyć kolby, poza tym wersja podstawowa jest rzadka, a wersja na 20mm dostępna chyba tylko w Posterunku i NY. No i kwestia amunicji...
Jeśli chodzi o ergonomię tej broni: przyrządy celownicze znajdują się po lewej stronie, a przy próbie strzelania z lewego ramienia najpewniej rękojeść zamka złamie ci szczękę.
Kolejną zaletą tej konstrukcji jest to że łuski z niej wypadają na dół i nie musisz ich szukać.

Kaliber: 14,5mm/12,7/20mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: jednostrzałowy
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Nie Zacina Się, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne / Krytyczne / Opis Śmierci (Krytyczne)
Punkty Przebicia: 4/3/3
Wymagana Budowa: 18 (17 dla .50BMG / 19 dla 20mm)
Dostępność: Niewielka.
Ponoć Nowy Jork produkuje „nowe” (wykorzystując stare lufy od Vulkanów) egzemplarze w kalibrze 20mm pod nazwą Liberty Rifle
Amunicja: jeśli chodzi o oryginalną 14,5 to kiepsko z tym, pomimo dopuszczenia broni w tym kalibrze do ograniczonej sprzedaży, raczej rzadko sprowadzano amunicję przeciwpancerno-zapalającą, choć może ci się poszczęścić. Do cywilnego strzelania najczęściej stosowano pociski lite wytoczone z solidnego kawałka mosiądzu na tokarce. Pocisk 14,5mm posiada niemal dwukrotnie większą energie od półcalówki, oznacza to, że za wyjątkiem pancerzy czołgów i transporterów piechoty z dodatkowym pancerzem, niewiele jest w stanie go zatrzymać. Pocisk 14,5 jest w stanie przebić do 40mm stali, cegłę litą na szerokość, bez problemu roztrzaska blok silnika. Krótko mówiąc - to potężne bydle. Zresztą czemu się dziwić, podstawową funkcją było wybijanie dziury w pancerzu i zasypywanie załogi odłamkami. Jedyny problem to dostępność.