Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broń. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 maja 2014

Adaptery Do Strzelb

Strzelby kojarzą nam się z dwoma rodzajami ognia - albo strzelanie śrutem, albo brenekami. Trzeba przyznać, że zazwyczaj to wystarcza. Śrut skutecznie radzi sobie z większymi grupami przeciwników lub w walce w pomieszczeniach, za to breneki pozwalają wyrównać nieco szanse na większych odległościach. Mimo to, trzeba ciągle szukać odpowiedniej amunicji i wytwarzać nowe loftki. Małe urządzenie, które pozwalałoby się przerzucić na inny rodzaj amunicji bez potrzeby wymiany lufy byłoby na wagę złota, nie?


Tak naprawdę, to jest. Przynajmniej jeśli chcesz by jakiś mechanik, czy inny spec ci coś takiego wykonał. Jeśli jednak znajdziesz adapter sprzed Wojny, to jakbyś wygrał w na loterii. Właściwie, jeśli posiadasz zestaw adapterów i swoją wierną armatę, stajesz się niepowstrzymanym gościem - dopóki masz jakąkolwiek amunicję.



Czym jest adapter? Wygląda jak metalowa rura. Niezbyt długa, około 7cm. Zależy od przedwojennego producenta. Lub powojennego gościa, który weźmie akurat taki kawał metalu jaki mu się trafi. Przez środek idzie gwintowana, mniejsza 'lufa', przystosowana do innego typu amunicji. I to właściwie cała filozofia. Bierzesz taką wkładkę, wsadzasz ją do lufy swojej strzelby, w nakładę wprowadzasz nabój innego kalibru, zależnie od adaptera. Strzelasz, łamiesz strzelbę i wyciągasz zużyty nabój. Właśnie - adaptery przystosowane są do strzelb łamanych. Nie wsadzisz go do strzelby automatycznej, pompki, rewolwerowej, czy jakiejkolwiek innej. Musi być łamana. Ale raczej ci to wystarczy, nie? W końcu obrzyn jest już wystarczająco uniwersalną bronią.



Podsumowując:

- adaptery różnią się między sobą. Od kalibru adaptera zależy na wykorzystanie jakiej amunicji ci pozwoli. Proces strzału i przeładowania wygląda normalnie, jednak zasięg strzelby przeskakuje na tabelę pistoletów.
- możesz ich używać tylko ze strzelbami łamanymi (na upartego, jakbyś miał ich wystarczająco dużo, to rewolwerową też byś przekonwertował, ale... chce ci się?).
- ponieważ strzelby nie zawsze mają tą samą średnicę lufy, może się zdarzyć, że adapter nie będzie pasował do twojej pukawki. Rzuć K20 (albo monetą) - masz 50% szansy, że adapter będzie pasował. Dlaczego tak? Bo nikomu nie będzie się chciało pierdolić z ustalaniem progów dla każdej dostępnej średnicy. Lubimy realizm tam, gdzie daje nam radość, ale tu byłby tylko kolcem w dupie.

środa, 23 kwietnia 2014

Rewolwery - Opcjonalna Mechanika, Ciekawostki, Broń i Sztuczka

Rewolwery zostały opisane dość ubogo, zarówno w obu podstawkach jak i w Ołowiu. I chodzi mi tu przede wszystkim o mechanikę działania. Mnąc i wyrzucając tamte zapisane kartki, przejdźmy do trochę bardziej szczegółowo rozpisanych mechanizmów rewolwerowych.

Najpierw trzeba podzielić rewolwery według mechanizmu strzelania i obracania bębna; wyróżnia się dwa główne typy:

1) Single Action to system, w którym spust odpowiada tylko za odpalanie naboju. Żeby jednak go odpalić, trzeba najpierw naciągnąć kurek, gdyż ten sam z siebie się nie ruszy. Napinając mechanizm kurkiem jednocześnie obracamy bębenek o jeden nabój. Rewolwer jest gotowy do strzału. Zaletą tego mechanizmu jest mniejsza ilość części, które mogą się zepsuć. Wadą jest niska szybkostrzelność.

2) Double Action to mechanizm, który odwala za strzelca całą robotę. Naciskając spust odwodzimy kurek i przekręcamy jednocześnie bębenek o jedną pozycję. Gdy dociągniemy spust do końca zwalniany jest kurek, który uderza w nowy nabój. Zaleta to oczywiście większa szybkostrzelność. Wady to skomplikowanie mechanizmu jak i również dość twardy spust.

W obu mechanizmach można odciągnąć kurek zawczasu - w praktyce przyśpiesza to oddanie pierwszego strzału (w DA spust stawia odrobinę mniejszy opór z odciągniętym kurkiem). Istnieje również tzw. Double Action Only - kurek nie posiada wtedy stopki do odciągania spustu.

Przejdźmy do mechaniki tych systemów:
- Single sprawia, że po każdym strzale należy odciągnąć kurek. Czyli przeznaczamy jeden segment na strzał, potem jeden na odciągnięcie kurka, jeden na strzał, itd.
- Double gwarantuje nam szybkostrzelność na poziomie pistoletu, czyli strzał segment za segmentem.
- Odciągnięcie kurka przed początkiem walki zwiększa naszą Zręczność podczas testu Inicjatywy o 1.
- Każdy rewolwer/karabin rewolwerowy powinien mieć informację w postaci reguły specjalnej o wykorzystywanym mechanizmie (Single Action, Double Action, Double Action Only).

Teraz zajmijmy się sposobami przeładowania rewolwerów. Podręcznik mówi, że ładujemy 1 nabój na turę (3 segmenty). Pomija przez to różnice w konstrukcjach, a tym samym zmienne czasu przeładowania. Dlatego najpierw opiszę mechanizmy bębnowe i sposoby ładowania.

1) Rewolwery Prochowe
Były podobne do muszkietów - przeładowanie odbywało się poprzez sypanie prochu i zapychania komory kulą. Wtedy naciskało się dźwignię pod bębnem, która ugniatała kulą proch i blokowała ją w gnieździe bębna. Od tyłu należało wsadzić ładunek kapiszonowy - i voila! Zajmowało to dużo czasu, ładowanie odbywało się przez lufę, a rewolwery były bardzo podatne na zanieczyszczenia. Podczas strzelania trzeba było lekko unosić broń do góry, żeby spalony kapiszon nie zablokował bębenka. Zdarzało się również, że wszystkie ładunki odpalały się jednocześnie (przeciek gorących gazów wylotowych inicjował pozostałe), ale nie było to bardzo niebezpieczne. Nie będziemy się tu rozdrabniać na firmy i modele, bo w naszych czasach ten typ jest raczej niepraktyczny - ale trzeba przyznać, że rekonstrukcje były popularne.

Rewolwer Prochowy
Obrażenia: Ciężkie
Punkty Przebicia: 1
Nabój: ołowiana kula
Poj. Bębenka: 6 lub 8
Reguły Specjalne: Zawodny (15-20), Niecelny (+10%), Mały Zasięg (odległości na tabeli Pistoletów podzielone na 2), Single Action, Prochowy



Przeładowanie odbywa się następująco:
- do wylotu komory z boku rewolweru wsypujemy porcję prochu.
- następnie wpychamy kulę, która jest trochę większa od średnicy komory.
- następnie specjalną dźwigienką pod bębnem dociskamy wszystko do siebie by się nie rozleciało.
- od tyłu nakładamy kapiszon.
- operację tę powtarzamy zależnie od ilości komór.
Rewolweru odprzodowego nie przeładujemy w czasie walki, chyba że będziemy mieli na to co najmniej 10min.

2) Rewolwery ze Stałym Bębnem
Następna generacja wykorzystywała już cudowną zdobycz techniki - nabój scalony. Bęben nadal był nieruchomy, przeładowanie odbywało się poprzez okienko ładowania. Najpierw obracano rewolwer do góry lufą, po czym naciskano dźwigienkę obok bębna - przez okienko wypadała łuska. Teraz należało obrócić palcami bębenek o jedną pozycję i znów nacisnąć dźwigienkę. Wbrew pozorom nie był to powolny proces, rewolwer można było spokojnie rozładować w parę sekund. Gdy już komory były puste, obracano rewolwer lufą do dołu i wkładano naboje przez okienko ładowania, obracając bęben po każdym kolejnym załadowanym.

Przeładowanie odbywa się następująco:
- z lufą skierowaną do góry następuje ręczna ekstrakcja; co dwa segmenty wypada jedna łuska.
- z lufą skierowaną do dołu ładujemy nowe naboje z prędkością jednego na dwa segmenty.

3) Rewolwery z Bębnem Ruchomym
Generalnie pojawiły się prawie równo z poprzednimi - może minął miesiąc lub dwa. W tym systemie bęben był trzymany przez bardzo długą ośkę, która wychodziła pod lufą. By przeładować należało tą ośkę odkręcić, wyjąć bębenek, a następnie włożyć wszystko z powrotem. Miało to swoje plusy i minusy: można było nosić gotowe bębenki i można było używać speedloaderów, ale z drugiej strony łatwo było pogubić części, no i nie było to najwygodniejsze rozwiązanie podczas walki.

Przeładowanie odbywa się następująco:
- odkręcenie ośki (1 segment).
- wyjęcie bębenka (1 segment).
- wyrzucenie łusek (2 segmenty) LUB odłożenie starego bębenka (1 segment).
- ręczne włożenie nowych naboi (1 na 2 segmenty) LUB wyciągnięcie nowego załadowanego uprzednio bębenka (1 segment).
- włożenie bębenka na miejsce i przykręcenie ośki (2 segmenty).

4) Rewolwery Łamane
Ktoś w końcu wpadł na pomysł by zastosować mechanizm jak w strzelbach. Wymyślono również ekstrakcję automatyczną, nie trzeba było już operować cholernymi dźwigniami. W efekcie dostawaliśmy bardzo ciekawy system - szybkie złamanie rewolweru powodowało wyskoczenie łusek z komór. Można było wtedy łatwo załadować go ponownie używając speedloaderów. A można było również męczyć się z luźnymi nabojami - co kto woli.

Przeładowanie odbywa się następująco:
- otwarcie konstrukcji; ekstrakcja łusek (1 segment).
- ręczne włożenie nowych naboi (1 na 2 segmenty).
- zamknięcie konstrukcji (1 segment).

5) Rewolwery Wysuwane
I dochodzimy do ostatniej technologii, która zdominowała przemysł rewolwerowy. Bębenek zwalniano małą dźwigienką, ten wysuwał się na bok i lekko do dołu. Najczęściej była to lewa strona broni. Łuski wytrząsało się z bębenka lub korzystało się z rozładownika, który wyrzucał wszystkie na raz, a następnie można było załadować go speedloaderem lub luźnymi nabojami.

Przeładowanie odbywa się następująco:
- wysunięcie bębenka (1 segment).
- wyrzucenie łusek (1 segment z rozładownikiem, 2 przy wytrząsaniu).
- ręczne włożenie nowych naboi (1 na 2 segmenty).
- zatrzaśnięcie bębenka (1 segment).

Powyższe pięć kategorii daje nam kolejne pięć reguł specjalnych - Prochowy, Stały Bębenek, Ruchomy Bębenek, Łamany, Wysuwany.

Speedloadery:
Już o nich wspominaliśmy. Najprościej mówiąc, jest to małe urządzenie, które utrzymuje naboje w takiej pozycji by pasowały do komór bębna w rewolwerze. Naboje nie rozłączą się ze speedloaderem, dopóki nie zostanie przekręcony/naciśnięty zatrzask. Jednakże bębenki nie miały jednakowych wymiarów, dlatego również speedloadery różniły się między sobą. Ogólnie każdy model miał własne - co sprawia, że zachowują się one trochę jak magazynki do pistoletów. Musisz mieć odpowiednią wtyczkę do odpowiedniego kontaktu. Inaczej klapa. Choć zawsze możesz ładować ręcznie. Speedloadery są również przydatne do trzymania amunicji - o wiele lepiej mieć w kieszeni przygotowane pakiety z nabojami, niż stos luźnych pestek.

Są również tzw. speedstrips/quickstrips: są to paski z kauczuku syntetycznego, na których rzędem przyczepionych jest określona liczba naboi (zależnie od modelu speedstripa/quickstripa). Ładuje się je po dwa lub po jednym, wkładając naboje w komory, a następnie odrywając je od paska z resztą. Była to alternatywa dla cylindrycznych speedloaderów, również do wielokrotnego użytku. Bardzo przydatne do trzymania amunicji.

Oba rodzaje mają swoje plusy i minusy - speedloadery były szybsze w użyciu, ale zatrzask powodował małe kłopoty; sięgając do kieszeni po speedloader mogliśmy go przypadkiem zwolnić, przez co wysypywały się naboje. Siedząc w kieszeni mógł się sam rozładować jeśli coś zwolniło zatrzask. Nie były to częste przypadki, ale się zdarzały (20 na K20, rzut podczas wyciągania speedloadera z kieszeni, zasada opcjonalna dla jakichś chorych hardkorów). Z kolei speedstripy/quickstripy były wygodniejsze w noszeniu - lżejsze, giętkie, wąskie, naboje praktycznie nigdy z nich nie wypadały. Ale wolniej się przeładowywało broń.

Mechanika - poniższe opisy zastępują ręczne wkładanie nowych naboi:
- Speedloader - w pierwszym segmencie go wyciągamy, w drugim wkładamy go do komory, w trzecim zwalniamy zatrzask, w czwartym chowamy go/odrzucamy. Razem 4 segmenty.
- Speedstrip/Quickstrip - w pierwszym segmencie wyciągamy, potem ładujemy pociski do komór w pierwszym segmencie (ładować możemy dwa lub jeden pocisk na raz), a w drugim odrywamy je od paska. Jeśli liczba komór w cylindrze jest nieparzysta, wtedy ostatni nabój zostanie załadowany na takiej samej zasadzie (czyli za 2 segmenty). Razem zajmie to 1+2*x+2*y+1 segmentów, gdzie x to ilość par komór, a y to ewentualna jedna samotna komora.

Osobiście darowałbym sobie paski, ale należy powiedzieć, że były - oto są.

Pomniejsze Zmiany:
Konkretnie chodzi o sztuczkę Magazynek. Ta sztuczka ma już swoją własną historię - wersja z podstawki była zbyt ogólna. Wersja z Ołowiu też miała wady. Osobiście uważam, że sztuczka ta powinna odnosić się tylko i wyłącznie do magazynków i przyśpieszaczy przeładowania (jak łódki i speedloadery), nie powinna obejmować ręcznego pakowania naboi. Ale to tylko moje zdanie. U mnie będzie się odnosić do ładowania ze speedloaderów i speedstripów/quickstripów: skraca czas przeładowania tymi pierwszymi z 4 do 3 segmentów, a paski spadają z 2 segmentów na oderwanie naboju/nabojów do 1 segmentu (we wcześniejszym równaniu zamienić obie 2-jki należy na 1-ki; 1+x+y+1 segmentów).

Karabiny Rewolwerowe:
Otóż mechanizmy rewolwerowe nie były wykorzystywane tylko w broni krótkiej. Powstało trochę karabinów wykorzystujących takie rozwiązanie, ludzie w XIX wieku gonili wciąż za karabinem powtarzalnym. Początkowo były to mechanizmy wykorzystujące proch i ołowiane kule - ich wady omawiałem już wcześniej. Jednakże w karabinach o wiele poważniejszy był tzw. chain fire, czyli rzadkie zdarzenie, jakim było odpalenie wszystkich ładunków w bębenku, o czym również była mowa. Tyle że przy karabinach miało to o wiele groźniejsze skutki. Działo się tak, ponieważ gorące gazy wymykały się przy bębenku, co z kolei prowadziło do zainicjowania prochu w pozostałych komorach. Chain fire groził poważnymi poparzeniami, a nawet utratą ręki, która podtrzymywała karabin dokładnie przed wylotem pozostałych komór bębenka. Ta usterka została wyeliminowana wraz z pojawieniem się amunicji zespolonej, ale karabiny rewolwerowe nigdy już nie zyskały na popularności. Do ich produkcji wrócono, modele udoskonalono, ale pozostały już tylko ciekawostkami z przeszłości.

Zasadniczo wszystkie mechanizmy pozostają bez zmian, przeładowanie systemów wykorzystujących amunicję scaloną wydłuża się co prawda o turę z powodu nieporęczności broni, można wykorzystywać speedloadery i speedstripy/quickstripy. Przeładowanie rewolwerowych karabinów prochowych trwa dłużej, ale ponieważ nawet przeładowanie takiego rewolweru jest długie, to niewygoda spowodowana wielkością broni nie ma znaczenia.

Jeśli chodzi o mechanikę samej broni, to trzeba uwzględnić, że wykorzystywały one amunicję pistoletową, dlatego zachowują się podobnie do opisanego w podręczniku Winchestera - zasięg spada z Karabinów do Pistoletów Maszynowych. Poza tym, trzeba wziąć pod uwagę jedną z trzech reguł specjalnych: Single Action, Double Action, Double Action Only, które odpowiadają za mechanizm obracający bębenkiem i działanie spustu, oraz jedną z reguł odpowiadających za bębenek i przeładowanie: Prochowy, Stały Bębenek, Ruchomy Bębenek, Łamany, Wysuwany.

Większość pierwszych karabinów rewolwerowych było właściwie zwykłymi rewolwerami, ale z wydłużonymi lufami i dodanymi kolbami. Później podejście trochę się zmieniło, a karabin rewolwerowy stał się oddzielną kategorią. Oczywiście na karabinach się nie skończyło - mechanizm rewolwerowy znalazł swoje zastosowanie w strzelbach i granatnikach. Co ciekawe, zaczęto również produkować hybrydy, choć wynikało to bardziej z podobieństwa używanej amunicji. Dla przykładu:

Rossi Circuit Judge Revolver Rifle
Obrażenia: Lekkie/Śrut
Punkty Przebicia: 1/0
Nabój: .45LC/.410 Bore
Poj. Bębenka: 5
Reguły Specjalne: Celny -10%, Wysuwany, Double Action, Mały Zasięg (z Karabinów do Pistoletów Maszynowych)


Karabin ten został stworzony w XXI wieku jako gratka dla wszelkiej maści sportowców oraz myśliwych - to właśnie dla nich firma Taurus International stworzyła broń na dwa kalibry. Mały śrut był idealny do polowania na gryzonie i króliki. Można było również wymienić cały cylinder na kalibry .22LR i .22 Mag, ale amunicja tego typu wiele nikomu nie zrobi, nie na większe odległości. Radzę ją omijać, a jeśli znajdziesz ten karabin ze złym bębenkiem, to radzę wyrzucić tylko cylinder - jakiś zręczny rusznikarz, albo nawet i mechanik, zrobi ci nowy na normalną amunicję.

MTs-255
Obrażenia: Ciężkie/Śrut
Punkty Przebicia: 1/0
Nabój: Breneka/.10 lub .12
Poj. Bębenka: 5
Reguły Specjalne: Wysuwany, Double Action


Rosyjska konstrukcja, która jest Kel-Tec'iem wśród strzelb rewolwerowych. Niczym właściwie toto się nie wyróżnia, ruscy stworzyli tą strzelbę tylko i wyłącznie dlatego, że rozwiązanie wydawało im się dość egzotyczne. Używany głównie przez myśliwych i sportowców-amatorów. Popularności wielkiej nie zdobył, choć podobno kilka znalazło się na wyposażeniu którejś z armii Ameryki Południowej. W USA był ceniony ze względu na schludny wygląd - i to właściwie wszystko co można o nim powiedzieć.

Sztuczka:
Lucky Luke
Wymagania:
Zręczność 13+
Zwinne Dłonie 2+
Pistolety 2+
Rewolwer z regułą Single Action

Opis:
Wiesz, kiedyś nie było tak łatwo z rewolwerami jak dziś. Popatrz na tego S&W - jak ścisnę spust to kurek sam odskakuje, przekręca bębenek i dopiero odpala nabój. Kiedyś tak nie było, samemu trzeba było napinać to cholerstwo. I jak to na dzikim zachodzie, liczyło się kto potrafi zrobić to najszybciej. Charakterystyczny ruch rękoma jaki się przy tym wykonywało zapadł na długo w pamięć ludzi - ten motyw pojawiał się nawet w większości filmów o kowbojach! A szczególnie ważny był w jednej kreskówce sprzed wojny - Lucky Luke'u.

Działanie:
Gracz jest w stanie szybciej strzelać z rewolwerów z wymuszonym napięciem kurka - nie poświęca segmentu na napięcie go. Wykorzystuje do tego obie ręce. Jednakże szarpanie kurka z jednoczesnym strzałem zmniejsza celność o +10%.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Pistolety kalibru .25ACP

Byłem kiedyś z dziewczyną na wycieczce w górach. Wszyscy znajomi dziwili się że wziąłem ze sobą tylko dwudziestkę piątkę "co będzie jak spotkasz niedźwiedzia" mówili. No i kurwa wykrakali: idziemy ścieżką a tu nagle jakiś ruch w krzakach. Patrzymy a tu wyskakuje grizzly. Wyciągnąłem moją dwudziestkę piątkę, wpakowałem dziewczynie po kulce w obie rzepki i zwiałem. Nikt mi nie wmówi że dwudziestka piątka do niczego się nie nadaje!

Nie tak dawno rozmawialiśmy o naprawdę potężnych karabinach. Dzisiaj pogadamy o czymś niemal zupełnie przeciwnym -pistoletach strzelających amunicją .25 Automatic Colt Pistol w skrócie nazywanym .25Auto lub .25ACP (a w europie znanym jako 6,35×15,5 mm Browning) jak sam widzisz jest to bardzo mały nabój, tak właściwie jest to najmniejszy nabój centralnego zapłonu jaki odniósł sukces na rynku. Zapewne do tego sukcesu przyczyniło się to że na początku XX wieku w Niemczech i kilku innych europejskich krajach prawo dopuszczało posiadanie broni palnej w kalibrze poniżej 7mm. Takie prawodawstwo spowodowało że namnożyło się konstrukcji w tym kalibrze.

Ale zacznijmy od początku nabój: pojawił się na rynku razem z pistoletem FN 1905 który był także produkowany po naszej stronie oceanu jako Colt Model 1908 Vest Pocket jak nazwa sugeruje pistolet ten mieści się w kieszeni kamizelki trzyczęściowego garnituru. Jeśli kiedykolwiek miałeś okazję się w taką wcisnąć to wiesz że te kieszenie do pojemnych nie należą. I rzeczywiście większość pistoletów kalibru .25 położonych na dłoni nie będzie wystawać w żadną stronę. Ponieważ nabój jest słaby pistolety te mają prostą konstrukcję i opierają się na odrzucie zamka swobodnego co razem z nabojem centralnego zapłonu sprawia że są bardzo niezawodne.

Niestety tutaj zalety właściwie się kończą. Nabój .25auto jest anemiczny (jest to najsłabszy nabój centralnego zapłonu, słabszy nawet od większości naboi bocznego zapłonu, z wyjątkiem .22short)  i może się okazać że nawet wpakowawszy cały (zazwyczaj sześcionabojowy) magazynek w przeciwnika nie uda ci się go zabić. Drugą kwestią jest celność - pistolet trzymasz głównie fuckerem i kciukiem więc nie masz wystarczająco dobrego wyczucia żeby intuicyjnie celować, zaś maleńkie przyrządy celownicze (w końcu większe mogłyby podrzeć tę nieszczęsną kamizelkę przy wyciąganiu broni ) niewiele pomagają przy celowaniu (broń ma zasięg pistoletów kieszonkowych i 20% karę za niecelność)

Co mam na myśli mówiąc anemiczny nabój? Widzisz w tym przypadku wiele zależy od lokacji trafienia i tego jak zbudowany jest facet do którego strzelasz [ Dwa warianty w zależności od tego czy wolicie szybką akcję czy też przytrzymać graczy na brzegu krzesła w oczekiwaniu na wynik dodatkowego rzutu]

Wariant 1 żeby zadać ranę lekką trzeba zaliczyć test o jeden PT wyższy niż przy standardowej broni  w przeciwnym razie cel otrzyma tylko draśnięcie.
Wariant 2 trafiony wykonuje jedną kością problematyczny test budowy. Zdany oznacza draśnięcie, niezdany lekką ranę

No dobra do czego to się może przydać?
Jest to dobry wybór dla osób mających problem z odrzutem. Więc jeśli boisz się że twoją babcię z osteoporozą w drodze do kościółka zjedzą croats to już masz pomysł na prezent.
No dobra, teraz już na poważnie. Te pistolety są cholernie poręczne - płaskie jak pudełko zapałek i jak wspominałem mieszczą się na dłoni, dzięki temu łatwo ujdą uwadze przy pobieżnym macaniu. A ponieważ niezależnie od kalibru nikt nie chce zarobić kulki, wyciągnięta z ukrycia dwudziestka piątka może być istotnym argumentem w dyskusji która idzie nie po twojej myśli.
No i zawsze możesz tę broń nosić jako ostatnią deskę ratunku (choć przeciwko mutkom i maszynom to bardziej dosłowna deska miała by więcej sensu)

dobra na koniec o dostępności amunicji i kilka przykładowych konstrukcji:

Z dostępnością jest słabo, jakoś w ZSA nikt nie uznał wznowienia produkcji .25 za priorytet i trudno się dziwić. Na szczęście jako że popytu za bardzo na to nie ma, przedwojenne zapasy nie zostały jakoś szczególnie uszczuplone. Dostępność 10%

Ma początek omówimy najbardziej standardowy przykład a potem przejdziemy do paru innych konstrukcji

Colt Model 1908 Vest Pocket 
Solidny elegancki pistolet
Reguły specjalne: niezawodny (19-20) bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)


Raven Arms MP-25
Firma Raven Arms produkowała tanie pistolety strzelające słabą amunicją zwane potocznie specjałami sobotniej nocy. Właściwie to technologia jaką stosowali do budowy szkieletu (odlew ze znalu) powodowała że jakby zastosowali silny nabój broń po paru strzałach by się rozpadła
Reguły specjalne: bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)

Lignose Einhand  2A
Teraz dla odmiany coś z europy. Pistolet wykorzystujący patent Lwowianina Witolda Chylewskiego: pistolet ten posiada ruchoma przednią część kabłąka spustowego która połączona jest z zamkiem dzięki czemu broń błyskawicznie (1 segment) można przeładować jedną ręką
Reguły specjalne: niezawodny (19-20) bardzo niecelny (+20%) zasięg - pistolety kieszonkowe (bądź 20m jeśli ktoś woli reguły z podstawki), cholernie poręczny
Pojemność magazynka: 6+1 (magazynek posiada zaczep u dołu chwytu co spowalnia jego zmianę, z drugiej strony w standardzie jest tylko jeden więc ten problem jest raczej mało istotny...)



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rodzina RPG-7

Dzisiaj pomówimy o RPG 7 i jego klonach. RPG czyli Ruchnoy Protivotankovyy Granatomyot ( Ręczny Przeciwpancerny Granatnik) został opracowany na początku lat 60 jako następca RPG 2 który nie był w stanie spenetrować pancerzy nowych czołgów. Jest to konstrukcja prosta, niezawodna i efektywna dzięki czemu stała się, podobnie jak AK i SWD, wielkim sukcesem eksportowym oraz doczekała się licznych kopii.

Cechą charakterystyczną RPG 7 jest pocisk z nadkalibrową głowicą – część która wystaje z lufy ma średnicę znacznie większą od jej kalibru. Przy strzale, RPG 7 działa jak działo bezodrzutowe – część gazów prochowych jest wyrzucana z tyłu broni (dlatego lepiej nie stać do 5 metrów za strzelcem i nie strzelać z zamkniętych pomieszczeń ) dzięki czemu broń prawie nie posiada odrzutu. Wadą tego rozwiązania jest to że zdradza pozycję strzelca oraz może poparzyć osobę która będzie na tyle głupia żeby stanąć za strzelcem. Po opuszczeniu przez pocisk lufy w bezpiecznej odległości od strzelca następuje rozłożenie stabilizatorów brzechwowych i odpalenie silnika rakietowego który dodatkowo nadaje prędkość pociskowi zwiększając tym samym jego zasięg i celność.

Wszystkie warianty RPG 7 posiadają zasięg z tabeli karabiny. Załadowanie pocisku zajmuje 1 turę. Po załadowaniu pocisku strzelec musi ręcznie napiąć kurek broni (1 segment) żeby przygotować ją do strzału.

Niezawodność: wyrzutnia nie zacina się (rzut na zacięcie 20), ale przy strzale musisz jeszcze rzucić dodatkowo kostką za rakietę. Jeśli wypadnie 20 silnik rakietowy się nie aktywował i pocisk wytraci prędkość po przeleceniu  niecałych 100m (po czym po 9 sekundach powinien ulec autodestrukcji)
O dostępnych pociskach będzie na końcu.

RPG 7 –Rosyjska konstrukcja. Najbardziej podstawowa wersja ważąca ponad 6 kilo. Prosta solidna, niezawodna. Charakteryzuje się dwoma chwytami pistoletowymi, drewnianą osłoną termiczną i możliwością podpięcia celownika PGO-7

Wymagana budowa – 13
Dostępność – 15%

RPG-7D – wersja przeznaczona dla skoczków powietrznodesantowych w odróżnieniu od wersji podstawowej posiada możliwość podzielenia na dwie części (złożenie zajmuje dwie tury)
Wymagana budowa – 13
Dostępność – 10%

Type 69 w 1969 doszło do starcia między Chinami a ZSRR (i skończyła się przyjaźń między dwoma największymi mocarstwami komunistycznymi) w rezultacie którego okazało się że chiny nie posiadają indywidualnej broni p-panc która byłaby zdolna do zwalczania najnowszych czołgów. Zdecydowano się zastosować inżynierię wsteczną i opracować własną wersję rosyjskiego granatnika.

Cechy charakterystyczne: pojedynczy chwyt pistoletowy, brązowa plastikowa osłona termiczna z podłużnymi przetłoczeniami i wygodny chwyt transportowy. Jest nieznacznie lżejsza od RPG-7 W stanach tę wersje spotyka się częściej od oryginału.

Wymagana budowa – 13
Dostępność – 20%

Na początku 2000r. amerykańska firma postanowiła spróbować szczęścia i opracowała własna wersję RPG-7 licząc na to że zainteresują nią rynki pragnące się uniezależnić od Rosji i Chin, ale posiadające spore zapasy „wschodniej” broni i amunicji. Przy okazji postanowili zmodernizować konstrukcje dodając do niej ponad metr szyn picatinny umożliwiających podpięcie kolby od M-4, latarek, celownika kolimatorowego, dodatkowych uchwytów i wszelkiego taktycznego szpeju jakiego można zapragnąć. Do tego rozpoczęli też pracę nad własną amunicją. Ponoć Posterunkowi udało się zabezpieczyć fabrykę parę lat temu ale nie wiem czy udało im się wznowić produkcję.

Airtronic RPG-7
Cechy charakterystyczne – szyny picanntiny z czterech stron, brak okładziny termicznej
Wymagana budowa – 13
Dostępność – 20%

Airtronic Mk.777
Po zebraniu doświadczeń w produkowaniu własnej wersji RPG 7 firma Airtronic postanowiła opracować nowy produkt. Zamiast litej stalowej lufy opracowano kompozytową lufę z wkładką stalową dzięki czemu udało się zredukować wagę całej konstrukcji do 3,5 kg! Niestety konstrukcja ta ma mniejszą wytrzymałość i żywotność od w pełni stalowej (skutki zacięć o 1 w dół)

Wymagana budowa - 10
Dostępność – 10%


Amunicja do RPG 7 składa się z głowicy z silnikiem rakietowym, stabilizatorów brzechwowych oraz ładunku miotającego. Ładunek miotający jest osobną częścią, którą zazwyczaj nosi się odczepioną. Pozwala to skrócić pocisk o kilkanaście centymetrów ( podłączenie ładunku miotającego do pocisku to 3 segmenty)

Ładunek miotający - dostępność 20%, 5 gambli

Kumulacyjna – Standardowy pocisk w zależności od wariantu penetruje 300-500mm stali pancernej dostępność 20% cena 60 gambli

Kumulacyjna Tandemowa – zawierająca dwa ładunki kumulacyjne jeden za drugim. Potrafi spenetrować za jednym trafieniem pancerz reaktywny – dostępność 5% cena 100 gambli

Odłamkowa – obrażenia jak granat obronny
dostępność 5% cena 50 gambli

Osprzęt:
Celownik PGO-7 - specjalny peryskopowy celownik optyczny z prostym dalmierzem i siatką celowniczą wyskalowaną z myślą o balistyce pocisków do RPG-7. Używa standardowej rosyjskiej szyny pod optykę (mocowanej z boku broni) dzięki czemu można go zastosować także do karabinków AK.
Dostępność 30% ( tak, większa niż broni do której pasuje. Ze względu na przepisy łatwiej było sprowadzić celownik niż granatnik przeciwpancerny) cena 40 gambli

Torby/plecaki na rakiety ( zazwyczaj na 2 lub 3 ) posiadają osobne kieszenie na rakiety i ładunki miotające.
Dostępność 25% cena 5-15 gambli

IMI Jericho - "Baby Eagle" - v.941 i v.945

Widzisz to maleństwo? Łudząco podobne do Desert Eagle'a, prawda? Cóż, zrobione przez tą samą firmę - Israel Military Industries. Jericho ma dość ciekawą historię. Wywodzi się od czechosłowackiego CZ-75, a jego prototyp był budowany na włoskich częściach. Dopiero jak się okazało, że konstrukcja jest dobra, IMI zaczęło produkować go u siebie. Ale co wyróżnia ten pistolet wśród innych? Przede wszystkim wszechstronność. Jericho był przygotowywany pod kilka typów amunicji - 9mm Parabellum, 9mm IMI, .40 S&W, .41 AE i .45 ACP.
Jego podstawowa wersja, czyli 941, była kompatybilna z 9mm Parabellum oraz .41 AE, które jednak zostało szybko wyparte przez .40 S&W. Przez "kompatybilna" mam na myśli fakt, że aby przestawić się na inną amunicję trzeba było tylko wymienić lufę i sprężynę zamka. Magazynek był przystosowany do trzech rodzajów amunicji. Mówię trzech, bo IMI bardzo szybko po wyjściu .40 S&W wdrożyła go do projektu Jericho. A polegało to tylko na dodaniu nowej lufy i zamka do kompletu.
Wersja compact, czyli 945, korzystała z amunicji 9mm IMI - troszkę mocniejszej kuzynki 9mm Parabellum - oraz .45 ACP. I znów, by przestawić się na inną amunicję trzeba było tylko wymienić lufę i sprężynę.
Magazynki były naprawdę genialnie zaprojektowane. Magazynek od 941 mógł pomieścić 16 pestek 9mm, albo 12 pestek kalibru .41 AE lub .40 S&W. Z kolei magazynek 945 mógł pomieścić 16 pocisków 9mm IMI lub 10 .45 ACP. Jak to możliwe? IMI zastosowało dość nowatorskie (jak na swoje czasy) podejście do układania pocisków w magazynku. Mniejsze pestki były układane zygzakiem, dzięki czemu komora była szersza. Większe pestki układały się normalnie, jedna na drugiej.
Dlaczego jednak "Baby Eagle"? Desert Eagle znalazł swoją niszę w dwóch miejscach - jako broń do przestrzeliwania silników z bliska (i tak nie był popularny) oraz jako broń filmowa i występująca w grach komputerowych. Dziś znaleźliśmy dla niego inne zastosowania, ale nie o tym chciałem gadać. Właśnie przez tą popkulturową popularność Deserta, IMI zdecydowało się wyprodukować coś, co było bardziej przystępne dla ludzi. W USA reklamowano Jericho jako "Małego Orzełka", co przyczyniło się do wzrostu jego popularności. Tak po prawdzie, to było więcej posiadaczy Jericho, niż DE. Jego podobieństwo do starszego brata często myliło nieobeznanych z bronią idiotów. Cóż, teraz też się tak zdarza.



Obrażenia: Lekkie (niezależnie od stosowanej amunicji)
Punkty Przebicia: 1/1/1/1/2
Nabój: 9mm Prabellum/9mm IMI/.41 AE/.40 S&W/.45 ACP
Magazynek: 16/16/12/12/10
Reguły Specjalne: Dobra Amunicja, Poręczny, Celny -10% (tylko amunicja 9mm), Uniwersalny (możliwość konwersji na inną amunicję), Podobieństwo

PS: umówmy się, że wszystkie pistolety dużego kalibru (.44 Magnum, .50 AE i podobne) mają cechę Armata - czyli dodają przeciwnikowi +20% utrudnienia do Problematycznego testu Morale podczas fazy "Najpierw spójrz mi w oczy".

Podobieństwo działa na takiej zasadzie, że jeśli nasz przeciwnik nie ma ani jednego punktu w Rusznikarstwie lub Pistoletach, to dostaje taką samą karę do "Najpierw spójrz mi w oczy" jak przy cesze Armata. Cóż, są dwa rodzaje ludzi. Ci co się znają i ci, którzy drżą ze strachu.

Wymiana lufy i sprężyny zamka podczas walki zajmuje co najmniej 2 tury - ten czas może się wydłużyć jeśli słabo zdamy otwarty Bardzo Trudny test Rusznikarstwa. Za każdy punkt poniżej 1 PS dodajemy kolejny segment do czasu wymiany. Czyli zdanie "na styk" (0 PS) to już 7 segmentów wymiany. Potem trzeba jeszcze wymienić magazynek na ten z inną amunicją.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rusznice P-panc.


Okej chłopcy, dzisiaj pogadamy o tym co wszyscy lubią, czyli o naprawdę dużych i mocnych spluwach...

Ale jak to zazwyczaj bywa, najlepiej zaczyna się od początku. Musimy więc cofnąć się daleko, a mianowicie do czasów pierwszej wojny światowej. Wraz z pojawieniem się czołgów pojawiło się zapotrzebowanie na broń zdolną do ich niszczenia, która byłaby w miarę poręczna i zdatna do użycia na pierwszej linii. Pierwszą odpowiedzią było przeskalowanie karabinu Mauser na potężny nabój kalibru 13mm. Karabin ten nie posiadał żadnego urządzenia pochłaniającego odrzut i potrafił złamać obojczyk strzelca. No cóż, to już prehistoria, warta jednak wspomnienia.

Pomimo umiarkowanego sukcesu T-Gewehr, wiele krajów rozpoczęło własne badania nad bronią przeznaczoną do niszczenia sprzętu opancerzonego. W europie środkowej (Polska, Czechosłowacja, Niemcy) skierowano się w stronę małego kalibru i bardzo wysokiej prędkości wylotowej – dzięki czemu udało się uzyskać satysfakcjonujące parametry przy małej masie i wymiarach. Niestety mały kaliber i bardzo wysokie ciśnienie drastycznie redukowały żywotność lufy. Również rozwój czołgów w trakcie wojny dość szybko przerósł możliwości małego kalibru, co sprawiło, że zaniechano ich produkcji. Osobiście wątpię żebyście mieli kiedykolwiek okazję spotkać się ze sprawnym egzemplarzem (a jeszcze bardziej w to, że znajdziecie do niego amunicję...).

Brytyjczycy z kolei postawili na spory karabin i spory nabój (.55in -13.97mm) i tak, w 1937, na uzbrojenie wszedł karabin Boys (do którego wrócimy później), który dość szybko, wraz z pojawieniem się PzKpfw III, uległ zdeklasowaniu, stopniowo stracił na znaczeniu i został wyparty przez PIATA (choć w dalszym ciągu sprawdzał się przeciwko czołgom Japońskim).

A teraz przejdziemy do producenta najważniejszych konstrukcji z tego rodzaju: Rosjanie rozpoczęli prace w momencie kiedy niemieckie czołgi wdzierały się na teren ZSRR i opracowali nowy nabój - 14,5mm - oraz dwie konstrukcje, które z niego korzystały: PTRD i PTRS. Nawet pomimo wykorzystania jednego z najpotężniejszych nabojów stosowanych w konstrukcjach strzeleckich, dość szybko rusznice okazały się bezsilne wobec pancerza najnowszyh modeli czołgów. Jak głosi stara prawda "jak nie można wprost to trzeba sposobem" - obie PTR były dość nieporęczne, co znacznie utrudniało zajście czołgu od tyłu i wpakowanie mu kulki w słabo chroniony silnik, ale dzięki praktyce strzelcy doszli do wprawy w trafianiu w gąsienice i wizjery czołgów. A czołg ślepy i nieruchomy można dość łatwo podejść i obłożyć materiałami wybuchowymi. Dalsze zastosowania znalazły się podczas ofensywy, gdzie PTRD i PTRS wykazywały pewne sukcesy w niszczeniu stanowisk ogniowych podczas walk miejskich. Po II Wojnie Światowej Rosjanie przekazali część swoich rusznic do krajów sojuszniczych oraz "walczących o wolność". Ważnym epizodem z tego okresu jest wojna w Korei, gdzie PTRD i PTRS były wykorzystywane do ostrzeliwania przeciwnika z dużej odległości. Komuniści wyposażali swoje karabiny w celowniki optyczne o dwukrotnym powiększeniu, Amerykanie przerobili część zdobytych egzemplarzy na amunicję .50BMG (tym samym można mówić o pierwszych wielkokalibrowych karabinach wyborowych, choć nie można przy tym zapominać, że konstrukcje przeznaczone do trafiana w czołg z 300m wyposażono w celowniki od zwykłego karabinu, zamocowane w sposób, który powodował, że po paru strzałach, na skutek odrzutu, były już rozkalibrowane).

Tak, widzę, że ci w tylnych rzędach już przysypiają, więc zadam na głos pytanie, które obija się wam w głowach - "Co nas to, kurwa, obchodzi!?". Tak, to doskonałe pytanie...
Więc zaczniemy znowu od lat 40, tak dla odmiany.... Po II Wojnie Światowej, Armia Brytyjska stwierdziła, że ma nadmiar broni, dla której nie widzi sensownego zastosowania, a wojna zrobiła sporą dziurę w budżecie, którą trzeba jakoś zapełnić. W taki oto sposób, pośród demobilu w postaci rozbrojonych czołgów, jeepów, ciężarówek, butów, mundurów, racji żywnościowych, saperek i chuj wie czego jeszcze, znalazły się karabiny Boys oraz ludzie chętni do ich kupienia; tak zaczął się formować taki sport jak strzelectwo długodystansowe. Później stopniowo, w małych ilościach, zaczęły się pojawiać konstrukcje rosyjskie, a po rozpadzie Związku Radzieckiego otwarły się magazyny rezerw mobilizacyjnych w Rosji i krajach Układu Warszawskiego. Zatem na rynku pojawiły się spore ilości sprzętu w stanie magazynowym (czyli czekające na III WŚ, w drewnianej skrzyni, naoliwione i z lufą napchaną towotem).

Widzę, że macie pytania... niech zgadnę.
Czy to bezpieczne?
Raczej tak, większość tej broni z rąk wojska przeszła w ręce kolekcjonerów (czasem przeleżawszy swoje w magazynach), ale jeśli broń jest odpowiednio zabezpieczona, to nie zużywa się od leżenia. Poza tym, nowe egzemplarze są ponoć produkowane w NY.
A, i jeszcze jedna uwaga co do bezpieczeństwa: chociaż strzelanie z tego nie wymaga takiej krzepy jak noszenie, pilnuj, żebyś strzelając z tego miał poprawną pozycję, bo inaczej poobija ci ramię.

Co nam z tego?
No cóż, główną zaletą tego sprzętu jest to, że potrafi zrobić durszlak z większości maszyn, które rzuci przeciw nam Moloch.

Czy to jest celne?
To jest dobre pytanie, nie zapominajcie, że powstało to do niszczenia celu wielkości czołgu z odległości kilkuset metrów, to, że energia pocisku na 2500m wystarczy do zastrzelenia nosorożca nie zmienia faktu, że rusznice fabrycznie wyposażano w celowniki mechaniczne o nastawach do 300m. Ale jeśli przyspawasz wspornik do celownika optycznego i zainstalujesz celownik optyczny to zasięg podskoczy do tabeli karabinów snajperskich (choć z cechą Bardzo Niecelny +20%, która zastępuje cechę Bardzo Celny -20%/Celny -10% – to nie są karabiny snajperskie sensu stricte i tego faktu nie przeskoczysz). Tylko będziesz musiał oddać parę strzałów próbnych, żeby wiedzieć jakie poprawki na odległość trzeba dawać. No i jeszcze jedna uwaga... celownik i jego wspornik muszą być na tyle mocnem żeby nie rozsypały się po kilku strzałach

Jak z amunicją?
Tia.. do tego pytania wrócę przy broni.

Boys

Karabin ten został wprowadzony na wyposażenie armii Wspólnoty Brytyjskiej w 1937 i dość szybko okazało się, że nie radzi sobie z najnowszymi niemieckimi czołgami. Dlatego po II Wojnie Światowej spore ilości pojawiły się na rynku cywilnym. Cechą, która rzuca się w oczy, to magazynek montowany od góry, wbrew pozorom ma to całkiem sporo sensu, zwłaszcza w broni, w której jedyne możliwe pozycje strzeleckie to leżąca (dwójnóg i podpórka z tyłu w wyposażeniu standardowym), bądź z zaczepu na samochodzie. Broń jest oparta na zamku czterotaktowym (przeładowanie 2 segmenty), odrzut jest częściowo pochłaniany przez to, że zespół zamek-lufa jest zamocowany w sposób ruchomy. Typowymi usterkami dla tych karabinów są spowodowane odrzutem odkręcanie się i zrywanie śrub (nie powoduje to raczej efektownego rozerwania broni razem z użytkownikiem, ale naprawa, choć zazwyczaj jest niedroga, to może być prawdziwie upierdliwa).
Parę słów o amunicji: karabin oryginalnie przystosowany jest do amunicji kalibru .55 Boys (13.9x99mmB), której łuska bazuje na .50BMG, co pozwala na wykorzystanie łuski od pół calówki (po wciśnięciu w matryce od .55 i przylutowaniu pasa wzmacniającego – Cholernie Trudny test Rusznikarstwa). Z drugiej strony, wielu poszło w innym kierunku – zamiast męczyć się z amunicją lepiej przerobić broń – dzięki identycznym wymiarom dna łuski po wymianie lufy (na lufę od M2 Browning - Bardzo Trudny test Rusznikarstwa) i paru drobnym przeróbkom można przystosować broń do znacznie popularniejszego naboju .50BMG.
Co do ergonomii... przyrządy celownicze i poduszka do oparcia policzka znajdują się z lewej strony broni co wymusza strzelania z prawego ramienia.

Długość 1625 mm
Masa 16,3 kg
Kaliber: .55 (13.9mm) lub .50 (12,7mm)
Nabój: .55 Boys lub .50BMG
Pojemność Magazynka: magazynek pudełkowy 5 naboi
Reguły Specjalne: Niezawodny, Nieporęczny, Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Celny -10%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 3
Wymagana Budowa: 18
Dostępność: Niewielka (trochę lepiej w stanach które graniczą z tym co zostało z Kanady)


PTRS

Jedna z dwóch konstrukcji rosyjskich, które będziemy omawiać. Samopowtarzalna rusznica Simonowa, jeżeli nazwisko z czymś ci się kojarzy to dobrze. To ten sam konstruktor, który zrobił później SKS-a, skoro już o tym wspomniałem, to w gruncie rzeczy jest to większy brat SKS-a, stosuje identyczny (za wyjątkiem skali) mechanizm gazowy. Broń jest zasilana z pięcionabojowego ładownika (clipa, jak w Garlandzie) wsadzanego przez klapę magazynka od spodu. PTRS waży ponad 20kg przy długości 210cm. Na szczęście broń rozkłada się na dwa elementy – lufę z tłokiem gazowym i dwójnogiem ważące 11,5kg i mierzące jakieś 160cm i komorę zamkową z kolbą i mechanizmem spustowym – niecałe 10kg i 50cm. Złożenie zajmuje 2 osobom 1 turę (samemu 3x dłużej).

Kaliber: 14,5mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: zasilany z ładownika integralny magazynek o pojemności 5 naboi
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Zabrudzony = Niesprawny, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 4
Wymagana Budowa:19
Dostępność: Niewielka


PTRD

A teraz przechodzimy do ostatniej zabawki na dzisiaj - PTRD czyli niezwykle prosta konstrukcja Wasilija Alieksiejewicza Diegtiariowa. Według terminologii używanej w Rosji i kilku krajach Układu Warszawskiego jest to "jednostrzałowy karabin półautomatyczny". Żeby zrozumieć co to znaczy trzeba zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół: termin ten nie jest równoznaczny z amerykańskim "semiautomatic". Oznacza on, że cześć cyklu broni jest wykonywana z wykorzystaniem energii naboju, a cześć ręcznie; co to oznacza w praktyce? Naciskasz spust, nabój odpala, lufa razem z zamkiem (notabene, trochę przeskalowana kopia zamka polskiej rusznicy p-panc. projektu Maroszka) cofa się do tyłu. Rączka zamka natrafia na rampę w postaci kawałka grubej blachy z prawej strony kolby, rączka zamka obraca się w górę, zamek zostaje odryglowany. Następnie lufa wraca do przodu, łuska wypada na dół za sprawą grawitacji, strzelec wkłada następny nabój i ręcznie zamyka zamek (włożenie naboju i zaryglowanie zamka to 2 segmenty). To spotykane najczęściej w działach rozwiązanie pozwoliło na stworzenie broni stosunkowo lekkiej (jedyne 16 kilo), a przy tym dobrze pochłaniającej odrzut i praktycznie nie zacinającej się. Jakby tych przyjemnych cech było mało - prostota konstrukcji daje szerokie pole do popisu w przeróbkach. Już w czasie wojny w Korei zaczęto zdobyte PTRD przerabiać na nabój .50BMG. Ale prawdziwą wisienką na torcie jest to, że jeszcze przed wojną z Molochem ktoś zauważył podobieństwo w wymiarach między nabojem 14,5x114mm, a 20x102mm z M61 Vulkan i postanowił sprawdzić, co by się stało gdyby do PTRD zainstalować pojedynczą lufę od 20mm działka obrotowego. Jak się okazało, da się z tego strzelać bez wysrania obojczyka (pomimo mniejszej energii wylotowej, odrzut 20mm jest znacznie bardziej odczuwalny), no i ktoś wpadł na pomysł żeby poprzerabiać, a nawet wyprodukować nowe, 20 milimetrowe, rusznice celem utylizacji zalegającej amunicji. Co prawda 20mm nie dorównuje penetracją 14,5, ale za to zawiera o wiele bardziej rozrywkowy ładunek. Brzmi za idealnie? No cóż, wadą jest to, że wariant podstawowy ma dwa metry długości (wariant . 50BMG 1,8m) i nie da się w tym nawet złożyć kolby, poza tym wersja podstawowa jest rzadka, a wersja na 20mm dostępna chyba tylko w Posterunku i NY. No i kwestia amunicji...
Jeśli chodzi o ergonomię tej broni: przyrządy celownicze znajdują się po lewej stronie, a przy próbie strzelania z lewego ramienia najpewniej rękojeść zamka złamie ci szczękę.
Kolejną zaletą tej konstrukcji jest to że łuski z niej wypadają na dół i nie musisz ich szukać.

Kaliber: 14,5mm/12,7/20mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: jednostrzałowy
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Nie Zacina Się, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne / Krytyczne / Opis Śmierci (Krytyczne)
Punkty Przebicia: 4/3/3
Wymagana Budowa: 18 (17 dla .50BMG / 19 dla 20mm)
Dostępność: Niewielka.
Ponoć Nowy Jork produkuje „nowe” (wykorzystując stare lufy od Vulkanów) egzemplarze w kalibrze 20mm pod nazwą Liberty Rifle
Amunicja: jeśli chodzi o oryginalną 14,5 to kiepsko z tym, pomimo dopuszczenia broni w tym kalibrze do ograniczonej sprzedaży, raczej rzadko sprowadzano amunicję przeciwpancerno-zapalającą, choć może ci się poszczęścić. Do cywilnego strzelania najczęściej stosowano pociski lite wytoczone z solidnego kawałka mosiądzu na tokarce. Pocisk 14,5mm posiada niemal dwukrotnie większą energie od półcalówki, oznacza to, że za wyjątkiem pancerzy czołgów i transporterów piechoty z dodatkowym pancerzem, niewiele jest w stanie go zatrzymać. Pocisk 14,5 jest w stanie przebić do 40mm stali, cegłę litą na szerokość, bez problemu roztrzaska blok silnika. Krótko mówiąc - to potężne bydle. Zresztą czemu się dziwić, podstawową funkcją było wybijanie dziury w pancerzu i zasypywanie załogi odłamkami. Jedyny problem to dostępność.