LOS ANGELES
+1 do Charakteru
Los Angeles. Miasto aniołów. Masz szczęście, brachu, że się tam urodziłeś. Skąd wiedziałem? Ano, powiem ci: po twojej pięknej mordzie. Wyglądasz jak Leonardo DiCaprio z „Titanica”. Że co? Nie widziałeś?
No tak, w sumie mogłem się spodziewać, jesteś młody. Młody i głupi. Pewnie nie wiesz nawet co to kino.
Nieważne. Los Angeles rodzi samych podrywaczy i aktorów. Ciebie zakwalifikowałbym do obu grup. Jesteś przystojny. Pewnie już wiele lasek wyrwałeś na te wypolerowane czarne okulary, koszulę i eleganckie buty z ostrogami, prawda?
Najważniejszą wartością w życiu jest dla ciebie bez wątpienia seks. Jak to się mówi, dobry seks daje energię na cały dzień. Jesteś niemalże uzależniony. Jak wchodzisz do baru, od razu obdarzasz tym swoim powłóczystym spojrzeniem wszystkie laski i w sekundę później wszystkie się do ciebie dosiadają. A później wszystkie lądują z tobą w łóżku. A później? Wszystkie dostają kosza, he he… Nienawidzisz związków. Nienawidzisz przywiązania. Jesteś człowiekiem dragów, rock and rolla i seksu. Lubisz stare samochody, najlepiej kabriolety, żeby twoje panie mogły wyeksponować nóżki podczas jazdy. O tak, to jest życie.
Nie cierpisz siedzieć w miejscu. Masz coś w rodzaju ADHD, ciągle musisz być w drodze, ciągle poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Jesteś otwarty, radosny i niepoprawnie optymistyczny. Gdyby ktoś odjebał ci pół głowy z Magnuma, pewnie ciągle byś się szczerzył. Tak jak teraz.
Twój uśmiech natomiast, to jak się w tej chwili durnie, kurwa, uśmiechasz to nic innego, jak aktorstwo.
Słuchaj koleś, nie podobasz mi się. Masz za głupią mordę. Wynocha z tego baru, skończyłem już gadać. Idź wyrwać jakieś dupy, chociaż i tak pewnie wiele nie znajdziesz.
A, i jeszcze jedno: to, że wszyscy zazdroszczą ci twojego pochodzenia wcale nie jest zaletą.
Zazdrośni barmani potrafią nawet wypierdolić z baru, czego masz przykład.
Won.
Cechy z Pochodzenia (wybierz jedną z nich):
• Zwierzęcy magnetyzm
Nie wiem jak to robisz, ale jak przejdziesz się miastem wszystkie laski rzucają w twoją stronę tęskne spojrzenia. No już nie mogę – te zaszklone oczka, trzepotanie rzęs. Są kurna zauroczone. Jak to możliwe?
Bohater działa jak magnes na kobiety. Wszystkie – i młode, i stare. Ponadto może przerzucić podczas rozmowy z kobietą dwa testy oparte na Charakterze (dwa przerzuty na jedną kobietę).
• Aktorstwo mam we krwi
Urodziłeś się z niebywałym talentem aktorskim.
Przed wojną zrobiłbyś najprawdopodobniej karierę w Hollywood.
Na początku gry umiejętności: Blef, Perswazja i Postrzeganie Emocji masz na poziomie 3.
• Świat jest pełen chętnych suk
Nie ma nic lepszego niż dobry seks. Pieprzyć Boga. Pieprzyć Tornado. Pieprzyć mutantów. Oczywiście nie dosłownie, żebyś nie pomyślał, he he he…
Bohater po spędzeniu udanej nocy z kobietą (trudny test Zręczności, he he) przez cały następny dzień jest naładowany pozytywną energią. Może odjąć jeden punkt od każdego rzutu na Charakter.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dio. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 listopada 2010
Ćpun
ĆPUN
"Po co jeździć skoro można latać?
O tak, koleś, podoba mi się twoja postawa.
Masz serdecznie w dupie całą tę pieprzoną wojnę, ludzkie zmartwienia, sraty taty. Bo po co się martwić, skoro można zwyczajnie dać sobie w żyłę i odsunąć wszystko na bok?
Liczy się tylko dobra zabawa! O tak, trochę amfetaminy i już życie staje się lepsze.
Jebać konsekwencje i uzależnienie. Ty chcesz się uzależnić! Bo jaka to w końcu teraz kurwa różnica, nie?
Stary, masz prawdziwy raj. Nie ma policji, maniakalnych stróżów prawa i obrońców moralności. Jesteś ty, twoja strzykawka i nic więcej. No, może kilku kumpli.
Nie jesteś duszą towarzystwa, ale mimo wszystko warto cię mieć w drużynie. Potrafisz być zabawny i równocześnie pomocny. Nie wiadomo dlaczego, ale po wojnie niektóre rodzaje dopalaczy również zmutowały. Czaisz? Możesz na przykład spojrzeć w przyszłość, zobaczyć czy koleś ma wobec ciebie złe zamiary, czy ma schowaną broń w dupie i tak dalej. No, bywa to oczywiście zwodnicze, ale warto ryzykować.
Liczy się przede wszystkim dobra zabawa.
Jest zajebiście.
Jasne, narkotyki są dość trudno dostępne, ale to prawdziwe lekarstwo na ten cały popieprzony świat.
Wiesz co? Jak tak rozmawiamy to aż mi ślinka cieknie. Chodź w tę uliczkę, mam kilka gramów czystego, białego puchu.
No, wiedziałem że się skusisz. Chodź, przeniesiemy się kurwa do raju.
O tak…
Cechy (wybierz jedną z nich):
• Za rogiem czai się wielki pomidor!
Ha, to jest ten moment! Nareszcie! Znalazłeś jakiś dobry towar, przygotowałeś i dajesz sobie w żyłę!
Mistrz Gry, zaraz po tym, gdy gracz go o to
poprosi (w trakcie działania dowolnego narkotyku i tylko wtedy), rzuca w tajemnicy kością. Przy wyniku 1-10 podaje graczowi FAŁSZYWĄ informację odnośnie pobliskiej osoby, miejsca lub sytuacji (na przykład, że jeden z ludzi ma schowaną broń w cholewie buta), a przy wyniku 11-20 PRAWDZIWĄ informację. To od gracza i drużyny zależy, czy zaryzykują i przyjmą podaną informację jako pewnik, czy nie.
• Hej, zobaczcie, jestem Wiedźminem!
Nie wiem, jak on to zrobił. Nigdy się nie znał na mechanice… Siedzieliśmy bezradni na środku pustyni, bo rozpierdolił nam się samochód. Siedzimy tak od paru godzin, główkujemy, a tu nagle koleś wciąga kreskę, wstaje, podskakuje trzy razy i krzyczy: „Ha, już wiem, jak to zrobić!”. Naprawił kurwa samochód! Popierdolone, nie?
Bohater gracza może dwa razy na sesje, po spożyciu narkotyku, zadeklarować że przez okres jego działania przejmie wybraną cechę jednej z dowolnych Profesji z podręcznika.
"Po co jeździć skoro można latać?
O tak, koleś, podoba mi się twoja postawa.
Masz serdecznie w dupie całą tę pieprzoną wojnę, ludzkie zmartwienia, sraty taty. Bo po co się martwić, skoro można zwyczajnie dać sobie w żyłę i odsunąć wszystko na bok?
Liczy się tylko dobra zabawa! O tak, trochę amfetaminy i już życie staje się lepsze.
Jebać konsekwencje i uzależnienie. Ty chcesz się uzależnić! Bo jaka to w końcu teraz kurwa różnica, nie?
Stary, masz prawdziwy raj. Nie ma policji, maniakalnych stróżów prawa i obrońców moralności. Jesteś ty, twoja strzykawka i nic więcej. No, może kilku kumpli.
Nie jesteś duszą towarzystwa, ale mimo wszystko warto cię mieć w drużynie. Potrafisz być zabawny i równocześnie pomocny. Nie wiadomo dlaczego, ale po wojnie niektóre rodzaje dopalaczy również zmutowały. Czaisz? Możesz na przykład spojrzeć w przyszłość, zobaczyć czy koleś ma wobec ciebie złe zamiary, czy ma schowaną broń w dupie i tak dalej. No, bywa to oczywiście zwodnicze, ale warto ryzykować.
Liczy się przede wszystkim dobra zabawa.
Jest zajebiście.
Jasne, narkotyki są dość trudno dostępne, ale to prawdziwe lekarstwo na ten cały popieprzony świat.
Wiesz co? Jak tak rozmawiamy to aż mi ślinka cieknie. Chodź w tę uliczkę, mam kilka gramów czystego, białego puchu.
No, wiedziałem że się skusisz. Chodź, przeniesiemy się kurwa do raju.
O tak…
Cechy (wybierz jedną z nich):
• Za rogiem czai się wielki pomidor!
Ha, to jest ten moment! Nareszcie! Znalazłeś jakiś dobry towar, przygotowałeś i dajesz sobie w żyłę!
Mistrz Gry, zaraz po tym, gdy gracz go o to
poprosi (w trakcie działania dowolnego narkotyku i tylko wtedy), rzuca w tajemnicy kością. Przy wyniku 1-10 podaje graczowi FAŁSZYWĄ informację odnośnie pobliskiej osoby, miejsca lub sytuacji (na przykład, że jeden z ludzi ma schowaną broń w cholewie buta), a przy wyniku 11-20 PRAWDZIWĄ informację. To od gracza i drużyny zależy, czy zaryzykują i przyjmą podaną informację jako pewnik, czy nie.
• Hej, zobaczcie, jestem Wiedźminem!
Nie wiem, jak on to zrobił. Nigdy się nie znał na mechanice… Siedzieliśmy bezradni na środku pustyni, bo rozpierdolił nam się samochód. Siedzimy tak od paru godzin, główkujemy, a tu nagle koleś wciąga kreskę, wstaje, podskakuje trzy razy i krzyczy: „Ha, już wiem, jak to zrobić!”. Naprawił kurwa samochód! Popierdolone, nie?
Bohater gracza może dwa razy na sesje, po spożyciu narkotyku, zadeklarować że przez okres jego działania przejmie wybraną cechę jednej z dowolnych Profesji z podręcznika.
Teatr Narodowy Jacksona Madmana
TEATR NARODOWY JACKSONA MADMANA
WSTĘP
Światła kilkunastu podwieszonych pod sufitem reflektorów zapalają się jednocześnie. Na scenę wchodzi zgarbiony, niski mężczyzna w garniturze. Twarz zasłania mu uśmiechnięta, biała maska. Odkasłuje dwa razy i przeciera dłonie.
- Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić was na jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju widowisko! – mówi, a jego zachrypnięty głos toczy się echem po sali. – Już za chwilę zobaczycie luźną interpretację „Hamleta” mojego autorstwa. Życzę… dobrej zabawy.
Schodzi ze sceny i siada na jednym z foteli.
W półmroku można zobaczyć usadowione na innych miejscach ciała. Całe we krwi. Wybebeszone i przeorane.
Przy wejściu na salę stoją dwaj mężczyźni w strojach szlachciców. Trzymają w dłoniach pistolety maszynowe.
Kurtyna odsłania się. Całą scenografię stanowi szklana gablota, ustawiona pośrodku sceny. Na metalowych uchwytach umieszczona w niej została piła. Ręczna. Z brzeszczotem.
Dwójka dzieci zostaje wypchnięta zza kulis. Chłopiec i dziewczynka. Są przerażone, zmizerniałe i chude.
Mężczyzna zaczyna klaskać.
- Ten, kto zabije drugiego, będzie mógł stąd uciec. Jeżeli nie będziecie walczyć, zabijemy obu. Elsynor, dwór Hamleta. Rozmowa Hamleta z Ofelią.
Zanosi się śmiechem.
- Akcja!
Dzieci patrzą po sobie bezradnie, postawione w sytuacji bez wyjścia, jak mysz zapędzona w kąt. Najpierw chcą uciec, desperacja maluje się na ich umorusanych twarzach, ale później daje o sobie znać pierwotny, drapieżny instynkt, chęć przetrwania.
Chłopiec jest szybszy. W jego oczach gaśnie wszelki żar, są teraz pozbawione emocji. Dopada do gabloty. Dziewczynka piszczy i chce uciec, ale scena jest ogrodzona. Chłopiec uderza pięścią w szkło gabloty. Szyba pęka z hukiem. Odłamki sypią się na scenę.
Drżącą ręką chwyta piłę i podchodzi do dziewczynki.
Ta zaczyna wdrapywać się na ogrodzenie, jest przerażona, wrzeszczy, aż ciarki przechodzą po plecach. Lecz jest stanowczo za późno. Chłopiec chwyta ją za sukienkę i z brutalnością zrzuca na podłogę. Słychać trzask złamanej kości. Z ust dziewczynki wydobywa się głuchy krzyk.
Mężczyzna jest w swoim żywiole. Wstaje z miejsca i krzyczy:
- Hamlet: „Czy jesteś uczciwa?”
Chłopiec uderza dziewczynkę pięścią w twarz. Krew ochlapuje mu policzki.
- Ofelia: „Panie mój?”
Dziewczynka zaczyna się odczołgiwać. Puszczają jej zwieracze.
- Hamlet: „Czy jesteś piękna?”
Chłopiec kopie ją w tył głowy. Rozlega się chrzęst. Dziewczynka praktycznie traci przytomność.
- Ofelia: „Co masz na myśli, panie mój?”
Chłopiec przykłada jej piłę do karku. Oddycha głęboko, zamyka oczy.
- I teraz wielki finisz, apogeum szaleństwa, punkt zwrotny hamletowego obłędu!
Chłopiec zaczyna przepiłowywać dziewczynce szyję. Mężczyzna rozchyla szeroko ręce, wchodzi muzyka. Pompatyczna, głośna, rozsadzająca uszy.
I see trees of green........ red roses too
I watch 'em bloom..... for me and for you
And I think to myself.... what a wonderful world.
Krew tryska co chwila na chłopca. Ciało dziewczynki jeszcze wierzga w ostatnim zrywie,
małe obcasiki rysują scenę. Mężczyzna śmieje się opętańczo.
I see skies of blue..... clouds of white
Bright blessed days....warm sacred nights
And I think to myself .....what a wonderful world.
Piła zacina się. Łzy ciekną po policzkach chłopca, rozmazując krew. To nie jest na jego siły. Zachłystuje się powietrzem, zamyka oczy. Ale tnie dalej. Z uporem.
The colors of a rainbow.....so pretty ..in the sky
Are there on the faces.....of people ..going by
I see friends shaking hands.....sayin'.. how do you do
They're really sayin'......I love you.
Brzeszczot przechodzi z chrzęstem przez kręgi szyjne. Chłopiec już nie ma sił. Jest wyczerpany fizycznie i psychicznie.
I hear babies cry...... I watch them grow
They'll learn much more.....than I'll never know
And I think to myself .....what a wonderful world.
Wreszcie kończy pracę. Upada na ziemię, zalewa się łzami, targa nim konwulsja. Wymiotuje. Mężczyzna wzdycha.
- Cóż za wspaniałe przedstawienie! – krzyczy, klaszcząc. – Brawo! Brawo! Bis! Bis! No, teraz się ukłoń. Ukłoń się, powiedziałem!
Chłopiec staje na jedno kolano, potem drugie, wreszcie podnosi się całkiem. Nogi drżą mu jak w febrze. Zagryza wargę do krwi i kłania się nisko. Bardzo nisko.
- Brawo! – Mężczyzna jest wzruszony. – Jesteś najwspanialszym aktorem jakiego widziały Stany! Brawo, brawo, chłopczyku! Przed tobą świetlana kariera!
And I think to myself .....what a wonderful world.
POŁOŻENIE
Tak, ten budynek rodem ze starych filmów w stylu „Przeminęło z wiatrem” stojący pośród morza piasku to właśnie Teatr Narodowy. Trudno dokładnie określić jego położenie, gdyż większość zuchwalców, którzy podeszli do niego choćby na pięć kilometrów, zostało już tam na zawsze. Tylko nielicznym udało się wrócić, a to, co opowiadali, jest przerażające.
Jedno jest pewne – ten duży, secesyjny budynek znajduje się jakieś pięćdziesiąt kilometrów na południe od Salt Lake. Został zbudowany jeszcze przed wojną, ale nie zdążono się nim zbytnio nacieszyć – Moloch zaatakował dokładnie w dniu, w którym odgrywano tam pierwszą, dziewiczą sztukę. Niektórzy pomyleńcy twierdzą, że Jackson grał wtedy główną rolę. Moim zdaniem to bujda wyssana z palców.
W każdym razie Teatr Narodowy nie jest miejscem, do którego warto ruszać dupę przez kilometry pustyni, bez broni i zapasów żywności. Nie jest miejscem do którego warto ruszać dupę w ogóle.
Ale zrobisz co chcesz, prawda?
W końcu kto wie, co można znaleźć w środku? Już wielu pokusiło się na te setki gambli, a teraz siedzą, proszę ciebie, wybebeszeni na widowni. Ale powtarzam, kochaneńki – zrobisz, co tylko zechcesz, he he he.
JACKSON MADMAN
Teraz posłuchaj uważnie. Całym tym draństwem zawiaduje stary, zgrzybiały psychopata. Dobrze słyszysz. Psychol, jak się patrzy, na dodatek sadysta.
Z tego, co nam wiadomo, ma swoją szajkę podobnych mu szajbusów, każe im chwytać wędrujących po okolicy ludzi, a później wystawia różne makabryczne sztuki rodem z „Boskiej komedii” Dantego z nimi w roli głównej. Dantejskie sceny, otóż to. Opowieść powyżej mogła ci już mniej więcej naświetlić, o co chodzi. Jackson nigdy nie cierpi na brak weny twórczej, kolejne sztuki są coraz wymyślniejsze.
Grupa pomocników-ochroniarzy to najprawdopodobniej aktorzy, którzy zjeżdżają się do Teatru Narodowego z całego świata. Tylko aktor może wejść bezkarnie do środka i wyjść bez szwanku. Chociaż zazwyczaj już tam zostaje, wciągnięty w upiorną, ale porywczą wizję Madmana.
Jackson jest miłośnikiem krwi i gambli. Uwielbia mieć kasę. Może to stary syndrom aktora amerykańskiego, który cierpi na kompleks bogacza, a może jedno z wielu dziwactw. W każdym razie – koleś śpi na pieniądzach, możesz być tego pewien.
SCHWYTANI
Jeśli, brachu, zostaniesz schwytany przez dziwnych gości w strojach teatralnych – masz zdrowo przesrane. Zdrowo. Przez duże Z.
Najpierw cię ogłuszą, zwiążą i przyprowadzą przed oblicze jego świątobliwości Jacksona. Będziesz miał wątpliwą przyjemność porozmawiania z nim sam na sam. Na tym etapie warto zawsze przyznać się do tego, że jesteś aktorem. Jeśli jednak kłamiesz, on to wyczuje. Jest niesamowity.
Każe cię zaprowadzić za kulisy, podczas gdy samemu przygotuje przedstawienie. Później, brachu, gdy wypchną cię już na scenę, musisz pozbawić się wszelkich emocji, pamiętaj. Nawet gdyby kazał ci zabić własną matkę – zrób to. Nie licz jednak, że gdy zwyciężysz – Madman cię wypuści. Nie licz na to, rozumiesz?
Tak więc działaj spontanicznie, gdybyś się tam kiedyś dostał, czego ci z całego serca nie życzę, zapomnij o wszystkim, czego się nauczyłeś, działaj jak maszyna do zabijania.
Reszta jest milczeniem, he he he.
Reszta jest milczeniem.
WSTĘP
Światła kilkunastu podwieszonych pod sufitem reflektorów zapalają się jednocześnie. Na scenę wchodzi zgarbiony, niski mężczyzna w garniturze. Twarz zasłania mu uśmiechnięta, biała maska. Odkasłuje dwa razy i przeciera dłonie.
- Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić was na jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju widowisko! – mówi, a jego zachrypnięty głos toczy się echem po sali. – Już za chwilę zobaczycie luźną interpretację „Hamleta” mojego autorstwa. Życzę… dobrej zabawy.
Schodzi ze sceny i siada na jednym z foteli.
W półmroku można zobaczyć usadowione na innych miejscach ciała. Całe we krwi. Wybebeszone i przeorane.
Przy wejściu na salę stoją dwaj mężczyźni w strojach szlachciców. Trzymają w dłoniach pistolety maszynowe.
Kurtyna odsłania się. Całą scenografię stanowi szklana gablota, ustawiona pośrodku sceny. Na metalowych uchwytach umieszczona w niej została piła. Ręczna. Z brzeszczotem.
Dwójka dzieci zostaje wypchnięta zza kulis. Chłopiec i dziewczynka. Są przerażone, zmizerniałe i chude.
Mężczyzna zaczyna klaskać.
- Ten, kto zabije drugiego, będzie mógł stąd uciec. Jeżeli nie będziecie walczyć, zabijemy obu. Elsynor, dwór Hamleta. Rozmowa Hamleta z Ofelią.
Zanosi się śmiechem.
- Akcja!
Dzieci patrzą po sobie bezradnie, postawione w sytuacji bez wyjścia, jak mysz zapędzona w kąt. Najpierw chcą uciec, desperacja maluje się na ich umorusanych twarzach, ale później daje o sobie znać pierwotny, drapieżny instynkt, chęć przetrwania.
Chłopiec jest szybszy. W jego oczach gaśnie wszelki żar, są teraz pozbawione emocji. Dopada do gabloty. Dziewczynka piszczy i chce uciec, ale scena jest ogrodzona. Chłopiec uderza pięścią w szkło gabloty. Szyba pęka z hukiem. Odłamki sypią się na scenę.
Drżącą ręką chwyta piłę i podchodzi do dziewczynki.
Ta zaczyna wdrapywać się na ogrodzenie, jest przerażona, wrzeszczy, aż ciarki przechodzą po plecach. Lecz jest stanowczo za późno. Chłopiec chwyta ją za sukienkę i z brutalnością zrzuca na podłogę. Słychać trzask złamanej kości. Z ust dziewczynki wydobywa się głuchy krzyk.
Mężczyzna jest w swoim żywiole. Wstaje z miejsca i krzyczy:
- Hamlet: „Czy jesteś uczciwa?”
Chłopiec uderza dziewczynkę pięścią w twarz. Krew ochlapuje mu policzki.
- Ofelia: „Panie mój?”
Dziewczynka zaczyna się odczołgiwać. Puszczają jej zwieracze.
- Hamlet: „Czy jesteś piękna?”
Chłopiec kopie ją w tył głowy. Rozlega się chrzęst. Dziewczynka praktycznie traci przytomność.
- Ofelia: „Co masz na myśli, panie mój?”
Chłopiec przykłada jej piłę do karku. Oddycha głęboko, zamyka oczy.
- I teraz wielki finisz, apogeum szaleństwa, punkt zwrotny hamletowego obłędu!
Chłopiec zaczyna przepiłowywać dziewczynce szyję. Mężczyzna rozchyla szeroko ręce, wchodzi muzyka. Pompatyczna, głośna, rozsadzająca uszy.
I see trees of green........ red roses too
I watch 'em bloom..... for me and for you
And I think to myself.... what a wonderful world.
Krew tryska co chwila na chłopca. Ciało dziewczynki jeszcze wierzga w ostatnim zrywie,
małe obcasiki rysują scenę. Mężczyzna śmieje się opętańczo.
I see skies of blue..... clouds of white
Bright blessed days....warm sacred nights
And I think to myself .....what a wonderful world.
Piła zacina się. Łzy ciekną po policzkach chłopca, rozmazując krew. To nie jest na jego siły. Zachłystuje się powietrzem, zamyka oczy. Ale tnie dalej. Z uporem.
The colors of a rainbow.....so pretty ..in the sky
Are there on the faces.....of people ..going by
I see friends shaking hands.....sayin'.. how do you do
They're really sayin'......I love you.
Brzeszczot przechodzi z chrzęstem przez kręgi szyjne. Chłopiec już nie ma sił. Jest wyczerpany fizycznie i psychicznie.
I hear babies cry...... I watch them grow
They'll learn much more.....than I'll never know
And I think to myself .....what a wonderful world.
Wreszcie kończy pracę. Upada na ziemię, zalewa się łzami, targa nim konwulsja. Wymiotuje. Mężczyzna wzdycha.
- Cóż za wspaniałe przedstawienie! – krzyczy, klaszcząc. – Brawo! Brawo! Bis! Bis! No, teraz się ukłoń. Ukłoń się, powiedziałem!
Chłopiec staje na jedno kolano, potem drugie, wreszcie podnosi się całkiem. Nogi drżą mu jak w febrze. Zagryza wargę do krwi i kłania się nisko. Bardzo nisko.
- Brawo! – Mężczyzna jest wzruszony. – Jesteś najwspanialszym aktorem jakiego widziały Stany! Brawo, brawo, chłopczyku! Przed tobą świetlana kariera!
And I think to myself .....what a wonderful world.
POŁOŻENIE
Tak, ten budynek rodem ze starych filmów w stylu „Przeminęło z wiatrem” stojący pośród morza piasku to właśnie Teatr Narodowy. Trudno dokładnie określić jego położenie, gdyż większość zuchwalców, którzy podeszli do niego choćby na pięć kilometrów, zostało już tam na zawsze. Tylko nielicznym udało się wrócić, a to, co opowiadali, jest przerażające.
Jedno jest pewne – ten duży, secesyjny budynek znajduje się jakieś pięćdziesiąt kilometrów na południe od Salt Lake. Został zbudowany jeszcze przed wojną, ale nie zdążono się nim zbytnio nacieszyć – Moloch zaatakował dokładnie w dniu, w którym odgrywano tam pierwszą, dziewiczą sztukę. Niektórzy pomyleńcy twierdzą, że Jackson grał wtedy główną rolę. Moim zdaniem to bujda wyssana z palców.
W każdym razie Teatr Narodowy nie jest miejscem, do którego warto ruszać dupę przez kilometry pustyni, bez broni i zapasów żywności. Nie jest miejscem do którego warto ruszać dupę w ogóle.
Ale zrobisz co chcesz, prawda?
W końcu kto wie, co można znaleźć w środku? Już wielu pokusiło się na te setki gambli, a teraz siedzą, proszę ciebie, wybebeszeni na widowni. Ale powtarzam, kochaneńki – zrobisz, co tylko zechcesz, he he he.
JACKSON MADMAN
Teraz posłuchaj uważnie. Całym tym draństwem zawiaduje stary, zgrzybiały psychopata. Dobrze słyszysz. Psychol, jak się patrzy, na dodatek sadysta.
Z tego, co nam wiadomo, ma swoją szajkę podobnych mu szajbusów, każe im chwytać wędrujących po okolicy ludzi, a później wystawia różne makabryczne sztuki rodem z „Boskiej komedii” Dantego z nimi w roli głównej. Dantejskie sceny, otóż to. Opowieść powyżej mogła ci już mniej więcej naświetlić, o co chodzi. Jackson nigdy nie cierpi na brak weny twórczej, kolejne sztuki są coraz wymyślniejsze.
Grupa pomocników-ochroniarzy to najprawdopodobniej aktorzy, którzy zjeżdżają się do Teatru Narodowego z całego świata. Tylko aktor może wejść bezkarnie do środka i wyjść bez szwanku. Chociaż zazwyczaj już tam zostaje, wciągnięty w upiorną, ale porywczą wizję Madmana.
Jackson jest miłośnikiem krwi i gambli. Uwielbia mieć kasę. Może to stary syndrom aktora amerykańskiego, który cierpi na kompleks bogacza, a może jedno z wielu dziwactw. W każdym razie – koleś śpi na pieniądzach, możesz być tego pewien.
JACKSON MADMAN
Profesja: Aktor
Współczynniki: Budowa 10; Zręczność 14; Charakter 19; Percepcja 11; Spryt 17
Choroba: Sadyzm
Umiejętności: Pistolety 3; Perswazja 5; Blef 5; Zdolności przywódcze 3; Postrzeganie emocji 6; Zastraszanie 5; Kondycja 1
Ekwipunek: Desert Eagle; Maska teatralna; Garnitur; 500 gambli w całym teatrze według rozporządzenia MG;
AKTOR-OCHRONIARZ
Profesja: Ochroniarz
Współczynniki: Budowa 12; Zręczność 13; Charakter 11; Percepcja 13; Spryt 9
Choroby: różne, w zależności od MG
Umiejętności: Karabiny 2; Pistolety 1; Niezłomność 2; Morale 1
Ekwipunek: różnorodna broń i lekarstwa, zależnie od MG;
SCHWYTANI
Jeśli, brachu, zostaniesz schwytany przez dziwnych gości w strojach teatralnych – masz zdrowo przesrane. Zdrowo. Przez duże Z.
Najpierw cię ogłuszą, zwiążą i przyprowadzą przed oblicze jego świątobliwości Jacksona. Będziesz miał wątpliwą przyjemność porozmawiania z nim sam na sam. Na tym etapie warto zawsze przyznać się do tego, że jesteś aktorem. Jeśli jednak kłamiesz, on to wyczuje. Jest niesamowity.
Każe cię zaprowadzić za kulisy, podczas gdy samemu przygotuje przedstawienie. Później, brachu, gdy wypchną cię już na scenę, musisz pozbawić się wszelkich emocji, pamiętaj. Nawet gdyby kazał ci zabić własną matkę – zrób to. Nie licz jednak, że gdy zwyciężysz – Madman cię wypuści. Nie licz na to, rozumiesz?
Tak więc działaj spontanicznie, gdybyś się tam kiedyś dostał, czego ci z całego serca nie życzę, zapomnij o wszystkim, czego się nauczyłeś, działaj jak maszyna do zabijania.
Reszta jest milczeniem, he he he.
Reszta jest milczeniem.
Boston
BOSTON (+1 do Sprytu)
Był taki czas, że ludzie w coś w wierzyli. Kiedyś. Dawno temu. Później była wojna, śmierć, krew, piach i pustka. I zapanowała cisza.
Stagnacja trwała kilka, kilkanaście lat, podczas której w Stanach panowała jedna wielka anarchia, chaos. A później?
Później światu pokazali się Bostończycy.
Ten cały nowojorski szał odbudowy świata to tak naprawdę lipa. Zwykłe pitolenie. To, co liczy się teraz naprawdę to nie odbudowa czegoś, czego odbudować się nie da, ale przystosowanie się do życia.
Bostończycy zdecydowali się ruszyć tyłki. Zorganizowali specjalne grupy, mające na celu ponowne zbadanie kraju. Zebrali naukowców, inżynierów i techników, gotowych wymyślić najlepsze usprawnienia do życia w zrujnowanym świecie.
Wysłane przez Boston ekipy badawcze zbierały informacje o nowych zwierzętach, roślinach, o miastach i zjawiskach. To prawdziwi znawcy całych Zasranych Stanów.
Kiedy spotykasz na swojej drodze gościa, który z ciekawością patrzy na Croatsa zjadającego jakiegoś człowieka – to Bostończyk. Zdecydowanie.
Bostończycy to prawdziwi sangwinicy. Są tak żądni wiedzy, że niczym im jej nie zastąpisz. Nawet tabunem rozochoconych gołych panienek. Chcą wiedzieć i wiedzieć.
A na dodatek są świetnymi politykami. Może nie aż tak jak w Nowym Jorku, ale jednak. Umieją, kurna, mówić.
Jeden mnie kiedyś przekonał, żebym na środku pustyni oddał mu pół mojego baku paliwa.
Zrobiłem to, kurwa.
Żebyś wiedział, jak później tego żałowałem, to śmiałbyś się teraz do rozpuku.
Cechy (wybierz jedną z nich):
• O, a co to jest?
Był kiedyś u nas taki koleś. Nazywali go Alan Wszechwiedzący. Za każdym razem, gdy któryś z nas znajdował jakąś anomalię, lub rzecz o której nie miał zielonego pojęcia, przychodził do Alana, ten badał to chwilę w łapskach i opisywał.
Za każdym razem, gdy Bohater dostanie w swoje ręce cokolwiek, o czym nie ma zielonego pojęcia, może rzucić na Trudny test Sprytu. Jeśli zda, MG zmuszony jest powiedzieć mu ilość informacji o danym przedmiocie lub zjawisku odpowiednią do ilości Punktów Sukcesu, które uzyskał (za jeden punkt będą to więc całkowicie podstawowe informacje).
• Wzorowy uczeń
Uczyłeś się w Bostońskiej Akademii. Wiesz dużo rzeczy, o których zwykły człowiek nie ma dziś prawa wiedzieć.
Bohater Gracza zaczyna grę z trzema wybranymi umiejętnościami z pakietu Wiedza Ogólna na poziomie 4.
• To proste jak drut
Niesamowicie szybko łapiesz różne rzeczy i przyswajasz je sobie z szybkością błyskawicy. To niesamowite.
Raz w ciągu sesji możesz nauczyć się nowej umiejętności lub rozwinąć jakąś na większy poziom. Aby to zrobić, musisz wykonać test Cechy, na której oparta jest umiejętność. Poziom Trudności równy jest poziomowi, na który chcesz umiejętność rozwinąć (dla poziomu 1 jest to Trudny, dla 2 Bardzo Trudny, dla 3 Cholernie Trudny i tak dalej). Test można wykonać tylko raz.
Był taki czas, że ludzie w coś w wierzyli. Kiedyś. Dawno temu. Później była wojna, śmierć, krew, piach i pustka. I zapanowała cisza.
Stagnacja trwała kilka, kilkanaście lat, podczas której w Stanach panowała jedna wielka anarchia, chaos. A później?
Później światu pokazali się Bostończycy.
Ten cały nowojorski szał odbudowy świata to tak naprawdę lipa. Zwykłe pitolenie. To, co liczy się teraz naprawdę to nie odbudowa czegoś, czego odbudować się nie da, ale przystosowanie się do życia.
Bostończycy zdecydowali się ruszyć tyłki. Zorganizowali specjalne grupy, mające na celu ponowne zbadanie kraju. Zebrali naukowców, inżynierów i techników, gotowych wymyślić najlepsze usprawnienia do życia w zrujnowanym świecie.
Wysłane przez Boston ekipy badawcze zbierały informacje o nowych zwierzętach, roślinach, o miastach i zjawiskach. To prawdziwi znawcy całych Zasranych Stanów.
Kiedy spotykasz na swojej drodze gościa, który z ciekawością patrzy na Croatsa zjadającego jakiegoś człowieka – to Bostończyk. Zdecydowanie.
Bostończycy to prawdziwi sangwinicy. Są tak żądni wiedzy, że niczym im jej nie zastąpisz. Nawet tabunem rozochoconych gołych panienek. Chcą wiedzieć i wiedzieć.
A na dodatek są świetnymi politykami. Może nie aż tak jak w Nowym Jorku, ale jednak. Umieją, kurna, mówić.
Jeden mnie kiedyś przekonał, żebym na środku pustyni oddał mu pół mojego baku paliwa.
Zrobiłem to, kurwa.
Żebyś wiedział, jak później tego żałowałem, to śmiałbyś się teraz do rozpuku.
Cechy (wybierz jedną z nich):
• O, a co to jest?
Był kiedyś u nas taki koleś. Nazywali go Alan Wszechwiedzący. Za każdym razem, gdy któryś z nas znajdował jakąś anomalię, lub rzecz o której nie miał zielonego pojęcia, przychodził do Alana, ten badał to chwilę w łapskach i opisywał.
Za każdym razem, gdy Bohater dostanie w swoje ręce cokolwiek, o czym nie ma zielonego pojęcia, może rzucić na Trudny test Sprytu. Jeśli zda, MG zmuszony jest powiedzieć mu ilość informacji o danym przedmiocie lub zjawisku odpowiednią do ilości Punktów Sukcesu, które uzyskał (za jeden punkt będą to więc całkowicie podstawowe informacje).
• Wzorowy uczeń
Uczyłeś się w Bostońskiej Akademii. Wiesz dużo rzeczy, o których zwykły człowiek nie ma dziś prawa wiedzieć.
Bohater Gracza zaczyna grę z trzema wybranymi umiejętnościami z pakietu Wiedza Ogólna na poziomie 4.
• To proste jak drut
Niesamowicie szybko łapiesz różne rzeczy i przyswajasz je sobie z szybkością błyskawicy. To niesamowite.
Raz w ciągu sesji możesz nauczyć się nowej umiejętności lub rozwinąć jakąś na większy poziom. Aby to zrobić, musisz wykonać test Cechy, na której oparta jest umiejętność. Poziom Trudności równy jest poziomowi, na który chcesz umiejętność rozwinąć (dla poziomu 1 jest to Trudny, dla 2 Bardzo Trudny, dla 3 Cholernie Trudny i tak dalej). Test można wykonać tylko raz.
sobota, 11 września 2010
Agent
AGENT
„Co dwie twarze, to nie jedna.”
Noc. Odgłos szybkich kroków na piasku. Rwany oddech. Cykanie świerszczy. To twój żywioł.
Przemykasz obok zmęczonego strażnika, opierającego się o ścianę fabryki. Bezszelestnie przeciskasz się przez szparę w drzwiach i już jesteś w środku.
Rozmowa. Dwaj mężczyźni, z przodu, jakieś sto pięć metrów. Przylegasz do ściany, zamierasz, zatrzymujesz oddech. Światło latarki liże ścianę niebezpiecznie blisko twojej pozycji. Padasz na ziemię. Wyciągasz nóż z pochwy w cholewie buta. Zaciskasz palce na rękojeści. Są blisko, możesz już niemal odróżnić ich twarze.
Doskakujesz do nich z szybkością błyskawicy. Przecinasz jednemu gardło i po chwili jesteś już przy następnym. Działasz jak maszyna, każdy ruch jest wystudiowany, szybki. Ciała chowasz w cieniu i biegniesz dalej.
Wszystko wygląda tak, jak na planach. Korytarz, drzwi z lewej i prawej, małe żarówki pod sufitem.
Otwierasz ostatnie drzwi po prawej.
- Nareszcie jesteście, Smith – mówi wysoki mężczyzna z kozią bródką i uśmiecha się szeroko. Jego obstawa, kilku zbirów z karabinami w łapach, mierzy w twoją stronę. – Czekaliśmy na was.
Uśmiechasz się.
- Lepiej było spierdalać, póki mogliście.
Mężczyzna marszczy brwi.
W tym momencie sufitem targa eksplozja. Odłamki gruzów przywalają skupionych w centrum pomieszczenia mężczyzn. Słychać krzyki i trzask łamanych kości. Huk rozsadza ci uszy, powiew ognia osmala końcówki włosów, ale nie przestajesz się uśmiechać. Wyjmujesz pistolet, podchodzisz do zwijającego się na posadzce mężczyzny i wypalasz mu w twarz.
Krew obryzguje beton.
„Co dwie twarze, to nie jedna.”
Noc. Odgłos szybkich kroków na piasku. Rwany oddech. Cykanie świerszczy. To twój żywioł.
Przemykasz obok zmęczonego strażnika, opierającego się o ścianę fabryki. Bezszelestnie przeciskasz się przez szparę w drzwiach i już jesteś w środku.
Rozmowa. Dwaj mężczyźni, z przodu, jakieś sto pięć metrów. Przylegasz do ściany, zamierasz, zatrzymujesz oddech. Światło latarki liże ścianę niebezpiecznie blisko twojej pozycji. Padasz na ziemię. Wyciągasz nóż z pochwy w cholewie buta. Zaciskasz palce na rękojeści. Są blisko, możesz już niemal odróżnić ich twarze.
Doskakujesz do nich z szybkością błyskawicy. Przecinasz jednemu gardło i po chwili jesteś już przy następnym. Działasz jak maszyna, każdy ruch jest wystudiowany, szybki. Ciała chowasz w cieniu i biegniesz dalej.
Wszystko wygląda tak, jak na planach. Korytarz, drzwi z lewej i prawej, małe żarówki pod sufitem.
Otwierasz ostatnie drzwi po prawej.
- Nareszcie jesteście, Smith – mówi wysoki mężczyzna z kozią bródką i uśmiecha się szeroko. Jego obstawa, kilku zbirów z karabinami w łapach, mierzy w twoją stronę. – Czekaliśmy na was.
Uśmiechasz się.
- Lepiej było spierdalać, póki mogliście.
Mężczyzna marszczy brwi.
W tym momencie sufitem targa eksplozja. Odłamki gruzów przywalają skupionych w centrum pomieszczenia mężczyzn. Słychać krzyki i trzask łamanych kości. Huk rozsadza ci uszy, powiew ognia osmala końcówki włosów, ale nie przestajesz się uśmiechać. Wyjmujesz pistolet, podchodzisz do zwijającego się na posadzce mężczyzny i wypalasz mu w twarz.
Krew obryzguje beton.
Cechy (wybierz jedną z nich):
• Bezszelestny
Jesteś zwinny jak kot. Potrafisz przekraść się między bandą wygłodniałych Croatsów tak, że nawet nie będą wiedziały, że zwierzyna przeszła im koło nosa. Zaczynasz grę posiadając wszystkie umiejętności z pakietu „Kamuflaż” na poziomie +2.
• Dwie twarze
Potrafisz z powodzeniem udawać kogoś innego, niż jesteś. Wystarczy drobna charakteryzacja (problematyczny test Sprytu) oraz kilka godzin obserwacji osoby, w którą chcesz się wcielić. Udawanie takiej osoby wymaga zdania trudnego testu Blefu na każdą godzinę.
Łowca Homoseksualistów
Łowca Homoseksualistów
„Gej to taki rodzaj mutanta.”
Owszem, świat po wojnie się zmienił. Teraz jest pełen dziwolągów. W tym natłoku mutantów, bestii z piekła rodem, poskręcanych maszyn i wariatów trudno przypomnieć sobie stare skrzywienia. Tym większa jest twoja determinacja.
Znalazłeś sobie upodobanie w mordowaniu homosiów. Wychowałeś się w duchu konserwatyzmu, starych, pięknych wartości i nie możesz przełknąć widoku całujących się facetów. Dziewczyn również, ale to inna sprawa.
Na widok takiej pary ręka zaczyna cię swędzieć, a pistolet sam prosi się o wyjęcie z kabury. Nie raz i nie dwa zostawiałeś za sobą trupy tych pomyleńców. Ze swojej pracy uczyniłeś coś w rodzaju sztuki.
Na szczęście nie jesteś sam. Homoseksualista nie jest mile widziany w większości zrujnowanych miast. W Teksasie potrafią nawet takiego poszczuć psami. Trudno się temu dziwić – homoseksualista nie jest zdolny do prokreacji, a co za tym idzie wybitnie nie przyczynia się do odbudowy świata.
Nienawidzisz każdego odchylenia, ale gdyby postawić przed tobą mutanta, powija, jaguara i geja, bez wahania strzeliłbyś najpierw w tego ostatniego. Wściekłość ogarnia cię na sam dźwięk słowa „gej”.
Słyszałeś kiedyś o wiosce Happy Town? Nie? W takim razie posłuchaj. Gdzieś w Kaliforni, niektórzy mówią, że niedaleko Las Vegas, znajduje się mała, otoczona wysokim płotem wioska. Usytuowana jest wśród pokaźnych głazów, schowana pod ścianą klifu. To schronienie wszystkich homosiów. Tak, dobrze słyszysz. Geje i lesbijki z całego świata zjeżdżają się w to jedno miejsce. Masowo. Wyobraź sobie te orgie na ulicach miasta…
Co robi pistolet w twojej dłoni? W twoich oczach widzę ogień. Zaraz, zaraz, dokąd ty się teraz wybierasz? Nie skończyliśmy rozmawiać! Hej!
„Gej to taki rodzaj mutanta.”
Owszem, świat po wojnie się zmienił. Teraz jest pełen dziwolągów. W tym natłoku mutantów, bestii z piekła rodem, poskręcanych maszyn i wariatów trudno przypomnieć sobie stare skrzywienia. Tym większa jest twoja determinacja.
Znalazłeś sobie upodobanie w mordowaniu homosiów. Wychowałeś się w duchu konserwatyzmu, starych, pięknych wartości i nie możesz przełknąć widoku całujących się facetów. Dziewczyn również, ale to inna sprawa.
Na widok takiej pary ręka zaczyna cię swędzieć, a pistolet sam prosi się o wyjęcie z kabury. Nie raz i nie dwa zostawiałeś za sobą trupy tych pomyleńców. Ze swojej pracy uczyniłeś coś w rodzaju sztuki.
Na szczęście nie jesteś sam. Homoseksualista nie jest mile widziany w większości zrujnowanych miast. W Teksasie potrafią nawet takiego poszczuć psami. Trudno się temu dziwić – homoseksualista nie jest zdolny do prokreacji, a co za tym idzie wybitnie nie przyczynia się do odbudowy świata.
Nienawidzisz każdego odchylenia, ale gdyby postawić przed tobą mutanta, powija, jaguara i geja, bez wahania strzeliłbyś najpierw w tego ostatniego. Wściekłość ogarnia cię na sam dźwięk słowa „gej”.
Słyszałeś kiedyś o wiosce Happy Town? Nie? W takim razie posłuchaj. Gdzieś w Kaliforni, niektórzy mówią, że niedaleko Las Vegas, znajduje się mała, otoczona wysokim płotem wioska. Usytuowana jest wśród pokaźnych głazów, schowana pod ścianą klifu. To schronienie wszystkich homosiów. Tak, dobrze słyszysz. Geje i lesbijki z całego świata zjeżdżają się w to jedno miejsce. Masowo. Wyobraź sobie te orgie na ulicach miasta…
Co robi pistolet w twojej dłoni? W twoich oczach widzę ogień. Zaraz, zaraz, dokąd ty się teraz wybierasz? Nie skończyliśmy rozmawiać! Hej!
Cechy (wybierz jedną z nich)
• Gej śmierdzi na kilometr
Potrafisz z daleka rozpoznać homoseksualistę. Mistrz Gry zobowiązany jest poinformować cię o tym za każdym razem, gdy napotkasz jakiegoś na swojej drodze. Ponadto, każdy test Perswazji, Zastraszania i Blefu w stosunku do homoseksualisty jest dla ciebie łatwiejszy o 30%.
• Czyszczenie świata
Podczas walki z homoseksualistą możesz wycelować nie marnując na to jednego segmentu. Każdy strzał liczy się jako wycelowany. Przy podwójnym celowaniu łączny czas to jeden segment (plus jeden na strzał, czyli jak przy celowaniu pojedynczym w normalnych zasadach).
Subskrybuj:
Posty (Atom)