poniedziałek, 20 maja 2013

Rusznice P-panc.


Okej chłopcy, dzisiaj pogadamy o tym co wszyscy lubią, czyli o naprawdę dużych i mocnych spluwach...

Ale jak to zazwyczaj bywa, najlepiej zaczyna się od początku. Musimy więc cofnąć się daleko, a mianowicie do czasów pierwszej wojny światowej. Wraz z pojawieniem się czołgów pojawiło się zapotrzebowanie na broń zdolną do ich niszczenia, która byłaby w miarę poręczna i zdatna do użycia na pierwszej linii. Pierwszą odpowiedzią było przeskalowanie karabinu Mauser na potężny nabój kalibru 13mm. Karabin ten nie posiadał żadnego urządzenia pochłaniającego odrzut i potrafił złamać obojczyk strzelca. No cóż, to już prehistoria, warta jednak wspomnienia.

Pomimo umiarkowanego sukcesu T-Gewehr, wiele krajów rozpoczęło własne badania nad bronią przeznaczoną do niszczenia sprzętu opancerzonego. W europie środkowej (Polska, Czechosłowacja, Niemcy) skierowano się w stronę małego kalibru i bardzo wysokiej prędkości wylotowej – dzięki czemu udało się uzyskać satysfakcjonujące parametry przy małej masie i wymiarach. Niestety mały kaliber i bardzo wysokie ciśnienie drastycznie redukowały żywotność lufy. Również rozwój czołgów w trakcie wojny dość szybko przerósł możliwości małego kalibru, co sprawiło, że zaniechano ich produkcji. Osobiście wątpię żebyście mieli kiedykolwiek okazję spotkać się ze sprawnym egzemplarzem (a jeszcze bardziej w to, że znajdziecie do niego amunicję...).

Brytyjczycy z kolei postawili na spory karabin i spory nabój (.55in -13.97mm) i tak, w 1937, na uzbrojenie wszedł karabin Boys (do którego wrócimy później), który dość szybko, wraz z pojawieniem się PzKpfw III, uległ zdeklasowaniu, stopniowo stracił na znaczeniu i został wyparty przez PIATA (choć w dalszym ciągu sprawdzał się przeciwko czołgom Japońskim).

A teraz przejdziemy do producenta najważniejszych konstrukcji z tego rodzaju: Rosjanie rozpoczęli prace w momencie kiedy niemieckie czołgi wdzierały się na teren ZSRR i opracowali nowy nabój - 14,5mm - oraz dwie konstrukcje, które z niego korzystały: PTRD i PTRS. Nawet pomimo wykorzystania jednego z najpotężniejszych nabojów stosowanych w konstrukcjach strzeleckich, dość szybko rusznice okazały się bezsilne wobec pancerza najnowszyh modeli czołgów. Jak głosi stara prawda "jak nie można wprost to trzeba sposobem" - obie PTR były dość nieporęczne, co znacznie utrudniało zajście czołgu od tyłu i wpakowanie mu kulki w słabo chroniony silnik, ale dzięki praktyce strzelcy doszli do wprawy w trafianiu w gąsienice i wizjery czołgów. A czołg ślepy i nieruchomy można dość łatwo podejść i obłożyć materiałami wybuchowymi. Dalsze zastosowania znalazły się podczas ofensywy, gdzie PTRD i PTRS wykazywały pewne sukcesy w niszczeniu stanowisk ogniowych podczas walk miejskich. Po II Wojnie Światowej Rosjanie przekazali część swoich rusznic do krajów sojuszniczych oraz "walczących o wolność". Ważnym epizodem z tego okresu jest wojna w Korei, gdzie PTRD i PTRS były wykorzystywane do ostrzeliwania przeciwnika z dużej odległości. Komuniści wyposażali swoje karabiny w celowniki optyczne o dwukrotnym powiększeniu, Amerykanie przerobili część zdobytych egzemplarzy na amunicję .50BMG (tym samym można mówić o pierwszych wielkokalibrowych karabinach wyborowych, choć nie można przy tym zapominać, że konstrukcje przeznaczone do trafiana w czołg z 300m wyposażono w celowniki od zwykłego karabinu, zamocowane w sposób, który powodował, że po paru strzałach, na skutek odrzutu, były już rozkalibrowane).

Tak, widzę, że ci w tylnych rzędach już przysypiają, więc zadam na głos pytanie, które obija się wam w głowach - "Co nas to, kurwa, obchodzi!?". Tak, to doskonałe pytanie...
Więc zaczniemy znowu od lat 40, tak dla odmiany.... Po II Wojnie Światowej, Armia Brytyjska stwierdziła, że ma nadmiar broni, dla której nie widzi sensownego zastosowania, a wojna zrobiła sporą dziurę w budżecie, którą trzeba jakoś zapełnić. W taki oto sposób, pośród demobilu w postaci rozbrojonych czołgów, jeepów, ciężarówek, butów, mundurów, racji żywnościowych, saperek i chuj wie czego jeszcze, znalazły się karabiny Boys oraz ludzie chętni do ich kupienia; tak zaczął się formować taki sport jak strzelectwo długodystansowe. Później stopniowo, w małych ilościach, zaczęły się pojawiać konstrukcje rosyjskie, a po rozpadzie Związku Radzieckiego otwarły się magazyny rezerw mobilizacyjnych w Rosji i krajach Układu Warszawskiego. Zatem na rynku pojawiły się spore ilości sprzętu w stanie magazynowym (czyli czekające na III WŚ, w drewnianej skrzyni, naoliwione i z lufą napchaną towotem).

Widzę, że macie pytania... niech zgadnę.
Czy to bezpieczne?
Raczej tak, większość tej broni z rąk wojska przeszła w ręce kolekcjonerów (czasem przeleżawszy swoje w magazynach), ale jeśli broń jest odpowiednio zabezpieczona, to nie zużywa się od leżenia. Poza tym, nowe egzemplarze są ponoć produkowane w NY.
A, i jeszcze jedna uwaga co do bezpieczeństwa: chociaż strzelanie z tego nie wymaga takiej krzepy jak noszenie, pilnuj, żebyś strzelając z tego miał poprawną pozycję, bo inaczej poobija ci ramię.

Co nam z tego?
No cóż, główną zaletą tego sprzętu jest to, że potrafi zrobić durszlak z większości maszyn, które rzuci przeciw nam Moloch.

Czy to jest celne?
To jest dobre pytanie, nie zapominajcie, że powstało to do niszczenia celu wielkości czołgu z odległości kilkuset metrów, to, że energia pocisku na 2500m wystarczy do zastrzelenia nosorożca nie zmienia faktu, że rusznice fabrycznie wyposażano w celowniki mechaniczne o nastawach do 300m. Ale jeśli przyspawasz wspornik do celownika optycznego i zainstalujesz celownik optyczny to zasięg podskoczy do tabeli karabinów snajperskich (choć z cechą Bardzo Niecelny +20%, która zastępuje cechę Bardzo Celny -20%/Celny -10% – to nie są karabiny snajperskie sensu stricte i tego faktu nie przeskoczysz). Tylko będziesz musiał oddać parę strzałów próbnych, żeby wiedzieć jakie poprawki na odległość trzeba dawać. No i jeszcze jedna uwaga... celownik i jego wspornik muszą być na tyle mocnem żeby nie rozsypały się po kilku strzałach

Jak z amunicją?
Tia.. do tego pytania wrócę przy broni.

Boys

Karabin ten został wprowadzony na wyposażenie armii Wspólnoty Brytyjskiej w 1937 i dość szybko okazało się, że nie radzi sobie z najnowszymi niemieckimi czołgami. Dlatego po II Wojnie Światowej spore ilości pojawiły się na rynku cywilnym. Cechą, która rzuca się w oczy, to magazynek montowany od góry, wbrew pozorom ma to całkiem sporo sensu, zwłaszcza w broni, w której jedyne możliwe pozycje strzeleckie to leżąca (dwójnóg i podpórka z tyłu w wyposażeniu standardowym), bądź z zaczepu na samochodzie. Broń jest oparta na zamku czterotaktowym (przeładowanie 2 segmenty), odrzut jest częściowo pochłaniany przez to, że zespół zamek-lufa jest zamocowany w sposób ruchomy. Typowymi usterkami dla tych karabinów są spowodowane odrzutem odkręcanie się i zrywanie śrub (nie powoduje to raczej efektownego rozerwania broni razem z użytkownikiem, ale naprawa, choć zazwyczaj jest niedroga, to może być prawdziwie upierdliwa).
Parę słów o amunicji: karabin oryginalnie przystosowany jest do amunicji kalibru .55 Boys (13.9x99mmB), której łuska bazuje na .50BMG, co pozwala na wykorzystanie łuski od pół calówki (po wciśnięciu w matryce od .55 i przylutowaniu pasa wzmacniającego – Cholernie Trudny test Rusznikarstwa). Z drugiej strony, wielu poszło w innym kierunku – zamiast męczyć się z amunicją lepiej przerobić broń – dzięki identycznym wymiarom dna łuski po wymianie lufy (na lufę od M2 Browning - Bardzo Trudny test Rusznikarstwa) i paru drobnym przeróbkom można przystosować broń do znacznie popularniejszego naboju .50BMG.
Co do ergonomii... przyrządy celownicze i poduszka do oparcia policzka znajdują się z lewej strony broni co wymusza strzelania z prawego ramienia.

Długość 1625 mm
Masa 16,3 kg
Kaliber: .55 (13.9mm) lub .50 (12,7mm)
Nabój: .55 Boys lub .50BMG
Pojemność Magazynka: magazynek pudełkowy 5 naboi
Reguły Specjalne: Niezawodny, Nieporęczny, Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Celny -10%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 3
Wymagana Budowa: 18
Dostępność: Niewielka (trochę lepiej w stanach które graniczą z tym co zostało z Kanady)


PTRS

Jedna z dwóch konstrukcji rosyjskich, które będziemy omawiać. Samopowtarzalna rusznica Simonowa, jeżeli nazwisko z czymś ci się kojarzy to dobrze. To ten sam konstruktor, który zrobił później SKS-a, skoro już o tym wspomniałem, to w gruncie rzeczy jest to większy brat SKS-a, stosuje identyczny (za wyjątkiem skali) mechanizm gazowy. Broń jest zasilana z pięcionabojowego ładownika (clipa, jak w Garlandzie) wsadzanego przez klapę magazynka od spodu. PTRS waży ponad 20kg przy długości 210cm. Na szczęście broń rozkłada się na dwa elementy – lufę z tłokiem gazowym i dwójnogiem ważące 11,5kg i mierzące jakieś 160cm i komorę zamkową z kolbą i mechanizmem spustowym – niecałe 10kg i 50cm. Złożenie zajmuje 2 osobom 1 turę (samemu 3x dłużej).

Kaliber: 14,5mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: zasilany z ładownika integralny magazynek o pojemności 5 naboi
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Zabrudzony = Niesprawny, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne
Punkty Przebicia: 4
Wymagana Budowa:19
Dostępność: Niewielka


PTRD

A teraz przechodzimy do ostatniej zabawki na dzisiaj - PTRD czyli niezwykle prosta konstrukcja Wasilija Alieksiejewicza Diegtiariowa. Według terminologii używanej w Rosji i kilku krajach Układu Warszawskiego jest to "jednostrzałowy karabin półautomatyczny". Żeby zrozumieć co to znaczy trzeba zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół: termin ten nie jest równoznaczny z amerykańskim "semiautomatic". Oznacza on, że cześć cyklu broni jest wykonywana z wykorzystaniem energii naboju, a cześć ręcznie; co to oznacza w praktyce? Naciskasz spust, nabój odpala, lufa razem z zamkiem (notabene, trochę przeskalowana kopia zamka polskiej rusznicy p-panc. projektu Maroszka) cofa się do tyłu. Rączka zamka natrafia na rampę w postaci kawałka grubej blachy z prawej strony kolby, rączka zamka obraca się w górę, zamek zostaje odryglowany. Następnie lufa wraca do przodu, łuska wypada na dół za sprawą grawitacji, strzelec wkłada następny nabój i ręcznie zamyka zamek (włożenie naboju i zaryglowanie zamka to 2 segmenty). To spotykane najczęściej w działach rozwiązanie pozwoliło na stworzenie broni stosunkowo lekkiej (jedyne 16 kilo), a przy tym dobrze pochłaniającej odrzut i praktycznie nie zacinającej się. Jakby tych przyjemnych cech było mało - prostota konstrukcji daje szerokie pole do popisu w przeróbkach. Już w czasie wojny w Korei zaczęto zdobyte PTRD przerabiać na nabój .50BMG. Ale prawdziwą wisienką na torcie jest to, że jeszcze przed wojną z Molochem ktoś zauważył podobieństwo w wymiarach między nabojem 14,5x114mm, a 20x102mm z M61 Vulkan i postanowił sprawdzić, co by się stało gdyby do PTRD zainstalować pojedynczą lufę od 20mm działka obrotowego. Jak się okazało, da się z tego strzelać bez wysrania obojczyka (pomimo mniejszej energii wylotowej, odrzut 20mm jest znacznie bardziej odczuwalny), no i ktoś wpadł na pomysł żeby poprzerabiać, a nawet wyprodukować nowe, 20 milimetrowe, rusznice celem utylizacji zalegającej amunicji. Co prawda 20mm nie dorównuje penetracją 14,5, ale za to zawiera o wiele bardziej rozrywkowy ładunek. Brzmi za idealnie? No cóż, wadą jest to, że wariant podstawowy ma dwa metry długości (wariant . 50BMG 1,8m) i nie da się w tym nawet złożyć kolby, poza tym wersja podstawowa jest rzadka, a wersja na 20mm dostępna chyba tylko w Posterunku i NY. No i kwestia amunicji...
Jeśli chodzi o ergonomię tej broni: przyrządy celownicze znajdują się po lewej stronie, a przy próbie strzelania z lewego ramienia najpewniej rękojeść zamka złamie ci szczękę.
Kolejną zaletą tej konstrukcji jest to że łuski z niej wypadają na dół i nie musisz ich szukać.

Kaliber: 14,5mm/12,7/20mm
Nabój: 14,5x114mm
Pojemność Magazynka: jednostrzałowy
Reguły Specjalne: Nieporęczny (delikatnie mówiąc), Po 5 strzałach Przeciętny test Budowy (niepowodzenie: Lekki Siniak), Nie Zacina Się, Bardzo Celny -20%, Wbudowany Dwójnóg
Tabela Zasięgu: Karabiny
Obrażenia: Krytyczne / Krytyczne / Opis Śmierci (Krytyczne)
Punkty Przebicia: 4/3/3
Wymagana Budowa: 18 (17 dla .50BMG / 19 dla 20mm)
Dostępność: Niewielka.
Ponoć Nowy Jork produkuje „nowe” (wykorzystując stare lufy od Vulkanów) egzemplarze w kalibrze 20mm pod nazwą Liberty Rifle
Amunicja: jeśli chodzi o oryginalną 14,5 to kiepsko z tym, pomimo dopuszczenia broni w tym kalibrze do ograniczonej sprzedaży, raczej rzadko sprowadzano amunicję przeciwpancerno-zapalającą, choć może ci się poszczęścić. Do cywilnego strzelania najczęściej stosowano pociski lite wytoczone z solidnego kawałka mosiądzu na tokarce. Pocisk 14,5mm posiada niemal dwukrotnie większą energie od półcalówki, oznacza to, że za wyjątkiem pancerzy czołgów i transporterów piechoty z dodatkowym pancerzem, niewiele jest w stanie go zatrzymać. Pocisk 14,5 jest w stanie przebić do 40mm stali, cegłę litą na szerokość, bez problemu roztrzaska blok silnika. Krótko mówiąc - to potężne bydle. Zresztą czemu się dziwić, podstawową funkcją było wybijanie dziury w pancerzu i zasypywanie załogi odłamkami. Jedyny problem to dostępność.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza