<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589</id><updated>2011-12-07T14:24:35.968+01:00</updated><category term='Miejsca'/><category term='Choroba'/><category term='Dzienniki'/><category term='Postacie'/><category term='Pochodzenie'/><category term='Profesje'/><category term='Aktualizacja'/><category term='Organizacja'/><category term='Sztuczki'/><title type='text'>Nuklearne śmieci</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>56</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-5148809239684783702</id><published>2011-04-02T09:12:00.002+02:00</published><updated>2011-04-02T22:28:15.330+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #6</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Nareszcie! Witajcie znowu!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Długo nas tu nie było, co? Ech. Jeździłem sobie z Sethem po Stanach, bo się trochę zasiedziałem na wysypisku. Teraz już jesteśmy z powrotem. Na początek poznajcie Phoebe - nasz nowy nabytek. Wcześniej zrobiła kupę dobrego dla wysypiska, ale nie wiedzieliście, że to ona. Tak. To ona poukładała wszystkie graty na tym blogu i odpicowała naszą tablicę z ogłoszeniami. Niektórzy się śmieli, że zmieniła szatę graficzną. A co to jest? Strona w ten... no... w Sieci? Nieważne. Phoebe była kiedyś w Vegas i teraz ma wam coś do przekazania. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/szuler.html"&gt;&lt;strong&gt;Szuler&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Phoebe)&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Kiedyś &lt;/span&gt;powiedzia&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;łbym, że&amp;nbsp;musisz&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; by&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ć&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; z Vegas, bo gdzie indziej by&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ś&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; si&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; tego nauczy&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;? Chyba nie w Nowym Jorku. Ale teraz wsz&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ędzie &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;s&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; tacy popapra&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ńcy &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;jak ty, dla których pierwszą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; zabaw&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; w dzieci&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ń&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;stwie jest poker, a bez kart czuj&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; si&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt; jak bez r&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;ki.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;strong&gt;Ech... Przed wyjazdem obiecałem wam Bunkier Braci Brown. Pamiętacie? Właśnie. To teraz wam o nim opowiem. A potem o miejscu, gdzie zawędrowaliśmy z Sethem - o Uniwersytecie Princeton.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/bunkier-braci-brown.html"&gt;&lt;strong&gt;Bunkier Braci Brown&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;em&gt;Bracia Brown mieszkają w wojskowym bunkrze znajdującym się na terenie zniszczonej bazy wojskowej. Po atakach z początku wojny, tylko ten jeden bunkier nadawał się do użytku. Gdy znaleźli go bracia, był pełen szkieletów żołnierzy. Brown przeczesali całą bazę, wybrali co potrzebniejsze rzeczy i zamieszkali w bunkrze. Wtedy jeszcze... normalnie się odżywiali. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/princeton.html"&gt;&lt;strong&gt;Princeton&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;em&gt;Witamy w Princeton, najważniejszym ośrodku badawczym powojennych Stanów! Uniwersytety w Nowym Jorku i w Chicago zostały zniszczone, a to co odbudowano jest tylko cieniem dawnej świetności. Stanford zajął się destylacją dragów dla Vegas. A my nadal kształcimy najlepszych naukowców!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;strong&gt;Tak było! No mówię wam! Byliśmy jeszcze... Nie. Nie będę wam opowiadał o tych potomkach SSmanów. Seth! Ty lubisz mówić o tych chorych żołnierzykach! I co z tego, że to już nie są tacy sami naziole? Co z tego, że nie walczą z Żydami? Nadal dbają o tą chorą "czystość rasy".&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/postapo-ss.html"&gt;&lt;strong&gt;Postapo SS&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;em&gt;Naziści przetrwali, chowali się po kątach. Po 30 latach się skontaktowali, utworzyli coś w rodzaju tajnego stowarzyszenia w USA. Dlaczego tam? Nie wiem. Ale nie były to już te posrane parafaszystkowskie gówna, tylko normalne zrzeszenie ludzi o tych samych poglądach. Planowali, kręcili, zdobywali władzę. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;strong&gt;Dobra, Seth. Dokładnie tak było. Teraz na poprawę humoru opowiedz o Los Angeles. Mówicie, że już o tym było? Milton mówił? A Seth widział inaczej! I co? Jesteś pewny, że chcesz fikać? Jesteś ty kontra 20 ludzi z gnatami. No właśnie. Siedź cicho.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/los-angeles.html"&gt;&lt;strong&gt;Los Angeles&lt;/strong&gt; &lt;/a&gt;(Seth)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;em&gt;LA jest podobne do Vegas pod wieloma względami. Jednak Los Angeles jest bardziej kulturalne, rodziny mafijne szybko pozbywają się wszelkich zadymiarzy. Chcesz się poczuć jak za dawnych lat? Chcesz poczuć smak świata sprzed Wojny, bez zażywania Tornado? Jedź do Los Angeles. Miasta Upadłych Aniołów.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytacie, która wersja jest prawdziwa? Nie wiem. Może pierwsza? Może druga? Może obie? Może żadna? Sami zdecydujcie.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Na koniec chcę wam przedstawić jeszcze jedną osobę -&amp;nbsp;Lamberta. Lecz zanim to zrobię, musicie złożyć całą swoją broń na stoły. Poprostu wasza reakcja mogłaby być zbyt pochopna. Już? Świetnie. Oto Lambert. Cyborg ze Seattle. Jednak on jako jedyny dotarł tutaj. Przyniósł ze sobą 3 dzienniki opisujące podróż przez tereny Molocha. Dzisiaj pierwszy wpis z dziennika jednego z towarzyszy Lamberta - księdza Samuela. Przeczyta wam o tym Seth. A ja z Lambertem idę się napić. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;(UWAGA! Dzienniki są relacjami z sesji kampani "Moloch: Ucieczka z miasta maszyn". Mimo zmian wprowadzonych przez MG, dzienniki zawierają spoilery. Zostaliście ostrzeżeni.)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziennik Samuela Foleya: &lt;/strong&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/w-trzewiach-bestii-pierwsze-dni.html"&gt;&lt;strong&gt;W Trzewiach Bestii: Pierwsze Dni&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;(Seth)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;To pierwsze dni naszej ucieczki do Gas Pipe. Zostaliśmy zmuszeni do zmiany naszego dotychczasowego domu na śmierdzące kanały z powodu braku żywności i rosnącego zagrożenia. Zagrożenia pochodzącego zarówno od maszyn jak i od Skrobaczy. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Samuel się stara, nieprawdaż? Na tym kończymy dzisiejsze opowieści. Przy wyjściu zostawcie komentarze. Są one naprawdę cenne - wtedy wiemy, czego chcecie słuchać.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Do uslyszenia!&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-5148809239684783702?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/5148809239684783702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/znalezione-w-smieciach-6.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5148809239684783702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5148809239684783702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/znalezione-w-smieciach-6.html' title='Znalezione w śmieciach #6'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-594140752909798425</id><published>2011-04-02T08:00:00.011+02:00</published><updated>2011-04-02T10:05:32.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Princeton</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img height="348" id="il_fi" src="http://www.cs.princeton.edu/theory/uploads/Main/princeton.gif" style="padding-bottom: 8px; padding-right: 8px; padding-top: 8px;" width="312" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malutkie miasteczko niedaleko wybrzeża. Z pozoru nic szczególnego. Jednak tak naprawdę jest to jeden wielki uniwersytet i okalający go kampus.&lt;br /&gt;Tak! Witamy w Princeton, najważniejszym ośrodku badawczym powojennych Stanów! Uniwersytety w Nowym Jorku i w Chicago zostały zniszczone, a to co odbudowano jest tylko cieniem dawnej świetności. Stanford zajął się destylacją dragów dla Vegas. A my nadal kształcimy najlepszych naukowców! Czarno-pomarańczowe uniformy są naszym znakiem rozpoznawczym. Jeżeli spotkasz kogoś tak ubranego – wiesz, że masz przed sobą jednego z najlepszych speców. Szukasz chemików, którzy zrobią Ci tonę leków albo dragów? Daj nam tydzień. Nie masz pojęcia, co zrobić po ataku jadowitego węża? Wpadaj do nas. Chcesz się nauczyć czegoś? Zapraszamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;strong&gt;Historia Uniwersytetu&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Gdy spadły bomby, Princeton, dostał mocną dawkę promieniowania. Wybuch atomówki nad Trenton, wybuch elektrowni w Salem... Chmurę popromienną jednak szybko zwiało w stronę morza, a ogólne skażenie było niewielkie. Większość budynków pozostała nienaruszona, jednak ataki gangerów poczyniły masę szkód, w tym zburzenie Katedry Uniwersyteckiej. Wtedy też Alan Stuart Blinder, 80letni profesor ekonomii z Princeton, stanął na czele grupy odbudowującej Uniwersytet. Zebrał innych profesorów oraz studentów i rozpoczęli prace. Po blisko 10 latach doprowadzili kompleks do dzisiejszego stanu. W międzyczasie profesor Ślepiec umarł, a władzę przejęło kolegium uniwersyteckie. Gdy prace się zakończyły, zaczęli zjeżdżać tu wykładowcy z całego kontynentu, ciągnięci renomą Princeton i dobrymi zarobkami... Nie było ich wielu, ale dla odbudowania podstawowego wykształcenia – wystarczająco.&lt;br /&gt;Pierwsze lata istnienia uniwersytetu skupiały się głównie na przekonaniu Prezydenta Collinsa do wysłania armii do ochrony kompleksu. Nastąpiła transakcja wiązana – NY daje żołnierzy, a Princeton dostarcza specjalistów i gamble. Umowa prosta, przyjemna dla obu stron... &lt;br /&gt;I tak trwamy. Dlatego jeżeli chcesz się uczyć na uczelni z przedwojenną tradycją – płać i wchodź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Studenci&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Chciałbyś zostać naszym studentem? Nie jest to trudne. Są dwie drogi. Pierwsza z nich to być dzieckiem któregoś z profesorów... Tak, wiemy, że większość ludzi jest bezpłodna. Dlatego dla Ciebie została druga możliwość: wpłacić 300 gambli za nauki. Wybierasz sobie kierunek, a jeden z profesorów zajmuje się twoją edukacją. Drogo? Ale za to się czegoś uczysz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Pakiety Wiedzy Ogólnej &lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;(każdy kosztuje 5 punktów umiejętności przy tworzeniu postaci)&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Inżynier:&lt;/strong&gt; Matematyka, Fizyka, Ekonomia, Protetyka&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przyrodnik:&lt;/strong&gt; Biologia, Chemia, Chirurgia, &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Socjolog:&lt;/strong&gt; Historia, Geografia, Języki&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Humanista:&lt;/strong&gt; Literatura, Psychologia, Filozofia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Umiejętności Wiedzy Ogólnej (działanie jako oddzielna umiejętność i umiejętności, które wspomaga):&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Matematyka&lt;/strong&gt; – umiejętność ta pozwala na dokładne liczenie gambli, szacowanie na jak długi czas starczy jedzenia lub wody, liczenie naboi w magazynku, itp.&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: brak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fizyka&lt;/strong&gt; – umiejętność, która pozwoli Ci na obliczanie trajektorii lotu pocisku artyleryjskiego, ułatwi zrozumienie sposobu działania maszyny, itp.&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Mechanika, Elektronika, Wyrzutnie, Łuk, Kusza, Karabiny(przy strzałach snajperskich)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ekonomia&lt;/strong&gt; – ludzie z Princeton mający tą umiejętność są genialnymi handlarzami. Potrafią na oko ocenić wartość towaru, pozwala na osiąganie niższych cen u handlarzy, daje wiedzę o stawkach handlowych w Stanach&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Znajomość terenu(handel), Pakiet Negocjacje (handel), &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Protetyka&lt;/strong&gt; – umiejętność służąca do instalowania cybernetycznych wszczepów i ich naprawy.&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Mechanika, Elektronika (tylko testy wszczepiania cybernetyki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Biologia&lt;/strong&gt; – nie ufaj żadnemu medykowi bez tej umiejętności! Pozwala na rozpoznawanie roślin i zwierząt, odpowiada za wiedzę o chorobach i funkcjach życiowych organizmów&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Pakiet Medycyny, Znajomość terenu(rośliny i zwierzęta), &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chemia&lt;/strong&gt; – podstawowa umiejętność dla wszelkich chemików i ludzi grzebiących w mutantach. Pozwala na określanie rodzaju i/lub składu danej substancji, tworzenie leków i narkotyków, rozpoznawanie i tworzenie materiałów wybuchowych...&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Materiały wybuchowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chirurgia&lt;/strong&gt; – dodatkowa umiejętność do pakietu Medycyny, używana podczas akcji poważniejszych niż opatrzenie rany i założenie opaski uciskowej. Wszelkie amputacje (i przyszywanie tego, co odcięte), wyjmowanie pocisków lub odłamków granatu z ciała... Oraz razem z Protetyką odpowiada za przyczepianie cybernetyki.&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Mechanika i Elektronika (przy testach wszczepiania cybernetyki), Pakiet Medycyny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Historia&lt;/strong&gt; – odpowiada za wiedzę o czasach przed wojną, a jeżeli jesteś prymusem, to nawet z XX wieku! Pozwala na używanie manewrów taktycznych dawnych generałów, wygłaszanie mów godnych zapomnianych prezydentów...&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Zdolności przywódcze (manewry), Negocjacje (mowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Geografia&lt;/strong&gt; – czyli: gdzie jest to cholerne Vegas i dlaczego Hegemońce są takie opalone? Umiejętność ta da ci możliwość poruszania się po Stanach na pamięć, bez mapy. Wiesz, gdzie przed wojną były największe ośrodki przemysłowe. O każdym z większych&amp;nbsp;miast umiesz coś powiedzieć. Zdajesz sobie sprawę z długości dnia i nocy, umiesz określać swoje położenie na podstawie obserwacji nieba... Chcesz być dobrym przewodnikiem? Ucz się!&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Znajomość terenu, Wyczucie kierunku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Języki&lt;/strong&gt; – do czego Ci ta umiejętność? Pójdź do San Francisco. Tam już Cię żółte dzieci słońca wyszkolą...&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: brak. Co najwyżej jej brak utrudnia kontakty z mniejszościami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Literatura&lt;/strong&gt; – ok. Ta umiejętność to miód dla fanatyków. Nigdy nie wiesz, do czego może się przydać wiedza z książek. &lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: praktycznie wszystkie niebojowe. Zależnie od znanych bohaterowi pozycji...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Psychologia&lt;/strong&gt; – dobry (a raczej zły) psycholog potrafi zmanipulować każdego. Mało kto wie, ile da się wyczytać z jego postawy, tembru głosu, sposobu mówienia...&lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Postrzeganie emocji, pakiet Negocjacji, Blef... w skrajnych przypadkach nawet Odporność na ból.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Filozofia&lt;/strong&gt; – być obiadem mutka, albo być obiadem ludożercy... Oto jest pytanie! Posiadanie tej umiejętności warunkuje lepsze kontakty z wszelkimi sektami, kultami itp. Po prostu: jeżeli wydałeś punkty na tą umiejętność, to i tak masz zdrowo nasrane we łbie. Dlatego znajdziecie wspólny język &lt;br /&gt;Umiejętności, które wspomaga: Negocjacje(sekty). A może istnieje jeszcze jakaś inna umiejętność, której istnienie warunkowałoby wspomaganie przez tą umiejętność?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Pochodzenie: Uniwersytet Princeton (+1 do Sprytu)&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A więc rodzice wysłali Cię do nas? I masz się u nas uczyć? To pewnie masz bogatych starych. Tutaj każdy jest albo z bogatej rodziny, albo ma w sobie krew któregoś z wykładowców. Dlatego się ucz, bo ludzie stąd będą tworzyć elity nowego społeczeństwa OSA (Odbudowanych Stanów Ameryki). Przynajmniej tak twierdzi kolegium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prymus&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;No brawo... Ukończyłeś Princeton z wyróżnieniem. Przed tobą otwarty świat. Rób, co chcesz, ale moim zdaniem gówno sobie poradzisz w tym świecie.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Wybierasz sobie jeden&amp;nbsp;pakiet Wiedzy Ogólnej. Otrzymujesz go od razu na poziomie 4. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pojętny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;No i fajnie. Opuszczasz Princeton. Co się tak szczerzysz? Nie jesteś jedyny... Pieprzysz! W 3 miesiące nauczyłeś się wszystkiego, co chciałeś? Pewnie mało chciałeś... &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Na początek nie dostajesz żadnych bonusów. Jednak później wszystkie umiejętności Technika (nawet jeśli nie wybrałeś tej specjalizacji) są tańsze o 40%. Z Technikiem to jest 60%! Zaiste... Szybko się uczysz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Włazidupiec&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kumple mówią na Ciebie różnie... Lizus, włazidupa, wkrętak... Po prostu nikt nie umie tak się wkupiać w łaski ludzi, jak ty... Szkoła nie zawsze uczy dobrych rzeczy...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zawsze, kiedy się podlizujesz, możesz zwiększyć swój Charakter o 2. Dodatkowo wybierz sobie jeden podpakiet Wiedzy Ogólnej. Masz go na 1 od początku. Coś tam musiałeś umieć, żeby się podlizywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kasiasty&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Znasz to uczucie, gdy wszyscy się do Ciebie przymilają bo masz kasę? Całą budę się broniłeś przed hienami. Ale umiesz więcej.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Podczas tworzenia postaci, otrzymujesz dodatkowe 150 gambli do rozdzielenia między umiejętności ze specjalizacji Technika i Spryt. Zgodnie z cennikiem, czyli kupujesz 1 punkt Sprytu za 50 gambli, a jeden punkt umiejętności za 20 gambli. Jeszcze jedno. Dla Ciebie początkowe ograniczenie wykupowanego Sprytu to 16. Niewykorzystane gamble przepadają.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-594140752909798425?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/594140752909798425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/princeton.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/594140752909798425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/594140752909798425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/princeton.html' title='Princeton'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6724305226985957705</id><published>2011-04-02T08:00:00.010+02:00</published><updated>2011-04-02T08:00:00.685+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Bunkier Braci Brown</title><content type='html'>To było klasyczne spotkanie na&amp;nbsp;środkowych pustyniach. Jedna grupa spokojnie sobie wędruje, gdy nagle słychać serię i wędrująca grupa pada na ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z nich jednak przeżywa. Jest on jednym z najlepszych indiańskich przewodników w tej części Stanów. Spośród innych przedstawicieli tej profesji, poza nadludzkim wyczuciem kierunku, wyróżnia go umiejętność udawania trupa. Gdy chce, przestaje oddychać, jego serce zwalnia do 2-3 uderzeń na minutę, a krew powoli odpływa wgłąb ciała. Tak też robi teraz. Rozrywa swoje ubranie, plami je krwią najbliższej z ofiar i ukrywa się pośród ciał.&lt;br /&gt;Po kilku minutach na miejsce rzezi wchodzi dwoje ludzi. Indianin wsłuchuje się w odgłos kroków. „Prawdopodobnie dwóch wysokich mężczyzn, w ciężkich butach, jeden kuleje. Idą pewnie, nie spodziewają się pułapki. Ciągną za sobą jakiś czterokołowy wóz, prawe tylne koło nie dotyka podłoża” myśli. Przybysze nie wymieniają żadnych uwag, poruszają się zgodnie z wyuczonym schematem. Słychać szum piasku pod ciągniętymi ciałami potem głuchy odgłos uderzenia w drewniany wózek i skrzypnięcie osi. Po jakimś czasie docierają do niego. Podnoszą go i rzucają na wóz. Indianin z trudem tłumi jęk. W czasie, gdy bierze zasłużony oddech, na jego plecach ląduje następne ciało. Pod sobą czuje smród jednego z ludzi, których prowadził. Powoli otwiera jedno oko. Widzi ciało grubego handlarza, który starał się dotrzeć do Kansas. Wóz rusza. Grubas charcze, a z jego ust wylewa się strużka krwi. Słyszy płytki oddech tamtego, przerywany spazmami, które jednak nikną w terkocie kół o kamienistą pustynię. &lt;br /&gt;Mijały godziny, a wózek cały czas równym tempem przemierzał bezdroża. W międzyczasie spazmy ustały, a krew zaczęła krzepnąć. „I znowu jestem sam” zaśmiał się w duchu. Indianin zauważył, że kamienie stopniowo ustępowały miejsca piachom. Kierowali się więc na zachód. Zapadł zmierzch. Niedługo potem wóz się zatrzymał. Słychać było jakiś syk i zgrzyt metalu o metal. Na chwilę zapadła cisza, którą przerwał piskliwy głosik.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Co tak długo, patafiany?!&lt;/em&gt; - skrzeczał.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Uh... Jedzenie strzelić do Bruno. Bruno musieć iść wolno, wolno&lt;/em&gt;&amp;nbsp;– odpowiedział mu basowy głos jednego z dryblasów. „Jedzenie?! Kim, o Wielki Manitou, są te bestie?!” zakrzyknął w duchu indianin. &lt;br /&gt;&lt;em&gt;- I Barney iść za wózek i zacierać ślady, tak jak ty uczyć!&lt;/em&gt; - dumnie wyrzekł drugi. &lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Tumany... Włazić do środka!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Wóz wtoczył się przez metalowy próg, potem ponownie zabrzmiał syk i znajomy zgrzyt. Teraz Indianin był już pewny, że to metalowe drzwi. Wózek przeciągnęli do jakiejś windy. Zjechali na dół. Gdy otworzyły się drzwi, jego ciało ogarnął chłód. Ruszyli. Po 10 metrach zsunęli trupy i Indianina. Gdy tylko usłyszał zamykające się drzwi, szybko się zerwał. Teraz był już pewny: wylądował w wielkiej lodówce. Wszędzie wokół niego leżały trupy. Każdy z nich miał kilka ran postrzałowych, niektórym brakowało kończyn. Bał się. Wiedział, że jeżeli spróbuje użyć windy, spotka się to z gorącym przywitaniem na górze.&lt;br /&gt;Winda znowu rusza. „Jadą po mnie” myśli i staje w pozycji bojowej. Jego broń i rzeczy albo zostały na pustyni, albo zostały zabrane przez tych goryli. Po krótkim namyśle chowa się po lewej stronie drzwi. Gdy otwierają się, widzi tylko jeden cień. Mija go niski chuderlak. Indianin uśmiecha się pod nosem. Nie jest potężnie zbudowany, w wiosce jego szczepu bywały większe dzieci. Zauważa wielki tasak przy pasie przeciwnika. Jego pierwotnym planem było od razu uciec windą, jednak odkrył sposób na łatwe zdobycie broni. Powoli skrada się za kanibalem. Obserwuje jak tamten kuca przy jednym z trupów. Rzuca się na niego, jednak chuchro zdołało go usłyszeć. Chudzielec uchyla się. Przewraca go impet uderzenia, jednak jego prawa ręka nadal jest wolna. Upadają razem na ziemię. Kanibal odczepia tasak. Indianin próbuje go unieruchomić, jednak wróg jest szybszy. Tasak z łatwością rozcina ramię. Krzyk bólu. Potężne uderzenie obezwładnia mniejszego z walczących. Indianin podnosi broń zdrową ręką. Krew kapie na podłogę, gdy niedoszła ofiara stara się opuścić chłodnię. Wjeżdża na górę. Stara się sobie przypomnieć drogę od wejścia do windy. Obserwuje potężne ściany. Odnajduje wejście. Nie ma żadnego przycisku, dźwigni. „Tego szukasz?” śmieje się chuderlak, wymachując pilotem. „Jestem Bernard Brown.” dopowiada. W tym momencie dwie pary diabelsko silnych rąk łapią Indianina. „A to Bruno i Barney, bliźniacy i moi bracia. Tumany, ale bardzo pomocne. Nie wiem, jak to się stało, że przeżyłeś ich atak, ale niedługo naprawimy i ten błąd...”&lt;br /&gt;Ostatnie co widział, to uśmiechnięta twarz Bernarda Browna.&lt;br /&gt;Ostatnie, co słyszał, to jego śmiech.&lt;br /&gt;Ostatnie, co poczuł, to silne uderzenie w skroń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;strong&gt;Nie wszystkie bajki o dobrym Indianinie dobrze się kończą.&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bunkier Braci Brown(BBB):&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Bracia Brown mieszkają w wojskowym bunkrze znajdującym się na terenie zniszczonej bazy wojskowej. Po atakach z początku wojny, tylko ten jeden bunkier nadawał się do użytku. Gdy znaleźli go bracia, był pełen szkieletów żołnierzy. Brown przeczesali całą bazę, wybrali co potrzebniejsze rzeczy i zamieszkali w bunkrze. Wtedy jeszcze... normalnie się odżywiali. Jednak parę lat spędzonych we względnym spokoju bunkra zmienił ich całkowicie. Coś im odwaliło. Nie wiem, czy to radiacja, czy odosobnienie. Ale lepiej ich omijaj.&lt;br /&gt;Sam bunkier składa się z 3 poziomów:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Poziom 0, na poziomie gruntu, to część obronna. Jej jedyną częścią jest żelbetonowa konstrukcja z jednym, otwieranym zdalnie, wejściem oraz kilkoma małymi otworami strzelniczymi. Dwa z nich są obstawione przez sterowane komputerowo wieżyczki z ciężkimi karabinami maszynowymi M2HB. We wszystkich zaś zamontowane są kamery, które patrolują przestrzeń dookoła bunkra.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Poziom -1 to część mieszkalno-komputerowa. Znajdują się tutaj sypialnia (z odtwarzaczem DVD), spiżarnia, lazaret oraz centrum komputerowe, z którego Bernard zarządza całym budynkiem. Tutaj kierowane są obrazy z kamer, stąd Bernard wprowadza poprawki do programu wieżyczek.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Poziom -2 to dawny magazyn broni i pomieszczenie generatora, przerobione przez braci na chłodnie dla ciał ofiar. Jeżeli komuś udałoby się tu dostać i wyłączyłby przepływ prądu, dałby wolną drogę wszystkim atakującym na bunkier. Przestałyby działać kamery, wieżyczki, wszystkie systemy sterowania drzwiami... i winda. Czyli jednocześnie ten ktoś byłby tam uwięziony. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Bracia Brown:&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bernard Brown&lt;/strong&gt; – chudy, niski cwaniak. Najczęściej ubrany w biały kitel z przytroczonym tasakiem. Nie opuszcza bunkra. Gdy jest sam, chroni go system kamer i wieżyczki, do których ma całkowite zaufanie. Jest najmłodszym z braci, jednak nie przeszkadza mu to w kierowaniu całym tym bajzlem.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bruno Brown&lt;/strong&gt; – potężnie zbudowany, nasterydowany półmózg. Fascynują go filmy wojenne, więc wymusił na Bernardzie zszycie mu z ubrań ofiar munduru. Wielki mięśniak w groteskowym mundurze wydawałby się śmieszny, gdyby nie potężny karabin M60. Co zaskakujące, to on jest tym inteligentniejszym z braci bliźniaków.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Barney Brown&lt;/strong&gt; – ćwierćmózg, którego, gdy śpi, łatwo pomylić z wielkim głazem. Zdaje się niczym nie przejmować. Uwielbia muzykę. Raz zdażyło się, że podczas obławy na jakiś konwój, Barney zasłuchał się w muzykę wydobywającą się z jednego z samochodów i zapomniał, co ma robić. Zawsze jest pod czujną opieką Bruna, ale obaj są siebie warci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6724305226985957705?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6724305226985957705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/bunkier-braci-brown.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6724305226985957705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6724305226985957705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/bunkier-braci-brown.html' title='Bunkier Braci Brown'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3497884690900267186</id><published>2011-04-02T08:00:00.007+02:00</published><updated>2011-04-02T08:00:07.714+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Organizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Postapo SS</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-keN5YGNsw1w/TY4oGNIaIWI/AAAAAAAAAD8/yov_VzxnEwc/s1600/Post%2BApo%2BSS.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 270px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-keN5YGNsw1w/TY4oGNIaIWI/AAAAAAAAAD8/yov_VzxnEwc/s320/Post%2BApo%2BSS.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588448274682618210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pamiętam jakby to było wczoraj. Dziadek siedział przy ognisku, dym wylatywał przez specjalną rurę umieszczoną w dachu. Siedział w takim starym fotelu, który kiedyś z ojcem przytachaliśmy z biblioteki im. Jeffreya Archera. Był już bardzo stary, niewielu lekarzy miało leki, których potrzebował. Ale jeszcze jakoś żył. I dzięki Führerowi, bo inaczej bym tu nigdy nie trafił. Kiedy miałem 16 lat opowiedział mi o tym miejscu. Kiedyś aktywnie działał w naszym ruchu, dla naszej sprawy. Ale złamał reguły i go wyrzucono. Aber zusahen. Wtedy, nad tym ogniskiem, zmierzył mnie wzrokiem. Westchnął i, odwracając się do ognia, powiedział:&lt;br /&gt;„Dorosły jesteś. Swój rozum już masz. Ja postaram się tylko opowiedzieć ci o swojej przeszłości. Żeby jednak to zrobić muszę wrócić do czasów sprzed Wojny. Jakieś 100 lat temu była II Wojna Światowa. Walki odbywały się głównie w Europie, a przyczyną było narodzenie się 2 największych ruchów na Ziemi. Naziści i Komuniści. Pierwsi zginęli, drudzy przetrwali. A przynajmniej wszystkim się wydawało, że przegraliśmy. Scheiße. Podaj mi herbatę.”&lt;br /&gt;Posłusznie wstałem i nalałem dziadkowi śmierdzącego płynu z kociołka znad ogniska. Nie była to herbata jak przed wojną. To były tak naprawdę suszone owoce i grzyby. Ale dziadek musiał coś pić.&lt;br /&gt;„Naziści przetrwali, chowali się po kątach. Po 30 latach się skontaktowali, utworzyli coś w rodzaju tajnego stowarzyszenia w USA. Dlaczego tam? Nie wiem. Ale nie były to już te posrane parafaszystkowskie gówna, tylko normalne zrzeszenie ludzi o tych samych poglądach. Planowali, kręcili, zdobywali władzę. Czasem było niebezpiecznie, ale nadal działali. I tak egzystując, jak szczury, niepomni swej dawnej świetności, dożyli czasu upadku bomb. Wrzesień 2020 roku odbił nam się wszystkim w psychice, ale o ile dla większości ludzi to była zagłada, dla nas było to jak odrodzenie. Odrodzenie z płomieni, powstaliśmy na pyle i popiele zniszczonych miast! Nie musieliśmy się już ukrywać! Zaczęliśmy pomagać ludziom, jednocześnie przekonując ich do naszych racji. I rośliśmy w potęgę, bo ludzie potrzebują stałego, niezachwianego światopoglądu. A my im go dawaliśmy!…”&lt;br /&gt;Tu dziadek się rozkaszlał. Widziałem, że tak będzie, za bardzo się ekscytował. Pobiegłem do sąsiedniego pokoju po niewielką plastikową tubę z ustnikiem. Przytknąłem ją dziadkowi do ust i odchyliłem jego głowę. Stary zaciągał się łapczywie, wpijając palce w oparcia fotela. Po paru minutach napad przeszedł, dziadek zaczął spokojniej oddychać. Podniósł porysowane okulary, które mu w międzyczasie spadły na podłogę, i założył je na nos.&lt;br /&gt;„Siadaj młody, poradzę sobie. Faszyści zbudowali zupełnie nowe miasto, od podstaw. Asfaltowych dróg, co prawda nie ma, ale kogo to obchodziło? Apokalipsę przeżyło paru fachowców budowlanych, to i ciepłe domy dało się zrobić i elektrykę jakoś poskładać. W starym mieście odnowiono elektrownię, a kable poprowadzono do wioski. Budynki w wiosce budowano według schematu ściana cegieł, ocieplacz, ściana cegieł. Wypalili sobie nawet dachówki z gliny! Nagie ceglane ściany bielono wapnem. Okna, drzwi, meble przywożono z miasta. Ubrania też. Naziści zorganizowali całą akcję pomocy ludności! Objęli potem stanowiska urzędowe. Powołali swoje wojsko, mają swoje prawa. Zapewniają szczęście!”&lt;br /&gt;Dziadek się uspokoił. Widać miał na uwadze swój wcześniejszy atak.&lt;br /&gt;„Trafiłem tam przypadkiem. Zostałem, bo spodobało mi się ich miasteczko. Wszystko mieli zorganizowane, poukładane. Nie rozpierdzielone jak w reszcie stanów. I po paru latach mnie olśniło! Dlaczego żyjemy, po co żyjemy. Trzeba oczyścić naszą rasę. Pozbyć się nieczystości, śmieci. Od czasów II Wojny zmieniliśmy trochę nasze poglądy. Żydów już chyba nie ma. To zagrożenie zostało wyeliminowane. Moloch nam w tym pomógł. Ale jednocześnie sprowadził na nas inną zarazę! Mutacje! Choroby! Ale nasz naród jest silny. Damy radę skażeniu. Damy radę mutantom. A jeśli znajdziemy jakichkolwiek żydów, to też damy im radę! I komunistom też nie można popuścić!”&lt;br /&gt;Tu dziadek przerwał i dość długo się we mnie wpatrywał. Pamiętam, że wtedy długo i głęboko myślałem nad tym, co mi opowiedział. Chciałem zobaczyć to miasteczko, bo życie w ruinach było beznadziejne.&lt;br /&gt;„Nie opowiedziałem ci tego bez powodu. Ja złamałem zasady. Pomogłem jakiemuś człowiekowi, potem dowiedziałem się, że miał mutację. Nasz burgmeister stwierdził, że była to próba infiltracji, i że jestem zdrajcą. Chcę żebyś tam poszedł. Tu, na pustkowiu, nie ma dla ciebie życia. Tam masz jakąś szansę na zrobienie kariery. I mógłbyś przy okazji oczyścić moje imię.”&lt;br /&gt;Myślałem o tym dość długo. Dziadek poszedł spać, tata wrócił z przeszukiwania ruin. Opowiedziałem mu o rozmowie i, choć widziałem cień niepewności w jego oczach, zgodził się. Następnego dnia spytałem się dziadka gdzie mam szukać faszystowskiej utopii.&lt;br /&gt;„Czyli jednak chcesz oczyścić świat?... Miasto, Outfall Springs, znajdziesz na drodze do Nowego Orleanu, jakieś 20km przed. Uważaj na siebie.”&lt;br /&gt;Tymi słowami rozpoczął nowy rozdział w moim życiu. I teraz wiem, że jego pomoc przypadkowemu mutantowi, była zdradą. –&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozejrzałem się po zebranych w pokoju rekrutach. Byli młodzi, ale już pełni zapału do pracy. Powodowało to parę problemów, bo sam zapał to nie wszystko. Zresztą zawsze tak było. Rekruci powodowali najwięcej wypadków, mimo najszczerszych chęci. Ale to dobrze. Po treningu będą doskonałym uzupełnieniem Armii IV Rzeszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobra! Ruszać dupy! Machen sie Führer lachen auf ihnen Militär! Schnell, schnell, schnell! Zapieprzać na tor przeszkód! Nie ociągać się! Raus!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ZNa2BFgK6yc/TY4oab7qMGI/AAAAAAAAAEE/zDsYQLmxQus/s1600/Post%2BApo%2BCity%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 221px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZNa2BFgK6yc/TY4oab7qMGI/AAAAAAAAAEE/zDsYQLmxQus/s320/Post%2BApo%2BCity%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588448622253060194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa Organizacji: IV Rzesza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywódca: Bürgermeister Fredrich Kastner, Rada Miasta: Hans Neumann, Edward Stieler, Heinrich Gestner.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rejon: Miasto Outfall Springs, Missisipi, nad Zatoką Meksykańską, 20km od Nowego Orleanu, w byłej Luizjanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczba Członków: około 1500&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzbrojenie: bardzo dobre&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyposażenie: dobre&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urbanizacja: Miasteczko zajmuje powierzchnię 12km2, otoczone wałem zbudowanym z worków z piaskiem (4m wysokości, 5m szerokości). Przed workami jest rów głęboki na 1,5m z powbijanymi zaostrzonymi palikami.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-rwVhFlqDnHg/TY4qnWeb1ZI/AAAAAAAAAEM/BnecwVnSffI/s1600/Wa%25C5%2582.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 75px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rwVhFlqDnHg/TY4qnWeb1ZI/AAAAAAAAAEM/BnecwVnSffI/s320/Wa%25C5%2582.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588451043149862290" /&gt;&lt;/a&gt; Przed rowem rozstawiony drut kolczasty. Za wałem, co 15m, stoją słupy z halogenami i głośnikami. Są 3 bramy wjazdowe: od strony Nowego Orleanu, od północy i od zachodu. Budynki w mieście są zbudowane z cegieł bielonych wapnem, dachy są z glinianych dachówek. Są to niewielkie budynki, najczęściej mają 3 pokoje, ale przynajmniej mają mikrofalówki i czajniki elektryczne. Ratusz dodatkowo posiada dzwonnicę, a zbudowany jest na planie podkowy. W obrębie wału znajduje się również szkoła (im. Stephena Rumsfelda), zbrojownia i koszary (w tym garaż wojskowy). Niedaleko ratusza jest również plac handlowy im. Adolfa Hitlera, na którego środku jest duża studnia. Znaleźć tu można parę barów (najpopularniejszy to SS Totenkopf), jest warsztat prowadzony przez Dustina Spiegelei’a i jego 4 terminatorów. Obok koszar jest również szpital. Przy bramie od strony Orleanu stoi również młyn, przez samą bramę prowadzi gruby, czarny kabel. To połączenie z działającą w Orleanie elektrownią. Silnie strzeżony budynek na obrzeżach Nowego Orleanu, z buchającym dymem z kominów. Palą tam właściwie wszystkim, co mogą znaleźć, a od czasu do czasu trzeba przeczyścić komorę spalania. Ale przynajmniej zapewniają swoim mieszkańcom prąd. Codziennie połączenie jest sprawdzane oraz następuje zmiana w oddziale ochronnym. Cała przestrzeń pomiędzy Outfall Springs, a Orleanem jest zajęta przez pola uprawne (głównie ziemniaki i kukurydza, jest też pszenica). Hodują również zwierzęta, głównie bydło i kozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sojusze: Związek Handlowy Missisipi-Missouri, Gildie Kupieckie ze stanów dookoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sława: Całe Missisipi, brzegi rejonów wokół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstęp: Od urodzenia lub któraś z cech Aryjskich (blond włosy, niebieskie oczy, biała skóra) i brak mutacji lub poważnie zaawansowanej choroby. Judaizm niedozwolony. Komunizm też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzeby: Głównie potrzeba im paliwa i amunicji. O resztę potrafią zadbać sami. Jeśli chodzi o cywilne potrzeby, to tych dostarczają wędrowni kupcy. Wszelkie narkotyki mają tam ogromną wartość, ale jednocześnie sami naziści tępią wszelkich dealerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnożnik Gambli: Niebieskie słupki to alternatywne ceny dla czynników wchodzących w skład innej kategorii: 1) Nauczyciele, 2) Amunicja, 3) Pojazdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-PesMhHd_iMI/TY4rMrYQ3xI/AAAAAAAAAEU/s8v8Z_l9OR0/s1600/SS%2Bwykres.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 174px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-PesMhHd_iMI/TY4rMrYQ3xI/AAAAAAAAAEU/s8v8Z_l9OR0/s320/SS%2Bwykres.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588451684416282386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pochodzenie: Outfall Springs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-yk6CrN9lXtg/TY4rfpTAy7I/AAAAAAAAAEc/1RBoIfyBo24/s1600/Soldier%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yk6CrN9lXtg/TY4rfpTAy7I/AAAAAAAAAEc/1RBoIfyBo24/s320/Soldier%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588452010274900914" /&gt;&lt;/a&gt;No to teraz już wiesz wszystko. Idź w świat, mój mały. Krzew chwałę naszego przywódcy, Adolfa Hitlera! Krzew chwałę naszej ostoi porządku! Tęp wszystkie zarazy tego świata, szczególnie żydów i komunistów, tym skurwielom nie można odpuścić… IDŹ! Ku chwale IV Rzeszy, rozsławiaj nasz naród! I bądź zawsze dumny z tego, kim jesteś! A jesteś Aryjczykiem! Należysz do rasy półbogów! Inni to tylko zwierzęta, pchane instynktami i chwilowymi potrzebami… Idź… Nie zawiedź nas… Für unsere Führer! Für vierte Reich! Für Welt ohne Juden, ohne Krankheiten, ohne Kommunisten, ohne Mutationen! Für besser Welt! Heil!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czysta Rasa: +1 Budowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorastałeś w społeczeństwie, które nie cierpi mutacji i chorób. Wykłada się tam dużo kasy na leki i sprzęt medyczny, więc z ich tępieniem nie było problemu. Utrzymywanie rasy w czystości daje plusy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kary z choroby przewlekłej (Pierwsze Symptomy, Stan Ostry) są dla ciebie dwa razy niższe, a pogorszenie stanu zdrowia wymaga dwa razy więcej czasu niż normalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edukacja: +1 Sprytu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętasz, że w Outfall Springs jest szkoła? Tak wszyscy musieliście tam chodzić. Lata prawie jak z przed Wojny, sielanka przez cały tydzień… A potem klasówka. Cholerny egzamin z życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajesz pakiet Technika na start na 1 oraz dodatkowe 10 punktów na Wiedzę Ogólną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waffen SS: +1 Charakteru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Armia IV Rzeszy to nie przelewki. Codzienne ćwiczenia, manewry, a wszystko pod okiem naszego przywódcy. Tylko najlepsi są w stanie obronić IV Rzeszę przed zakusami obcych. Dlatego ćwiczą, i ćwiczą, i ćwiczą. Do utraty tchu, do utraty sił…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajesz pakiety Siła Woli i Kamuflaż na 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-1Qfs95YQ4PQ/TY4tqUSahTI/AAAAAAAAAEs/e1NXHLV6U6o/s1600/Nowy%2BOrlean.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 181px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1Qfs95YQ4PQ/TY4tqUSahTI/AAAAAAAAAEs/e1NXHLV6U6o/s320/Nowy%2BOrlean.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588454392637064498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesja: Lider&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ZA MNĄ !!! -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-oSdib2ySMDw/TY4sg1n1neI/AAAAAAAAAEk/vCfZhSlTuTE/s1600/Zdobywca.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oSdib2ySMDw/TY4sg1n1neI/AAAAAAAAAEk/vCfZhSlTuTE/s320/Zdobywca.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588453130274971106" /&gt;&lt;/a&gt;Każdy oddział potrzebuje dowódcy, każda drużyna lidera, każdy człowiek przewodnika. Tak stary, wszyscy mamy wewnętrzną potrzebę prowadzenia nas za rączkę i bronienia przed złem. Wszyscy, poza takimi jak ty. Siedzisz w okopie pod ostrzałem maszyn? Każdy wie, że zamiast się kulić, to nie dość, że ruszysz do boju, to jeszcze porwiesz do niego innych. Jesteś człowiekiem niezwykle cennym. Nie dlatego, że z zamkniętymi oczyma ustrzelisz sokoła, ani dlatego, że zmontujesz samochód w pół godziny, o nie. Wszyscy chcą się ciebie trzymać, bo się nimi zajmiesz. Bo nie będą już czuli na sobie odpowiedzialności za innych.  Nie będą nawet czuli odpowiedzialności za samych siebie! Zorganizujesz nocleg, żarcie, bezpieczeństwo i dobre samopoczucie swojej drużynie. Profitem będzie lojalność, zaufanie i wierność. Wielu podłoży się pod kulę przeznaczoną dla ciebie. Tak stary, oni są święcie przekonani, że nawet jak urwie im mordę, to zorganizujesz im nową, taką masz siłę charakteru!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za Mną!:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Terkot karabinów maszynowych, cykanie Geigerów, błyski granatów. Unoszący się zielonkawy dym, duszący, sprawiający, że ledwo co widać. A w tym całym zgiełku, z okopu wynurza się postać w zielono beżowym skafandrze, w masce przeciwgazowej, zachlapana krwią z sztandarem w jednej ręce i AK w drugiej. Biegnie naprzód, na maszyny, z niemym krzykiem na ustach. Ludzie patrzą, w ich sercach drga jakaś nuta. Co rusz któryś z pozostałych wstaje i biegnie z bronią za sztandarem. Pozostali popatrzyli po sobie. Cóż było robić? Pobiegli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracz potrafi porwać swoją drużynę do rzeczy prawie niemożliwych. Podczas szturmu, zatrzymywania wroga lub innego heroicznego wyzwania drużyna automatycznie zdaje testy Morale oraz dostają ułatwienie do testów Odporności Na Ból lub Walki Wręcz i Strzeleckiej w wysokości -20%. Pamiętaj jednak, że dowódca zawsze się wyróżnia. A bez lidera bonusy znikają. Z drugiej strony, jeśli nie będziesz widoczny na polu walki, to też nie będzie bonusu. Przesrane, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdolny Przywódca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy dowódca musi ogarniać, co potrafią jego ludzie. Lider, który nie zna swoich podkomendnych to cipa. Pierwszą rzeczą powinno być zapoznanie się z zespołem. A kiedy już ich pozna, to powinien ich do siebie przekonać. Powinien im pokazać, że nawet jeśli leży dupą do góry, to oni dadzą sobie radę ze wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajesz na początek sztuczki „To Się Robi Tak” oraz „Inspiracja” nawet, jeśli nie spełniasz wymagań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeznaczenie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak, stary, rzucasz się w oczy. Twój zespół zawsze chodzi w szyku, w którym jesteś na czele. Kiedy wchodzicie do baru, wyglądasz jak bóstwo z ochroniarzami. Taki twój los stary, że umiesz dowodzić. To twoje przeznaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po skończeniu przydzielania umiejętności podwyższ sobie o jeden umiejętności z pakietu Negocjacje. Bonus stary. Od przeznaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***POWYŻSZY TEKST NIE MA NA CELU PROPAGOWANIA FASZYZMU, ANTYSEMITYZMU, RASIZMU I NACJONALIZMU W JAKIEJKOLWIEK FORMIE***&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3497884690900267186?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3497884690900267186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/postapo-ss.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3497884690900267186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3497884690900267186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/postapo-ss.html' title='Postapo SS'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-keN5YGNsw1w/TY4oGNIaIWI/AAAAAAAAAD8/yov_VzxnEwc/s72-c/Post%2BApo%2BSS.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3481607722002002721</id><published>2011-04-02T08:00:00.006+02:00</published><updated>2011-04-02T08:00:06.686+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><title type='text'>Los Angeles</title><content type='html'>Los Angeles:&lt;br /&gt;-…Sny Hollywood…-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna świtać. Słońce powoli wynurza się znad gór. Leniwe promienie światła biegną przez spaloną ziemię, oświetlają piasek i kikuty drzew. Docierają do pierwszych ruin miasta. Oblewają zburzone domy złocistym blaskiem, promienie odbijają się od stłuczonych szyb. Wrak Los Angeles wydaje się mienić tysiącem ciepłych barw. Morze odbija poranne słońce, powietrze ogrzewa się po zimnej nocy. Znad oceanu wieje chłodna bryza. Mieszkańcy zaczynają się budzić do życia, wychodzą na brzeg i wdychają świeże powietrze. Życie w LA po Wojnie się zmieniło. Ich największym atutem jest kultura. Wielu ludzi zjeżdża się, aby obejrzeć stare filmy, choć raz pójść na dyskotekę. LA jest odskocznią dla cwaniaczków z Vegas, są tam bary, tętni życie. Stare wille gwiazd srebrnego ekranu są teraz zamieszkiwane przez najlepiej ustawionych mafiosów. LA jest podobne do Vegas pod wieloma względami. Jednak Los Angeles jest bardziej kulturalne, rodziny mafijne szybko pozbywają się wszelkich zadymiarzy. Chcesz się poczuć jak za dawnych lat? Chcesz poczuć smak świata sprzed Wojny, bez zażywania Tornado? Jedź do Los Angeles. Miasta Upadłych Aniołów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-s-lmDhdEs5w/TY0QNRL87KI/AAAAAAAAAD0/6ojagwX6MoM/s1600/Post%2BApo%2BCity%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 180px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-s-lmDhdEs5w/TY0QNRL87KI/AAAAAAAAAD0/6ojagwX6MoM/s320/Post%2BApo%2BCity%2B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588140532774530210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Licencja Na Kradzież:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przestępczość po Wojnie się nasiliła. Ale nie znaczy to, że straciła na prestiżu. W mieście, gdzie zawsze liczył się sposób bycia, nawet złodzieje mają styl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na start pakiet Zdolności Manualne na 1. Dodatkowo sztuczka Rappeling.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwiazda:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia Los Angeles to Hollywood. Nawet po zagładzie widać stare billboardy, plakaty, wystawy. W starych kinach zachowały się taśmy z przebojami srebrnego ekranu. Zachowały się pewne kanony piękna, a ludzie zatęsknili za dawnymi czasami. Zatońmy w snach Hollywood…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na start posiadasz umiejętności Perswazja, Blef, Postrzeganie Emocji, Zastraszanie i Niezłomność na 1. Za każdy punkt sławy masz ułatwione kontakty z płcią przeciwną o jeden stopień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stuntmen:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym filmie byli kaskaderzy. Jedni zarzucali na ręcznym, inni walczyli w stylach wschodu, a jeszcze inni byli odpowiedzialni za efekty wizualne. Jesteś szczęściarzem, bo poznałeś tajniki jednej ze specjalizacji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Umiejętności z pakietu Prowadzenie Pojazdów masz na starcie na 2, a jedną z tych umiejętności wybierasz na swoją specjalność. Do wybranej umiejętności Prowadzenia Pojazdów masz ułatwienie -20%, a sztuczki oparte o ten typ pojazdu kupujesz za 150 PD. Dodatkowo masz zniżkę 10% na wykupywanie umiejętności Prowadzenia Pojazdów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Umiejętności z pakietu Pirotechnika masz na starcie na 2, a do Materiałów Wybuchowych masz ułatwienie &lt;br /&gt;-20%. Dostajesz darmowo sztuczkę „3…2…1…BUM”, a sztuczki pirotechniczne kupujesz za 150 PD. Dodatkowo masz zniżkę 10% na wykupywanie umiejętności Pirotechniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Umiejętności z pakietu Walka Wręcz masz na starcie na 2, a jedną z tych umiejętności wybierasz na swoją specjalność. Do wybranej umiejętności Walki Wręcz masz ułatwienie -20%, a sztuczki oparte na tej umiejętności kupujesz za 150 PD. Dodatkowo masz zniżkę 10% na wykupywanie umiejętności Walki Wręcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to moja odpowiedź na Los Angeles Johna Miltona. Nie podobało mi się. Uważam, że powyższe lepiej obrazuje powojenne LA. Niektórym może się spodobać. Innym nie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3481607722002002721?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3481607722002002721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/los-angeles.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3481607722002002721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3481607722002002721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/los-angeles.html' title='Los Angeles'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-s-lmDhdEs5w/TY0QNRL87KI/AAAAAAAAAD0/6ojagwX6MoM/s72-c/Post%2BApo%2BCity%2B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1144635370491281227</id><published>2011-04-02T08:00:00.005+02:00</published><updated>2011-04-02T08:00:05.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzienniki'/><title type='text'>W Trzewiach Bestii: Pierwsze Dni</title><content type='html'>To pierwsze dni naszej ucieczki do Gas Pipe. Zostaliśmy zmuszeni do zmiany naszego dotychczasowego domu na śmierdzące kanały z powodu braku żywności i rosnącego zagrożenia. Zagrożenia pochodzącego zarówno od maszyn jak i od Skrobaczy. Ludzie są wyczerpani, tajemnicza choroba ciągle postępuje, a my nie potrafimy jej skutecznie przeciwdziałać. Nie jestem pewien, czy dotrzemy do Gas Pipe, ale to jedyna nadzieja dla mieszkańców.&lt;br /&gt;       Wszystko przez NIEGO. Mieszkałem w miarę spokojnej wiosce, otoczony przez świat zbudowany z stali, kabli i wręcz namacalnego niebezpieczeństwa. Żyliśmy jak szczury, dzień po dniu, przekradając się w ciemnościach, pełznąc przez błoto i toksyczne odpady. Kradliśmy jedzenie z JEGO zapasów, walczyliśmy z JEGO dziećmi. Roboty, mutanty, dzikie zwierzęta. Ale przetrwaliśmy ponad 10 lat. To znak dany przez kogoś potężniejszego od NIEGO. Dzięki jego opatrzności nie zginął Taylor, pomimo wysiłków zdrajcy Mariusa.&lt;br /&gt;       Widzę też pewną szansę na lepsze życie. Znaleźliśmy niedawno człowieka, który opowiada o innym świecie. O świecie, gdzie ludzie walczą z NIM, z Molochem. Tak GO nazwał. Byłoby cudownie gdybyśmy wyrwali się z tego stalowego cmentarza.&lt;br /&gt;       Były pewne problemy z opuszczeniem naszej wioski. Z jednej strony nasiliły się ataki Skrobaczy, co spowalniało nasze przygotowania. Zabiły również Emmę, żonę Taylora. Później nie mieliśmy materiałów by zbudować wozy. Pewna dziewczynka zaprowadziła nas w głąb tuneli do starych rowerów. Zastanawiało mnie skąd ona o nich wiedziała. W czasie podróży natknęliśmy się na uciekającego Skrobacza gonionego przez jedną z Metalowych Bestii. Lambert i jego pomocnicy rzucili się za Bestią, ja ukryłem obcego i dziewczynkę. Oczywiście również pobiegłem im pomóc w walce. Walczyliśmy i wygraliśmy, co nie obeszło się bez strat. Przypadkiem uratowaliśmy tego Skrobacza, który okazał się bardziej inteligentny od swoich pobratymców. Umiał nawet mówić. Zabraliśmy go do wioski razem z rowerami. Nazywa się Byron. Niestety mieszkańcy nie przyjęli go dobrze, wciąż mieli w pamięci rzeź spowodowaną przez Skrobacze.&lt;br /&gt;       Podczas kłótni zostaliśmy zaatakowani przez małego robota. Jego szyderczy śmiech i celne strzały spowodowały wybuch paniki i masową ucieczkę w głąb tuneli. Straciłem wtedy palec. Kilka dni podróżowaliśmy przez kanały i tylko raz wyszedłem na powierzchnię. Zniszczone ulice pokryte były gruzem, w powietrzu unosiły się trujące gazy. Dzięki najwyższemu, że miałem maskę przeciwgazową.&lt;br /&gt;       Ostatniej nocy zostaliśmy zaatakowani przez dziwne stwory. Jakby koty, uformowane jednak z żelu. Zmarnowaliśmy tylko amunicję. Przywalenie łopatą wywarło najlepszy skutek.&lt;br /&gt;       Ludzie są przerażeni. Jako tutejszy Pastor powinienem zająć ich umysły, powinienem sprawić, by zapomnieli o tych strasznych chwilach. Dzięki najwyższemu mam w tym nieocenioną pomoc. Ale kto zająłby się moimi myślami? Obcy spisuje się całkiem nieźle. Razem z Byronem przyszyli mi też odstrzelony palec. Jest też wspaniałym medykiem. Troszczy się o nas. To pocieszające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sammuel Foley&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1144635370491281227?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1144635370491281227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/w-trzewiach-bestii-pierwsze-dni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1144635370491281227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1144635370491281227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/w-trzewiach-bestii-pierwsze-dni.html' title='W Trzewiach Bestii: Pierwsze Dni'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-9172430041000587756</id><published>2011-04-02T08:00:00.001+02:00</published><updated>2011-04-02T08:00:06.996+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Szuler</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;SZULER&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  &gt;&lt;i&gt;"Chyba znowu mam dzisiaj szczęście"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  &gt;Kie&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;dyś powiedzia&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;łbym, że m&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;usisz by&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ć&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; z Vegas, bo gdzie indziej by&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ś&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; si&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; tego nauczy&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;? Chyba nie w Nowym Jorku. Ale teraz wsz&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ędzie &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;s&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; tacy popapra&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ńcy &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;jak ty, dla których pierwsz&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; zabaw&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; w dzieci&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ń&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;stwie jest poker, a bez kart czuj&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ą&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; si&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt; jak bez r&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;ki. Ale nie powiem, radzisz sobie w tym zasranym &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 115%; "&gt;świecie całkiem nieźle. Nie wiem, jak ty to robisz, ale każdego, kto z tobą zagra zostawisz bez grosza, albo nawet wyciśniesz z niego jeszcze więcej. Ale przysięgam, ze gdybyś mnie próbował oszukać, to dostałbyś kulkę. Mówisz, że bym nie zauważył? Widziałem na tym świecie więcej niż ty, zdziwił byś się… Co? Teraz oszukujesz?! Oddawaj moje gamble! Gdyby nie to, że cię lubię, to już byś nie żył. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  &gt;&lt;b&gt;Nie no, Panowie&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;Tak często oszukiwałeś, że nawet jeśli ktoś cię przyłapie ani na chwilę nie tracisz zimnej krwi. Uśmiechasz się tylko i stwierdzasz „Nie no, panowie… ja bym was oszukał?” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;Możesz doliczyć sobie punkty blefu do punktów zwinnych dłoni przy testach gier hazardowych. Ale nie szczerz się tak, punkty doliczasz tylko do suwaka, nie możesz ich odjąć od kości. Gra to gra, nie może być za łatwo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;b&gt;Z tym grać nie będę&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;Znasz tylu wyjadaczy, że bez problemu możesz powiedzieć kto i jak dobrze oszukuje. Wystarczy, że kogoś zobaczysz, a po zdaniu problematycznego testu postrzegania emocji jesteś w stanie powiedzieć, czy grając z tobą w karty będzie oszukiwał i czy jest w tym lepszy od ciebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;b&gt;Karciarz z urodzenia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;Jeśli od dziecka nie robisz nic innego, to nie dziw się, że kasyno jest całym twoim światem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify;tab-stops:14.2pt"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;Możesz za darmo rozwinąć dwa pakiety dostępne dla Cwaniaka na drugi poziom, ale twoja budowa nie może przekroczyć 14.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-top:0cm;margin-right:17.7pt;margin-bottom: 0cm;margin-left:0cm;margin-bottom:.0001pt;text-align:justify"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 115%; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-9172430041000587756?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/9172430041000587756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/szuler.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/9172430041000587756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/9172430041000587756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2011/04/szuler.html' title='Szuler'/><author><name>Phoebe</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07459723837471304898</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4408431137823302484</id><published>2010-12-10T22:28:00.003+01:00</published><updated>2010-12-10T22:55:17.339+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #5: "Powrót Setha"</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Już jesteście? Dzisiaj jestem zajęty, więc nie będę Wam nic opowiadał. Wracajcie do domów... Wy nie do mnie? No tak.... Wasz ukochany "Bohater Frontu" za dychę wrócił... Jasne... To powiem wam tak: jest we wschodnim skrzydle wysypiska. Trzymamy tam te automatyczne wieżyczki od Braci Brown... Jakich braci? Kiedyś Wam opowiem. A teraz Seth wam powie, czego ciekawego się ostatnio nauczył: &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kamera-akcja.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Kamera! Akcja!&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth) &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pamiętasz, że w Vegas jest kino, nie? No, i właśnie tam widziałem taki stary film. Że niby są dwa światy, złudny codzienny i prawdziwy kontrolowany w dużej mierze przez maszyny. I tam była taka scena, jak jedna babka biegła po ścianie i strzelała z dwóch MP5-tek. A teraz chodźmy do najbliższej ściany…&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/to-be-kurwa-or-not-to-be.html"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;To be, kurwa, or not to&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;be!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ranek. Ból głowy, podkrążone oczy, ślina kapie z półotwartych ust. Tak, mój kolega jest normalny. Po prostu po wstaniu z wyra zakłada jedną skarpetkę i się wyłącza. Budzi go dopiero zapach jajecznicy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kosiarz.html"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Kosiarz&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Na Froncie mieliśmy w drużynie Jake’a, najlepszego KM-istę, jakiego poznałem. Facet potrafił skosić tyle maszyn jedną serią…&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/pechowy-wtorek.html"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pechowy&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Wtorek&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dlaczego wtorek? Bo wtedy ja i Dave odbieraliśmy kokainę od jakiegoś dilera. Wysłał nas Elwood, no i nie zamierzaliśmy tego spieprzyć, bo byśmy zawiśli. Nie wiem dlaczego, ale ci kolesie, po oddaniu towaru, zaczęli do nas strzelać. Ja skoczyłem za jakiś murek, a Dave schował się w wejściu jakiegoś domu. Podniósł Minima i stwierdził „No toście się, kurwa, doigrali”, nacisnął spust… KLIK! Taśma wypadła. Spojrzał w dół, potem na mnie i stwierdził „Te cholerne wtorki…”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Skończyłeś? Gdzie ten, walony karabin? Wiesz co? Daj mi tego shotguna, co znalazłeś. Idę polować na te potwory bagienne. A ty im powiedz o tych nowych "sposobach na życie"...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/dentysta.html"&gt;&lt;em&gt;Dentysta&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Hartiganowi nawet nie mógł przejść przez gardło wyraz, jakim określano w Vegas oprawców. Z cienia wyłoniła się postać w białym fartuchu. Lekkim, prawie skocznym krokiem podeszła do Hartigana.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Dzień dobry! Oczekuje Pan na usługi Dentysty? –&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/stalker.html"&gt;&lt;em&gt;Stalker&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;em&gt;(Seth)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Profesja stara jak świat. No, nasz świat. A raczej świat, w którym przyszło nam żyć. To właśnie tacy jak ty wychodzili na powierzchnię ze schronów, po drewno, po jakiś złom. Wszystko, co było potrzebne do przeżycia pod ziemią, a było na zewnątrz, przynosiliście wy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/ryzykant.html"&gt;&lt;em&gt;Ryzykant&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;em&gt;(Seth)&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Heja, stary! Właśnie cię szukałem, wiesz? Jest taka robótka, na pewno ci się spodoba! Trzeba się przelecieć koło Salt Lake i pooglądać Molocha. No wiesz, mamy tego starego Mosquito, damy ci paliwo i kolesia do ochrony, a ty porobisz parę zdjęć, nie? No to jak? Wiemy, że lubisz adrenalinkę, no skuś się, stary!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/negocjator.html"&gt;Negocjator&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth) &lt;br /&gt;&lt;em&gt;W czasach Snickers’ów i Lion’ów, Negocjatorzy byli ludźmi od gadania z przestępcami. W sytuacjach, gdy koleś stał w banku z zakładnikami, czy siedział skrępowany w pokoju przesłuchań, ty zawsze wbijałeś się z gadką. Masz złote usta, jeśli chodzi o mamienie i przekonywanie innych, a jednocześnie tworzysz iluzję, że podjęli dobrą decyzję. Dzisiaj też jesteś przydatny. Tylko… no, trzeba z ciebie wyplenić ten idealizm. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Wróciłem. Patrzcie: koleś na wózku upolował 3 mutki! Hehehe... No dobrze... Pogadali z Sethem? To się zwijać. Koniec odwiedzin. Komentarze zostawcie u strażników przy wyjściu. Tamten bojler też, złodzieju. Nic nie wynosimy bez mojej zgody.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4408431137823302484?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4408431137823302484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/znalezione-w-smieciach-5.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4408431137823302484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4408431137823302484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/znalezione-w-smieciach-5.html' title='Znalezione w śmieciach #5: &quot;Powrót Setha&quot;'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8784184074391328519</id><published>2010-12-10T00:00:00.031+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:01.704+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Kamera! Akcja!</title><content type='html'>Wymagania:&lt;br /&gt;Zręczność 15+&lt;br /&gt;Pistolety (Maszynowe) 6+&lt;br /&gt;Pewna Ręka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis:&lt;br /&gt;Pamiętasz, że w Vegas jest kino, nie? No, i właśnie tam widziałem taki stary film. Że niby są dwa światy, złudny codzienny i prawdziwy kontrolowany w dużej mierze przez maszyny. I tam była taka scena, jak jedna babka biegła po ścianie i strzelała z dwóch MP5-tek. A teraz chodźmy do najbliższej ściany…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działanie:&lt;br /&gt;Możesz strzelać z dwóch takich samych pistoletów/PM-ek jednocześnie bez ujemnych modyfikatorów do celności. W przypadku PM-ek potrzebna jest budowa o 2 większa niż wymagana, nie dotyczy nieporęcznych PM-ek. Strzelać możesz tylko do jednego celu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8784184074391328519?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8784184074391328519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kamera-akcja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8784184074391328519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8784184074391328519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kamera-akcja.html' title='Kamera! Akcja!'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4266474278539133617</id><published>2010-12-10T00:00:00.030+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:04.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Dentysta</title><content type='html'>Dentysta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Otwórz buźkę… SZEROKO! –&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hartigan spojrzał w górę. To był zdecydowanie kurewsko zły dzień. Załapali dzisiaj szpiega z rodziny Giovanni. Grzebał w elektrowni Wujka Joe, a Wujek nie znosi kretów. Teraz trzeba było się dowiedzieć, czego tutaj szukał. Znak na kurtce dowodził powiązań z Giovannim, a w spodniach był dodatkowo list… Co za kretyn. Hartigan wyjął papierosa i jego stare Zippo. Lekko porysowane, ale nadal miękko odbijało światło latarni na ulicy. Czekał na wynajętego przez Wujka Joela fachowca. Tak, zdobywanie informacji można było obrócić w handel. Wystarczyło mieć grube nauszniki, aby nie słyszeć szczegółów i trochę sprzętu. Hartiganowi nawet nie mógł przejść przez gardło wyraz, jakim określano w Vegas oprawców. Z cienia wyłoniła się postać w białym fartuchu. Lekkim, prawie skocznym krokiem podeszła do Hartigana.&lt;br /&gt;- Dzień dobry! Oczekuje Pan na usługi Dentysty? –&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVnsbQc8ZI/AAAAAAAAADE/vbraU3dUCto/s1600/Dentysta.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 236px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVnsbQc8ZI/AAAAAAAAADE/vbraU3dUCto/s320/Dentysta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545452529105301906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zestaw Małego Sadysty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne dzieci dostały na gwiazdkę samochodzik lub lalkę. Ty dostałeś gwoździe, młotek i nóż. A propos gwiazdki. Zrobiłeś ją z kota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;+ 100 gambli na narzędzia tortur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mów Gdzie!:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No mów gdzie!&lt;br /&gt;- Ny y…&lt;br /&gt;- MÓW, KURWA GDZIE!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli kogoś torturujesz w celu wydobycia informacji, to masz łatwiejsze testy Zastraszania/Perswazji o 1 stopień. Inni przesłuchujący również. Można zastosować inną zasadę: testy Siły Woli ofiary są trudniejsze o 1 stopień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palec, Ucho, Fiut?:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Hmm… najpierw zrobimy operację jamy brzusznej, potem zajmiemy się korygowaniem ustawienia palców u stóp, a na koniec może tracheotomia? Tak, panie Sanchez?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrafisz utrzymać ofiarę przy życiu bardzo długo, oj bardzo. Będziesz ją torturować całą noc. Draśnięcia dalej mają efekty z kar, ale nie liczą się do puli obrażeń. Dopiero, gdy zadasz 4 Lekkie zmieniają się one w Ciężką, a 4 Ciężkie w Krytyczną (TYLKO PRZY TORTUROWANIU). W tym czasie nikt inny nie może zadawać obrażeń ofierze. Dodatkowo Pierwsza Pomoc i Leczenie Ran na start na poziomie 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiertło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buru, buru, buru…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bonusowo dostajesz wiertło dentystyczne! Wystarczy gdzieś się podłączyć do prądu, a otwierają się przed tobą zupełnie nowe możliwości! Wyborować odbyt, pochwę, policzki, nos, gardło, oczy, uszy… To tylko niektóre z nich!&lt;br /&gt;Obrażenia:  1s:   L  2s:   L/C  3s:   C &lt;br /&gt;                                     Budowa x&lt;13 / x&gt;14&lt;br /&gt;Wymaga prądu! I raczej nie należy stosować do walki wręcz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesja 4fun, Szukaj =&gt; Oprawca, Orbital&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4266474278539133617?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4266474278539133617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/dentysta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4266474278539133617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4266474278539133617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/dentysta.html' title='Dentysta'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVnsbQc8ZI/AAAAAAAAADE/vbraU3dUCto/s72-c/Dentysta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4349795590417124478</id><published>2010-12-10T00:00:00.029+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:01.907+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>STALKER</title><content type='html'>STALKER:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Karabin jest, skafander jest, maska jest… gdzie jest mój plecak?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesja stara jak świat. No, nasz świat. A raczej świat, w którym przyszło nam żyć. To właśnie tacy jak ty wychodzili na powierzchnię ze schronów, po drewno, po jakiś złom. Wszystko, co było potrzebne do przeżycia pod ziemią, a było na zewnątrz, przynosiliście wy. Byliście wzorem dla małych chłopców, a schronach cieszyliście się dużym szacunkiem. Przynosiliście wieści o świecie na zewnątrz, legendy o potworach, mutacjach, o świecie, który umarł. Z czasem wszystko się zaczęło zmieniać. Ludzie wyszli, gdy promieniowanie spadło. Ale nadal mieliście robotę. Wciąż były miejsca, gdzie tylko wy potrafiliście przeżyć. Byliście też bardzo dobrymi wojownikami, budziliście w zwykłych ludziach strach związany z opowieściami. Historiami o narodzinach tego skażonego świata. Witaj na powierzchni…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVl9hya1bI/AAAAAAAAAC8/4JuPCCcrdho/s1600/Soldier%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVl9hya1bI/AAAAAAAAAC8/4JuPCCcrdho/s320/Soldier%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545450623892903346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem Legendą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narażałeś się dla ludzi, kiedy siedzieli w schronach. Oni pamiętają. Może to nie byłeś ty, ale pozostaje szacunek dla podobnych tobie. Opowiada się o tobie historie. Ludzie się ciebie jednocześnie boją i okazują ci zasłużony szacunek. Żyjesz, póki trwa twoja legenda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszędzie, gdzie były schrony, masz +5 w Reputacji, o ile rozpoznają w tobie Stalkera. Ludzie pamiętają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Basic Rules:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy Stalker musi mieć skafander i maskę. Broń to podstawa. Plecak musi być pojemny. I buty. Mają być wygodne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajesz czarny płaszcz z kapturem zrobiony z materiału chroniącego przed promieniowaniem, długie spodnie zrobione z tego samego materiału, co płaszcz, maskę przeciwgazową, czarne ciężkie buty z wysoką cholewą, duży plecak i broń do wyboru:&lt;br /&gt;- AK-47, Bez Amunicji&lt;br /&gt;- Kel Tec, 3 Magazynki&lt;br /&gt;- Colt M1911A1, 3 Magazynki&lt;br /&gt;- Winchester, 1 Magazynek&lt;br /&gt;Na sprzęt masz teraz tylko 50 gambli. Za to dopóki jesteś ubrany w ten strój, jesteś odporny na promieniowanie do 300 radów, toksyny i inne skażenia chemiczne. Dbaj o kombinezon. Mała dziurka i cała ochrona idzie w diabły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lata Praktyki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ja tam nie idę.&lt;br /&gt;- Nie bądź lamus, no chodź…&lt;br /&gt;- Usmażysz się.&lt;br /&gt;- ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyczuwasz skażony teren na kilometry. Wiesz jak na nim przeżyć. To twoje życie. Żeby rozpoznać czy teren jest napromieniowany lub skażony wystarczy Trudny test Znajomości Terenu. I nie, panie MG, nie może go pan podwyżyć. Masz do tego bonusy: Znajomość Terenu +1, Zdobywanie Wody +1, Kamuflaż +2, Spostrzegawczość +1. Ale tylko na terenie skażonym lub napromieniowanym. Twój żywioł, nie? Pamiętaj, że te bonusy nie zapewniają suwaka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzowi i Graczowi radzę przeczytać dodatek pt.: „Licznik Geigera”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4349795590417124478?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4349795590417124478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/stalker.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4349795590417124478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4349795590417124478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/stalker.html' title='STALKER'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVl9hya1bI/AAAAAAAAAC8/4JuPCCcrdho/s72-c/Soldier%2B2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4687498149605412196</id><published>2010-12-10T00:00:00.028+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:01.034+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Ryzykant</title><content type='html'>Ryzykant:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-No, to jedziemy z tym koksem!-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Heja, stary! Właśnie cię szukałem, wiesz? Jest taka robótka, na pewno ci się spodoba! Trzeba się przelecieć koło Salt Lake i pooglądać Molocha. No wiesz, mamy tego starego Mosquito, damy ci paliwo i kolesia do ochrony, a ty porobisz parę zdjęć, nie? No to jak? Wiemy, że lubisz adrenalinkę, no skuś się, stary! Nic nie daje takiego kopa, jak ryzyko, nie? Wszyscy wiedzą, że to lubisz, tak? No, bo jak inaczej dobrać się do tej hormonalnej apteczki, co? A, właśnie, trzeba podjąć ryzyko, nie? No zgódź się stary, bo mi Mustafa jaja urwie, a znam tylko jednego wariata, który się tego podejmie… No Joker, kurwa, proszę…&lt;br /&gt;- Dostanę samolot na własność. I nie jestem wariatem. Ja po prostu… lubię ryzyko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVjneFLvtI/AAAAAAAAAC0/ZbzeI-tyaBU/s1600/Ryzykant.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVjneFLvtI/AAAAAAAAAC0/ZbzeI-tyaBU/s320/Ryzykant.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545448045917486802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryzyko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko płonie! Zamknąłem szybko drzwi, ale płomienie przedostawały się spod nich. Spojrzałem na łóżko. Lina. Wziąłem ją, podszedłem do okna. Hmm, jeśli by zaczepić linę o framugę i spuścić ją za okno, to teoretycznie można by się po niej opuścić, w ten sposób jak teraz…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie suwak przy rzucaniu kośćmi działa przy wynikach 1 lub 20. Dla ciebie zakres zwiększa się. Przy wynikach 1-3 obniża się poziom testów, a przy wyniku z zakresu 18-20 podwyższa się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To Nie Pierwszyzna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobra Joker, tu jest Mosquito. Wiesz jak się obsługuje awionetki?&lt;br /&gt;- Jasne, to nie pierwszy raz…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajesz dodatkowe 15 punktów na nietypowe umiejętności, np.: Samoloty, Helikoptery, Paralotnie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chemiczna Apteczka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Huk, błysk i ból. Spojrzałem na pierś. Na białej koszuli kwitła właśnie czerwona róża z krwi. Ale nie czuję bólu. Wszystko nagle się wyostrza, wydaje się, że czas zwalnia. Czas się odwdzięczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas sytuacji zagrożenia życia (czyli gdy otrzymasz 2 Ciężkie) dostajesz nagle kopa z adrenaliny, endorfiny i dopaminy. Skutkuje to tym, że kary z ran Lekkich ignorujesz, a kary z ran Ciężkich to 20%/40%. Szybciej też reagujesz. Dostajesz dodatkowy segment, który możesz wykorzystać do wszystkiego oprócz strzelania. Bo nieważne jak naszprycowany jesteś, spluwa strzelać szybciej nie będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4687498149605412196?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4687498149605412196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/ryzykant.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4687498149605412196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4687498149605412196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/ryzykant.html' title='Ryzykant'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVjneFLvtI/AAAAAAAAAC0/ZbzeI-tyaBU/s72-c/Ryzykant.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1021180295921684936</id><published>2010-12-10T00:00:00.027+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:04.689+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Negocjator</title><content type='html'>Negocjator:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Chcesz helikopter?! A skąd ja ci go, kurwa, wezmę?!-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś z Nowego Yorku, nie? Tak myślałem. Tacy jak ty, oraz Sędziowie, to wręcz towar eksportowy tego rejonu. Przeklęci idealiści. Jesteście chorzy, ciągle myślicie, że da się zaprowadzić ład. Ale… zacznijmy od początku. W czasach Snickers’ów i Lion’ów, Negocjatorzy byli ludźmi od gadania z przestępcami. W sytuacjach, gdy koleś stał w banku z zakładnikami, czy siedział skrępowany w pokoju przesłuchań, ty zawsze wbijałeś się z gadką. Masz złote usta, jeśli chodzi o mamienie i przekonywanie innych, a jednocześnie tworzysz iluzję, że podjęli dobrą decyzję. Dzisiaj też jesteś przydatny. Tylko… no, trzeba z ciebie wyplenić ten idealizm. Jeśli jesteś dobry w gadaniu to na pewno znajdziesz pracę w Vegas, Federacji lub w… brr… Nowym Yorku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVhsTOnCeI/AAAAAAAAACs/JnY7hlfwcVo/s1600/Negocjator.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVhsTOnCeI/AAAAAAAAACs/JnY7hlfwcVo/s320/Negocjator.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545445929880324578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę!:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dajcie mi 10 minut…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy idziesz sam porozmawiać z kolesiami negatywnie nastawionymi do ciebie, zdajesz automatycznie wszystkie testy Morale, a do gadania (ogólnie) masz ułatwienie -20%. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orator:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bla, bla, bla…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gadasz, bo dobrze gadasz. Masz Perswazję, Zastraszanie, Blef i Postrzeganie Emocji na start na 2. I bez gadania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cyceron:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acquiris Quodcumque Rapis&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przeczytasz książkę poświęconą filozofii, retoryce, prawu lub psychologii i ją zrozumiesz (Spryt do 14: Bardzo Trudny test Sprytu, Spryt od 15: Trudny test Sprytu) to w zależności od tematyki otrzymujesz na stałe premię:&lt;br /&gt;Filozofia: Blef   +1 / Filozofia +1&lt;br /&gt;Retoryka: Zastraszanie  +1&lt;br /&gt;Prawo:  Perswazja  +1&lt;br /&gt;Psychologia: Postrzeganie Emocji +1&lt;br /&gt;Jeśli chcesz podwyższyć tą metodą którąś z tych umiejętności powyżej 4 poziomu wykonujesz Cholernie Trudny / Fartowny test Sprytu po przeczytaniu książki. Przecież prawie wszystko już wiesz! Podwyższanie powyżej 8 poziomu nie działa.     DLA KAŻDEJ KSIĄŻKI DZIAŁA TYLKO RAZ&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1021180295921684936?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1021180295921684936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/negocjator.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1021180295921684936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1021180295921684936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/negocjator.html' title='Negocjator'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TPVhsTOnCeI/AAAAAAAAACs/JnY7hlfwcVo/s72-c/Negocjator.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6620371576694055259</id><published>2010-12-10T00:00:00.026+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:01.452+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>To be, kurwa, or not to be!</title><content type='html'>Wymagania:&lt;br /&gt;Filozofia 4+ (Spryt)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis:&lt;br /&gt;Ranek. Ból głowy, podkrążone oczy, ślina kapie z półotwartych ust. Tak, mój kolega jest normalny. Po prostu po wstaniu z wyra zakłada jedną skarpetkę i się wyłącza. Budzi go dopiero zapach jajecznicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działanie:&lt;br /&gt;Bohater może spędzić godzinę po obudzeniu na myśleniu nad sensem świata. Rzuć k20:&lt;br /&gt;1 – Wszystkie testy są łatwiejsze o 1 stopień&lt;br /&gt;2 – Możesz obniżyć 3 dowolne testy o 1 stopień&lt;br /&gt;3 – Możesz dodać sobie 1 do wybranego współczynnika&lt;br /&gt;4-19 – Zwykła, szara, ponura egzystencja&lt;br /&gt;20 – Wszystkie testy są trudniejsze o 1 stopień&lt;br /&gt;Bonus kasuje się, kiedy idziesz spać, lub stracisz przytomność.&lt;br /&gt;Testu nie można zmieniać Filozofią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6620371576694055259?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6620371576694055259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/to-be-kurwa-or-not-to-be.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6620371576694055259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6620371576694055259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/to-be-kurwa-or-not-to-be.html' title='To be, kurwa, or not to be!'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1373736165069603176</id><published>2010-12-10T00:00:00.024+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:04.933+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Kosiarz</title><content type='html'>Wymagania:&lt;br /&gt;Zręczność 14+&lt;br /&gt;Budowa 16+&lt;br /&gt;Broń Maszynowa / Karabiny / Pistolety Maszynowe 4+&lt;br /&gt;Czuły Spust (Broń Maszynowa)&lt;br /&gt;Pewna Ręka (Karabiny / Pistolety Maszynowe)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis:&lt;br /&gt;Na Froncie mieliśmy w drużynie Jake’a, najlepszego KM-istę, jakiego poznałem. Facet potrafił skosić tyle maszyn jedną serią…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działanie:&lt;br /&gt;Przenoszenie ognia zabiera nie 3 pociski za każdy punkt, a tylko 1.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1373736165069603176?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1373736165069603176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kosiarz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1373736165069603176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1373736165069603176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/kosiarz.html' title='Kosiarz'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-5961303952702892069</id><published>2010-12-10T00:00:00.022+01:00</published><updated>2010-12-10T00:00:04.402+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Pechowy Wtorek</title><content type='html'>Wymagania:&lt;br /&gt;Broń Maszynowa 4+&lt;br /&gt;Rusznikarstwo 2+&lt;br /&gt;Magazynek (Broń Maszynowa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis:&lt;br /&gt;Dlaczego wtorek? Bo wtedy ja i Dave odbieraliśmy kokainę od jakiegoś dilera. Wysłał nas Elwood, no i nie zamierzaliśmy tego spieprzyć, bo byśmy zawiśli. Nie wiem dlaczego, ale ci kolesie, po oddaniu towaru, zaczęli do nas strzelać. Ja skoczyłem za jakiś murek, a Dave schował się w wejściu jakiegoś domu. Podniósł Minima i stwierdził „No toście się, kurwa, doigrali”, nacisnął spust… KLIK! Taśma wypadła. Spojrzał w dół, potem na mnie i stwierdził „Te cholerne wtorki…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działanie:&lt;br /&gt;Normalnie poświęcasz 2 tury na zmianę taśmy w KM-ie. Z sztuczką Magazynek zmieniasz w 5 segmentów. A teraz zmieniasz w jedną turę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-5961303952702892069?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/5961303952702892069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/pechowy-wtorek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5961303952702892069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5961303952702892069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/12/pechowy-wtorek.html' title='Pechowy Wtorek'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1832202051593820851</id><published>2010-11-15T20:34:00.063+01:00</published><updated>2010-11-15T22:29:33.882+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #4</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Hep... To znowu wy? No nic. Ostatnio przyjechał tu Milton z kumplami z Vegas. Przywieźli przedwojenną whiskey. To i pijemy... Polać wam?Nie? No tak...&amp;nbsp;Nie po to wpadliście. Chcecie nowych opowieści. Pragniecie nowiutkich, cudownych miejsc i bohaterskich poświęceń. Dobrze! Dostaniecie! Jednak najpierw Milton opowie wam o pewnym Teatrze... A ja się napiję...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/teatr-narodowy-jacksona-madmana.html"&gt;&lt;em&gt;Teatr Narodowy Jacksona Madmana&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(John Milton)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Światła kilkunastu podwieszonych pod sufitem reflektorów zapalają się jednocześnie. Na scenę wchodzi zgarbiony, niski mężczyzna w garniturze. Twarz zasłania mu uśmiechnięta, biała maska. Odkasłuje dwa razy i przeciera dłonie.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić was na jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju widowisko! – mówi, a jego zachrypnięty głos toczy się echem po sali. – Już za chwilę zobaczycie luźną interpretację „Hamleta” mojego autorstwa. Życzę… dobrej zabawy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ech. Nie chcę tam trafić. A oto reszta opowieści od J.M.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/los-angeles.html"&gt;&lt;em&gt;Los Angeles&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(John Milton)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Los Angeles. Miasto aniołów. Masz szczęście, brachu, że się tam urodziłeś. Skąd wiedziałem? Ano, powiem ci: po twojej pięknej mordzie. Los Angeles rodzi samych podrywaczy i aktorów. Ciebie zakwalifikowałbym do obu grup.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/boston.html"&gt;&lt;em&gt;Boston&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;(John Milton)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Bostończycy zdecydowali się ruszyć tyłki. Zorganizowali specjalne grupy, mające na celu ponowne zbadanie kraju. Zebrali naukowców, inżynierów i techników, gotowych wymyślić najlepsze usprawnienia do życia w zrujnowanym świecie. Wysłane przez Boston ekipy badawcze zbierały informacje o nowych zwierzętach, roślinach, o miastach i zjawiskach. To prawdziwi znawcy całych Zasranych Stanów. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/cpun.html"&gt;&lt;em&gt;Ćpun&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(John Milton)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;O tak, koleś, podoba mi się twoja postawa. Masz serdecznie w dupie całą tę pieprzoną wojnę, ludzkie zmartwienia, sraty taty. Bo po co się martwić, skoro można zwyczajnie dać sobie w żyłę i odsunąć wszystko na bok?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;No tak... Milton opisał także większość mieszkańców Vegas... Hehehe... Ja chciałem wam powiedzieć więcej, ale... hep... się troszeczkę napiłem. Dlatego tylko puszczę wam taśmę magnetofonową, którą wygrzebałem. To chyba jakiś wywiad radiowy z Radia Vegas...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/san-antonio.html"&gt;&lt;em&gt;San Antonio&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Po tym jak spadły bomby, nikt nie przejmował się takim wypizdówkiem jak San Antonio. Nowy Jork zaczął odbudowę, Detroit i Vegas przejęły gangi... Słowem: wszyscy mieli nas głęboko w dupie! Tak, wychowałem się w San Antonio! Moje ukochane miasteczko leży w Neodżungli! Uprzedzając pytanie: nie wylazłem z samego środka lasu. Jedna z granic miasta leży już poza obszarem dżungli i mieszkańcy dbają by się to nie zmieniło."&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Przyszedł... Nosal! Mordo moja! Podejdźże... C-co ty mówisz? "Z frajerami nie piję"?? Poczekaj ty... Albo nie. Dziś&amp;nbsp;cię nie będę bił,&amp;nbsp;bo mi się whiskey wyleje... Mów, co masz ciekawego...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/samuraj.html"&gt;&lt;em&gt;Samuraj&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&amp;nbsp;(Nosal)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wyobrażasz sobie w dzisiejszych czasach debila, który lata z wyciągnięta kataną i pieprzy o honorze? Oprócz wymoczków z Appalachów. To wyobraź sobie, że są jeszcze tacy i wiesz co? Lepiej nie wchodzić im w drogę. Serio mówię. Nigdy nie wiesz, co się czai w ich głowach. Mówią na to jakiśtam kodeks, ale chodzi generalnie, że taki musi mieć zestaw zasad, których za wszelką cenę będzie przestrzegał i bronił.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/anarchista.html"&gt;Anarchista&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Nosal)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Anarchiści. Wiesz kto to taki? Nie rodzaj broni debilu! Kto a nie Co! Kiedyś istniało coś takiego jak polityka. To politycy rządzili światem. Potem ktoś uznał, że z tych polityków to niezłe szuje i postanowił, że nie potrzeba w społeczeństwie ani władzy, ani pasożytów. Pojebani? Nie. Byli wizjonerami. To znaczy, że mieli wizję… Nie, nie chodzi o dragi! A rzesz ty…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Tak... Pewnie widziałeś takich debili. A ja idę spać... Uchlałem się i tyle. Milton! Nosal! Pilnujcie mojej whiskey! &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1832202051593820851?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1832202051593820851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/znalezione-w-smieciach-4.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1832202051593820851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1832202051593820851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/znalezione-w-smieciach-4.html' title='Znalezione w śmieciach #4'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4009915129004156976</id><published>2010-11-14T21:25:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T21:27:24.630+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Samuraj</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Jeśli się ruszysz to wyciągnę miecz i moi przodkowie skopią ci dupę.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Wyobrażasz sobie w dzisiejszych czasach debila, który lata z wyciągnięta kataną i pieprzy o honorze? Oprócz wymoczków z Appalachów. To wyobraź sobie, że są jeszcze tacy i wiesz co? Lepiej nie wchodzić im w drogę. Serio mówię. Nigdy nie wiesz, co się czai w ich głowach. Mówią na to jakiśtam kodeks, ale chodzi generalnie, że taki musi mieć zestaw zasad, których za wszelką cenę będzie przestrzegał i bronił. Niech mają ten swój kodeks i niech go przestrzegają, ale oni nie, przywalą się do ciebie za każdym razem, kiedy uznają, że obrażasz ich, ich kodeks i chuj jeszcze wie co. Ta, po twojej minie widzę, że wiesz, o co chodzi. Takich to najlepiej na odstrzał, ale z daleka, bo jak ciachnie cię tym mieczykiem to idziesz do piachu na jeden cios. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Zasada specjalna: &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Musisz mieć kodeks honorowy, którego będziesz przestrzegał. Ma mieć od pięciu do dziesięciu punktów. Za każdym razem, kiedy uda ci się udowodnić jego wartość w sytuacji zagrożenia lub w sposób wyjątkowo spektakularny otrzymujesz punkt honoru. Punkty te możesz wydać, aby w czasie jednego testu dodać je do poziomu umiejętności, co zwiększy jej wartość (np. masz 3 pkt. honoru i umiejętność na 5 poziomie, dodajesz honor do umiejętności i wychodzi, że poziom umiejętność na czas tego testu wynosi 8) jednocześnie pamiętając, że nie możesz dodać na raz więcej niż cztery punkty. Jeszcze jedno: nie możesz podnosić umiejętności, w których nie masz choćby jednego poziomu. Jeśli uda ci się uzyskać dwanaście punktów możesz podnieść jedną umiejętność o poziom na stałe. Jeśli jednak nie uda ci się dowieść racji swojego kodeksu dostajesz ujemny punkt honoru. Jeśli twój honor spadł poniżej zera to za każdy tymczasowo obniżasz o jeden budowę lub zręczność lub charakter. Ta kara znika albo, kiedy samuraj zyska punkt honoru albo, kiedy MG uzna, że wina została zapomniana. Jeśli otrzymasz cztery ujemne punkty honoru, wtedy obniżasz jeden z trzech ww. atrybutów o jeden na stałe. Jedyna korzyść, jaka z tego wynika to, to, że te cztery punkty znikają. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;UWAGA: te cechy dotyczą tylko katany (oprócz &lt;i style=""&gt;Samuraja nowej ery&lt;/i&gt;), zakładam, że ma, co najmniej jeden punkt przebicia, za to, że jest kataną…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Samotny wilk:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wiesz, niewielu ludzi, którzy podróżują samotnie przeżywa. Do tego trzeba mieć dobre nerwy i dużo umiejętności, że nie wspomnę o tym, że ręce koniecznie muszą być sprawne, chucherka odpadają po tygodniu a ludzie z klapkami na oczach usychają w parę dni. Ciężka sprawa ta pustynia. Jednak ty się tym nie przejmujesz. Zawsze jesteś sam i zawsze sam odnosisz zwycięstwa. Oczywiście, że to potrafi pierwszy lepszy Ranger. Ty jednak wiesz jak tam walczyć by nie dać się zaciukać na pierwszej lepszej wydmie. To twoja broszka. Tak, tak. Jesteś prawdziwym wojownikiem, to chciałeś usłyszeć? Cholerny świr.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Prawdą jest, że nie dostajesz żadnych kar związanych z walką w trudnych warunkach (chyba, że skrajnie ekstremalnych, ale i wtedy nie może być to powyżej 30%) i prawie na każdym podłożu jesteś w stanie złapać równowagę (jej testy mogą być najwyżej Trudne). Ponad to masz stałą premię +3 do zręczności w obronie (oprócz standardowej), kiedy walczysz kataną. Niestety, aby ta cecha działała musisz być sam.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Samuraj nowej ery:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Widzę cię i oczom nie wierzę. Mówisz, że jesteś samurajem? Ostatnio widziałem innego, który się za samuraja podawał. To było jakiś rok temu, znaczy niedawno, teraz czas idzie inaczej niż kiedyś. W każdym razie, widziałem go, ale w żadnym wypadku nie przypominasz tego zarozumiałego dupka, który potrafił tylko pieprzyć o honorze i tych rzeczach. Jak? Samuraj nowej ery? No, to się dogadamy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Doskonale widzisz jak zacofani są twoi koledzy po fachu. Katany i pieprzenie o przodkach może są romantyczne, ale to nie jest kurwa romantyczny świat. Wiesz, co ci potrzebne do przeżycia, więc nie skupiałeś się na jakimśtam rodzaju broni. Wszystko, co ma ostrze w twoich rękach zadaje dodatkową lekką ranę i używając tego masz premię do zręczność w ataku i obronie +2 (oprócz standardowej). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Miecz przodków:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Stary… Z czego jest ta broń? Bo nie uwierzę, że jest ze zwykłej stali. Czemu? Ty się jeszcze pytasz, czemu? Bo właśnie przeciąłeś Łowcę na pół nawet na niego nie patrząc! Właśnie , kurna dlatego! W ogóle, kim ty jesteś?! Jak to, po co mi ta wiedza?! Jebany mutant! Co? Jak nie mutant to co? Duchy? Przodkowie? Zaraz, zaraz. Twierdzisz, że w twoim mieczu mieszkają duchy twoich przodków? Dobra, sorry. Nie jesteś mutkiem. Jesteś zwykłym świrem. Nawet, jeśli twój miecz „przodków” zawsze zadaje dodatkową lekką ranę i ma dodatkowy punkt przebicia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Iaijutsu:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak… To przecież niemożliwe. Ty przecież, co dopiero wyciągnąłeś ten miecz. Że jak to się nazywa? Iaijutsu? Błyskawiczne wyciągnięcie miecza tak, aby tym samym ruchem ciąć przeciwnika? To przecież niemożliwe! Nikt nie potrafi tak szybko wyciągnąć broni, chyba tylko rewolwerowcy, ale to kichany miecz! Kim jesteś? Samurajem? Zapamiętam, kurna, zapamiętam… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kiedy dochodzi do walki wręcz bohater może jako pierwszy atak użyć ruchu Iaijutsu (akcja za trzy segmenty). Jest to atak polegający na błyskawicznym wyciągnięciu miecza w sposób, który umożliwi zaatakowanie wroga tym samym ruchem. Daje to pewne profity. Po pierwsze atakując w ten sposób otrzymujesz dodatkowy punkt przebicia. Po drugie zadajesz dodatkową lekką ranę. Po trzecie wybierając tą cechę automatycznie zyskujesz sztuczkę samuraj oraz umiejętność Iaijutsu na pierwszym poziomie a także dostęp do sztuczek związanych z tym atakiem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Uwaga: Testując atak z tej cechy testujesz umiejętność Iaijutsu (Zręczność, Wojownik) a nie Broń ręczną. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Umiejętność: &lt;i style=""&gt;Iaijutsu:&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jest to umiejętność wspomagająca cechę o tej samej nazwie. Działa ona następująco. Za każdy punkt tej umiejętności zadajesz tym atakiem dodatkowe draśnięcie. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4009915129004156976?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4009915129004156976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/samuraj.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4009915129004156976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4009915129004156976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/samuraj.html' title='Samuraj'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8056774128828745744</id><published>2010-11-14T21:24:00.001+01:00</published><updated>2010-11-14T21:26:47.713+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Anarchista</title><content type='html'>&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Nie jestem terrorystą. Po prostu strzelam do skurwysynów… &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Anarchiści. Wiesz kto to taki? Nie rodzaj broni debilu! Kto a nie Co! Kiedyś istniało coś takiego jak polityka. To politycy rządzili światem. Potem ktoś uznał, że z tych polityków to niezłe szuje i postanowił, że nie potrzeba w społeczeństwie ani władzy, ani pasożytów. Pojebani? Nie. Byli wizjonerami. To znaczy, że mieli wizję… Nie, nie chodzi o dragi! A rzesz ty… W każdym razie słowo Anarchia nie oznacza chaosu, ale bez władzy, bez króla. I ci ludzie w to wierzą. „Można stworzyć szczęśliwe społeczeństwo bez władzy.” Ba, większość z nich twierdziła i nadal twierdzi, że całe zło tego świata jest wynikiem tego, że jeden człowiek ma władzę nad drugim. I wiesz co? Coś w tym jest… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;El Comandante:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;On zawsze sprawiał wrażenie godnego zaufania, jednak nikt nie spodziewał się, że jego ludzie są mu aż tak wierni. Po prostu on miał siłę, która dawała innym poczucie, że mogą zrobić to, co zrobić należy. Dawał im siłę do tego, aby postępować właściwie i w zgodzie ze sobą. Istnieje lepszy rodzaj przywódcy? Bo mi się nie wydaje… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Budzisz w swoich ludziach niewytłumaczalne zaufanie, które przejawia się nie tym, że zawsze się ciebie słuchają, ale tym, że kiedy tylko wiedzą, że są pod twoją komendą mogą dokonać rzeczy wcześniej dla nich niemożliwych. W mechanice to wygląda tak: jeśli twoje więzi z NPC są (w starej mechanice) na poziomie Przyjaciela lub (w „Bohaterze do kwadratu) Osłaniaj Mnie to NPC zyskują ułatwienie -20% do testów wybranego współczynnika o ile wiedzą, że są „pod twoją komendą”, jeśli jednak jest to poziom Przyjaciele na Śmierć i Życie (stare) lub Stańmy do Siebie Plecami (nowe) to ułatwienie zwiększa się do -30% (nie można jej rozłożyć na dwa inne współczynniki). Jeśli chcecie wiedzieć jak to działa na innych graczy to zapytajcie się swojego MG. To zależy od waszej wspólnej decyzji.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Teoretyk:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jak mówiłem Anarchiści byli przeciw polityce, ale to były czasy kiedy trzeba było mieć do wszystkiego argumenty inne niż ołów. Argumenty musiały być mocne i merytoryczne. Więc tak zwani Teoretycy celowali, cały czas i coraz częściej trafiali w coraz czulsze miejsca z coraz większą siłą aż w końcu zaczęto zamykać im usta. Tak zaczął się lewicowy terroryzm…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jesteś doskonale obeznany z teoriami społecznymi XIX, XX i XXI wieku. Znasz się też trochę na ekonomii i społeczeństwie. Niby takie nic nie ważne gówna, ale pozwolą ci manipulować tłumem i wyzwalać w nich rewolucyjny potencjał… Już widzę tego banana na twarzy… O to nam chodzi. Dostajesz pakiet Wiedza ogólna z Socjologią, Politologią i Ekonomią na poziomach 1, 2 i 3 (wybierz, która umiejętność, na jakim), ponad to, jeśli prowadzisz rozmowę lub wygłaszasz przemówienie związane z ideologią wszystkie twoje testy charakteru i sprytu są o 20% łatwiejsze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Hasta La Victoria Siempre!:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wśród anarchistów jest wielu różnych ludzi. Jedni to teoretycy, następni to dowódcy i tak dalej, i tak dalej. Jednak jest jeszcze jeden bardzo interesujący typ człowieka. Wielu o taki ludziach mówi, że to samobójcy, ale ja wiem swoje. Widziałem ogień w ich oczach. To wojownicy. Wiesz, co oznacza tamten okrzyk na górze? &lt;i&gt;„Zawsze ku zwycięstwu!” &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ci ludzie, kiedy raz na sesję uznają, że coś ma najwyższy priorytet po prostu nie muszą zdawać żadnych głupich testów na siłę woli i mają ułatwienia 20% do wszystkiego na jedną scenę (powiedzmy, krótką scenę). Kiedy ten koleś patrzy się jakby coś w nim płonęło, zejdź mu z drogi. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;The Anarchist Coock Book:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Witamy w moim skromnym antykwariacie. Jedynym w całych ZSA. Poczekajcie chwilkę, znajdę jakąś dobrą książkę, po to przecież tu przyszliście. (…) A tu mamy perełkę. Anarchistyczna Książka Kucharska. Zobaczmy pierwszą stronę. Napalm domowej roboty… Hm… Ładny przepis. Co dalej? A… Granaty zaczepne. No i oczywiście na ostatnich stronach dział „Jak zrobić Kałacha”. Więc dzieci, pamiętajcie: Czytanie rozwija. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Anarchistyczna Książka Kucharska to tak naprawdę zbiór przepisów na najprzeróżniejsze materiały wybuchowe, prostą broń palną a także wartościowe źródło informacji o różnych rodzajach amunicji i taktykach walki w mieście, dżungli na pustyni i nie tylko. Tam może być wszystko, co może się przydać w walce. Oczywiście czas zabrał ze sobą parę kartek i przepisów. Zazwyczaj w dzisiejszych czasach z tej książki zostaje tak 1/10 jej zawartości, ale to i tak zazwyczaj znajdziesz tam ze cztery przepisy na ładunki wybuchowe, jeden na granat, jeden na specjalny rodzaj amunicji, jeden na broń krótką, jeden na broń długą i parę użytecznych wskazówek, co do walki. No dobra, zazwyczaj jest tego więcej, dałem na przykład zdecydowanie wybrakowany egzemplarz, ale np. w tym jest połowa przepisów. Wszystko zależy od szczęścia. Poza tym na tych kartkach naprawdę jest pokazanego trochę przydatnego sprzętu i ty masz tą książkę. Tak, na starcie. Nie, żadnych haczyków (chyba, że masz wrednego MG…). Masz ją, umiesz czytać i powinieneś wykupić pakiet pirotechniki, bo my rozdajemy tu tylko książki… &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8056774128828745744?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8056774128828745744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/anarchista.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8056774128828745744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8056774128828745744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/anarchista.html' title='Anarchista'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6685740797002008322</id><published>2010-11-14T18:46:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T18:47:49.047+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><title type='text'>Los Angeles</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;LOS ANGELES&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;+1 do Charakteru&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Los Angeles. Miasto aniołów. Masz szczęście, brachu,  że się tam urodziłeś. Skąd wiedziałem? Ano, powiem ci: po twojej pięknej mordzie. Wyglądasz jak Leonardo DiCaprio z „Titanica”. Że co? Nie widziałeś? &lt;br /&gt;No tak, w sumie mogłem się spodziewać, jesteś młody. Młody i głupi. Pewnie nie wiesz nawet co to kino.&lt;br /&gt;Nieważne. Los Angeles rodzi samych podrywaczy i aktorów. Ciebie zakwalifikowałbym do obu  grup. Jesteś przystojny. Pewnie już wiele lasek wyrwałeś na te wypolerowane czarne okulary, koszulę i eleganckie buty z ostrogami, prawda?&lt;br /&gt;Najważniejszą wartością w życiu jest dla ciebie bez wątpienia seks. Jak to się mówi, dobry seks daje energię na cały dzień. Jesteś niemalże uzależniony. Jak wchodzisz do baru, od razu obdarzasz tym swoim powłóczystym spojrzeniem wszystkie laski i w sekundę później wszystkie się do ciebie dosiadają. A później wszystkie lądują z tobą w łóżku. A później? Wszystkie dostają kosza, he he… Nienawidzisz związków. Nienawidzisz przywiązania. Jesteś człowiekiem dragów, rock and rolla i seksu. Lubisz stare samochody, najlepiej kabriolety, żeby twoje panie mogły wyeksponować nóżki podczas jazdy. O tak, to jest życie.&lt;br /&gt;Nie cierpisz siedzieć w miejscu. Masz coś w rodzaju ADHD, ciągle musisz być w drodze, ciągle poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Jesteś otwarty, radosny i niepoprawnie optymistyczny. Gdyby ktoś odjebał ci pół głowy z Magnuma, pewnie ciągle byś się szczerzył. Tak jak teraz.&lt;br /&gt;Twój uśmiech natomiast, to jak się w tej chwili durnie, kurwa, uśmiechasz to nic innego, jak aktorstwo.&lt;br /&gt;Słuchaj koleś, nie podobasz mi się. Masz za głupią mordę. Wynocha z tego baru, skończyłem już gadać. Idź wyrwać jakieś dupy, chociaż i tak pewnie wiele nie znajdziesz.&lt;br /&gt;A, i jeszcze jedno: to, że wszyscy zazdroszczą ci twojego pochodzenia wcale nie jest zaletą. &lt;br /&gt;Zazdrośni barmani potrafią nawet wypierdolić z baru, czego masz przykład. &lt;br /&gt;Won.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cechy z Pochodzenia (wybierz jedną z nich):&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zwierzęcy magnetyzm&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak to robisz, ale jak przejdziesz się miastem wszystkie laski rzucają w twoją stronę tęskne spojrzenia. No już nie mogę – te zaszklone oczka, trzepotanie rzęs. Są kurna zauroczone. Jak to możliwe?&lt;br /&gt;Bohater działa jak magnes na kobiety. Wszystkie – i młode, i stare. Ponadto może przerzucić podczas rozmowy z kobietą dwa testy oparte na Charakterze (dwa przerzuty na jedną kobietę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Aktorstwo mam we krwi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Urodziłeś się z niebywałym talentem aktorskim. &lt;br /&gt;Przed wojną zrobiłbyś najprawdopodobniej karierę w Hollywood. &lt;br /&gt;Na początku gry umiejętności: Blef, Perswazja i Postrzeganie Emocji masz na poziomie 3. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Świat jest pełen chętnych suk&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie ma nic lepszego niż dobry seks. Pieprzyć Boga. Pieprzyć Tornado. Pieprzyć mutantów. Oczywiście nie dosłownie, żebyś nie pomyślał, he he he… &lt;br /&gt;Bohater po spędzeniu udanej nocy z kobietą (trudny test Zręczności, he he) przez cały następny dzień jest naładowany pozytywną energią. Może odjąć jeden punkt od każdego rzutu na Charakter.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6685740797002008322?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6685740797002008322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/los-angeles.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6685740797002008322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6685740797002008322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/los-angeles.html' title='Los Angeles'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-2833115028574895957</id><published>2010-11-14T18:42:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T18:43:45.519+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Ćpun</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ĆPUN&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Po co jeździć skoro można latać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tak, koleś, podoba mi się twoja postawa.&lt;br /&gt;Masz serdecznie w dupie całą tę pieprzoną wojnę, ludzkie zmartwienia, sraty taty. Bo po co się martwić, skoro można zwyczajnie dać sobie w żyłę i odsunąć wszystko na bok?&lt;br /&gt;Liczy się tylko dobra zabawa! O tak, trochę amfetaminy i już życie staje się lepsze.&lt;br /&gt;Jebać konsekwencje i uzależnienie. Ty chcesz się uzależnić! Bo jaka to w końcu teraz kurwa różnica, nie?&lt;br /&gt;Stary, masz prawdziwy raj. Nie ma policji, maniakalnych stróżów prawa i obrońców moralności. Jesteś ty, twoja strzykawka i nic więcej. No, może kilku kumpli. &lt;br /&gt;Nie jesteś duszą towarzystwa, ale mimo wszystko warto cię mieć w drużynie. Potrafisz być zabawny i równocześnie pomocny. Nie wiadomo dlaczego, ale po wojnie niektóre rodzaje dopalaczy również zmutowały. Czaisz? Możesz na przykład spojrzeć w przyszłość, zobaczyć czy koleś ma wobec ciebie złe zamiary, czy ma schowaną broń w dupie i tak dalej. No, bywa to oczywiście zwodnicze, ale warto ryzykować.&lt;br /&gt;Liczy się przede wszystkim dobra zabawa.&lt;br /&gt;Jest zajebiście. &lt;br /&gt;Jasne, narkotyki są dość trudno dostępne, ale to prawdziwe lekarstwo na ten cały popieprzony świat. &lt;br /&gt;Wiesz co? Jak tak rozmawiamy to aż mi ślinka cieknie. Chodź w tę uliczkę, mam kilka gramów czystego, białego puchu.&lt;br /&gt;No, wiedziałem że się skusisz. Chodź, przeniesiemy się kurwa do raju.&lt;br /&gt;O tak…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cechy (wybierz jedną z nich):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Za rogiem czai się wielki pomidor! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ha, to jest ten moment! Nareszcie! Znalazłeś jakiś dobry towar, przygotowałeś i dajesz sobie w żyłę!&lt;br /&gt;Mistrz Gry, zaraz po tym, gdy gracz go o to &lt;br /&gt;poprosi (w trakcie działania dowolnego narkotyku i tylko wtedy), rzuca w tajemnicy kością. Przy wyniku 1-10 podaje graczowi FAŁSZYWĄ informację odnośnie pobliskiej osoby, miejsca lub sytuacji (na przykład, że jeden z ludzi ma schowaną broń w cholewie buta), a przy wyniku 11-20 PRAWDZIWĄ informację. To od gracza i drużyny zależy, czy zaryzykują i przyjmą podaną informację jako pewnik, czy nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hej, zobaczcie, jestem Wiedźminem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jak on to zrobił. Nigdy się nie znał na mechanice… Siedzieliśmy bezradni na środku pustyni, bo rozpierdolił nam się samochód. Siedzimy tak od paru godzin, główkujemy, a tu nagle koleś wciąga kreskę, wstaje, podskakuje trzy razy i krzyczy: „Ha, już wiem, jak to zrobić!”. Naprawił kurwa samochód! Popierdolone, nie?&lt;br /&gt;Bohater gracza może dwa razy na sesje, po spożyciu narkotyku, zadeklarować że przez okres jego działania przejmie wybraną cechę jednej z dowolnych Profesji z podręcznika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-2833115028574895957?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/2833115028574895957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/cpun.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2833115028574895957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2833115028574895957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/cpun.html' title='Ćpun'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-828621780603179371</id><published>2010-11-14T18:33:00.001+01:00</published><updated>2010-11-14T18:36:08.208+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Teatr Narodowy Jacksona Madmana</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TEATR NARODOWY JACKSONA MADMANA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WSTĘP&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Światła kilkunastu podwieszonych pod sufitem reflektorów zapalają się jednocześnie. Na scenę wchodzi zgarbiony, niski mężczyzna w garniturze. Twarz zasłania mu uśmiechnięta, biała maska. Odkasłuje dwa razy i przeciera dłonie.&lt;br /&gt;- Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić was na jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju widowisko! – mówi, a jego zachrypnięty głos toczy się echem po sali. – Już za chwilę zobaczycie luźną interpretację „Hamleta” mojego autorstwa. Życzę… dobrej zabawy.&lt;br /&gt;Schodzi ze sceny i siada na jednym z foteli. &lt;br /&gt;W półmroku można zobaczyć usadowione na innych miejscach ciała. Całe we krwi. Wybebeszone i przeorane.&lt;br /&gt;Przy wejściu na salę stoją dwaj mężczyźni w strojach szlachciców. Trzymają w dłoniach pistolety maszynowe.&lt;br /&gt;Kurtyna odsłania się. Całą scenografię stanowi szklana gablota, ustawiona pośrodku sceny. Na metalowych uchwytach umieszczona w niej została piła. Ręczna. Z brzeszczotem.&lt;br /&gt;Dwójka dzieci zostaje wypchnięta zza kulis. Chłopiec i dziewczynka. Są przerażone, zmizerniałe i chude.&lt;br /&gt;Mężczyzna zaczyna klaskać. &lt;br /&gt;- Ten, kto zabije drugiego, będzie mógł stąd uciec. Jeżeli nie będziecie walczyć, zabijemy obu. Elsynor, dwór Hamleta. Rozmowa Hamleta z Ofelią.&lt;br /&gt;Zanosi się śmiechem.&lt;br /&gt;- Akcja!&lt;br /&gt;Dzieci patrzą po sobie bezradnie, postawione w sytuacji bez wyjścia, jak mysz zapędzona w kąt. Najpierw chcą uciec, desperacja maluje się na ich umorusanych twarzach, ale później daje o sobie znać pierwotny, drapieżny instynkt, chęć przetrwania. &lt;br /&gt;Chłopiec jest szybszy. W jego oczach gaśnie wszelki żar, są teraz pozbawione emocji. Dopada do gabloty. Dziewczynka piszczy i chce uciec, ale scena jest ogrodzona. Chłopiec uderza pięścią w szkło gabloty. Szyba pęka z hukiem. Odłamki sypią się na scenę. &lt;br /&gt;Drżącą ręką chwyta piłę i podchodzi do dziewczynki. &lt;br /&gt;Ta zaczyna wdrapywać się na ogrodzenie, jest przerażona, wrzeszczy, aż ciarki przechodzą po plecach. Lecz jest stanowczo za późno. Chłopiec chwyta ją za sukienkę i z brutalnością zrzuca na podłogę. Słychać trzask złamanej kości. Z ust dziewczynki wydobywa się głuchy krzyk.&lt;br /&gt;Mężczyzna jest w swoim żywiole. Wstaje z miejsca i krzyczy:&lt;br /&gt;- Hamlet: „Czy jesteś uczciwa?”&lt;br /&gt;Chłopiec uderza dziewczynkę pięścią w twarz. Krew ochlapuje mu policzki.&lt;br /&gt;- Ofelia: „Panie mój?”&lt;br /&gt;Dziewczynka zaczyna się odczołgiwać. Puszczają jej zwieracze.&lt;br /&gt;- Hamlet: „Czy jesteś piękna?”&lt;br /&gt;Chłopiec kopie ją w tył głowy. Rozlega się chrzęst. Dziewczynka praktycznie traci przytomność.&lt;br /&gt;- Ofelia: „Co masz na myśli, panie mój?”&lt;br /&gt;Chłopiec przykłada jej piłę do karku. Oddycha głęboko, zamyka oczy.&lt;br /&gt;- I teraz wielki finisz, apogeum szaleństwa, punkt zwrotny hamletowego obłędu!&lt;br /&gt;Chłopiec zaczyna przepiłowywać dziewczynce szyję. Mężczyzna rozchyla szeroko ręce, wchodzi muzyka. Pompatyczna, głośna, rozsadzająca uszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I see trees of green........ red roses too &lt;br /&gt;I watch 'em bloom..... for me and for you &lt;br /&gt;And I think to myself.... what a wonderful world.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krew tryska co chwila na chłopca. Ciało dziewczynki jeszcze wierzga w ostatnim zrywie,&lt;br /&gt;małe obcasiki rysują scenę. Mężczyzna śmieje się opętańczo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I see skies of blue..... clouds of white &lt;br /&gt;Bright blessed days....warm sacred nights &lt;br /&gt;And I think to myself .....what a wonderful world.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Piła zacina się. Łzy ciekną po policzkach chłopca, rozmazując krew. To nie jest na jego siły. Zachłystuje się powietrzem, zamyka oczy. Ale tnie dalej. Z uporem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The colors of a rainbow.....so pretty ..in the sky &lt;br /&gt;Are there on the faces.....of people ..going by &lt;br /&gt;I see friends shaking hands.....sayin'.. how do you do &lt;br /&gt;They're really sayin'......I love you.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Brzeszczot przechodzi z chrzęstem przez kręgi szyjne. Chłopiec już nie ma sił. Jest wyczerpany fizycznie i psychicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I hear babies cry...... I watch them grow &lt;br /&gt;They'll learn much more.....than I'll never know &lt;br /&gt;And I think to myself .....what a wonderful world.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wreszcie kończy pracę. Upada na ziemię, zalewa się łzami, targa nim konwulsja. Wymiotuje. Mężczyzna wzdycha.&lt;br /&gt; - Cóż za wspaniałe przedstawienie! – krzyczy, klaszcząc. – Brawo! Brawo! Bis! Bis! No, teraz się ukłoń. Ukłoń się, powiedziałem!&lt;br /&gt; Chłopiec staje na jedno kolano, potem drugie, wreszcie podnosi się całkiem. Nogi drżą mu jak w febrze. Zagryza wargę do krwi i kłania się nisko. Bardzo nisko.&lt;br /&gt; - Brawo! – Mężczyzna jest wzruszony. – Jesteś najwspanialszym aktorem jakiego widziały Stany! Brawo, brawo, chłopczyku! Przed tobą świetlana kariera! &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; And I think to myself .....what a wonderful world.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;POŁOŻENIE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tak, ten budynek rodem ze starych filmów w stylu „Przeminęło z wiatrem” stojący pośród morza piasku to właśnie Teatr Narodowy. Trudno dokładnie określić jego położenie, gdyż większość zuchwalców, którzy podeszli do niego choćby na pięć kilometrów, zostało już tam na zawsze. Tylko nielicznym udało się wrócić, a to, co opowiadali, jest przerażające.&lt;br /&gt;Jedno jest pewne – ten duży, secesyjny budynek znajduje się jakieś pięćdziesiąt kilometrów na południe od Salt Lake. Został zbudowany jeszcze przed wojną, ale nie zdążono się nim zbytnio nacieszyć – Moloch zaatakował dokładnie w dniu, w którym odgrywano tam pierwszą, dziewiczą sztukę. Niektórzy pomyleńcy twierdzą, że Jackson grał wtedy główną rolę. Moim zdaniem to bujda wyssana z palców. &lt;br /&gt;W każdym razie Teatr Narodowy nie jest miejscem, do którego warto ruszać dupę przez kilometry pustyni, bez broni i zapasów żywności. Nie jest miejscem do którego warto ruszać dupę w ogóle.&lt;br /&gt;Ale zrobisz co chcesz, prawda?&lt;br /&gt;W końcu kto wie, co można znaleźć w środku? Już wielu pokusiło się na te setki gambli, a teraz siedzą, proszę ciebie, wybebeszeni na widowni. Ale powtarzam, kochaneńki – zrobisz, co tylko zechcesz, he he he. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JACKSON MADMAN&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Teraz posłuchaj uważnie. Całym tym draństwem zawiaduje stary, zgrzybiały psychopata. Dobrze słyszysz. Psychol, jak się patrzy, na dodatek sadysta. &lt;br /&gt;Z tego, co nam wiadomo, ma swoją szajkę podobnych mu szajbusów, każe im chwytać wędrujących po okolicy ludzi, a później wystawia różne makabryczne sztuki rodem z „Boskiej komedii” Dantego z nimi w roli głównej. Dantejskie sceny, otóż to. Opowieść powyżej mogła ci już mniej więcej naświetlić, o co chodzi. Jackson nigdy nie cierpi na brak weny twórczej, kolejne sztuki są coraz wymyślniejsze. &lt;br /&gt;Grupa pomocników-ochroniarzy to najprawdopodobniej aktorzy, którzy zjeżdżają się do Teatru Narodowego z całego świata. Tylko aktor może wejść bezkarnie do środka i wyjść bez szwanku. Chociaż zazwyczaj już tam zostaje, wciągnięty w upiorną, ale porywczą wizję Madmana.  &lt;br /&gt;Jackson jest miłośnikiem krwi i gambli. Uwielbia mieć kasę. Może to stary syndrom aktora amerykańskiego, który cierpi na kompleks bogacza, a może jedno z wielu dziwactw. W każdym razie – koleś śpi na pieniądzach, możesz być tego pewien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;JACKSON MADMAN&lt;br /&gt;Profesja: Aktor&lt;br /&gt;Współczynniki: Budowa 10; Zręczność 14; Charakter 19; Percepcja 11; Spryt 17&lt;br /&gt;Choroba: Sadyzm&lt;br /&gt;Umiejętności: Pistolety 3; Perswazja 5; Blef 5; Zdolności przywódcze 3; Postrzeganie emocji 6; Zastraszanie 5; Kondycja 1&lt;br /&gt;Ekwipunek: Desert Eagle; Maska teatralna; Garnitur; 500 gambli w całym teatrze według rozporządzenia MG;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AKTOR-OCHRONIARZ&lt;br /&gt;Profesja: Ochroniarz&lt;br /&gt;Współczynniki: Budowa 12; Zręczność 13; Charakter 11; Percepcja 13; Spryt 9&lt;br /&gt;Choroby: różne, w zależności od MG&lt;br /&gt;Umiejętności: Karabiny 2; Pistolety 1; Niezłomność 2; Morale 1&lt;br /&gt;Ekwipunek: różnorodna broń i lekarstwa, zależnie od MG;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;SCHWYTANI&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeśli, brachu, zostaniesz schwytany przez dziwnych gości w strojach teatralnych – masz zdrowo przesrane. Zdrowo. Przez duże Z. &lt;br /&gt;Najpierw cię ogłuszą, zwiążą i przyprowadzą przed oblicze jego świątobliwości Jacksona. Będziesz miał wątpliwą przyjemność porozmawiania z nim sam na sam. Na tym etapie warto zawsze przyznać się do tego, że jesteś aktorem. Jeśli jednak kłamiesz, on to wyczuje. Jest niesamowity. &lt;br /&gt;Każe cię zaprowadzić za kulisy, podczas gdy samemu przygotuje przedstawienie. Później, brachu, gdy wypchną cię już na scenę, musisz pozbawić się wszelkich emocji, pamiętaj. Nawet gdyby kazał ci zabić własną matkę – zrób to. Nie licz jednak, że gdy zwyciężysz – Madman cię wypuści. Nie licz na to, rozumiesz?&lt;br /&gt;Tak więc działaj spontanicznie, gdybyś się tam kiedyś dostał, czego ci z całego serca nie życzę, zapomnij o wszystkim, czego się nauczyłeś, działaj jak maszyna do zabijania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta jest milczeniem, he he he. &lt;br /&gt;Reszta jest milczeniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-828621780603179371?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/828621780603179371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/teatr-narodowy-jacksona-madmana.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/828621780603179371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/828621780603179371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/teatr-narodowy-jacksona-madmana.html' title='Teatr Narodowy Jacksona Madmana'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4826918870448142516</id><published>2010-11-14T18:29:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T18:31:56.137+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><title type='text'>Boston</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BOSTON   (+1 do Sprytu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był taki czas, że ludzie w coś w wierzyli. Kiedyś. Dawno temu. Później była wojna, śmierć, krew, piach i pustka. I zapanowała cisza.&lt;br /&gt;Stagnacja trwała kilka, kilkanaście lat, podczas której w Stanach panowała jedna wielka anarchia, chaos. A później?&lt;br /&gt;Później światu pokazali się Bostończycy.&lt;br /&gt;Ten cały nowojorski szał odbudowy świata to tak naprawdę lipa. Zwykłe pitolenie. To, co liczy się teraz naprawdę to nie odbudowa czegoś, czego odbudować się nie da, ale przystosowanie się do życia.&lt;br /&gt;Bostończycy zdecydowali się ruszyć tyłki. Zorganizowali specjalne grupy, mające na celu ponowne zbadanie kraju. Zebrali naukowców, inżynierów i techników, gotowych wymyślić najlepsze usprawnienia do życia w zrujnowanym świecie.&lt;br /&gt;Wysłane przez Boston ekipy badawcze zbierały informacje o nowych zwierzętach, roślinach, o miastach i zjawiskach. To prawdziwi znawcy całych Zasranych Stanów. &lt;br /&gt;Kiedy spotykasz na swojej drodze gościa, który z ciekawością patrzy na Croatsa zjadającego jakiegoś człowieka – to Bostończyk. Zdecydowanie.&lt;br /&gt;Bostończycy to prawdziwi sangwinicy. Są tak żądni wiedzy, że niczym im jej nie zastąpisz. Nawet tabunem rozochoconych gołych panienek. Chcą wiedzieć i wiedzieć.&lt;br /&gt;A na dodatek są świetnymi politykami. Może nie aż tak jak w Nowym Jorku, ale jednak. Umieją, kurna, mówić. &lt;br /&gt;Jeden mnie kiedyś przekonał, żebym na środku pustyni oddał mu pół mojego baku paliwa.&lt;br /&gt;Zrobiłem to, kurwa.&lt;br /&gt;Żebyś wiedział, jak później tego żałowałem, to śmiałbyś się teraz do rozpuku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cechy (wybierz jedną z nich):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• O, a co to jest?&lt;br /&gt;Był kiedyś u nas taki koleś. Nazywali go Alan Wszechwiedzący. Za każdym razem, gdy któryś z nas znajdował jakąś anomalię, lub rzecz o której nie miał zielonego pojęcia, przychodził do Alana, ten badał to chwilę w łapskach i opisywał.&lt;br /&gt;Za każdym razem, gdy Bohater dostanie w swoje ręce cokolwiek, o czym nie ma zielonego pojęcia, może rzucić na Trudny test Sprytu. Jeśli zda, MG zmuszony jest powiedzieć mu ilość informacji o danym przedmiocie lub zjawisku odpowiednią do ilości Punktów Sukcesu, które uzyskał (za jeden punkt będą to więc całkowicie podstawowe informacje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wzorowy uczeń&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Uczyłeś się w Bostońskiej Akademii. Wiesz dużo rzeczy, o których zwykły człowiek nie ma dziś prawa wiedzieć.&lt;br /&gt;Bohater Gracza zaczyna grę z trzema wybranymi umiejętnościami z pakietu Wiedza Ogólna na poziomie 4.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To proste jak drut&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niesamowicie szybko łapiesz różne rzeczy i przyswajasz je sobie z szybkością błyskawicy. To niesamowite.&lt;br /&gt;Raz w ciągu sesji możesz nauczyć się nowej umiejętności lub rozwinąć jakąś na większy poziom. Aby to zrobić, musisz wykonać test Cechy, na której oparta jest umiejętność. Poziom Trudności równy jest poziomowi, na który chcesz umiejętność rozwinąć (dla poziomu 1 jest to Trudny, dla 2 Bardzo Trudny, dla 3 Cholernie Trudny i tak dalej). Test można wykonać tylko raz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4826918870448142516?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4826918870448142516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/boston.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4826918870448142516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4826918870448142516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/boston.html' title='Boston'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6212811857972372459</id><published>2010-11-14T18:25:00.003+01:00</published><updated>2010-11-20T10:28:11.216+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>San Antonio</title><content type='html'>&lt;em&gt;-&amp;nbsp;Matka! Dawaj łopatę! Na głowie taty jest mucha!&lt;/em&gt; &lt;em&gt;- Przecie masz kapcia! Zatłucz!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Trza większe coś! Ech... Już nieważne... Mucha zjadła tacie głowę...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TN1_Zic_C4I/AAAAAAAAADA/3x4PPEBlIqE/s1600/San+Antonio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="505" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TN1_Zic_C4I/AAAAAAAAADA/3x4PPEBlIqE/s640/San+Antonio.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Witamy! Radio Free Vegas nadaje! Dzisiaj przeprowadzamy wywiad z jednym z najlepszych biologów w Stanach, panem Marcusem Sadowskim! Pierwsze pytanie: skąd Pan jest? Nasi słuchacze zwracają szczególną uwagę na pochodzenie.&lt;br /&gt;- Po tym jak spadły bomby, nikt nie przejmował się takim wypizdówkiem jak San Antonio. Nowy Jork zaczął odbudowę, Detroit i Vegas przejęły gangi... Słowem: wszyscy mieli nas głęboko w dupie! Tak, wychowałem się w San Antonio! Moje ukochane miasteczko leży w Neodżungli! Uprzedzając pytanie: nie wylazłem z samego środka lasu. Jedna z granic miasta leży już poza obszarem dżungli i mieszkańcy dbają by się to nie zmieniło. &lt;br /&gt;- Czemu stamtąd nie uciekliście? Przecież pieprzenie się z tymi roślinami to musi być katorga! &lt;br /&gt;- To nasz dom, pizdo! Zapamiętaj:&amp;nbsp;u nas każdy, kto się urodzi, jest ważny. Działamy jak jedna zgrana rodzina – to jedyny sposób na przetrwanie. Tak, kurwa, rodzą się u nas dzieci! Dziadek gadał, że to jakieś toksyny z Neodżungli. Od nich rozrosły się roślinki i od nich nam staje. Taki cud natury. Ma to swoje konsekwencje... Każdy z nas jest „specyficzny”. Hehehe... Większość ma w sobie coś z rośliny: jedni mają drewniane łapy, inni mchową podeszwę pod stopami, a mój dziadek umie pluć jakimś żrącym gównem... Ja też jestem zajebisty! Uderz mnie w pierś! No uderz! Boli? No widzisz! To się nazywa naturalna zbroja! Ci, którzy się nie zmutowali, najczęściej unikają walki. Pieprzą się w rozcinaniu tych wszystkich roślin, wyciąganiu toksyn i kwasów... Czasami im się zdarza zrobić coś pożytecznego, na przykład zbroję z najtwardszej kory... Ja tego nie potrzebuję! Hehe...&lt;br /&gt;- I co? Chcesz mi wcisnąć kit, że życie&amp;nbsp;w Neodżungli to takie miodzio? To czemu te rośliny zżerają połowę teksańskiego bydła? Powiedz mi, James, jak wy tam, kurwa, żyjecie?&lt;br /&gt;- Większość roślin żyje z nami w symbiozie, jednak niektóre... Codziennie użeramy się z jakimiś dzikimi pnączami, albo, gdy mamy szczęście, są to tylko wielkie insekty... Często w oddali między drzewami przemyka jakaś maszyna... Gdy je widzimy, zagaszamy wszystkie pochodnie, wyłączamy generatory i modlimy się o przeżycie... Najczęściej udaje nam się wyjść bez szwanku, ale czasami... Ech. &lt;br /&gt;- Ile was tam żyje? Nie powiesz mi chyba, że garstka wieśniaków broni się przed roślinami?&lt;br /&gt;- W San Antonio mieszka teraz 227 osób... A raczej tyle ich było, kiedy stamtąd wyjeżdżałem dwa miesiące temu... Miasto, chociaż małe, ma świetnie prosperujące zaplecze... Sami przerabiamy przedwojenną amunicję na zapalającą, robimy prowizoryczne miotacze ognia, FBL... Co to? FireBall Launcher! Fajnie brzmi...? Potem Ci o tym opowiem więcej... Dużo fajnych gadżetów do fajczenia robią nasi technicy... &lt;br /&gt;- Jak wygląda San Antonio?&lt;br /&gt;- Z tego co widziałem na drodze do Vegas, to bardzo podobnie do Phoenix. Tyle, że każdy budynek jest obrośnięty lianami, pnączami, wielkie drzewa niszczą fundamenty domów... Obudowaliśmy miasto małym murem, zza którego zapalamy wroga... W centrum stoi ratusz. W nim mieszka burmistrz, naukowcy i technicy. To nasz ostatni bastion i jedyny budynek wyższy niż dwa piętra...Ma też dzwonnicę,chociaż w dzisiejszych czasach jest rzadko używana.&lt;br /&gt;- Pewnie nasi słuchacze będą chcieli odwiedzić tą waszą roślinną enklawkę. Jest tam coś wartego zobaczenia?&lt;br /&gt;- Poza roślinami i komarami wielkości motoru? Nic. Jednak jeżeli kiedyś do nas zajrzycie,&amp;nbsp;koniecznie odwiedźcie Boobs'a. Boobs to nasz burmistrz. On świetnie płaci za takie cacka jakie masz w plecaku... A raczej miałaś. Może mój kumpel mało mówi, ale dwa pnącza, które wyrastają mu spod rąk, są cholernie przydatne... Uspokój się, stary! Handy... Oddaj jej wszystko! A wracając do Boobsa... Mało kto dostaje pozwolenie na opuszczenie San Antonio. Dlatego zawsze brakuje nam broni i amunicji. Jesteśmy gotowi zapłacić za nią dużo wyższą cenę niż resztę Stanów. Inaczej ma się sprawa z samochodami i częściami. O ile za paliwo gotowi jesteśmy płacić dużo, to samochody są nam tak samo potrzebne jak gówno w wannie. Kiedyś mieliśmy samochód, to go zabrały rośliny, a potem najechała nas maszyna, na podwoziu z naszego wozu! Dlatego gość w samochodzie ma wyjechać szybciej niż przyjechał. Inaczej szpanera czeka kulka, a jego samochód wywiezienie na pustynię. Widzę, że masz leki? Przydadzą się szczególnie te przeciw zakażeniom i bólowi...&lt;br /&gt;- A co z sąsiadami? Teksas ze swoimi łowcami mutków to nie jest miła okolica, a żeby wyjechać gdzieś dalej, musicie przeciąć obszary rancz... Jak sobie radzicie?&lt;br /&gt;- To jest duży problem. Niektórzy ranczerzy zawiesili z nami broń, inni jednak traktują nas jak swoich wrogów. Nieraz zdarzyło się, że ojciec tolerował naszą odmienność, ale jego pizdusiowaty synek skumał się z sąsiadem i po śmierci tatusia najechał nasze miasto. Miał pecha, bo zżarło go jakieś drzewo. Słowem: nigdy nie możemy być pewni, co nas czeka ze strony Teksasu. Jedna rzecz jest stała: pierwsze spotkanie to ofiary po obu stronach. Nie zapomnę jak jakiś koleś złamał sobie maczetę na moim torsie... hehehe...&lt;br /&gt;- No dobra. Czyli jesteście zajebiści. Ale co z tego, skoro jesteście zamknięci w tym swoim miasteczku?&lt;br /&gt;- Nic. Świat nas nie obchodzi. My przeżyjemy, bo się rozmnażamy. Wy pożyjecie jeszcze trochę, a potem zdechniecie na te wasze choróbska popromienne. A my potem powoli będziemy rozszerzać nasze wpływy... &lt;br /&gt;- Phi! Smart was zniszczy! Hahaha... Moi drodzy słuchacze! Kończymy dzisiejszą audycję! Na koniec dodam, że aby dostać się do San Antonio musicie jechać&amp;nbsp;prosto na wschód od Houston.&amp;nbsp;Nasz rozmówca&amp;nbsp; zaraz opuści nasze studio... A my kończymy i życzymy miłego ćpania i hazardu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Pochodzenie: San Antonio&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;(+1 do Percepcji)&lt;br /&gt;Żyjesz w mieście obrośniętym przez rośliny. Codzienne ataki roślin wyczerpują Cię... Gdyby nie to, że jesteście jedną wielką rodziną i wspieracie się nawzajem, nic by nie mogło być tak jak jest... Gdy ty śpisz, twoi sąsiedzi czuwają. Gdy następuje atak, do obrony biegną wszyscy: kobiety, mężczyźni, dzieci, dorośli i starcy, wojownicy i naukowcy, każdy walczy tak jak umie i wspiera pozostałych... Wielu z was pokonuje rośliny ich własną bronią... Walczycie o obronę swojego domu. Wiecie, że gdy wyjedziecie z miasta na poszukiwania broni i by promować miasto, rodzina się was nie wyprze.&lt;br /&gt;Jednak w chwilach między atakami, hodujecie pożyteczne rośliny, macie grządki, ogrody... Staracie się przeżyć tam, gdzie nikt inny nie chciałby wchodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mam gdzie wracać&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jak to?&amp;nbsp;Wyjechałeś&amp;nbsp;od&amp;nbsp;bliskich, a teraz gadasz:&amp;nbsp;„Nieważne, co zrobiłem, rodzina mi wybaczy”?? W jakim Ty świecie żyjesz?? &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Masz, gdzie wracać. Wszyscy w San Antonio cię znają i są gotowi ci pomóc (w granicach rozsądku). MG mówi, że nie wszyscy? Przy wejściu do San Antonio rzucasz k20. Wyniki oznaczają, że pamiętają Cię:&lt;br /&gt;1-2 – wszyscy&lt;br /&gt;3-7 – większość osób&lt;br /&gt;8-14 – blisko połowa osób&lt;br /&gt;15-17 – prawie nikt&lt;br /&gt;18-20 – nikt.&lt;br /&gt;Za każdy miesiąc nieprzebywania w San Antonio dodajesz 1 do wyniku na kości, za każdy punkt Sławy odejmujesz 1. Jakie to Ci da wymierne profity? Ustal z MG :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Greenpeace&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Mam zostawić te roślinki w spokoju? Bo to twój własny ogródek? Pojebało cię? Przecież dopiero tu przyjechałeś! To Ci przypomina o domu? Jesteś chory. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Masz manię uwielbienia roślin. Gdy przebywasz w pobliżu jakiejś rośliny (nie goły krzaczek, ale drzewo z liśćmi już tak) twoje testy stają się o poziom łatwiejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Biotechnik&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jesteś kimś, kto w San Antonio zajmuje się dostarczaniem nowego sprzętu i leczeniem. Całe życie spędziłeś na badaniach fauny i flory Neodżungli oraz dziwnych mutacji twoich pobratymców... Tylko co z tego, skoro przed nami pustynia?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zaczynasz z umiejętnościami Biologia, Chemia i Leczenie Ran na poziomie 2, oraz potrafisz ze śmieci zmontować prowizoryczną broń zapalającą (broń się nie zacina, ale przy wynikach 15-20 rozpada się/wybucha). Może to być granat, amunicja, wyrzutnia... (max. Bardzo Trudny Test Sprytu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Reguła dodatkowa: MUTACJE&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Co ty pieprzysz? Że u was to normalka? Mutujecie w rośliny? I może jeszcze sracie nasionkami? Są tacy? Nie pierdol... &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Jesteś pieprzonym mutantem. Działa na ciebie cecha „Coś mi tu śmierdzi”. Ale za to jesteś zajebisty. Jeżeli chcesz wybierasz sobie JEDNĄ z poniższych mutacji. Zapewnia ona ogromne plusy, jednak i tak nie obyło się bez wad. Poza tym odejmujesz sobie 30 od gambli na starcie. Nie zniechęciło cię to? Więc przeglądaj i wybieraj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Naturalny pancerz&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Twoja skóra obrosłą korą, tworząc coś w rodzaju pancerza. Wybierasz sobie jedną lokację na ciele (poza głową). Otrzymujesz tam pancerz o redukcji 2. Nie możesz go zdejmować, ale nie powoduje odparzeń, ani nie możesz się nią w jakikolwiek sposób zranić. Problem jest taki, że twoje rany w tym miejscu goją się dwa razy wolniej i aby móc je leczyć za pomocą konwencjonalnej medycyny potrzebna jest umiejętność Biologii. Wytrzymałość tego pancerza jest równa 5 (regeneracja to 1 punkt na 72 godziny), a gdy się zniszczy, otrzymujesz ciężką ranę tej lokacji i pierwszy punkt regeneruje się aż tydzień. Do tego czasu twoja wytrzymałość na tej lokacji to tylko dwie rany Ciężkie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pięściarz&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Uderzyłeś kiedyś w drzewo? Boli, nie? To wyobraź sobie, że jak ty uderzasz, to wrogowie właśnie tak się czują, tyle że to drzewo uderza w nich. Twoje pięści obrosły korą, co powoduje, że zadają obrażenia jak kastet oraz są tak szorstkie, że gdy kogoś (lub coś) złapiesz, to ma o jeden poziom trudniejsze testy na wyrwanie się. Za to ty masz o poziom trudniejsze testy wymagające precyzji manualnej (w tym strzelania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Twardogłowy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Twoja głowa wygląda jak mały pniaczek (obrosła korą), a włosy ci nie rosną. Otrzymujesz redukcję obrażeń 1 na głowie i szyi. Co daje ci tyle, że strzały w głowę zadają normalne obrażenia. W zamian za to masz o poziom trudniejsze testy Wypatrywania, Nasłuchiwania i o 30% trudniejsze testy kontaktów z ludźmi (poza Zastraszaniem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Plujka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W twoich ustach wytworzyły się gruczoły ze żrącym kwasem. Potrafisz nim pluć na odległość max. 3 metrów, zadając ranę Ciężką ciała, lub niszcząc jeden punkt Redukcji pancerza. Sam jesteś odporny na jego działanie. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedna rzecz... Za każdym razem gdy coś jesz, rzucasz k20. Wynik powyżej 15 powoduje wyciek kwasu z gruczołów i zmarnowanie tego co miałeś zamiar zjeść. Jeżeli z jakiegoś powodu kichniesz, wykonujesz podobny rzut i wynik powyżej 10 powoduje oplucie tego co jest przed Tobą kwasem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Greenman&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To wygląda jak choroba... Twoja skóra jest zielona! Wyglądasz jak pieprzony ufok! Ludzie z reszty Stanów się ciebie brzydzą...Ale ty masz to w dupie. Potrafisz sam wytwarzać pożywienie dla swojego ciała! Jeżeli tylko masz dostęp do słońca, nie musisz jeść... Tylko jest jedno ale... Musisz pić. Najlepiej wodę mineralną. Tak, zadowolisz się napromieniowaną wodą z kałuży. Ale powtarzam: ludzie się ciebie brzydzą. Masz o poziom trudniejsze testy kontaktów z ludźmi, a ci psychole szukający aktywności z kosmosu mogą chcieć Cię złapać i „zbadać”...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Grasskin&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Prawie całe twoje ciało zamiast włosów pokrywa trawa. Gdy jesteś nagi lub prawie nagi, masz o dwa poziomy łatwiejsze testy Kamuflażu na terenach leśnych i trawiastych. Za to na innych są one o poziom trudniejsze (chyba, że się ubierzesz). Poza tym testy kontaktów z ludźmi masz o poziom trudniejsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mackoręki&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W&amp;nbsp;pobliżu rąk wyrastają ci macki długości ok. 1 metra (po jednej na każdą stronę). Potrafisz je kontrolować w takim samym stopniu jak ręce czy nogi. Możesz nimi atakować* (utrudnienie podstawowe to 30%); podlega pod Bijatykę), lub podnosić przedmioty (max. masa przedmiotu = Budowa/5), jednak raczej nie możesz się na nich huśtać. Trafienie w mackę to utrudnienie 120%, jednak po stracie macki nie zregeneruje się ona już nigdy. Macka ma wytrzymałość jednej Ciężkiej rany (nie liczy się do limitu obrażeń, ale zdajesz testy Odporności na ból).&lt;br /&gt;*Budowa 12- sD/sD/sD&lt;br /&gt;Budowa 14- sD/sD/sL&lt;br /&gt;Budowa 16- sD/sL/sL&lt;br /&gt;Budowa 18- sD/sL/sC&lt;br /&gt;Budowa 19+ sL/sL/sC&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Flower Power&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Twoją pierś porastają kwiaty. Są piękne itp., możesz wyrwać z siebie mały bukiecik kwiatów (Draśnięcie; masz kwiatków na 3 małe bukieciki, bukiecik odrasta przez 3 dni) i wręczyć go potem jakiejś babce, od której czegoś chcesz (o poziom łatwiejsze testy kontaktów z nią) lub go sprzedać. I masz jeszcze jeden bonus: brak żadnych minusów.&lt;br /&gt;Uwaga! TYLKO DLA MĘŻCZYZN (ta mutacja kosztuje tylko 20 gambli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cheri Lady&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jesteś niespotykanie piękna, a twój pot pachnie wybranym przez Ciebie owocem. Brzmi śmiesznie? Może, ale to są darmowe perfumy, które przyciągają wszystkich samców. Masz o poziom łatwiejsze testy w stosunku do każdego samca (który interesuje się kobietami) i można destylować perfumy z twojego potu (Trudny test Chemii) i potem je sprzedać. Ta mutacja nie ma wad!&lt;br /&gt;Uwaga! TYLKO DLA KOBIET (ta mutacja kosztuje tylko 20 gambli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Przykładowa broń z San Antonio:&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;FBL – FireBall Launcher&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Widziałeś kiedyś w życiu kuszę? Tak... Taki łuk ze spustem jak od karabinu... No i widzisz... A chłopaki z San Antonio budują coś co wygląda jak jednolufowy obrzyn, ale działa na podobnej zasadzie co kusza. Tylko tam zwalniana jest jakaś bardzo silna sprężyna... Ale nie to jest najważniejsze... Oni ładują tam piłki tenisowe! Piłka jest oblewana łatwopalną substancją, potem przelatuje przez tunel, gdzie ociera się o zapalający ją papier ścierny przylepiony do wewnętrznych ścian tunelu, by następnie uwolnić się z tunelu i lecieć w stronę wroga... Gdy w niego pieprznie, robi się cudowny wybuch i dany przeciwnik jest wyłączony z gry! No dobra... Celne to nie jest. Zasięg ma krótki. Ale jak taka piłka uderzy w tłum, to płomienie rozbryzgują się na całą grupkę!&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Składniki:&lt;/u&gt;&lt;/em&gt; piłki tenisowe, papier ścierny, łatwopalna substancja, metalowe puszki na tunel, metalowy lub drewniany stelaż (łamany)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Sposób użycia:&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&amp;nbsp;przygotowujemy pocisk: piłkę tenisową przebijamy i wypełniamy łatwopalną substancją. Dla pewności polewamy ją też z zewnątrz. Broń łamiemy, wrzucamy piłkę,&amp;nbsp;zamykamy broń. Celujemy we wroga, naciskamy spust. To nie takie trudne prawda? Ważna uwaga. Nie możesz celować w dół. W najgorszym wypadku idealnie na wprost. Dlaczego? Lekkie naciśnięcie spustu powoduje podniesienie się blokady piłki(zamontowanej, żeby piłka nie wypadła ci przez przód lufy), zaś mocniejsze zwalnia sprężynę wywalającą piłkę naprzód. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Statystyki:&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;em&gt;Obrażenia:&lt;/em&gt;&lt;/u&gt; sL przy uderzeniu + poparzenia Krytyczne przez max. 2 tury (niełatwopalny pancerz zatrzymuje całe obrażenia)&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;em&gt;Zasięg:&lt;/em&gt;&lt;/u&gt; zależny od sprężyny (ok. 20 m), przy przekroczeniu 2/3 zasięgu piłka może nie wybuchnąć (za mała energia uderzenia; k20 =14+ piłka nie wybuchła), zadaje tylko sD i wybuch obejmuje dwa razy mniejszy obszar.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;Obszar wybuchu:&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TN1-Fu_F7LI/AAAAAAAAAC8/BHuU_ADAWUY/s1600/obszar+wybuchu.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TN1-Fu_F7LI/AAAAAAAAAC8/BHuU_ADAWUY/s320/obszar+wybuchu.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Cennik procentowy San Antonio:&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Paliwo (do podpaleń) – 200-300%&lt;br /&gt;Elektronika – 50%&lt;br /&gt;Mechanika – 75%&lt;br /&gt;Prochy – 50%(narkotyki), 100% (na choroby przewlekłe), 200% (przeciwbólowe)&lt;br /&gt;Broń – 200%&lt;br /&gt;Żywność – 100%&lt;br /&gt;Usługi speców – 100%&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6212811857972372459?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6212811857972372459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/san-antonio.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6212811857972372459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6212811857972372459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/11/san-antonio.html' title='San Antonio'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TN1_Zic_C4I/AAAAAAAAADA/3x4PPEBlIqE/s72-c/San+Antonio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3090220726648793856</id><published>2010-10-25T21:38:00.003+02:00</published><updated>2010-10-27T21:12:05.517+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #3</title><content type='html'>&lt;i&gt;&lt;b&gt;Dawno nie było takiego wielkiego bajzlu na wysypisku. Przez Stany przetoczyły się trąby powietrzne, nikt nie ruszał się z domku, nawet nasz sąsiad z północy, Mr Molochowaty&amp;nbsp;siedział w bunkrach i zaprzestał ataków. Zrobił się, kurwa, miły.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Ale to wszyscy wiecie... A tutaj szykuje się następny zbiór opowieści. Tym razem ode mnie wiele krótkich opowieści, o szczególnych umiejętnościach ludzi jakich spotkałem...&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/harder-better-faster-stronger.html"&gt;&lt;i&gt;Harder, Better, Faster, Stronger&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Work it harder, make it better, do it faster, make us stronger... Jesteś zajebisty. Umiesz robić wszystko! &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/you-shall-not-pass.html"&gt;&lt;i&gt;You shall not pass!&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Clarise. Na dźwięk tego imienia w naszej drużynie zapada cisza. Nasza specjalistka od broni ciężkiej poświęciła się dla nas. Uciekaliśmy wąskim kanałem przed zgrają mutków. Były jakąś minutę za nami. W pewnym momencie Clarise zatrzymuje się, odwraca, rozstawia karabin i szepcze: "Ja ich zatrzymam. Biegnijcie dalej." Próbuję ją przekonać, ale to na nic. Na końcu korytarza już widać światła pochodni. Uciekliśmy. "You shall not pass, fuckers!" to ostatnie słowa jakie usłyszeliśmy. Potem tylko rytmiczny warkot karabinu...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/king-bruce-lee-karate-mistrz.html"&gt;King Bruce Lee Karate Mistrz&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; (Sidson)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Skończyła mi się amunicja. Nie wiem jak to się stało, ale na jednego gościa zabrakło mi kul. Całe szczęście, że lalusia spotkało to samo. Więc wyjmuję gazrurkę i z uśmiechem na ustach idę w jego stronę. Tamten uśmiecha się szerzej ode mnie, mówi: "Ja jestem King Bruce Lee Karate Mistrz..." i ustawia się w jakiejś dziko wyglądającej pozycji. Szkoda tylko, że nie był wystarczająco skapnięty, żeby zauważyć, że Raul ma jeszcze pociski.&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/psi-nos.html"&gt;&lt;i&gt;Psi nos&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;(Sidson)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak! Jestem treserem bestii! Tak! Mój wąchacz umie tropić! Tylko, kurwa, nie dziś bo ma katar! Co...? Ty go wytropisz? Masz lepszy węch od niego? Chyba Cię pogieło.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/to-by-on.html"&gt;&lt;i&gt;To był on!&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; (Sidson)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nigdy się tak nie uśmiałem, jak stojąc wtedy w Vegas. Popijam sobie piwko przed barem, patrzę a tam koleś wyjmuje drugiemu papierosy z kieszeni. Prawo sprytniejszego. A tam koleś się odwraca i wrzeszczy: "ten skurwiel ukradł mi papierosy!". A złodziej jak gdyby nigdy nic: "To nie ja! To on!" i wskazuje na gangera obok. I był wpierdol...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/przyczajony-tygrys-ukryty-mutant.html"&gt;&lt;em&gt;Przyczajony tygrys, ukryty mutant&lt;/em&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;(Sidson)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Od wielu lat tropiłem mutanty. Dali mi zlecenie na jakiegoś mutasa mieszkającego w jaskiniach niedaleko Louisville. Więc grzecznie przeszukuje jaskinię za jaskinią. W jednej spotykam naukowca, który częstuje mnie jedzeniem i poleca poszukać po drugiej stronie gór... On chyba... o kurwa...&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Na dokładkę jeszcze historia jednego z moich przyjaciół...&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/ben-shepard.html"&gt;&lt;em&gt;Ben Shepard&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;(Sidson)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Opowieść o teksańskim Łowcy Mutantów. O młodym człowieku, który dopiero uczy się walki z mutantami...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;A teraz przed Wami debiutanckie wystąpienie Nosala... Dziwak, bo dziwak, idealista, bo idealista, ale umie wiele opowiedzieć...&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/duch.html"&gt;&lt;i&gt;Duch&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Nosal) &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Każdy z nich tworzy w swojej głowie swój osobisty świat. Dlatego kiedy spotykasz ducha, możesz być pewien, że on nie jest normalny i masz duże prawdopodobieństwo, że jest niebezpieczny… &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/miasto-mgie.html"&gt;&lt;i&gt;Miasto Mgieł&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;(Nosal)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wierzcie lub nie, ale istnieje miasto, które dotknęła apokalipsa jeszcze przed wojną. Nie z powodu Molocha czy jego pierwotworu. Ludzie sami się zniszczyli. Na dziesięć lat przed pierwszymi rakietami stworzono broń biologiczną, która miała być ostatecznym rozwiązaniem wszelakich konfliktów zbrojnych, ostateczną kartą przetargową USA w każdej wojnie. Projekt ten nazywał się „Mgła”. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/owca-niewolnikow.html"&gt;&lt;em&gt;Łowca Niewolników&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;(Nosal)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jeśli chcesz być łowcą, musisz wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze: ludzi da się złamać. Po drugie: nie wszystkich. Po trzecie: takich zabijaj na miejscu. Po czwarte: jeśli nie spełniłeś warunku nr. 3 to spierdalaj bardzo daleko stąd. Czemu? Bo ten koleś jeszcze cię dopadnie. Tak, wiem. Ty tylko chciałeś zarobić. Dlatego mówię ci albo będziesz bezwzględny, albo odłóż parę gambli na własny pogrzeb. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/arnold-guner-anderson.html"&gt;Arnold "Guner" Anderson&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; (Nosal)&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Arnold nie miał farta w życiu od samego początku. Bo czym innym wyjaśnisz fakt urodzenia się w krainie ludzi chwalących się tym, że zjadają swoich pupili, niż pechem? Mógł urodzić się w Teksasie. Nauczyłby się jeździć konno i siałby jebane zborze. Mógł się urodzić NJ city. Poświęcałby się za naród w pracy nad odbudową kraju. Mógłby urodzić się nawet w jebanym Posterunku i byłby jebanym samobójcą za ludzkość, ale nie… on &lt;b&gt;musiał&lt;/b&gt; urodzić się akurat w Hegemonii.&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;No i tak... Posłuchaliście? To płacić! W czym? W alkoholu i opiniach! Wpadnijcie za jakiś czas!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3090220726648793856?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3090220726648793856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/znalezione-w-smieciach-3.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3090220726648793856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3090220726648793856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/znalezione-w-smieciach-3.html' title='Znalezione w śmieciach #3'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4317934822207010642</id><published>2010-10-25T21:18:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:19:44.435+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Łowca Niewolników</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Max jestem. Mów mi panie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Wiele rzeczy, które widzisz teraz to bardzo stare wynalazki. Najbardziej podłym z nich jest właśnie niewolnictwo. Kiedy jesteś łowcą niewolników możesz robić z tymi ludźmi co ci się żywnie podoba a to zwykle nie są najprzyjemniejsze rzeczy na świecie. No, ale jeśli chcesz być łowcą, musisz wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze: ludzi da się złamać. Po drugie: nie wszystkich. Po trzecie: takich zabijaj na miejscu. Po czwarte: jeśli nie spełniłeś warunku nr. 3 to spierdalaj bardzo daleko stąd. Czemu? Bo ten koleś jeszcze cię dopadnie. Tak, wiem. Ty tylko chciałeś zarobić. Dlatego mówię ci albo będziesz bezwzględny, albo odłóż parę gambli na własny pogrzeb. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Mercy? Are &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;you fucking kidding me?!:&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie masz litości. Oj nie. Za długo jesteś w tym zawodzie żeby być sentymentalny. No i nie jesteś idiotą. Zarabiasz na łapaniu ludzi i pakowaniu ich do klatek. Tak, jesteś zły, nie, nie masz wyrzutów sumienia. Inaczej już byłbyś trupem, proste nie?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poziom wszelakich testów charakteru względem ludzi, na których polujesz albo już upolowałeś, czyli wszystkich twoich ofiar masz o stopień łatwiejszy test a oni o stopień trudniejszy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Ja cię z skądś pamiętam…:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Skąd wiedziałeś, że to ten? Jak to zauważyłeś? Ten koleś ma przecież zmasakrowaną twarz! Nie ma opcji żebyś mógł w nim rozpoznać tego chłopaczka o pięknej twarzyczce z Appalachów! Co może mi jeszcze powiesz, że sam go tak urządziłeś? Że jak? Jak to nigdy nie zapominasz bydła? Nie rozumiem, o co ci chodzi stary, ale i tak to było zajebiste.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli zdasz trudny test percepcji, kiedy widzisz niewolnika po raz pierwszy zawsze go rozpoznasz nawet, jeśli diametralnie się zmieni. Po prosu go pamiętasz. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4317934822207010642?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4317934822207010642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/owca-niewolnikow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4317934822207010642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4317934822207010642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/owca-niewolnikow.html' title='Łowca Niewolników'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4714398780916668123</id><published>2010-10-25T21:14:00.002+02:00</published><updated>2010-11-02T22:47:04.429+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Miasto Mgieł</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wszyscy uwielbiali wujka Joe. To była niezaprzeczalna prawda. Nie dość, że umiał strzelać to znał znakomite historie i to nie takie wyssane z dupy! Takie prawdziwe, które i dawały nadzieję i potrafiły sprawić, że największy twardziel w wiosce nie mógł spać tej samej nocy, w której usłyszał „bajkę”. O tak. Joe wiedział jak to się robi. Bardzo dobrze wiedział.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Pewnego razu znów zatrzymał się u nas. Tak samo jak zwykle rozłożył się na krześle na środku sali i powiedział. –&lt;i&gt;No moi drodzy. Czas na bajeczkę.&lt;/i&gt;- Zawsze tak zaczynał, ale nigdy więcej nie opowiedział tej historii. Mógł przestraszyć się tego, że jeden ze staruszków pod koniec zszedł na zawał albo sam się zaczął czuć to, co słuchacze, nie wiem, ale nigdy więcej jej nie opowiedział. Historii o Mieście Mgieł. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wierzcie lub nie, ale istnieje miasto, które dotknęła apokalipsa jeszcze przed wojną. Nie z powodu Molocha czy jego pierwotworu. Ludzie sami się zniszczyli. Na dziesięć lat przed pierwszymi rakietami stworzono broń biologiczną, która miała być ostatecznym rozwiązaniem wszelakich konfliktów zbrojnych, ostateczną kartą przetargową USA w każdej wojnie. Projekt ten nazywał się „Mgła”. Realizowany był w tajnej bazie wojskowej w Kolorado. Wszystko szło niemalże idealnie. Cokolwiek było w zasięgu Mgły automatycznie zostawało zatrute pewnym charakterystycznym rodzajem choroby, jednak pojawił się problem. Mgła po około pięciu minutach znikała, co sprawiało, że w warunkach bojowych byłaby zupełnie nieskuteczna. Przez dwa lata naukowcy nie rozwiązali tego problemu. Cały trik polegał na fakcie, że skład chemiczny gazu był dokładnie taki sam jak normalnej mgły z tą różnicą, że cząsteczka była zbudowana w taki sposób i takich izotopów, że wywoływała tzw. „Syndrom Mgielny”. Pomysł sam w sobie był genialny, ale problemem był fakt, że Mgła zachowała wszelakie właściwości fizyczne zwykłej mgły. Rozwiewała się równie szybka jak zwykła, co powodowało, że żeby nią zaatakować trzeba by było na stosunkowo mały cel zrzucić, co najmniej pięćdziesiąt bomb. Oczywiście wojskowi wymagali skomasowania tego do jednej, ale wydawało się to niemożliwe. W końcu pewien do dziś anonimowy naukowiec wpadł na to jak wyeliminować problem rozwiewania się specyfiku. Otóż wprowadził w związku zmiany, które umożliwiały przyłączanie do niego zwykłego powietrza, co prowadziło do przekształcania go w Mgłę. Mogłoby się zdawać, że to koniec problemów, jednak żeby mgłą okryć całe średniej wielkości miasto, trzeba by czekać z pół roku po zrzuceniu tych nieszczęsnych pięćdziesięciu bomb. W pewnym momencie postawiono pytanie czy przypadkiem cztery lata badań nie poszły na marne. Mimo wątpliwości kontynuowano prace nad rozprzestrzenianiem się Mgły. W końcu udało się sprawić, aby ruch i wszelakie wybuchy wewnątrz przyspieszały mnożenie się jej. Pomysł ten był remedium na wszelakie słabości Mgły, jednak wojskowi wyczuli w tym niebezpieczeństwo. Bo jeśli nie uda się w żaden sposób zatrzymać Mgły to w końcu pokryje całą planetę. Na to również znalazło się rozwiązanie. Stworzono całą gamę środków do przeciwdziałania Mgle. Od związków do usuwania jej, poprzez uodporniające na jej działanie do usuwających skutki „Mgielnego Syndromu”. Niestety nie udało się sprawić, aby sama wyznaczała swoje maksymalne granice przyrostu. Badania zostały zakończone. Odbył się wielki bankiet. Podczas niego, kiedy tylko wybiła dwunasta, wybuchła bomba. Podłożył ją działacz ruchu ekoterrorystycznego, który miał (prawdziwe) informacje, że w tym ośrodku wojskowym są prowadzone badania nad bronią, która to jest testowana na zwierzętach a także więźniach skazanych na karę śmierci. Wybuch skąpał całe Denver w morderczej bieli. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Było to około półtora roku przed powstaniem Molocha. Wybudowano wtedy gdzieś z dziesięć stacji wojskowo-badawczych przeznaczonych wyłącznie od zatrzymania Mgły. Okazało się, że przeciw działający gaz działał tylko na dość małe ilości związku i nie jest w stanie sobie poradzić z kataklizmem wielkości Denver. Zaczęto rozpaczliwe prace nad ulepszeniem tzw. AntiM-u jednak udały się dopiero na tydzień przed Molochem. Do baz dotarł około godziny przed nim. Nie udało się użyć ich przed uderzeniem. Tyle w tym szczęścia, że w te okolice nie uderzyło nic ciężkiego i wszystko obok miasta. Skala zniszczenie i tak była zatrważająca. Skażenie rozprzestrzeniło się dwukrotnie a środki, którymi dysponowali wojskowi zdołały ledwie ograniczyć Mgłę do poprzednich rozmiarów. Poza tym, kto by się przejmował Teraz takimi drobnostkami…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Słów parę o dzisiejszym Denver:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jest całe pokryte Mgłą, razem z przedmieściami oraz okolicznymi terenami. Aktualnie strefa skażenia rozszerza się z prędkością od metra do dziesięciu na rok.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Kontakt z Mgłą sprawił, że stworzenia w mieście zmutowały (włącznie z ludźmi, którzy jeszcze mogą się zakwalifikować jako homo sapiens, po prostu nie są mutantami sensu stricte). Teraz tworzą własny unikatowy ekosystem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Naukowcy nie wiedzieli, że Mgielny Syndrom działa tylko w terenach nieobjętych Mgłą. Więcej w opisie choroby.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cecha z profesji Łowca mutantów dająca -20% do wszystkich akcji przeciw mutantom nie odnosi się do stworzeń z Denver, które zostały dopiero, co spotkane przez Łowcę. Działa dopiero po drugim spotkaniu (o ile przeżyje…). Wynika to z powodu szczególnej specyfiki samego Denver i co za tym idzie: mutków, które tam występują. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Maszyny Molocha nie funkcjonują w Mgle. Od pierwszej minuty przebywania we Mgle otrzymują draśnięcie na każdą minutę przebywania, od czwartej, ranę lekką, od piątej ciężką a po siódmej otrzymują krytyki. Tak samo traktuje się wszystkie elektroniczne urządzenia w obrębie Mgły. Podzespoły w ten sposób zniszczone nadają się tylko do wymiany, chyba, że ktoś wykona test elektroniki na poziomie arcytrudny, kiedy ten się uda będzie można wykonać test elektroniki o pozom wyższy niż normalnie. To jest naprawa wyłącznie prowizoryczna i urządzenie będzie działało tyle godzin ile naprawiająca postać ma poziomów w elektronice. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wszelakie czynności wykonywane we Mgle podlegają specjalnym zasadom.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Słów parę o samej Mgle:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wywołuje chorobę zwaną Syndromem Mgły. Jest to jedyna franca, jaką mogą mieć na przewlekłą ludzie pochodzący stąd i nikt się przed nią nie uchronił… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozprzestrzenia się z tempem od jednego do dziesięciu metrów na rok. Każdy wybuch, wielkości spowodowanej przez np. granat, daje jej dodatkowy centymetr każdy wybuch siły dwóch granatów, dwa centymetry itd.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Na pewnych powierzchniach potrafi osiadać jako śliski śluz, przez co bohaterowie wykonujący inne akcje niż chodzenie, wiążące się z utrzymaniem równowagi (podnoszenie czegoś ciężkiego, bieg, strzelanie, walka wręcz itd.) mają dodatkowe utrudnienie + 30%. Istnieje możliwość, że po niezdanym teście przewrócą się. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Widoczność w okolicach Denver gdzie Mgła jest jeszcze rzadka wynosi do 50 metrów, na przedmieściach od 40 do 30 metrów, w samym mieście od 25 do 15 metrów a w centrum od 10 do nawet 5 metrów. Strzelanie powyżej tej odległości jest niemożliwe, jeśli postać używa tylko wzroku. Jeśli celuje na słuch musi zdać bardzo trudny test nasłuchiwania. Jeśli się powiedzie postać może strzelać mając pewność, że strzela we właściwym kierunku (tak jakby wiedział gdzie się dokładnie znajduje sylwetka postaci) z utrudnieniem + 30% ponad to nie może celować. Jeśli jednak strzela w istotę w zasięgu wzroku a owa jest ponad połowę zasięgu widoczności od bohatera nie musi wykonywać testu i może celować jednak utrudnienie pozostaje. Jeśli jednak wróg jest bliżej niż połowa widoczności strzelasz z karą zaledwie + 15%. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mgły nie da się rozwiać. Rozwija się mniej więcej sferycznie od centralnej jej w tej chwili części. Tam tez jest największe jej zagęszczenie (nie w centrum wybuchu, ale miasta). Kiedy jesteś w centrum miasta masz wszystkie testy budowy o poziom trudniejsze, ponieważ jest ci ciężko oddychać. Ponad to, jeśli jesteś w centrum dłużej niż 12h otrzymujesz za każdą następną godzinę lekkie obrażenia układu oddechowego. Te zasady obwiązują nawet, jeśli jesteś pod wpływem środków uodparniających na wpływ Mgły. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;-Przed mgła chronią:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;1)Kombinezony przeznaczone przeciw Mgle (tzw. Przeciwmgielny). Są do znalezienia na terenie Denver oraz w bazach, które przed wojną badały sposób usunięcia Mgły. (Dostępność w Stanach: 1%; w Kolorado: 15%; w Bazach 50%; w Denver 20%) (100- 400G sztuka, zależy, w jakim stanie i jakie filtry, filtr na 7 dni jest wart 30G; na 21 dni jest wart 70G, na 70 dni jest wart 230G)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;2) Tabletki StopM uodparniające na wszelakie negatywne skutki Mgły (razem ze zmianą koloru skóry) na okres 48h. (pudełko z dziesięcioma sztukami warte 100G, pojedynczo 6-7G)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;3) Szczepionki StopM+. Tak jak StopM, ale działa 96h. (15-20G sztuka)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;4) Szczepionki CureM usuwają efekty Mgielnego Syndromu, ale tylko u ludzi, którzy nie urodzili się w Denver. (50-80G sztuka)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;5) W pewnym stopniu zwykłe kombinezony chroniące przed skażeniami i radiacją, ale te szybko się zużywają. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;6) Spierdalanie przed Mgłą. (Najskuteczniejszy! Darmowy!)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mgłę można zwalczać za pomocą AntiM-u. Urządzenie do jego rozprowadzania wygląda jak regularny miotacz płomieni a samo rozpylanie przypomina zionięcie błękitno szarym płomieniem. Do urządzenia podłącza się dwie pięciolitrowe butle ze specyfikiem( jedna waży około sześciu kilo). Wystarczy to na całkowite oczyszczenie 20m sześciennych powietrza. Taka dziura zamyka się w tempie metra na dzień. Co ciekawe te chemikalia zadają obrażenia istotom zamieszkującym Mgłę (ludziom nie). Wygląda to tak. Całe ustrojstwo waży 20 kg i w ciągu segmentu wystrzeliwuje gaz mogący oczyścić 1 metr sześcienny w stożku o długości pięciu metrów szerokim przy końcu na dwa metry, co sprawia, że można celować nim tylko w jedno stworzenie i celowanie to nie sprawia wielu problemów (suwak o dwa w dół). AntiM zadaje jedną ranę ciężką na segment. (Rozpylacz 100G, Butla 40G sztuka)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Słów parę o Mgielnym Syndromie:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Generalnie to paskudna choroba. Twoja skóra blednie do papierowej bieli, oczy robią ci się przekrwione, kiedy słońce świeci ci w nie a same promienie słoneczne, które padną na twoją skórę będą parzyć jak cholera. Jakiś mądry gostek kiedyś mi powiedział, że to z powodu nadwrażliwości na promienie UV. Gadał jakimś chińskim angielskim o… H dwa pięć? Nie wiem, w każdym razie ta choroba coś pierdoli w twoim ciele tak, że na słońcu zaczynasz się rozkładać żywcem. Jeśli chodzi o zarażanie się to sprawa jest prosta. Urodziłeś się w Denver, jesteś chory. Przebywałeś w Denver siedem dni? Ten kolor skóry i palące słońce utrzymają się trzy razy dłużej… To znaczy trzy tygodnie, debilu! Jak się wyleczyć? Jeśli urodziłeś się we Mgle nie pozbędziesz się tego. Jeśli jednak po prostu przechodziłeś tędy to wystarczy, że weźmiesz jedną dawkę CureM i już po krzyku… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Z tą chorobą jest o tyle śmiesznie, że nie ma na to lekarstwa (chyba, że masz to jako chorobę zakaźną, patrz wyżej). Po prostu nie możesz wystawiać ciała na słońce, bo skóra zacznie ci odchodzić razem z mięsem. Ale nie martw się, wystarczy się porządnie ubierać…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Pierwsze symptomy:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Pierwsza godzina na słońcu. Pojawiają ci się pierwsze poparzenia (jedno za każdy kwadrans na słońcu), które co turę zadają ci draśnięcie i zmuszają do rzutu na niezłomność (problematyczny) inaczej zaczynasz się drapać, co zmieni draśnięcie w ranę lekką. Ta faza, nawet, jeśli rozdrapiesz wszystko, co możesz, nie zostawia stałych śladów czy blizn.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Stan ostry: &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Kiedy się skończy pierwsza godzina męczarni następuje pół godziny stanu ostrego. Wygląda to tak samo jak wyżej tylko, co kwadrans lekka i test na niezłomność (tym razem Trudny). Jeśli nie zdasz lekkie zmieniają się w ciężkie. Ponad to zaczynasz się potwornie pocić i masz dziwne tiki, które znikają tylko, kiedy się drapiesz… Do krwi. +30% w interakcji z innymi postaciami. Zostają ci małe ślady.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Stan krytyczny:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Następne pół godziny to moment przesilenia choroby z poważnej niewygody do stany zagrożenia życia. Nadal dostajesz lekkie od poparzeń i ciężkie, jeśli nie zdasz testu z tym, że teraz to jest bardzo trudny test niezłomności. Już się nie pocisz, bo nie masz czym, ale tiki pozostają ci nawet jeśli wydrapiesz sobie oczy. +60% do interakcji i trudny test kondycji jeśli chcesz się gdziekolwiek ruszyć. Twój czas mija… A! Będą blizny… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Stan terminalny:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Razem ze skórą odchodzi mięso. Wszędzie wdaje się martwica a twoje ciało śmierdzi jakby ktoś cię właśnie spalił. Nie masz szans powiedzieć niczego więcej niż „Kurwa!”. Wytrzymasz jeszcze dziesięć max piętnaście minut… Mózg umiera ostatni. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;POCHODZENIE:&lt;/b&gt; Miasto Mgieł&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Percepcja +1&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ludzie z Miasta Mgieł to naprawdę świry. Cali opatuleni nawet w największy skwar, skóra blada a jak puścisz takiemu zajączka to mu oczy krwią nabiegają. Serio. Od tych ludzi lepiej trzymać się z daleka. Może to jakiś mutek czy coś… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Mglisty immunitet&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ciebie już nic nie ruszy. Mgła przeniknęła do twojego krwioobiegu. Od urodzenia twój system immunologiczny nawala się z najgorszą chorobą, jaka zna ludzkość i wiesz co? W pewnym sensie masz farta. O co mi chodzi? Dzięki temu, że twój system odpornościowy napierdala się każdego dnia o przetrwanie to taki syndrom obcego czy arszenik nie mają szans. Po prostu wszystkie testy odporności na każdy syf, jaki chcesz jest łatwiejszy o poziom. No, z radiacją jest gorzej, bo redukuje się tylko 25% obrażeń i zmian, jakie wywołuje, ale tak to bez problemu może posuwać dziwkę z HIV a potem przegryźć to zgniłą konserwą z czymkolwiek chcesz… To cię już nie rusza. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Posłuchaj jak mu krew leci!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Może Mgła zabiera więcej niż daje, ale za to dzięki nie wiesz, na czym naprawdę można polegać. We mgle niewiele zobaczysz. Węch też na nic ci się zda. Musisz po prostu słuchać. W ciszy zawsze kryje się ten dźwięk, który tyle razy uratował ci dupę. Skojarzyłeś zdrową dupę z tym dźwiękiem i już jesteś na prostej. Masz +3 do percepcji, jeśli dotyczy ona testów słuchu oraz zaczynasz z pakietem Czujność na pierwszym poziomie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Instynkt&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wiadoma rzecz, że jeśli ktoś cały czas jest celem to albo zdechnie, albo zwieje, albo sam zacznie polować. Ty należysz do tych ostatnich, lub przed ostatnich. Najpierw uciekałeś, zawsze tak jest, ale kiedyś w końcu udało ci się upolować sukinsyna. A kiedy już ci się udało… Takich rzeczy się nie zapomina. Zostają w człowieku. Jak Mgła. Zaczynasz z pakietem Sprawność na pierwszym poziomie, dodatkowo umiejętności związane z walką (Walka wręcz, Broń strzelecka, Siła woli, Pirotechnika) lub umiejętności związane z przetrwaniem (Orientacja w terenie, Spostrzegawczość, Kamuflaż, Przetrwanie) są o 25% tańsze, kiedy wykupujesz je za doświadczenie (Sprawność również).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4714398780916668123?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4714398780916668123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/miasto-mgie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4714398780916668123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4714398780916668123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/miasto-mgie.html' title='Miasto Mgieł'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4665240346677261314</id><published>2010-10-25T21:12:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:13:31.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Duch</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Myślisz, że ile jesteś wart? Dokładnie tyle ile sądzisz. Dlatego liczy się wyłącznie skala.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Duch. Ci ludzie są wszędzie. Trudno znaleźć dla nich jakąś wspólną cechę. Jedni są nie do zastraszenia, inni przeżyją tam gdzie nikt nie ma prawa przeżyć a inni to zwykłe świry, z tym, że cholernie efektywne świry. Jednak jest ta jedna rzecz, która wyróżnia ich spośród całego tłumu szarzyzny. Każdy z nich tworzy w swojej głowie swój osobisty świat. Dlatego kiedy spotykasz ducha, możesz być pewien, że on nie jest normalny i masz duże prawdopodobieństwo, że jest niebezpieczny… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Nie rozumiem, o co ci chodzi?:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak ci ludzie zupełnie nie kapują naszego świata. Jeden mafizo znany na pół stanów podszedł do Ducha i zaczął go miażdżyć wzrokiem. Normalny człowiek w tym momencie strzeliłby sobie w łeb. Tamten odwrócił się do niego, popatrzył chwilę i wzruszył ramionami wracając do jedzenia. Wyobraź sobie, jakiego zonka złapał Joe! Pół stanów śmiało się z niego przez następny rok. Od tego czasu ludzie, przynajmniej w tamtej części stanów, wiedzą, że nieważne, jaką masz przewagę. Duch tym się nie przejmie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie działają na ciebie żadne, powtórzę &lt;b style=""&gt;Żadne&lt;/b&gt; sztuczki (papa stare dobre &lt;i style=""&gt;Hej przystojniaku&lt;/i&gt;) ani cechy dotyczące charakteru czy punkty reputacji lub sławy. Taki psikus. Po prostu nie rozumiesz, co ci ludzie do ciebie mówią… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Oni mówią mi o umieraniu a ja tu na spacerze…:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Widziałeś kiedyś wędrującego ducha? Nie? To żałuj. Niektórzy wyglądają jakby podlatywali. Naprawdę, te świry cieszą się z tego, że idą a może chodzi o przestrzeń… W każdym razie oni podróż przez sam środek stanów nazywają spacerem a tym jednym ze sposobów na samobójstwo. To jest ta różnica.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zaczynasz z dodatkowymi 10 pkt. umiejętności Rangera niezależnie od tego, jaką specjalizację wybierzesz.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Wyrywki innego świata:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Idę przez tą wiochę i nagle ktoś mnie potrąca. Widzę jakieś chuchro. On nagle podnosi głowę i mówi &lt;i style=""&gt;BANG!&lt;/i&gt; Przez chwilę naprawdę sądziłem, że odstrzelił mi głowę. Wiesz, co jest najgorsze? Trafiłem na niego drugi raz tego samego dnia. Spojrzał się na mnie i krzykną. Tym razem przeciągle, niezrozumiale i przerażająco. Naprawdę przerażająco. To był moment, kiedy zacząłem się naprawdę jego bać… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jesteś duchem. Żyjesz w innym świecie. Oczywiście nie fizycznie, ale duchowo. Tworzysz go we własnym umyśle. Z tym, że ten świat może czasami wydać się przerażający a czasem przepiękny… Raz na sesję dodajesz swój spryt do charakteru, kiedy robisz coś zupełnie niezrozumiałego, aby wpłynąć na NPC lub (może) inną postać. Jeśli udało ci się osiągnąć powyżej 10 punktów sukcesu w teście to nie tylko go zdajesz (lub nie, jeśli to sporny, ale nie sądzę…) ale wywołujesz (W zależności od celu) albo lęk (+10% do wszystkiego związanego z tobą) albo zainteresowanie (-10 we wszystkich testach charakteru dla tej postaci aż jakieś zdarzenie nie zniweluje owej sympatii do ciebie, może to być też zwyczajnie czas…). Jeśli masz powyżej 20 pkt. sukcesu to wywołujesz strach (+30) lub fascynację (-30%). Jeśli masz powyżej 30 pkt. sukcesu to wywołujesz przerażenie (+60%) lub zauroczenie (-60%).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Wiesz co zawsze mnie kręciło?:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli trzeba ci więcej przykładów, że Duchy to świry to słuchaj. Swojego czasu byłem Detroit żeby… kupić silnik do nowego wozu. Spotkałem gościa, który mówił na siebie Demon Rozmazanych Świateł. Wyglądał jak siedem nieszczęść, ale mówili, że gdyby chciał mógłby być kierowcą w jednym z najlepszych zespołów. Więc ustalam z nim, że chętnie… dostarczyłbym silnik poza miasto. A ten patrzy na mnie i mówi. „A jak będzie?” Dopiero, kiedy obiecałem mu, że będzie naprawdę niebezpiecznie zgodził się na to. Żadnych zapłat czy czegoś w tym stylu. Po prostu zgodził się. Następnego dnia z… zakupionym silnikiem (i paroma innymi częściami) uciekaliśmy przed… gangerami. Sytuacja wyglądała kiepsko. Wyjazdy zablokowane a za nami parę motorów a ten czubek jedzie w największą blokadę i wiesz co? Przebił się bez zadraśnięcia. Nie wiem jak to zrobił, ale jego wóz wyszedł z tego bez uszkodzonej karoserii. Jakby nie było tam żadnego z dziesięciu wozów i dwudziestu drabów z kałachami. Kiedy zapytałem się go czemu nie przejechał inną drogą odpowiedział. „Zawsze mnie kręciła jazda zbyt niebezpieczna żeby ją przeżyć.” &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wybierasz jedną umiejętność i dostajesz do niej ułatwienie -50% (-20% jeśli to umiejętność bojowa i wtedy to musi być naprawdę „Coś”) zawsze, kiedy specjalnie wykorzystujesz ją do czegoś szaleńczo niebezpiecznego. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4665240346677261314?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4665240346677261314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/duch.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4665240346677261314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4665240346677261314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/duch.html' title='Duch'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1855895338714962467</id><published>2010-10-25T21:09:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:09:26.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Ben Shepard</title><content type='html'>Pytacie mnie, jak mijało moje dzieciństwo? Tak jak każdemu dziecku Teksasu! Sielanka! Podczas mojej wędrówki po Stanach, widywałem wiele dzieciaków. Większość z nich wyglądała jak Croats bez pazurów. Małe, strachliwe, trzymające się w grupie... Ale wracając do mnie. Do siódmego roku życia moim głównym zajęciem było pilnowanie bydła na trasie... Koszmar. I za każdym razem, gdy coś się działo, ojciec wrzucał mnie do jeepa, zatrzaskiwał drzwi i kazał siedzieć cicho. Wyglądałem zawsze jak sobie radzą nasi i zazwyczaj radzili sobie nieźle...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet najlepszym czasem się coś spieprzy. Tego dnia zginęło ośmiu naszych. Po raz pierwszy niedoceniliśmy przeciwnika. Hegemońce musiały zapłacić mądralom z Vegas za jakieś zastrzyki mutagenne... Ja pierdolę... Dali w łapę felczerom z Vegas za takie strzykawki z gównem, które robi z ludzi mutantów... Skąd wiem? Bo mój stary znalazł te strzykawki. Stąd. Mój staruszek był najlepszym chemikiem w tej części ZSA. Ci z Vegas mogliby mu lizać dupę... No i tamte wielkie gówna stały się dzięki tym strzykawom jeszcze większe, a ich mózgi z małych stały się mikroskopijne... Nie mam pojęcia czy czuli ból. Wiem, że diabelsko trudno było ich powalić. Zaatakowało nas siedmiu. Zatłukli ośmiu. Stado się rozbiegło. Mój ojciec stracił nogę. Ja przeżyłem w jednym kawałku tylko dlatego, że siedziałem w wozie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciliśmy do domu. Ja na jednym koniu, ojciec przywiązany do drugiego, jedyny z naszych, który przeżył, Mały Tim, w wozie. Ze stada liczącego 80 sztuk, zostało nam 13. Żadnych samców. Zero zdolności do rozrodu. Ostatnie zaskórniaki jakie mieliśmy, poszły na metalową nóżkę dla ojca i na dwa byki. Musieliśmy budować nasze stado od nowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęły dwa długie lata. Ja w tym czasie pokazałem się ojcu z trochę innej strony. Zawsze szedłem przed stadem, wypatrując zasadzek, obserwując ruchy drapieżników, przewidując pogodę i inne przeszkody na drodze konwoju. Odwiedzaliśmy skup Bęzrękiego, gdzie sprzedawaliśmy część stada, po czym wracaliśmy. Nudy? Może dla Ciebie! Ty od zawsze siedzisz w tej śmierdzącej szczynami melinie. Ale nie było zawsze tak samo. Nie raz wyśledziłem grupę mutantów, zaczajonego Połykacza, czekającego tylko aż stado przejdzie przy jego leju... Jednak jedna z takich wypraw przebiegła inaczej niż zawsze. Gdy dotarliśmy na miejsce skupu, dowiedzieliśmy się od Bezrękiego, że Poganiacze z F.A. nie stawili się po odbiór bydła i żaden z kurierów nie chciał się podjąć tego zadania. Zaoferowaliśmy pomoc. Mieliśmy przegonić blisko pół tysiąca krów do Federacji. To była najtrudniejsza rzecz jaka trafiła się mojemu ojcu. I jednocześnie najlepiej płatna. Przy odbiorze mieliśmy dostać 200 gambli za każdą z krów. Czyli razem... umie ktoś tutaj liczyć? 100.000 gambli. 40 tysięcy mieliśmy oddać z powrotem Bezrękiemu, ale to i tak 60 tysięcy to kieszeni! Zanim się zebraliśmy, zatrudniliśmy 30 ochroniarzy do konwoju. Obiecaliśmy im zapłatę po wykonaniu zadania. Na początku nie chcieli się zgodzić, jednak widząc ogrom stada zauważyli, że to nie przelewki. Nasze przyszłe fundusze zmalały do 50 tysięcy. Trzeba było kupić środki transportu i paliwo na drogę. I już tylko 40 tysięcy. Wyżywienie. 35. Poczuliśmy, że zostaliśmy zrobieni ostro w dupę. Ale nic. 35 tysięcy nie jest złe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy. Przez całą drogę było cicho. Żadnych kłopotów. Żartowałem... Z początkowych 30 ochroniarzy pozostało 12. Chcieli podwyższenia stawki. Zgodziliśmy się. Mały Tim wyliczył, że i tak będziemy mieć 43 tysiące. Zajebiście. Tyle, że chcieli nas wydymać przy odbiorze bydła. Nas! My potrafilibyśmy z zamkniętymi oczami wybebeszyć każdą z tych krów, odebrać od nich porody i jeszcze przy tym je doić! Pieprzyli coś o wadach genetycznych. Pierdolili! To, że krowa miała 6 nóg nie oznacza, że jest chora! Dzięki temu ważyła dwa razy więcej, było dwa razy więcej mięsa, więc kosztowała też podwójnie. Wkurwieni wróciliśmy. 80 tysięcy. 17 poszło w koszta. Zostało 63. Bezręki dostał tylko 30. Niech się skurwiel cieszy, że w ogóle. Za pozostałe 33 tysiące rozbudowaliśmy ranczo. Jedyny kto mógł się z nami równać był nasz „sąsiad” Bradley. &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;niestety, kurwa, do czasu. Niedługo po moich dwunastych urodzinach, nasz dom został zaatakowany. Ojciec zawsze powtarzał: „To co przychodzi ze strony, gdzie zachodzi słońce, zwiastuje kłopoty”. Atak nastąpił właśnie z zachodu. Z daleka wyglądało to na następny najazd Hegemońskiego gówna. Jakże się pomyliliśmy... Strzelaliśmy do atakujących. Niektórzy padali, jednak nawet po postrzale w głowę, najeźdźcy powstawali i biegli dalej. Nie było mowy o pomyłce. To, co na nas biegło to mutanty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy do nas dobiegły, zostało ich około 20. Nas było 10. Dzika fala dobiegła do nas. My, ukryci w domach odpieraliśmy atak. W oddali usłyszałem charakterystyczny ryk silnika i terkot ciężkiego karabinu. To Bradley Johannson, nasz sąsiad przybył z odsieczą. Trzask. To wyłamały się drzwi naszego domu. Do środka wbiegły dwa wielkie mutanty. Ojciec wepchnął mnie do piwnicy i zatrzasnął kratę. Chwilę po tym usłyszałem stłumiony jęk, a przez drewnianą podłogę zaczęła przesączać się krew... Zacząłem płakać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle otworzyła się krata. Zobaczyłem w niej łeb wielkiego mutanta... Jego oczy płonęły. Na twarzy miał jakieś dziwne znaki, a jego łeb przystrajał czerwony irokez. Wyszarpnął mnie z piwnicy i rzucił na podłogę. Zasłoniłem ręką twarz. Napastnik uniósł ogromny nóż i zaatakował. Wbił nóż w mój brzuch, rozdarł go, a potem wgryzł się w nerkę. Mój mocz zalał jego twarz, jednak nie przejął się tym. Rozdzierał ciało. Wrzasnąłem. W tej chwili Bradley poderżnął gardło mutantowi. W oczach mojego dawnego oprawcy widziałem ludzkie zaskoczenie i ból, a potem spokój, gdy osunął się bezwładnie na ziemię. Oczy mojego obrońcy były zupełnie inne. Płonął w nich ten sam ogień, który widziałem u potwora wyciągającego mnie z kryjówki. Wiedziałem, że Bradley mnie uratował, jednak ja od tamtego czasu nie potrafiłem nie widzieć w ludziach morderców. Nienawidziłem mutantów za zabicie mi ojca, jednak ludzie nie byli niewiele wyżej od nich... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bradley przygarnął mnie pod swoje skrzydła. Nie omieszkał oczywiście do cna złupić naszej farmy, zabrać ostatnie dwie krowy i przywłaszczyć sobie pozostałych przy życiu niewolników. Byli to Dick i Rick – czarnoskóre rodzeństwo. Od czasu ataku nie odstępowali mnie na krok. W wieku 16 lat, po raz drugi widziałem atak mutantów. Tym razem zaatakowali południowego sąsiada Bradleya. Wyjechaliśmy w 4 osoby: ja, Bradley oraz dwaj moi zaufani słudzy. Udało nam się uratować paru niewolników, kilka krów, lecz zarządca rancza zginął. Na trupach mutantów widziałem te same tatuaże, co na tych z poprzedniego ataku. Gdy podzieliłem się tą informacją z Bradleyem, ten spiął się, wściekł na mnie i kazał znikać z oczu. Wydało mi się to podejrzane. Od tego czasu postanowiłem go śledzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnej nocy obudziły mnie kroki. Johannson wyszedł z domu i skierował się na zachód. Porwałem Garanda stojącego przy drzwiach i wybiegłem za nim. Starałem się nadążyć za Bradleyem, ale był ode mnie dużo szybszy. W pewnym momencie mogłem kierować się tylko jego śladami w namoczonym piasku... Po jakimś czasie usłyszałem rozmowę. Gdy wyjrzałem zza wydmy, zobaczyłem 4 mutantów rozmawiających z Bradleyem. Ci byli więksi od tych których widziałem, jednak ich ciała zdobiły znajome tatuaże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...oszukał nas! - kończył wiązankę najsmuklejszy z mutantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie oszukałem. Mieliście mieć ciała ludzi do jedzenia i mieliście. Chcieliście więcej terenów do rozrodu – dostaliście. Ceną było życie kilku z waszych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzki śmieć stawia warunki, ludzki śmieć ginie szybko! - wrzasnął potężny mutant z pazurami jak u pumy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnie panowie... Dookoła znajdują się moi ludzie. Zaatakujcie, a oni was rozwalą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nerwowo się rozejrzałem. Podobnie zrobili zmutowani. Nikogo nie widziałem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, komu grozisz? Jestem Urth! Twoi bracia z Zachodu nazywają mnie Łowcą Czerepów! Zabij mnie podstępem, a spadnie na Ciebie gniew naszych ojców! - mutant zaakcentował swoje słowa wyciągnięciem ogromnego topora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dajcie spokój... Przecież nie chcecie ginąć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłem, że ten skurwiel, Bradley zaczął się nadmiernie pocić. Jego ręka powoli wędrowała na kaburę pistoletu... W tym momencie wycelowałem i strzeliłem. Kula trafiła idealnie w nadgarstek mutanta z mieczem, który brał szeroki zamach. Dłoń mutanta odleciała na bok, a tamten stał zdziwiony, ściskając kikut dłoni. Bradley zaczął uciekać w moją stronę. Strzelałem dalej. Pogoń ruszyła. Moje kule latały... nie jestem pewny ile razy trafiłem, bo nawet gdy byłem pewny trafienia, mutanty biegły dalej. Jeden padł. Jeszcze trzydzieści metrów. Drugi. Dwadzieścia. Trzeci zginął 10 metrów ode mnie. Czwarty rzucił się na Bradleya. Odstrzeliłem mutantowi łeb. Krew obryzgała Bradleya. „Teraz jesteśmy kwita. Ty uratowałeś mnie, a ja Ciebie. A to za mojego ojca!” krzyknąłem i władowałem mu kulkę w serce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usiadłem na piasku. Siedziałem tak parę godzin patrząc się w przestrzeń. Powoli ruszyłem w stronę rancza. Nie wiedziałem, co robić. Zostawiłem Dick i Rickowi wiadomość, że są wolni i mogą robić co chcą. Sam wyruszyłem na północ z chęcią zabicia wszystkich mutantów i zmutowane zwierzęta, oraz zdradzieckich ludzi, którzy weszli z tymi bestiami w układy. Wędrowałem od osady do osady, od domu do domu, przyjmując zlecenia i słuchając opowieści o każdym przejawie mutacji. Tak samo traktowałem zmutowane psy, jak i ludzi. Tropiłem je, po czym zabijałem lub wabiłem do klatek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie, na pustyni spotkałem wędrującego szamana. Gdy mnie zobaczył, podbiegł i zmusił mnie do wysłuchania jego proroctw. „Jesteś sierotą! Zostałeś zdradzony przez kogoś, komu ufałeś! Tropisz Inne! Inne zabiły Ci rodzinę! Pragniesz zemsty! Jednak inne są odporne na zwykłe ciosy! Pomioty złego boga można zabić tylko podstępem! Weź tą dmuchawkę. Służyła mi dzielnie i teraz daję ją Tobie. Nazywa się „Duty” i kiedyś stanie się bardziej zabójcza od ognistych lasek!” Krzyczał. Wręczył mi długą tubę i dwa słoiczki. „To trucizny z pomiotów złego boga. Używaj ich przeciwko im samym!” Przyjąłem prezent, przytroczyłem rurę do plecaka i poszedłem dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z wiosek prawie stała się moim grobem. Gdy do niej wszedłem, wszystko wydawało się normalne. Dzieci bawiące się na ulicy, dorośli popijający jakieś szczyny przed domem... Sielanka. Gdy zadałem pytanie o mutacje, zapadła cisza. Jakieś dziecko pobiegło, by następnie wrócić ze starym, dobrze ubranym człowiekiem. Okazał się burmistrzem miasta i opowiedział mi, że mieszkańcy tej wioski są nawiedzani przez „lądowe ośmiornice”. Pierwszy raz słyszałem takie określenie. Gdy zapytałem o coś więcej, burmistrz odrzekł, że mutanty są, ale wychodzą tylko w nocy i jeżeli zostawią im jedzenie, nie atakują domów. „Gnieżdżą się w starym magazynie” rzekł. Wyruszyłem tam niezwłocznie. To było jedno z moich pierwszych polowań, więc jeszcze byłem głupi. Nie dowiedziałem się niczego o zagrożeniu, jego wielkości, ilości, zdolnościach... Z latarką przytroczoną do ramienia wyruszyłem w głąb magazynu. Skradałem się korytarzem, gdy nagle coś spadło mi na głowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Garand wypadł mi z rąk, przy uderzeniu o ziemię strzelając w ciemność. Potwór na mojej głowie zaczął oplatać szyję mackami... Dusiłem się... Z mroku zaczęły wyłazić następne... Udało mi się zerwać bestię z głowy i rzucić ją daleko od siebie... Ośmiornicopodobny stwór był dziwnie lekki, jakby pusty w środku... Jego rodzina pełzła w moją stronę... Szybko podniosłem karabin i wypaliłem zestrzeliwując jednego z nich w pół skoku. Powoli się wycofywałem, cały czas strzelając... Dwa potwory odrzuciłem na bok kolbą... Nagle z odnogi korytarza wyszła matka (a może ojciec?) tych dziwaków... O ile „dzieci” były nieco większe od ludzkiej głowy, ten sięgał mi do pasa. Zarzucił mi macki na plecy, a z nich wysunęły się krótkie kolce, które wpiły się w ciało, rozrywając skórę... Zacząłem się przebijać... Uwolnić od natłoku macek... Gdy już traciłem nadzieję, usłyszałem metaliczny brzęk, a potem wielki huk. Potwory uciekły, a ja stałem ogłuszony. Podbiegł do mnie wielki koleś z wielkim karabinem maszynowym w łapach i pasem granatów niedbale przerzuconym przez ramię. „Żyjesz stary? Jestem Logan. Czasami tutaj zaglądam, ale nawet ja nie miałem jaj, żeby wejść tu samemu... Jesteś albo początkujący, albo głupi. A może jedno i drugie...” zaśmiał się przybysz. „Jestem Logan. Wstawaj. Mogą zaraz wrócić.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ledwo skończył te słowa, w mroku znowu usłyszeliśmy człapanie... Logan otworzył ogień w ciemność. Słychać było tylko piski i chlupot krwi rozpryskującej się po ścianach. Nagle usłyszałem charakterystyczny odgłos. Karabin Logana się zaciął... Ja jednak nie próżnowałem. Podczas huku serii, budowałem prowizoryczne wnyki i znalazłem jakieś gazrurki do obrony. Okazało się, że ostrzał przeżyło tylko 6 stworów, w tym olbrzym. Zostały mi 4 pociski 7,62mm. Padły 4 maluchy. Logan rzucił swój karabin i złapał gazrurkę. Postąpiłem podobnie i zaatakowaliśmy. Nasze ciosy dosięgły by zwykłych przeciwników, jednak ilość macek potwora pozwalała mu na skuteczną obronę... W pewnym momencie zamachnąłem się i trafiłem ośmiornicę w bok. Stwór zatoczył się i zdekoncentrował. Wykorzystał to Logan. Jego potężne uderzenie zmiażdżyło przeciwnika wraz ze złamaniem zardzewiałego pręta. „To chyba wszystkie. Zobaczmy, czego pilnowały” powiedziałem. „Tak w ogóle to dzięki za pomoc. Te skurwielstwo mogło mnie zabić. Jestem Ben.” Poza wieloma jajami i ogromem śluzu nie znaleźliśmy nic. Kości poprzednich śmiałków były obgryzione do kości, skrawki materiału nie nadawały się do niczego. Połamane, na wpół strawione szczątki broni leżały rozrzucone po całych korytarzach, Spakowałem dwa jaja do plecaka, a resztę zniszczyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy opuściliśmy budynek magazynu, powitały nas wiwaty tłumu: „Dziękujemy! Już nigdy więcej głodu!” Podszedł do nas burmistrz, wręczył nam pudełko naboi 5.56mm, trochę jedzenia i rzekł: „To wszystko co możemy wam dać... Będziemy jednak opowiadać o was wszystkim przybyszom. Jesteście naszymi bohaterami. Jeżeli kiedyś tu wrócicie, nasze domy będą dla was otwarte.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powędrowaliśmy dalej we dwóch. Uznaliśmy, że tak będzie bezpieczniej. „Zacinająca się spluwa i brak kumpla przy boku to złe połączenie, nie sądzisz?” zaśmiałem się. Ruszyliśmy na północ. Trafiliśmy do jakiejś starej mieściny, gdzie za trochę jedzenia udało nam się kupić amunicję 7,62mm. Pojechaliśmy dalej. Upolowaliśmy parę królików. Nastała noc. Było cholernie zimno. Tak piździło, że nawet ten wielki żołnierz uznał, że nie będziemy nocować na środku pustyni. Rozejrzałem się po okolicy. Na horyzoncie było widać jakieś małe góry. „Tam może być jaskinia. To jakieś 3 km stąd.” powiedziałem. Trzęsąc się z zimna wyruszyliśmy. Jaskinia się znalazła. Rozłożyliśmy obóz, rozpaliliśmy ognisko, zjedliśmy coś, podzieliliśmy warty. Rutyna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy to się stało, budziłem Logana, by zmienił mnie na warcie. Usłyszałem ciężkie kroki na zewnątrz jaskini. Szybko zgasiłem ognisko, jednak było już za późno. Alahama odnalazła, to czego szukała... Zaczęła szarżować. Logan skoczył do swojego karabinu, jednak był zbyt wolny. Mi udało się jedynie uskoczyć przed szarżą Alahamy i zacząłem robić hałas. Ta wielka pizda skupiła swoje ataki na mnie. Machnęła łapą, rozdzierając mi ubranie i ciało na piersi. Zawyłem z bólu. Zalała mnie fala adrenaliny. Broniłem się przed potężnymi atakami stwora, przez co obie ręce miałem pocięte pazurami. Z każdą chwilą, gdy szał adrenaliny minął, traciłem siły. Logan podczas mojej walki wyrzucał wszystko ze swojego plecaka i znalazł to czego szukał – nową taśmę nabojową do Minimi. Upadłem pod naporem ciosów potwora, uderzając o ziemię głową. Żołnierz załadował karabin i rozwalił plecy Alahamy. Ta odwróciła się w stronę nowego celu, co dało mi czas na podniesienie się z ziemi. Następna seria spowolniła Alahamę – ckmista postanowił chyba odstrzelić jej nogi. Złapałem swój karabin, wycelowałem i strzeliłem prosto w łeb. Alahama zrobiła jeszcze parę kroków w stronę Logana, po czym padła na ryj. „Nie powinno jej tu być. Brak jakichkolwiek śladów. Musiała długo wędrować, by znaleźć jedzenie. Spieprzajmy stąd... Wracamy do wioski” powiedziałem zbierając swoje rzeczy. Moje rany krwawiły, jednak wolałem się pomęczyć, niż oddawać się w niewprawne ręce. Co jak co, ale ufam tylko teksańskim medykom... Nad ranem dotarliśmy do osady. Krew przesiąkała się z nowootwartych ran... Na skraju wioski podbiegła do mnie medyczka. Kapelusz zaczepiony do jej szyi, tak bardzo podobny do mojego, sprawił, że w jakiś sposób bezwarunkowo jej zaufałem. Zemdlałem. Obudziłem się na jakimś łóżku polowym. Wszystkie moje rany były opatrzone. Rozejrzałem się. Znalazłem wszystko... poza karabinem. Była nawet ta pieprzona dmuchawka! „Nie ruszaj się! Nie wiem, co Cię dopadło, ale rozerwało ci całą pierś. Masz jakiś miesiąc leżenia...” powiedziała wchodząca dziewczyna. Była niewiarygodnie piękna, czarnowłosa, oraz pochodziła z Teksasu. „Jesteś taka pi... pomocna... Może moglibyśmy Ci się jakoś odwdzięczyć?” moje usta same składały słowa. Nie panowałem do końca nad tym. „Jasne. Możecie mi pomóc szukać siostry. Ja w czasie drogi mogę was leczyć. To na pewno się przyda. Na początek znajomości: jestem Maria. Po prostu Maria.” odpowiedziała. &lt;br /&gt;Nasza drużyna się rozrasta! Początkujący łowca mutacji. Magister ciężkie wsparcie. Teksańska dziewczyna. Brakuje nam tylko kogoś kto będzie naprawiał nam broń, bo jak na razie to mogę używać tej rury jak pałki, a jak Loganowi broń będzie się zacinać jak zardzewiały rozporek, to zdechniemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wędrowaliśmy razem około dwóch miesięcy. Było w miarę spokojnie, parę ataków zwierząt, ale byliśmy na nie przygotowani. Ewentualnych ran doglądała Maria. Jej kobiecy urok pozwalał nam obniżać ceny w sklepach, chociaż przyciągało to też tych pieprzonych zboków. W okolicach Oklahomy zaczepił ją wyglancowany pizduś z Vegas. Goguś wyglądał na pierwszego lizidupca w okolicy. Gdy kazałem mu spieprzać, ten roześmiał mi się w twarz i powiedział, że z dzieciakami nie rozmawia. Wkurwiłem się. Wyjebałem mu z dyńki w nos tak mocno, że farba prysnęła! Maria nie podzielała mojego entuzjazmu. Uznała, że nie powinienem tego robić, a ona sama by sobie poradziła. Ech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym miejscu usłyszałem o miejscu swoich marzeń – Kansas ZOO. Jeden z łowców opowiedział mi o istnym raju. O miejscu, gdzie zbierają wszystkich tych wyrzutków i zmutowane zwierzaki. Podobno da się tam dużo zarobić, a za żywe mutanty do badań płacą setki gambli. Zdecydowałem, że to dobry sposób zarobku. Gdy podzieliłem się tym pomysłem z drużyną, byli raczej sceptyczni. Maria jednak zareagowała na argument, że łowcy mogli coś słyszeć o jej siostrze. Chcąc, nie chcąc, Logan musiał na to przystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga minęła spokojnie. Gdy dotarliśmy do Kansas ZOO, zgłosiliśmy się jako grupa łowiecka. Szybko otrzymaliśmy pierwsze zadania. Byliśmy super. Dmuchawka i trucizny, okazały się świetną bronią. Tylko parę okazów było odpornych na jej działanie. Ale tych zgarnął Logan. Jego wsparcie ogniowe jest świetne! Głośne, ale gdy przychodzi co do czego... Ach! To jest siła. Ale ja jestem cichym zabójcą. Mało która grupa dostarczała okazy w tak dobrym stanie fizycznym. Jedna malutka dziurka po strzałce, czasem dwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po paru miesiącach postanowiliśmy zrobić sobie wakacje. Wpisaliśmy się na listę rezerwową w Kansas ZOO i wyruszyliśmy w stronę Detroit. W połowie drogi, zauważyliśmy konwój. Nadjeżdżał z Zachodu. Zachód zwiastuje kłopoty. Schowaliśmy się. Wszystko byłoby pięknie, gdyby Logan się nie ruszył. Starał się przygotować do strzału. Odczołgał się jakieś 20 metrów od nas. Tam go złapali. Chciałem go ostrzec, jednak Maria zatkała mi usta. „Jego już nie uratujemy. Siedźmy cicho, to może chociaż my przeżyjemy.” Ogłuszyli go i zawlekli do samochodu. Odjechali. Gdy podbiegłem tam, skąd go zabrali, znalazłem ulotkę zgubioną przez jednego z porywaczy: „Łowcy Niewolników, Milwaukee. Chcesz mieć darmową siłę roboczą? Zapraszamy!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedzieliśmy już gdzie ich szukać. W tamtą stronę się udaliśmy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1855895338714962467?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1855895338714962467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/ben-shepard.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1855895338714962467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1855895338714962467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/ben-shepard.html' title='Ben Shepard'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-7866046585502819473</id><published>2010-10-25T21:06:00.002+02:00</published><updated>2010-10-25T21:06:29.354+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>To był on!</title><content type='html'>To był on!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: Blef 3+, Zwinne dłonie 6+, Kradzież kieszonkowa 2+, Zręczność 13+, Charakter 15+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nigdy się tak nie uśmiałem, jak stojąc wtedy w Vegas. Popijam sobie piwko przed barem, patrzę a tam koleś wyjmuje drugiemu papierosy z kieszeni. Prawo sprytniejszego. A tam koleś się odwraca i wrzeszczy: "ten skurwiel ukradł mi papierosy!". A złodziej jak gdyby nigdy nic: "To nie ja! To on!" i wskazuje na gangera obok. I był wpierdol...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater ma niebywałego pecha co do kradzieży. Jednak gdy zostanie na niej przyłapany, wykonuje dwa testy: Bardzo Trudny test Zwinnych Dłoni (już po obniżeniu przez Suwak) i Trudny Test Blefu. Jeżeli zda oba testy, może bez strachu wrzucić łup w ręce osoby obok i wkopać ją w kradzież.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-7866046585502819473?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/7866046585502819473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/to-by-on.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7866046585502819473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7866046585502819473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/to-by-on.html' title='To był on!'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8536807639208751474</id><published>2010-10-25T21:06:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:06:12.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Przyczajony tygrys, ukryty mutant</title><content type='html'>Przyczajony tygrys, ukryty mutant&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: mutacja, Spryt 14+, Maskowanie 4+(widoczne mutacje) lub Blef 4+ (mutacje wewnętrzne)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Od wielu lat tropiłem mutanty. Dali mi zlecenie na jakiegoś mutasa mieszkającego w jaskiniach niedaleko Louisville. Więc grzecznie przeszukuje jaskinię za jaskinią. W jednej spotykam naukowca, który częstuje mnie jedzeniem i poleca poszukać po drugiej stronie gór... On chyba... o kurwa...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmutowany bohater potrafi się świetnie ukrywać. Kocie oczy? Zaden problem. Żołądek trawiący drewno i stal? Banał. Wszystkie testy na wykrycie twoich mutacji są na wstępie Bardzo Trudne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8536807639208751474?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8536807639208751474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/przyczajony-tygrys-ukryty-mutant.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8536807639208751474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8536807639208751474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/przyczajony-tygrys-ukryty-mutant.html' title='Przyczajony tygrys, ukryty mutant'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6901962937097777598</id><published>2010-10-25T21:04:00.002+02:00</published><updated>2010-10-25T21:04:57.309+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Psi nos</title><content type='html'>Psi nos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: Percepcja 14+, Tropienie 4+, tylko przy tworzeniu postaci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak! Jestem treserem bestii! Tak! Mój wąchacz umie tropić! Tylko, kurwa, nie dziś bo ma katar! Co...? Ty go wytropisz? Masz lepszy węch od niego? Chyba Cię pogieło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater ma zmutowane powonienie. Tak, idioto, to jest węch. Dzięki temu każdy test Tropienia jest dla niego łatwiejszy o stopień. Ale i tak jesteś frajerem. Działa na ciebie cecha "Coś mi tu śmierdzi"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6901962937097777598?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6901962937097777598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/psi-nos.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6901962937097777598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6901962937097777598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/psi-nos.html' title='Psi nos'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8573713726212510114</id><published>2010-10-25T21:04:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:04:26.725+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>From Zero to Hero</title><content type='html'>From Zero to Hero [Współczynnik]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: [współczynnik] 9-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Czarnego Hugona spotykałem pare razy w moim życiu. Za pierwszym razem, był śmieciem na kółkach. Za drugim coś tam umiał, ale i tak się z niego śmiali. Za trzecim już nikt sie nie śmiał. Za czwartym tłumaczył innym jak to sie robi. I za każdym następnym razem ten koleś umiał coraz więcej i więcej. Zapytałem go, jak on to robi. A on na to: "Byłem zerem, wkurwiało mnie to, więc postanowiłem być najlepszy".&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater zaczyna z gównianym współczynnikiem. To prawda. Ale! Za każdym razem, gdy podnosi ten współczynnik o punkt, otrzymuje dodatkowe punkty umiejętności (równe Współczynnikowi podzielonemu na 5 i zaokrąglonemu w dół) do natychmiastowego wykorzystania. Wyszło ci 1? To przykro. Na nic ci sie nie przyda. Ale już jak zaczniesz zgarniać "dwójki"... Fajne? Nie ciesz się tak. Zanim podniesiesz ten współczynnik o 1 to trochę minie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8573713726212510114?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8573713726212510114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/from-zero-to-hero.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8573713726212510114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8573713726212510114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/from-zero-to-hero.html' title='From Zero to Hero'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-2714777218243480017</id><published>2010-10-25T21:03:00.003+02:00</published><updated>2010-10-25T21:03:27.033+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>King Bruce Lee Karate Mistrz</title><content type='html'>King Bruce Lee Karate Mistrz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: Blef 5+, Zastraszanie 3+, Charakter 14+, Zręczność 14+, Budowa 11+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Skończyła mi się amunicja. Nie wiem jak to się stało, ale na jednego gościa zabrakło mi kul. Całe szczęście, że lalusia spotkało to samo. Więc wyjmuję gazrurkę i z uśmiechem na ustach idę w jego stronę. Tamten uśmiecha się szerzej ode mnie, mówi: "Ja jestem King Bruce Lee Karate Mistrz..." i ustawia się w jakiejś dziko wyglądającej pozycji. Szkoda tylko, że nie był wystarczająco skapnięty, żeby zauważyć, że Raul ma jeszcze pociski.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater potrafi udawać świetnego wojownika. Jeżeli ma dojść do walki wręcz, wykonywany jest Przeciwstawny test Blefu przeciwko Postrzeganiu Emocji przeciwnika. Jeżeli Bohater osiągnie przewagę, przeciwnik uzna go za groźnego wroga i może zrezygnować z walki. Działa tylko na wrogów o umiejętności Broń Ręczna najwyżej 1. Dotyczy Bijatyki i Broni Ręcznej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-2714777218243480017?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/2714777218243480017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/king-bruce-lee-karate-mistrz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2714777218243480017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2714777218243480017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/king-bruce-lee-karate-mistrz.html' title='King Bruce Lee Karate Mistrz'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6281455959372918103</id><published>2010-10-25T21:01:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:01:16.802+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>You shall not pass!</title><content type='html'>You shall not pass!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: Charakter 15+, Morale lub Niezłomność 4+, Odporność na ból 4+, Broń maszynowa 2+, conajmniej 3 sesje z tą drużyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Clarise. Na dźwięk tego imienia w naszej drużynie zapada cisza. Nasza specjalistka od broni ciężkiej poświęciła się dla nas. Uciekaliśmy wąskim kanałem przed zgrają mutków. Były jakąś minutę za nami. W pewnym momencie Clarise zatrzymuje się, odwraca, rozstawia karabin i szepcze: "Ja ich zatrzymam. Biegnijcie dalej." Próbuję ją przekonać, ale to na nic. Na końcu korytarza już widać światła pochodni. Uciekliśmy. "You shall not pass, fuckers!" to ostatnie słowa jakie usłyszeliśmy. Potem tylko rytmiczny warkot karabinu...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater może zastosować akcje zatrzymania pościgu. Będzie to robił, aż do śmierci wszystkich wrogów lub własnej. W zamian za to ma o poziom łatwiejsze testy Morale, oraz dostaje bonus +1 do Broni maszynowej. Przez cały czas trwania akcji nie zmienia miejsca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6281455959372918103?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6281455959372918103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/you-shall-not-pass.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6281455959372918103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6281455959372918103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/you-shall-not-pass.html' title='You shall not pass!'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3147117589799315298</id><published>2010-10-25T21:00:00.000+02:00</published><updated>2010-10-25T21:00:23.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuczki'/><title type='text'>Harder, Better, Faster, Stronger</title><content type='html'>Harder, Better, Faster, Stronger&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymagania: Charakter 15+, Budowa 15+, Zręczność 15+, Spryt 15+, Percepcja 15+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Work it harder, make it better, do it faster, make us stronger... Jesteś zajebisty. Umiesz robić wszystko! &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohater umie zrobić każdą rzecz, na którą nie przeznaczył umiejętności bez karnego Suwaka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3147117589799315298?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3147117589799315298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/harder-better-faster-stronger.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3147117589799315298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3147117589799315298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/harder-better-faster-stronger.html' title='Harder, Better, Faster, Stronger'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-7823628827736410877</id><published>2010-10-25T20:57:00.002+02:00</published><updated>2010-10-25T21:23:35.536+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Arnold „Guner” Anderson</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Imię: Arnold „Guner” Anderson&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pochodzenie: Południowa Hegemonia &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cecha: Urodzony morderca&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Profesja: Najemnik&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cecha: Reputacja&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Choroba: brak&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Specjalizacja: Wojownik&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sztuczka: brak&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;Historia:  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Arnold nie miał farta w życiu od samego początku. Bo czym innym wyjaśnisz fakt urodzenia się w krainie ludzi chwalących się tym, że zjadają swoich pupili, niż pechem? Mógł urodzić się w Teksasie. Nauczyłby się jeździć konno i siałby jebane zborze. Mógł się urodzić NJ city. Poświęcałby się za naród w pracy nad odbudową kraju. Mógłby urodzić się nawet w jebanym Posterunku i byłby jebanym samobójcą za ludzkość, ale nie… on &lt;b style=""&gt;musiał&lt;/b&gt; urodzić się akurat w Hegemonii. Nawet jebane Kolorado z tym wielki rowem w dupie świata a zresztą… Fakt faktem, że nie miał lekko. Wychowywała się ze swoim ojcem, który kiedy nie był płatnym mordercą hodował psy na mięso sprzedawane przez jego żonę, matkę Arnolda. Dodam jeszcze, że Maria niewiele miała wspólnego z „dziewicą” i nie handlowała tylko mięsem… chyba, że to też można tak nazwać. Tak, więc rodzina też go nie rozpieszczała. Jeśli chodzi o edukację swojego syna to matka pokazała mu jak się przedłuża gatunek, ojciec jak rozwalić „tego sukinkota” a rodzina jako całość, że w życiu może liczyć tylko na siebie. Idąc śladami tej nauki w wieku lat czternastu wziął Deserta ojca i zwiał z domu. Gdy uciekł ze szponów matki Marii oraz ojca Bena, przyłączył do grupy najemników osłaniającej transporty z FA do Hegemoni. Miał wtedy piętnaście lat. Poznał tam paru ludzi, którym mógł zaufać niestety wszyscy, jeden po drugim, umierali, zazwyczaj na jego rękach. Stało się tak, że był najstarszym „stopniem” w swojej drużynie a więc jej przywódcą. Tak przeszło parę lat i pozostało parę epizodów, o których warto wspomnieć. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Gdy tylko został przyjęty do drużyny mówiącej na siebie Holly Magnum musiał dowieść swojej wartości. Był przecież tylko dzieciakiem z Deserem, który dodatkowo uciekł z domu. Jego sytuacja nie wyglądała za ciekawie. Zielonookie chuchro o kruczo czarnych włosach do łopatek i dziecięcych rysach twarzy nie wzbudza zaufania wśród najemników. Niestety okazja na udowodnienie tego, że jest „twardym sukinkotem” nie nadarzyła się szybko, ba musiał czekać na nią cały rok. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Obsługiwali wtedy jednego z ich stałych klientów. Joe, wymoczek z Appalachów pełną gębą, sprzedawał w hegemonii leki za grubą kasę, więc nic dziwnego, że było wielu amatorów na jego towary. Średnio raz na jego wizytę była burda z gangerami. Gangerzy nie stanowili wielkiego wyzwania dla Holly Magnum, ale i tak byli denerwujący. Jednak chwile spokoju w takich podróżach są wbrew pozorom częste. Nie zawsze jeździ się pod ostrzałem przez morze mutków. W takich chwilach ludzie przypominali sobie o Andersonie. –&lt;i style=""&gt;Co tu w ogóle robisz dzieciaku?&lt;/i&gt;-&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;Często zadawano mu takie pytania. Nie dziwiło go to. W końcu, dlaczego mieliby mu ufać. –&lt;i style=""&gt;Mam broń, może kogoś ustrzelę.&lt;/i&gt;- Tak odpowiadał im zazwyczaj. Zazwyczaj, jednak nie, kiedy zapytała go o to ona. Wysoka brunetka a jednym zielonym a drugim niebieskim oku. Widział ją wiele razy, ale po raz pierwszy usłyszał jej głos. Nie było ważne, że ma szramę na prawym policzku. Jedną z tych, które wyglądają jak pęknięcie w ziemi. Głos. Jej głos był lepszy od każdego narkotyku, jaki kiedykolwiek zażył. Przez chwile nie wiedział, co robić. Odpowiedzieć jej? Jak? Lepiej odpowiedzieć, jeszcze pomyśli, że jakiś pojebany. Szybko, bo… -&lt;i style=""&gt;To jak? Co robisz u takich pojebańców jak Holly Magnum. To nie miejsce dla dzieci.&lt;/i&gt;- Na te słowa Arnold nie wytrzymał. –&lt;i style=""&gt;A gdzie niby mam iść? Matka jebie z każdym a ojciec zajmuje się tylko gamblami. Jeśli chcesz mnie wypierdolić to, to zrób, ale nie gadaj takich pierdół.&lt;/i&gt;- Sara aż podskoczyła, kiedy szczeniak, który od pół roku odpowiadał tylko „tak” i „nie” walnął jej taki tekst. Kiedy już minął szok serdecznie się roześmiała. –&lt;i style=""&gt;Możesz zostać ile chcesz, jeśli w ogóle potrafisz strzelać i nie uciekasz przed pierwszym lepszym frajerem, ale radzę ci tak więcej na mnie nie siadać.&lt;/i&gt;- Te słowa zapadły w pamięci Andersona na długo, ale tymczasem dojechali do postoju.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Ten dzień był inny niż wszystkie. Tego dnia Arnold pierwszy raz poczuł, że nie jest śmieciem. Nigdy nie sądził, że nie zabijając kogoś można się tak poczuć. W ogóle nie wiedział, co się dzieje, ale wiedział, że to nie może być złe. To wszystko dzięki niej. Z takimi myślami kładł się spać w starym, podobno przedwojennym, (kto by w to uwierzył) budynku na obrzeżach małej wioski. Obudził się z trywialnego powodu. Zachciało mu się lać. Zszedł prawie biegiem, ale dość cicho żeby nikogo nie obudzić. Był już w głównej hali, w której było wejście do kibla, gdy usłyszał głos za sobą. –&lt;i style=""&gt;Schowaj się. Zaraz będzie tu gorąco&lt;/i&gt;- Zanim zastanowił się nad sensem słów odwrócił się w kierunku postaci na fotelu. Indianin wyglądał jakby spał i gdyby Arnold nie był pewien, że tylko on mógł to powiedzieć postawiłby wszystkie swoje gamble na to, że rzeczywiście śpi. Totem, bo taką ksywę miał Gary otworzył jedno oko. –&lt;i style=""&gt;Do kibla, kurwa.&lt;/i&gt;- Gdyby nawet sam indianiec go nie przekonał to zrobiłby to stukot upadającego ciała. Nim zdołał się obejrzeć już był w kiblu a chwilę potem zza drzwi rozległy się odgłosy regularnej jatki. Wyobraźcie sobie, chłopak siedzi na kiblu, w którym jakiś świr zostawił CKM. Chce się odlać, ale nie może a tam umierają ludzie. Zwyczajnie nie wiedział, co robić. Więc siedział tak w tym kiblu i nie mógł się odlać, mimo że chciał. Słyszał cały czas głosy ludzi, którzy cierpią i umierają. Wydawało mu się nawet, że słyszy jak leje się krew. Wtem na myśl przyszło mu jedno. &lt;i style=""&gt;Co jeśli usłyszę Jej głos?&lt;/i&gt; Ta myśl była impulsem do działania. Zaczął intensywnie kombinować, co zrobić. Nie wiedział. Nie miał zielonego pojęcia, co robi się w takich sytuacjach. Jak na ironię prawie się zlał ze strachu. Nie miał żadnego pomysłu, nie widział żadnej możliwości ruchu aż usłyszał jedną komendę. „Wycofać się z salonu.” Wtedy nie myślał już o niczym. Widzisz drogi czytelniku z pewnymi rzeczami trzeba się urodzić. Arnold jest człowiekiem, który działa tak jak trzeba, kiedy trzeba. Chwycił karabin, który ledwo mógł utrzymać w rękach. Oprał dwójnóg na poprzecznej desce, która była w połowie wysokości drzwi i zaczął pruć. Przez minutę wydawało mu się, że nic nie istnieje oprócz spustu i drzazg. Aż nie skończyła mu się amunicja. W następnej minucie jedno było niezaprzeczalne, cisza. Potem przez już nieistniejące drzwi zobaczył członków Holly Magnum i jedno spojrzenie, właśnie jej, uświadomiło mu, że już jest częścią drużyny. Poczuł się po raz pierwszy w życiu autentycznie wolny. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Pół roku minęło, od kiedy zaczął coś znaczyć w Holly Magnum. Dali mu nawet przydomek: Guner. Od kiedy rozsmarował dwudziestu gangerów jego wynik poprawił się do prawie pięćdziesięciu. Także jego wygląd się zmienił. Nie drastycznie, po prostu przestał aż tak przypominać dzieciaka. Pozostali najemnicy zaczęli mu ufać, choć miał więcej farta i pewności siebie niż umiejętności. On sam nie wiedział, że przeżywa teraz swój najlepszy czas na tym zasranym świecie. Udało mu się nawet poznać lepiej paru ludzi z drużyny. Oprócz Sary, z którą rozmawiał coraz częściej i łatwiej, udało mu się przekonać do siebie, w sposób niezamierzony, także Martina, medyka, który używał słowa „kurwa” jak przecinka, ale jak chciał to potrafił być cholernie miły, Garego, który okazał się być wyjątkowo suchym człowiekiem nawet jak na indiańca, potrafiącym nauczyć przetrwać na pustyni, choć tydzień nawet takiego szczeniaka jak Anderson i Morisona, który wiedział jak strzelać ze wszystkiego, co ma metalową rurę i proch. Można by powiedzieć, że w te pół roku nadrobił to, co stracił w życiu. Niestety nie było mu dane cieszyć się tym w spokoju. Pół roku wystarczyło Joemu żeby uzupełnić lekarstwa na handel i znów wyruszyć do Hegemonii. Bynajmniej nie miał zamiaru korzystać z usług nikogo innego niż Holly Magnum… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Początkowo karawana przejeżdżała przez pustkowia nie niepokojona przez nikogo. Jedynym dźwiękiem pośród pustynnej ciszy był warkot silnika i ciche, urywane rozmowy. Wydawało się, że tym razem nic nie zakłuci harmonogramu wyprawy, co było miłą odmianą, biorąc pod uwagę wydarzenia ostatniej. Jednakże było to uczucie mylące. Zaledwie trzy dni spokoju. Tyle mieli zanim nadszedł pierwszy atak. Nie było to nic nad zwykła strzelaninę. Paru gangerów odstrzelonych, jeden ranny po stronie broniących. Nic nadzwyczajnego. Szczególnie, że Holly byli bardzo dobrze zorganizowani. Jednak już piątego dnia podróży sprawy zaczęły się komplikować. Od rana w powietrzu można było wyczuć, że coś jest nie tak. Jakieś nieokreślone zagrożenie. Po południu nastąpił atak. Nie była to zwykła zbieranina obwiesiów liczących na łatwy zarobek, ale zorganizowane siły, które musiały mieć dobrych informatorów. Wiedzieli wszystko. Ile jest, czego, kogo, w którym wozie. Najpierw wysadzili drogę przed pierwszym wozem. Potem zaczęli pruć z boków czymś cięższym niż AK. A kiedy Holly postanowili się wycofać z wąwozu zajechał im drogę inny samochód. Tego dnia padło wielu ludzi po stronie Holly Magnum, ale i tak udało się obronić ładunek. Jednak ciekawszą sprawą było to, skąd wiedzieli co i jak…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Dwa miesiące minęły zanim udało się trafić na jakiś trop. Po tygodniu Holly mieli już za sobą pięćdziesiąt trupów i parę następnych poszlak. W następne dwa tygodnie rozbili dwa gangi zamieszane w handel informacjami na temat Hollych. To był moment, w którym jeśli do tej pory ktoś nie słyszał o ich drużynie to właśnie usłyszał. Stali się sławni. Postrach gangerów, przyjaciele handlarzy. Taka reputacja bardzo im pasowała. Nim trafili na kolejną konkretną informację minął kolejny miesiąc. Śledztwo poprowadziło ich do Appalachów. Okazało się, że Joe, nie był do końca uczciwym w rozmowie z nimi. Miał paru wrogów i to dość znaczących. On oczywiście przedstawił sytuację inaczej. Drogo to go kosztowało, ale jego szczęście, że tylko w gamblach. Koniec końców musieli zamknąć śledztwo po tym jak rozwalili knajpę jednej z wiosek w rodzinnych stornach posiadacza prywatnej armii, która w wąwozie zgotowała im gorące powitanie. Niestety miało się okazać, że nie był jedynym, który źle życzył im źle. Bo niby skąd mieli się dowiedzieć, że Michael nie był w porządku. Zawsze oferował uczciwe ceny. Zawsze można było się z nim napić. Był po prostu w porządku, nie wyglądał na intryganta. No i nigdy nie mówił, że ma brata handlarza. Tym bardziej, że lubi się nim wysługiwać… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Przez rok był spokój. Guner zdobywał doświadczenie i urósł. Konkretnie urósł. Znał już wszystkich członków w drużyny i znaczył więcej niż kolejna przeciętna lufa. Nawet doszedł do łady ze swoimi starymi. Wszystko wyglądało jakby jego życie miało się zmienić w sielankę. Nawet z Sarą szło mu coraz lepiej. Gdy dotarła do niego zła nowina był pewien, że już nic nie może się spierdolić. Jednak to, co usłyszał sprawiło, że nagle wszedł w wiek rozsądku. Początkowo nie chciał uwierzyć aż sam nie pojechał do domu i tego nie zobaczył. Jego ojciec był już pochowany, ale matki nikt nie ruszał. Komu by się chciało zdejmować dziwkę nabitą na pal. Guner niewiele myślał i jak to ma w zwyczaju w takich sytuacjach po prostu zaczął działać. Zaciągnął języka. W ten sposób poznał gang, z jakiego byli ci sukinsyni. Potem zaczął torturować. Tak dowiedział się, jakie ksywki mieli. Było ich jedenastu. Każdy po powrocie się chwalił, że przeleciał burą sukę parę razy. Pierwszemu wyrywał włosy. Jeden po drugim. Wszystkie. Tak dowiedział się gdzie jest trzech następnych. Im również wyrywał włosy. Oni też wymiękli zanim dotarł do krocza. Nie otrzymali litości. Tak dowiedział się gdzie jest następny. Temu łamał kości. Tak jak reszcie oprócz ostatniego. Tego zostawił w dole. Czekał miesiąc aż tamten zje swoje nogi i rękę. Potem nabił go na pal. Jak resztę. Od niego dowiedział się kto za tym stoi. Tylko on został litościwie dobity. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;" align="center"&gt;* * *&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;Gdy już wrócił do Hegemonii zastał tylko burdel. Ci, ze starej ekipy, tej, która go przyjęła do Holly Magnum, którzy zostali w drużynie, nie żyli. Zostało zaledwie czternastu żółtodziobów i dziwnym trafem nikt nie chciał odpuścić. Guner dziękował tylko za to, że czwórka ludzi, która się dla niego liczyła od ponad roku nie przebywa w rodzinnych stronach. Nie miał jednakże czasu na rozmyślania. Trafiła mu się szansa jedna na sto. Michael po rozwaleniu Holly był nieostrożny. Na tyle żeby oficjalnie przyjechać do Hegemonii i rozgłaszać, w których wioskach będzie sprzedawał swoje towary. Magnumi nie mieli większego problemu z „wysiedleniem” mieszkańców jednej z nich. Potem już tylko czekali. W co drugim budynku przy głównej ulicy był Hegemończyk z bronią w ręku. Każdy jeden z nich był wściekły, zdeterminowany i wiedział, że walczy o coś więcej niż własne życie. Tu chodziło o zasady. Nie odpuszcza się szumowinom. Karawan nie spodziewała się niczego. Naiwni sukinsyni spodziewali się, że nikt nie odważy się stanąć im na drodze. Kiedy wybuchł pierwszy z karawany siedmiu wozów było za późno na refleksję. Ładunki wybuchowe były podłożone na całej głównej (jedynej) ulicy mieściny. Z okien domów pruły CKM i od czasu do czasu granatniki. Prywatna armia Michaela topniała w oczach i wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie to, że wyciekła benzyna. Po prostu jeden zbiornik dostał, ale nie eksplodował. Gdy granat wybuch w plamie pierwszorzędnego, teksańskiego produktu rozpętało się piekło. Benzyna wybuchła, wszystko wybuchło. Niebo pokryło się morzem dymu a ziemia morzem ognia. Nikt z Hollych nie przetrwał oprócz Gunera. Tylko on miał jeszcze siłę wstać i wyjść z płonącego budynku na płonącą ulicę. Dobił ostatnią piątkę oponentów, która jeszcze stwarzała zagrożenie i ruszył w kierunku Michaela. Zużył wiele amunicji podczas długiego pojedynku w palącym się mieście. Przypłacił to blizną na lewym policzku i długimi miesiącami leczenia dróg oddechowych (szczęście, że dały się wyleczyć), ale nie dorwał go. Był zwyczajnie za wolny. Michael uciekł motorem. Tego dnia Guner stojąc pośród zgliszczy patrząc się na oddalającego się wroga, ostatniego, którego miał. Przemyślał parę spraw. Bardziej instynktownie niż świadomie, lecz wiedział, że nie będzie w jego życiu głębszej prawdy. Wtedy patrząc na nienaturalnie czerwony zachód słońca pośród ruin, zgliszczy i pustyni po raz pierwszy i na pewno nie ostatni powiedział to głośno. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Nie ma litości dla skurwysynów.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-7823628827736410877?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/7823628827736410877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/arnold-guner-anderson.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7823628827736410877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7823628827736410877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/10/arnold-guner-anderson.html' title='Arnold „Guner” Anderson'/><author><name>Nosal</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06076379949626451078</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nC4u1K5TkvM/TMXSWswHNPI/AAAAAAAAAAM/mUEXuDICrXA/S220/Black_Star_by_pokefreak.3.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8544874148821861798</id><published>2010-09-18T09:06:00.001+02:00</published><updated>2010-09-18T09:08:03.921+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #2</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Witajcie ponownie!&lt;br /&gt;Jest was więcej niż ostatnio... Części do samochodów są po prawej... Opowiem wam teraz o paru ciekawych rzeczach...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/cathleen-ganja-i-daniel-kos.html"&gt;Cathleen "Ganja" i Daniel Kos&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;Wszędzie widziałem zaćpane zombie chodzące po ulicach lub śpiące w rynsztokach... Gdy mijałem jednego z nich, z kieszeni wypadła mu torebeczka... Pusta, jednak na folii doklejona była etykieta:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Białe Szczęście&lt;br /&gt;Skład: kokaina 74% + dodatki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;by Ganja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/aktor.html"&gt;Aktor&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;Pytasz się mnie, kim jestem? Jestem człowiekiem. Tak jak ty. Tyle, że mnie uwielbiają ludzie. Tam, gdzie przychodzę, daje ludziom rozrywkę, pozwalam na ucieczkę w inny świat. A sam zarabiam na tym kupę kasy! Opowiedzieć ci więcej? Więc słuchaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Kogo moje oczy widzą? Toż to nasz śmietnikowy mafiozo, John Milton! Siadaj John! Opowiadaj, co u Ciebie!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/agent.html"&gt;Agent&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(John Milton)&lt;br /&gt;Noc. Odgłos szybkich kroków na piasku. Rwany oddech. Cykanie świerszczy. To twój żywioł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przemykasz obok zmęczonego strażnika, opierającego się o ścianę fabryki. Bezszelestnie przeciskasz się przez szparę w drzwiach i już jesteś w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/owca-homoseksualistow-gej-to-taki.html"&gt;Łowca Homoseksualistów&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;(John Milton)&lt;br /&gt;Znalazłeś sobie upodobanie w mordowaniu homosiów. Wychowałeś się w duchu konserwatyzmu, starych, pięknych wartości i nie możesz przełknąć widoku całujących się facetów. Dziewczyn również, ale to inna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Jego tutaj nie mogło zabraknąć! Seth! Wracasz z Vietnamu? Pogieło Cię? I odwiedziłeś Alaskę? Masz tu piwo i mów!&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/vietnam.html"&gt;Vietnam&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Hej, ty! Tak, ty. Chodź tu. Widzę jak się rozglądasz, szukasz może najemników? Bo, wiesz, znam takie jedno miejsce, mogę cię tam zaprowadzić, ale to będzie kosztowało, he he he… Znasz może bar „Vietnam”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/oaza.html"&gt;Oaza&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Okazuje się, że dziwne ranczo z białym centralnym budynkiem należy do tajemniczego zrzeszenia zwanego Oazą. Pomagają, jeśli jesteś w opłakanym stanie, handlują i udzielają informacji. Rozbawiło mnie to, bo w dzisiejszym świecie większość ludzi zapomniała już, czym jest humanitaryzm, czy bezinteresowna pomoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/podroznik.html"&gt;Podróżnik&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Twoja pasja to podróżowanie. Uwielbiasz poznawać nowych ludzi, a gdy wędrujesz podziwiając cudne okolice, czujesz się spełniony. Odkrywasz świat na nowo, odwiedzasz niezwykłe miejsca. Tak, tak. Dobre buty, plecak, dziesiątki kilometrów przed tobą i masz już banana na mordzie. Jesteś wymarzonym kompanem do podróży. Problem masz tylko z usiedzeniem na dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/alaska.html"&gt;Alaska&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Dobra. Słuchaj, synek, bo dwa razy nie będę powtarzał. Nasza ziemia nie jest może przytulna, ale nasz własna. To, że wszędzie biegają niedźwiedzie uważam wręcz za plus. Wystarczy powalić bydlaka i masz żarcie, synek. Kula w łeb i do gara. Jak zobaczysz jakąś maszynę, poza naszym tosterem, to spierdalaj. Blaszaki nie są naszymi przyjaciółmi. Pamiętaj synek. Zawsze trzeba chronić stację. I rafinerię. I port. A, że te trzy budynki są w jednym miejscu, to pamiętaj, że masz chronić Cardiff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/hipotermia.html"&gt;Hipotermia&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Pamiętasz jak mówiłem, że ciepło jest ważne? No właśnie. Nie ważne skąd pochodzisz, w takich warunkach może ci się to przydarzyć. A jeśli jesteś sam, to zginiesz. Hipotermia to spadek naturalnej temperatury ciała poniżej zera fizjologicznego, czyli 36oC. Jeśli przemokniesz i będziesz się źle odżywiać, pewne jest, że w końcu wychłodzisz organizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ludzie! Chcecie więcej! To odzywajcie się! Komentujcie! Jeżeli uważacie, że ściemniamy i nigdy tego gówna nie widzieliśmy - napiszcie! Jeżeli za dużo pieprzymy - napiszcie! Jeździmy po tych zasranych Stanach dla Was! Opowiadamy wam o naszych przygodach, udostepniamy gamble z wysypiska... Wkurwiłem się. Darmowego piwa dziś nie ma.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8544874148821861798?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8544874148821861798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/znalezione-w-smieciach-2.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8544874148821861798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8544874148821861798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/znalezione-w-smieciach-2.html' title='Znalezione w śmieciach #2'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6568783179072667997</id><published>2010-09-18T08:34:00.004+02:00</published><updated>2010-11-02T22:46:44.801+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Vietnam</title><content type='html'>Hej, ty! Tak, ty. Chodź tu. Widzę jak się rozglądasz, szukasz może najemników? Bo, wiesz, znam takie jedno miejsce, mogę cię tam zaprowadzić, ale to będzie kosztowało, he he he… Znasz może bar „Vietnam”? Ha, wiedziałem, pewnie nawet nie wiesz gdzie to jest, co? Dobra, siadaj i słuchaj. E! Panienka! Jeszcze jedno piwo dla kumpla! Ok. Wiesz, że NUSA i Posterunek niezbyt lubią dezerterów. Są pod tym względem tak jebnięci jak kolesie z Salt Lake. Że niby zdrada i że trzeba takiego delikwenta powiesić. No dobra, ale przecież części udało się spierdolić, tak? No, więc gdzie się ukryli? Pod samą Neodżunglą chłopie, tak. Paru weteranów zrobiło sobie tam bar, nazwali go „Vietnam”. Dają schronienie wszystkim dezerterom z armii w zamian za pracowanie dla nich. No, bo skoro już mają tyle chłopa, co nie chce się napierdalać z maszynami, to można ich wynająć do napierdalania mutasów lub gangerów, a to nie jest trudne w żadnym calu. No i tu się sprowadza moja opowieść do sedna sprawy. Jestem agentem Leona. Chcesz wynająć paru chłopa? Tylko trza się kopnąć do „Vietnamu”…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą rzeczą, jaka ci się spodoba po dojechaniu do baru będzie atmosfera. Momentalnie poczujesz, że troski tego świata ulatują, liczy się tylko piwko, partyjka pokera i jakieś niezłe dupczenie z ładną panienką. A bar o to zadba, jeśli masz kasę oczywiście. Sam bar to dwupiętrowy budynek stojący na wzgórzu, jakieś 2km od Neodżungli. Zbudowany jest z drewnianych bali, dach to zwykłe wypalane dachówki. Przy barze stoją półokręgiem namioty, a na tym prowizorycznie utworzonym placyku są stoły i grill. Z głośników leci „Fortunate Son” zespołu C.C.R., żołnierze piją, śmieją się, grają w karty. Mają nawet tarczę do rzutek. Wszędzie stoją butelki po piwie, w trawie walają się dopalone papierosy. Na grillu piecze się mięsko, wynajęte panienki dbają o walory estetyczne i samopoczucie weteranów. Biznes się kręci, tym bardziej, że nie brakuje chętnych do najęcia profesjonalnych żołnierzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o poziom usług to można je podzielić na 3 kategorie.&lt;br /&gt;1. Wynajmują małą grupę żołnierzy (5-10). Najczęściej jakiejś osadzie nie podoba się sąsiedztwo mutków, no i ktoś musi z nimi zrobić porządek.&lt;br /&gt;2. Jacyś napaleńcy z Vegas często najmują całe oddziały (15-30). Ma to najczęściej związek z utrzymaniem jakichś elektrowni, czy innych ważnych punktów. Ostatnia kategoria jest najdroższa, ale również najskuteczniejsza. Wybierają ją tylko ci, których na to stać lub jeśli potrzebują dużej siły przebicia.&lt;br /&gt;Co jest ostatnią usługą? No, wyobraź sobie, że pewni dezerterzy podpierdolili Abramsa. No i czołg stał się największym atutem baru. Wygarnięcie z kalibru 120mm zawsze skutkuje. Ale spytasz się pewnie, co na to gildie najemników?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc gildie chuj obchodzi, kto nas najmuje. Bo żeby zdjąć nas z rynku musiałyby zgarnąć wszystkich swoich chłopaków i na nas uderzyć. A mają, po pierwsze za daleko, po drugie nie mają czołgu. Zresztą znaleźć nas można tylko dzięki agentom, takim jak ja. Szukanie na ślepo może się skończyć igraszkami z Neodżunglą, a tego wszyscy chcą uniknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie to Neodżungla z jednej strony zapewnia schronienie, ale z drugiej… mieszkanie tak blisko skutkuje od czasu do czasu walkami. Wiesz, jak to jest. Wypadnie parę bestii z lasu i weź to zarżnij. Gorzej jak wejdą jeszcze rośliny z tymi cholernymi lianami, kurwa żywe to to czy co? Albo plują kwasem, albo są nie do zdarcia. Serio, średnio raz na dwa tygodnie mamy tu normalną bitwę z lasem o wzgórze. Odsyłamy wtedy dziewczyny do pobliskiej wsi, ściągamy wszystkich żołnierzy z okolicy i czekamy. Bo zawsze atak poprzedza taki jakby zwiad z jakichś pojebanych ptaszków. Jeśli ptaszki latają to mamy przesrane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, dobra. Możesz się pewnie spytać, czego używamy do walki. No, widzisz, z armii większość podpierdala standardowy sprzęt, jakieś M16 lub M4 i może granatnik. Dlatego główną zapłatą za zlecenia jest broń i amunicja. A potrzeba tego sporo. Jeśli ktoś wynajmuje Abramsa to sam leje do niego paliwo. A pociski? To już kurwa jest luksus żeby mieć, choć 5.&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Colt M1911A1:&lt;br /&gt;L, PP 2, 19-20, 7x45APC &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Colt 635:&lt;br /&gt;L, PP 1, Szb 3, 17-20, 35x9mm, Celny -10% &lt;/li&gt;&lt;li&gt;M16A2:&lt;br /&gt;C, PP 1, Szb 2, 17-20, 30x5,56mm, Celny -10% &lt;/li&gt;&lt;li&gt;M4A1:&lt;br /&gt;C, PP 1, Szb 3, 17-20, 30x5,56mm, Celny -10% &lt;/li&gt;&lt;li&gt;USAS-12:&lt;br /&gt;Śrut, Szb 1, 17-20, 20x12Guage &lt;/li&gt;&lt;li&gt;M60E4:&lt;br /&gt;C, PP 2, Szb 2, 17-20, 100x7,62mm, Tylko Ogień Ciągły &lt;/li&gt;&lt;li&gt;M79:&lt;br /&gt;18-20, 1xGranat 40mm &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nóż Wojskowy:&lt;br /&gt;1s L, 2s L, 3s C &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pociski 120mm Abrams:&lt;br /&gt;K, PP 3 &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;I jeszcze jedna informacja. Dla reszty świata jesteśmy znani, jako Gray Wolves. Zaufałem ci i powiedziałem jak nazywa się nasz bar. Raczej niewiele powie ta nazwa komuś z zewnątrz. Ale trzymaj jednak gębę na kłódkę w pobliżu oficerów armii, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: John Hest&lt;br /&gt;Ksywa: Leon&lt;br /&gt;Pochodzenie: Nowy Jork&lt;br /&gt;Cecha: Czas Patriotów&lt;br /&gt;Profesja: Marine&lt;br /&gt;Cecha: Peacemaker&lt;br /&gt;Choroba: Mount Rushmore&lt;br /&gt;Zr.: 15&lt;br /&gt;Karabiny 5, Sztuczki Barowe 4&lt;br /&gt;Pc.: 14&lt;br /&gt;Wypatrywanie 2, Czujność 1&lt;br /&gt;Ch.: 14/16(+1)&lt;br /&gt;Negocjacje 3, Siła Woli 4&lt;br /&gt;Sp.: 8&lt;br /&gt;Bd.: 14&lt;br /&gt;Kondycja 2&lt;br /&gt;Sztuczki: Magazynek, Padnij! Powstań!&lt;br /&gt;John jest ubrany w białą koszulę sięgającą kolan i beżowe spodnie do połowy łydek. Z szyi zwisa mu naszyjnik z czerwonych i czarnych paciorków, na nosie ma lekko różowe lenonki. Długie, proste blond włosy przytrzymuje czerwona bandana.&lt;br /&gt;Broń:&lt;br /&gt;-M4A1:&lt;br /&gt;C, PP 1, Szb 3, 17-20, 30x5,56mm, Celny -10%&lt;br /&gt;-Colt M1911A1:&lt;br /&gt;L, PP 2, 19-20, 7x45APC&lt;br /&gt;-Nóż Wojskowy:&lt;br /&gt;1s L, 2s L, 3s C&lt;br /&gt;Kucharz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Marvin Frost&lt;br /&gt;Ksywa: Marv&lt;br /&gt;Pochodzenie: Hegemonia&lt;br /&gt;Cecha: Urodzony Morderca&lt;br /&gt;Profesja: Saper&lt;br /&gt;Cecha: Luzak&lt;br /&gt;Choroba: Drgawki&lt;br /&gt;Zr.: 15&lt;br /&gt;Pistolety 2, Karabiny 3, Broń Maszynowa 5&lt;br /&gt;Pc.: 13&lt;br /&gt;Wypatrywanie 2, Czujność 1&lt;br /&gt;Ch.: 15/17&lt;br /&gt;Siła Woli 5&lt;br /&gt;Sp.: 8&lt;br /&gt;Gotowanie 4&lt;br /&gt;Bd.: 14(+1)&lt;br /&gt;Kondycja 4&lt;br /&gt;Sztuczki: Czuły Spust, Jest Zajebiście!&lt;br /&gt;Mimo iż Marvin jest z Hegemonii, jest bardzo przyjacielski, pomocny. Do tego ma duże poczucie humoru, co sprawia, że ludzie lubią z nim przebywać. Ubrany jest w szarą koszulkę i jeansy, na to zakłada fartuch kucharski, a na łysą głowę idzie czapka kucharska.&lt;br /&gt;Broń:&lt;br /&gt;-M60E4:&lt;br /&gt;C, PP 2, Szb 2, 17-20, 100x7,62mm, Tylko Ogień Ciągły&lt;br /&gt;-Colt M1911A1:&lt;br /&gt;L, PP 2, 19-20, 7x45APC&lt;br /&gt;-Nóż Wojskowy:&lt;br /&gt;1s L, 2s L, 3s C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kelnerka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Angelina Rest&lt;br /&gt;Ksywa: Aniołek&lt;br /&gt;Pochodzenie: Salt Lake City&lt;br /&gt;Cecha: Wierzę&lt;br /&gt;Profesja: Sanitariusz&lt;br /&gt;Cecha: Już Niedaleko&lt;br /&gt;Choroba: Alergia na Sierść i Pokarm Roślinny&lt;br /&gt;Zr.: 15&lt;br /&gt;Pistolety Maszynowe 4&lt;br /&gt;Pc.: 14&lt;br /&gt;Wypatrywanie 2, Nasłuchiwanie 1, Czujność 1&lt;br /&gt;Ch.: 14&lt;br /&gt;Perswazja 4, Empatia 3, Siła Woli 1&lt;br /&gt;Sp.: 10(+1)&lt;br /&gt;Gotowanie 4, Pierwsza Pomoc 4&lt;br /&gt;Bd.: 12&lt;br /&gt;Kondycja 2&lt;br /&gt;Sztuczki: Pan Plaster, Hej! Przystojniaku!&lt;br /&gt;Angelina jest swego rodzaju maskotką baru „Vietnam”. Mała, zgrabna, z krótkimi, kręconymi, rudymi włosami. Aniołek o zielonych oczach i zajebistych cyckach. Nic dziwnego, że każdy chłop się na nią gapi. Mówiąc ładne słówka jest w stanie nakłonić dowolnego samca do przysługi. A tu ponosić drewno, tu coś naprawić. Chodzi w miniówce i w butach na obcasie, ubrana w zwykłą białą koszulę. Na szyi wisi krzyżyk, dynda sobie między piersiami. Chciałoby się być tym wisiorkiem…&lt;br /&gt;Broń:&lt;br /&gt;-Colt 635:&lt;br /&gt;L, PP 1, Szb 3, 17-20, 35x9mm, Celny -10%&lt;br /&gt;-Colt M1911A1:&lt;br /&gt;L, PP 2, 19-20, 7x45APC&lt;br /&gt;-Nóż Wojskowy:&lt;br /&gt;1s L, 2s L, 3s C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.:NOWOŚCI:.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John posiada dodatkową umiejętność: Sztuczki Barowe. Ale co to jest i do czego służy? Otóż John potrafi kręcić butelkami, robić przerzuty za plecami, itd. Pomaga to rozładować napięcie, jeśli sytuacja robi się gorąca. W końcu zawsze można się napić, a show jest za darmo, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciętny – No stary, zrobić piramidkę z kieliszków i nalać wódki to potrafi każdy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problematyczny – Zakręcić butelką, tak żeby nie wypadła z ręki, ani nie pieprznęła w ścianę? Da się zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudny – Przerzut za plecami, parę obrotów i do kielicha. Wiesz jak robić show.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo Trudny – Żonglujesz butelkami jak w cyrku, uważaj tylko żeby którejś nie stłuc!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholernie Trudny – Kręcenie dwoma butelkami naraz opanowałeś, pokaż, co jeszcze umiesz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fart – No stary, szacun. Nie każdy umie kręcić dwoma butelkami jednocześnie, potem zrobić parę przerzutów, również za plecami, potem znowu trochę pokręcić, pożonglować czterema lub dwoma na jedną rękę. Jesteś mistrzem. Ale lej już do kieliszków, bo ludzie czekają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztuczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sława Barmana:&lt;br /&gt;Sztuczki Barowe 4+, Zręczność 14+, Charakter 13+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz do roku, w Vegas, odbywa się pokaz sztuczek barmańskich. Ludzie zjeżdżają się, aby patrzeć jak ci arcymistrzowie sztuki nalewania, prześcigają się w wymyślaniu akrobacji i konstrukcji z kieliszków. No dobra tylko część przyjeżdża popatrzeć. Reszta liczy na darmowe chlańsko, które jest zawsze po ogłoszeniu zwycięzcy. No przecież ta wódka nie może się zmarnować!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy, że zdasz Cholernie Trudny test umiejętności barmańskich w jakimś barze, a dostajesz darmowy punkt reputacji w miejscu, w którym się znajdujesz. Możesz użyć tego TYLKO raz na każde miasto, które odwiedzisz. No chyba, że zdasz test na Fart. Wtedy dostaniesz drugi punkt reputacji. Ale na tym koniec!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polej!:&lt;br /&gt;Materiały Wybuchowe 2, Spryt 12+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie zadzieraj z barmanem. Znam jednego takiego, z Vegas. Jakiś ganger, już napruty, zwyzywał go i pierdolną jego dziewczynę. Koleś wkurwił się wyraźnie, ale poszedł za bar. Po chwili ganger zniknął w kuli ognia. Nikt z obecnych nie miał za złe barmanowi, tym bardziej, że skurczybyk miał jeszcze jedną butelkę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli bohater ma do dyspozycji kilka rodzajów alkoholu, benzynę, butelki i szmaty to może zrobić koktajl mołotowa. Ale nie taki zwykły! Wiesz jak mieszać różne alkohole i benzynę tak, aby osiągnąć jeszcze gorętszy i bardziej spektakularny wybuch. PT zrobienia koktajlu to trudny test sprytu wspomagany materiałami wybuchowymi. Jeśli byś chciał robić mołotowy podczas walki, zajmie ci to 2 tury. Radziłbym być wtedy za jakąś osłoną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Standardowo koktajl mołotowa ma statystyki jak granat zaczepny (Orbital, Oklahoma), tylko, że się nie toczy. Twoje mołotowy mają zasięg 15m i zadają:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do 3m: Krytyczna + Poparzenia Krytyczne&lt;br /&gt;4-6m: Ciężka + Poparzenia Ciężkie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7-10m: Lekka + Poparzenia Lekkie&lt;br /&gt;11-15m: Przewrócenie i Oszołomienie + Poparzenia Draśnięcia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poparzenie oznacza, że postać się pali i na każdą turę otrzymuje ranę. Jeśli ugasi się postać przed końcem tury zmniejszane są poparzenia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krytyczne&lt;br /&gt;Ciężkie&lt;br /&gt;Lekkie&lt;br /&gt;Draśnięcie&lt;br /&gt;2s&lt;br /&gt;Ciężkie&lt;br /&gt;Lekkie&lt;br /&gt;Draśnięcie&lt;br /&gt;--- &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1S&lt;br /&gt;Ciężkie&lt;br /&gt;Draśnięcie&lt;br /&gt;Draśnięcie&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abrams:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ostrzał koordynuje oficer, wtedy korzysta z jego umiejętności Balistyka. Jeśli artylerzysta strzela sam korzysta z umiejętności Wyrzutnie. Kierowca czołgu korzysta z umiejętności Wozy Bojowe. Przeładowanie głównego działa trwa 1 Turę. Mierzenie to 2 segmenty (na każdy trzeba zdać umiejętność Balistyka (jeśli jest oficer) lub Wyrzutnie (jeśli jest sam artylerzysta). Za każdy zdany test mierzenia z oficerem jest ułatwienie -20%, a za test bez oficera -10%, do końcowego testu strzału (umiejętność Wyrzutnie artylerzysty). Na pokładzie Abramsa są również zamontowane dwa CKM-y; M2HB oraz M240.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno. Może zauważyliście, ale Aniołek ma umiejętność Pistolety Maszynowe. Jest tak, dlatego, iż różni Mistrzowie Gry różnie traktują strzelanie z pistoletów i pistoletów maszynowych. Np.: UZI trzymasz w jednej łapie, ale UMP już w dwóch. Testować wtedy karabiny, (czyli broń długą, „dwuręczną”), czy pistolety, (czyli broń krótką, „jednoręczną”)? Decyzję pozostawiam Mistrzowi Gry. Taki sam problem może wystąpić w przypadku pistoletowych strzelb blokowo-ślizgowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UWAGA! Jest to wersja niekompletna (brak ilustracji).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6568783179072667997?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6568783179072667997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/vietnam.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6568783179072667997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6568783179072667997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/vietnam.html' title='Vietnam'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-2544578225908137593</id><published>2010-09-15T21:48:00.005+02:00</published><updated>2010-12-23T13:37:27.650+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Oaza</title><content type='html'>&lt;div&gt;Bar w El Paso. Niby taki jak gdzie indziej, a jednak inny. Prawdopodobnie, dlatego, że stoi prawie pusty. W środku siedzą trzy osoby. Barman, chrapiący sobie na ladzie, obok markowa szklaneczka z Bourbonem Jacka Danielsa. Za nim, na półce leży dwururka. Jakiś farmer, w kapeluszu ze słomy, w rozpiętej koszuli, jeansach i kowbojkach. Coś tam sobie popija, widać mają przerwę w zbiorach kukurydzy. Trzecia osoba wygląda na jakiegoś tropiciela, widać, że mu się nudzi, przyzywa mnie ruchem dłoni. Na stole stoi flaszka i trzy szklaneczki, więc przysiadam się bez większych oporów. Facet, z lekkim zarostem, także w kapeluszu, w koszulce na ramiączkach, jeansach obciętych na wysokości kolan i jakichś ciężkich butach. Obok leży plecak, dość duży i mniej więcej wypchany. Koleś obficie polewa, to chyba jakaś tutejsza wódka pędzona z kukurydzy, bardzo dobra swoją drogą. Mają chyba tu nawet jakąś gorzelnię, coś jak „Strong-Corn”, czy jakoś tak.&lt;br /&gt;-No jak tam? Ciebie też wyratowała Oaza?-&lt;br /&gt;Tak „Wujek” Sam zaczął naszą przyjaźń. Okazuje się, że dziwne ranczo z białym centralnym budynkiem należy do tajemniczego zrzeszenia zwanego Oazą. Pomagają, jeśli jesteś w opłakanym stanie, handlują i udzielają informacji. Rozbawiło mnie to, bo w dzisiejszym świecie większość ludzi zapomniała już, czym jest humanitaryzm, czy bezinteresowna pomoc. Dodatkowo zajmują się też hodowlą bydła, mają swój własny „ogródek”, czyli niewielkie poletko. Zatrzymują się tam ludzie, którzy nie pasują Texańczykom, wszelcy odmieńcy lubiący sobie pofolgować. Ale dlaczego w takim razie pozwalają oni na istnienie Oazy? Otóż założyciel Oazy, jakiś walnięty klecha z Salt Lake, leczy za darmo wszystkich, którzy tu mieszkają. Łapiesz? Taki mały deal zrobili z mieszkańcami, a dodatkowo stwierdził, że jeśli nie chcą odmieńców, to on ich będzie trzymał u siebie. Texańczykom wydawało się to wariactwem, ale się zgodzili, skoro leczy za darmo i trzyma u siebie pieprzonych czarnuchów? Czemu nie? Faktem jest, że Oaza zbija sporo kasy na ratowaniu ludzi. Trzy razy dziennie, rano, po południu i wieczorem, jeżdżą po pustyni, szukając rannych i wyczerpanych. Ratują ich, przy okazji zabierając trochę gambli. Potem oferują im coś ze swoich sklepów, czyli głównie amunicję, jakieś warzywa z „ogródka”, jakieś mięso i nieśmiertelną kukurydzianą wódkę. Mają nawet warsztat i jakiegoś mechanika z Detroit. Oaza ma powierzchnię jakichś 100km2, hodują bydło, mają ten swój „ogródek”. Od strony miasta stoi wielki budynek, zbudowany z cegieł, czy kto tam wie, jakiego jeszcze gówna. Bielony wapnem, z dachem pokrytym wypalanymi dachówkami. Wielka brama z szyldem Oaza, z palmą po prawej i dwiema po lewej. Sama brama też jest z tych cegieł pobielonych wapnem, i też ma szczyt z dachówek. Wysoka jest na, ja wiem, z 3,5 metra? 4 metry? Coś koło tego. Tak długo jak ogrodzenie graniczy z miastem, tak długo jest ten bielony mur. Potem zwykły płot i drut kolczasty plus jakiś rów o głębokości 2m z naostrzonymi palikami na dole. Widać, że nie lubią nieproszonych gości. O tym przekonałem się sam. Postanowiłem odwiedzić Oazę po rozmowie z „Wujkiem” Samem. Standardowym ubiorem pracowników są płaszcze, kapelusze, jeansy i kowbojki. Część nosi również okulary przeciwsłoneczne. Każdy ma MP5K przewieszone przez ramię. Zawsze jest dwóch kolesi przy bramie. Część patroluje konno teren rancza, dogląda bydła i takie tam pierdoły. Budynek ma wydzielone miejsce na warsztat, całkiem spory muszę dodać, sklep z bronią i żywnością. I mają również kaplicę. W warsztacie spotkałem Dana, spoko kolesia z Detroit, najaranego po dziurki w uszach. Fajnie się z nim spędza czas, jest miły i otwarty na ludzi. W sklepie siedzi sobie urocza mieszkanka Texasu, Alice. Ta dziewczyna to istne cudo, każdego chłoptasia z rancza ma na posyłki, a oni mają maślane oczy. Mnie też zauroczyła, super laska. Szkoda, że niedostępna. Eh… Na końcu poznałem samego założyciela. No i tu się załamałem. Bo o ile reszta to luzacy, mimo tego, że cię bacznie obserwują, to jednak panuje tu sielska atmosfera. A „Pan Kierownik” to cholerny klecha. I chyba właśnie, dlatego siedzi głównie w swoim biurze. Po mojemu to nikt go po prostu nie lubi. Koleś leczy ludzi, spoko. Ale przy okazji nawija o jakimś zbawieniu, a to już spoko nie jest. Kiedy masz rozerwany brzuch nie myślisz o mesjaszu, tylko o tym żeby ten cholerny lekarz w końcu skończył i dał ci morfiny. A jest on najlepszym lekarzem w El Paso. Każdy do niego chodzi. A on truje i truje. Nic dziwnego, że mają kaplicę. Koleś, co dziesięć dni odprawia normalną mszę. Nawija o tym, że Bóg zsyła nam znak, a my mamy połączyć nasze rozumy i go ogarnąć. Sratatata, kulą w płot. Oprócz tych wszystkich, których wymieniłem, Oaza, jest pełna różnych ludzi, bądź nie-ludzi, którzy nie zostaliby zaakceptowani przez społeczność Texasu. Murzyni, Chińczycy, pół mutki. Oni wszyscy żyją w Oazie i mają spokój. Ja nie jestem uprzedzony do tych ludzi. Mam nawet ochotę tu trochę pomieszkać…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Postacie Oazy:&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Arthur&lt;br /&gt;Nazwisko: Freelane&lt;br /&gt;Ksywa: Pan Kierownik&lt;br /&gt;Pochodzenie: Salt Lake City&lt;br /&gt;Cecha: Wierzę&lt;br /&gt;Profesja: Kaznodzieja Nowej Ery&lt;br /&gt;Cecha: Amen&lt;br /&gt;Choroba: Syndrom Draculi&lt;br /&gt;Sztuczki: Aspiryna i TicTac’i, Pan Plaster&lt;br /&gt;Zr.: 11&lt;br /&gt;Pc.: 9&lt;br /&gt;Ch.: 15&lt;br /&gt;Perswazja 4, Blef 4, Postrzeganie Emocji 4&lt;br /&gt;Sp.: 14 (+1)&lt;br /&gt;Medycyna 8&lt;br /&gt;Bd.: 11&lt;br /&gt;Broń: Laska z przedwojennego dębu (1: L, 2: L, 3: C)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mały, chudy, zawsze uśmiechnięty, chodzi o lasce. Ogolony na pałę, wiecznie w swoim szarym habicie. Ale tak ma chyba każdy pojeb z SLC. Texańczycy najwyraźniej go lubią, bo zna się na leczeniu. Minusem jest monolog, którego muszą słuchać. Jedyna chęć po nim to zajebać mu łopatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Dan&lt;br /&gt;Nazwisko: ---&lt;br /&gt;Ksywa: Marysia&lt;br /&gt;Pochodzenie: Detroit&lt;br /&gt;Cecha: Jeśli ma silnik to ruszy&lt;br /&gt;Profesja: Monter&lt;br /&gt;Cecha: Zapałki i Agrafka&lt;br /&gt;Choroba: Zawroty Głowy&lt;br /&gt;Sztuczki: Rzut Okiem, Jest Zajebiście (Tylko, gdy jest najarany)&lt;br /&gt;Zr.: 14 (+1)&lt;br /&gt;Pistolety 3, Karabiny 1, Samochody 3, Ciężarówki 2, Motocykle 1&lt;br /&gt;Pc.: 9&lt;br /&gt;Ch.: 9&lt;br /&gt;Sp.: 18/20&lt;br /&gt;Technika 4, Fizyka 2, Matematyka 2&lt;br /&gt;Bd.: 10&lt;br /&gt;Broń: Ingram MAC-10 „Susie”: 32/32, Szb.: 3, L, PP 2, Poręczny, Bardzo Niecelny (+20%)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dan jest bardzo dobrym mechanikiem, ma tylko problem z paleniem, którego nie tolerują Texańczycy. Dlatego przebywa w Oazie. Tu może uprawiać własną marychę w ogródku. Dan jest chuderlawy, ubrany w wytarte jeansy i żółtą koszulkę. Jego dredy przytrzymuje czerwono-czarna opaska. Przy pasie jego ulubiony Ingram „Susie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Alice&lt;br /&gt;Nazwisko: Harsh&lt;br /&gt;Ksywa: Mała&lt;br /&gt;Pochodzenie: Texas&lt;br /&gt;Cecha: Zdrowa Okolica&lt;br /&gt;Profesja: Szaman&lt;br /&gt;Cecha: Duchy Przemówiły&lt;br /&gt;Choroba: ---&lt;br /&gt;Sztuczki: Hej, Przystojniaku!, Na Pewno Działa!&lt;br /&gt;Zr.: 14&lt;br /&gt;Pistolety 2, Karabiny 4, Samochód 1&lt;br /&gt;Pc.: 8&lt;br /&gt;Ch.: 12&lt;br /&gt;Perswazja 4&lt;br /&gt;Sp.: 13&lt;br /&gt;Rusznikarstwo 4&lt;br /&gt;Bd.: 13(+1)&lt;br /&gt;Broń: Winchester: 15/30, Szb.: 1, L, PP 1, Niezawodny (19-20), Zasięg PM&lt;br /&gt;Amunicja 44-40 „Spirit”: Obrażenia Ciężkie, Zawodność broni zwiększa się o 3&lt;br /&gt;Ilość: 10, PT Produkcji: Cholernie Trudny, tylko podczas Transu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alice jest informatorem Oazy. Gdy tylko ktoś przyjeżdża, lub Pan Kierownik kogoś znajdzie na pustyni, Mała, wprowadza się w trans. Dlatego wyleczeni są często zdziwieni, że Oaza tyle o nich wie. Alice nosi ze sobą znak Texańskich rancz, Winchestera. Z pomocą duchów robi jednak własną amunicję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracownicy: 8-15 (To w końcu ranczo, nie?)&lt;br /&gt;Pochodzenie: Texas&lt;br /&gt;Cecha: Zdrowa Okolica&lt;br /&gt;Sztuczki: Magazynek&lt;br /&gt;Zr.: 11-16&lt;br /&gt;Karabiny / Pistolety 4&lt;br /&gt;Pc.: 9-15&lt;br /&gt;Wypatrywanie 4&lt;br /&gt;Ch.: 9-13&lt;br /&gt;Siła Woli 3&lt;br /&gt;Sp.: 9-13&lt;br /&gt;Pierwsza Pomoc 4&lt;br /&gt;Bd.: 12-16&lt;br /&gt;Kondycja 4, Jazda Konna 4&lt;br /&gt;Broń: Winchester: 15, Szb.: 1, L, PP 1, Niezawodny (19-20), Zasięg PM&lt;br /&gt;MP5K: 30, Szb.: 2, L, PP 1, Celny (-10%), Poręczny, Szybkie Przeładowanie (2),&lt;br /&gt;Dobra Amunicja (15-20)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkańcy Oazy: 4-10&lt;br /&gt;Mistrz Gry ma tu wolną rękę, warunek jeden: osoby te muszą być na tyle specyficzne, aby nie zostały zaakceptowane przez społeczność Texasu. Dlatego przebywają w Oazie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Jest to wersja niekompletna (brak ilustracji)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-2544578225908137593?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/2544578225908137593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/oaza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2544578225908137593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2544578225908137593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/oaza.html' title='Oaza'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-5832358136360595808</id><published>2010-09-15T21:45:00.006+02:00</published><updated>2010-12-23T13:41:42.284+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Podróżnik</title><content type='html'>&lt;em&gt;-San Diego? Los Angeles? New York? El Paso? Vegas?...-&lt;br /&gt;-Byłem… Byłem… Byłem… Byłem… Byłem…-&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twoja pasja to podróżowanie. Uwielbiasz poznawać nowych ludzi, a gdy wędrujesz podziwiając cudne okolice, czujesz się spełniony. Odkrywasz świat na nowo, odwiedzasz niezwykłe miejsca. Tak, tak. Dobre buty, plecak, dziesiątki kilometrów przed tobą i masz już banana na mordzie. Jesteś wymarzonym kompanem do podróży. Problem masz tylko z usiedzeniem na dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKniNRgcKI/AAAAAAAAADc/MsYA2tLu_7Q/s1600/Podr%25C3%25B3%25C5%25BCnik.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKniNRgcKI/AAAAAAAAADc/MsYA2tLu_7Q/s320/Podr%25C3%25B3%25C5%25BCnik.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549181896994353314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przybyłem, Zobaczyłem, Polazłem Dalej:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Johny to był jeden z tych dziwaków, którzy przeszli stany wzdłuż i wszerz. Zawsze wiedział gdzie się zatrzymać, gdzie dają dobre żarcie i gdzie najczęściej śpią gangerzy. Niestety rozstałem się z nim w Detroit. Podobno musiał gdzieś iść.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Bohater posiada całkowitą wiedzę o ZSA (wszystkie miasta, lokacje fanowskie, itp.). Niestety ma problem z usiedzeniem na dupie. Jeśli jest gdzieś tydzień to rzuca na Problematyczny test Charakteru. Jeśli nie zda musi wyruszyć w inne miejsce. Co tydzień poziom testu zwiększa się o jeden.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autostop:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Nie, stary, ten brzydal nigdy się nie zgodzi…-&lt;br /&gt;-Zgodzi się.-&lt;br /&gt;-Nie, nawet nie próbuj, to Hegemończyk!-&lt;br /&gt;-Przepraszam, podwiezie nas Pan?...-&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak. Masz cholernego farta, jeśli chodzi o szukanie podwózki. Wszelkie testy perswazji w przypadku podwożenia masz łatwiejsze o 2 stopnie! Oczywiście tylko, jeśli podążasz w kierunku, który odpowiada kierowcy. A, i umówmy się. Jeśli jesteś kobietą i masz sztuczkę „Hej! Przystojniaku!” to masz test łatwiejszy o 3 stopnie względem mężczyzn nawet, jeśli nie podążają w kierunku zgodnym z twoim celem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tamtędy:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Kurwa, gdzie teraz?-&lt;br /&gt;-Sugeruję tamtędy…-&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Startujesz z Wyczuciem Kierunku na 4 i z Znajomością Terenu na 4. Dostajesz również mapę. Masz na niej zaznaczone, co tylko chcesz, np.: wszystkie bazy wojskowe w USA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skaut:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wiesz, przed wojną była taka organizacja. Zbierali dzieciaki i jechali z nimi do lasu. Nie debilu, nie gwałcili dzieci. Uczyli tych gnoi jak przeżyć w dziczy. I wiesz, żałuję, że ja nie przeszedłem takiego szkolenia…&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie umiejętności oparte o Percepcję oraz pakiet Sprawność (Mężczyzna) lub pakiet Medycyna (Kobieta) masz na poziomie 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Wybierz jedno z dwóch:&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;1. Posłuchaj mnie, chłopcze. To, że jesteś podróżnikiem nie znaczy, że nie możesz być kimś innym. W końcu większość Handlarzy jest Podróżnikami, nie? Dlatego proponuję taką umowę. Rezygnujesz ze swojego pochodzenia. Wpisujesz zamiast niego Podróżnik i wybierasz jedną z cech, jako cechę z pochodzenia. Bonus to +1 Percepcji. Dalej możesz wybrać, jaką tylko chcesz profesję. I pamiętaj: to nadal profesja. Cecha "Wszechstronność do kwadratu" z pochodzenia "Nie twój zasrany interes" nie działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Podróżnik dostaje dodatkowo 50 gambli na sprzęt do podróżowania; może za niego kupić np.: więcej jedzenia, lekarstwa, namiot, śpiwór, latarkę, lampkę, więcej liny, ciepłe ubranko, termos czy jakie jeszcze gówno zapragnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałeś już o dwóch udogodnieniach, jakie możesz wybrać. A to jest następne, darmowe. Nadal na świecie są ludzie, którzy miłością obdarzają podróżowanie. Raz na rok jest zebranie Nieformalnej Organizacji Podróżników w Nowym Yorku. Nie mają żadnych składek, spotkanie służy tylko opowiadaniom o wyprawach. Żeby jednak do nich dołączyć trzeba znać pewien szczególny znak. Pomaga on rozpoznać członków poza miastem, na pustkowiach. Nakreśl przed sobą trzy koła, które się stykają nawzajem. Jeśli obcy nakreśli okrąg dookoła nich, znaczy to, że trafiłeś na swojego przyjaciela po fachu. Taka osoba pomoże, jeśli będziesz tego potrzebował, może wyjawić jakieś ciekawe informacje, itd. Jednocześnie wszyscy, którzy nakreślą ten znak oczekują od ciebie jakiejś pomocy. Więc pamiętaj, że trzeba się odwdzięczyć pięknym za nadobne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-5832358136360595808?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/5832358136360595808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/podroznik.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5832358136360595808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5832358136360595808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/podroznik.html' title='Podróżnik'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKniNRgcKI/AAAAAAAAADc/MsYA2tLu_7Q/s72-c/Podr%25C3%25B3%25C5%25BCnik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-9126694648074413421</id><published>2010-09-15T21:41:00.002+02:00</published><updated>2010-09-18T08:34:32.753+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Choroba'/><title type='text'>Hipotermia</title><content type='html'>Choroba: Hipotermia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętasz jak mówiłem, że ciepło jest ważne? No właśnie. Nie ważne skąd pochodzisz, w takich warunkach może ci się to przydarzyć. A jeśli jesteś sam, to zginiesz. Hipotermia to spadek naturalnej temperatury ciała poniżej zera fizjologicznego, czyli 36oC. Jeśli przemokniesz i będziesz się źle odżywiać, pewne jest, że w końcu wychłodzisz organizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze Symptomy (34-35oC):&lt;br /&gt;Uczucie marznięcia, zimne stopy i ręce, drżenie mięśni, dezorientacja i niepokój, zawroty głowy.&lt;br /&gt;Kary +20% przy ruchu i pracy fizycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Ostry (30-34oC):&lt;br /&gt;Ból spowodowany zimnem, apatyczne zachowanie, utrata poczucia czasu i skurcze mięśni.&lt;br /&gt;Kary +45% przy ruchu i pracy fizycznej. Draśnięcie, co pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Krytyczny (28-30oC):&lt;br /&gt;Zmniejszenie drżenia lub jego ustanie, sztywność mięśni, postępująca utrata świadomości, zachowanie przypominające pijanego (niezborność ruchowa, bełkot, itp.).&lt;br /&gt;Kary +80% przy ruchu i pracy fizycznej. Rana Lekka, co pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Terminalny (poniżej 28oC):&lt;br /&gt;Utrata świadomości, stan przypominający śmierć, płytki niewyczuwalny oddech i puls, sino-zielona skóra, brak reakcji źrenic na światło, letarg.&lt;br /&gt;Nie panujesz już nad swoim ciałem, jeśli ktoś cię nie uratuje oddaj kartę mistrzowi gry. Rana Lekka, co 15 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli temperatura spadnie poniżej 25oC Bohater umiera automatycznie. Nie ma już szans na pomoc. Chyba, że to Chrom. Wtedy jest możliwość ratunku, ale ciało Bohatera otrzymuje jedną ranę Lekką, co 10 minut.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-9126694648074413421?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/9126694648074413421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/hipotermia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/9126694648074413421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/9126694648074413421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/hipotermia.html' title='Hipotermia'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-2890351545928017483</id><published>2010-09-15T21:33:00.009+02:00</published><updated>2011-03-28T22:02:04.296+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Alaska</title><content type='html'>Pochodzenie: +1 do Percepcji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra. Słuchaj, synek, bo dwa razy nie będę powtarzał. Nasza ziemia nie jest może przytulna, ale nasz własna. To, że wszędzie biegają niedźwiedzie uważam wręcz za plus. Wystarczy powalić bydlaka i masz żarcie, synek. To samo renifery. Kula w łeb i do gara. Jak zobaczysz jakąś maszynę, poza naszym tosterem, to spierdalaj. Blaszaki nie są naszymi przyjaciółmi. Pamiętaj synek. Zawsze trzeba chronić stację. I rafinerię. I port. A, że te trzy budynki są w jednym miejscu, to pamiętaj, że masz chronić Cardiff. Wiem. To niewiele. Ale to wszystko, co ma nasz lud na tej ziemi. A, że to nasza ziemia, to naszym obowiązkiem jest wyplenić Blaszaki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKznsT4NeI/AAAAAAAAADk/M1mJxAnvrkw/s1600/Alaska.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKznsT4NeI/AAAAAAAAADk/M1mJxAnvrkw/s320/Alaska.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549195185364678114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arktyczny Survival:&lt;br /&gt;Przed wojną Alaska była niebezpieczna. Zamiecie śnieżne, niedźwiedzie polarne. Po wojnie nic nie zmieniło się na lepsze. Lata, nawet krótkiego, już nie ma. Niedźwiedzie zrobiły się większe i jest ich więcej. Temperatura obniżyła się do około -25oC. No i przyszedł Moloch szukać ropy. A teraz narodziłeś się ty. Przeżyłeś to ponad 20 lat. Z zakresu survivalu nie ma dla ciebie tajemnic.&lt;br /&gt;Wszystkie umiejętności specjalizacji Ranger masz na poziomie 1. Musisz być wtedy RANGEREM. Ale, zamiast 30 punktów na specjalizację masz tylko 25. Coś za coś, koleś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od Dziecka:&lt;br /&gt;Nierozłącznym elementem krajobrazu Alaski są maszyny szukające ropy. Lub atakujące stacje wydobywcze. Ty szkoliłeś się na jednej z takich stacji. Blaszaki mogły zaatakować rano, w nocy, w południe, nieważne. Ważne, że ty byłeś zawsze na to gotowy.&lt;br /&gt;Startujesz z umiejętnościami z pakietów Broń Strzelecka i Pirotechnika na odpowiednio 2 i 1. Testy wypatrywania maszyn masz łatwiejsze o jeden stopień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęście w Nieszczęściu:&lt;br /&gt;Wiesz, dlaczego przed wojną Alaska była własnością USA? Odkupili ją od Rosjan, którzy widzieli w niej tylko wielką bryłę lodu. No i sprzedali Alaskę za bezdurno. Cały szkopuł w tym, że Amerykanie robili wcześniej potajemnie odwierty i dowiercili się do… ROPY! Obecnie jest to jednocześnie atut i przekleństwo Alaski. Atut, bo mają ważny dla reszty stanów surowiec. Niby jest jakaś tam Oklahoma, ale są drodzy, a kolesiom z Alaski wystarczy kupa żarcia i ubrań. A przekleństwo, bo mają tuż za płotem Molocha, który też chce mieć ropę. A z nim interesu już nie da się zrobić.&lt;br /&gt;Gracz otrzymuje na początku gry darmowe 35 litrów benzyny dobrej jakości lub własną malutką stację wydobywczą na Alasce. Przy stacji musi być, co najmniej 4 ludzi do obsługi i jakieś wojsko do ochrony przed Molochem. Polecam 35 litrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzu Gry. Jeśli chciałbyś zrobić sesję na Alasce, wiedz, że nie będzie to normalna sesja. Liczą się tu zupełnie inne priorytety. Strzelanie jest rzadkie, ważniejsze jest to ile może udźwignąć postać i jakie rzeczy zabierze ze sobą. Liczy się tu przeżycie w mroźnej dziczy. Zdobywanie wody i jedzenia, znalezienie dobrego schronienia, itd. Nie będą to sesje znajdź, rozpierdol i przynieś. Będzie to sesja typu przeżyj, odnajdź i po cichu zabierz. Lud Alaski ma głównie strzelby i pistolety, walka z maszynami odpada. A to jedyni konkurenci w szukaniu ropy. Możesz też wysłać Graczy by przeszukali jakieś opuszczone miasto. Spotkają może niedźwiedzie. Ale powinny to być sesje w Rdzy. Cholernie zimnej Rdzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okiem Przybysza… jak tam kiedyś dotrzesz, to postawię ci zgrzewkę piwa…:&lt;br /&gt;Jeśli kiedykolwiek dotrzesz na Alaskę, pierwszą rzeczą, jaka do ciebie dotrze jest przestrzeń. Alaska jest białą pustynią, czasem trafi się jakiś obumarły, spalony las. Drugą rzeczą, jaka do ciebie dotrze będzie mróz. Przenikający, nie ważne ile masz na sobie warstw ubrań, mróz. Trzecią rzeczą będzie maszyna Molocha, która się wynurzy zza wzgórza. I wtedy zaczniesz spierdalać. Spierdalając nie zauważysz, że maszyna się popsuła i właśnie zamarza. Będziesz spieprzał, bo właśnie widziałeś niedźwiedzia polarnego. Będziesz spieprzał z powrotem do Cardiff, z którego wyszedłeś bez przewodnika. I od teraz wszystko zaczniesz robić jak należy. Oto trzy lekcje jak przetrwać na Alasce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza lekcja przetrwania na Alasce.&lt;br /&gt;Jak odróżnić niedźwiedzia od równiny dookoła? Niedźwiedzie polarne, po wojnie, mają około 5m długości i 3 wysokości, gdy stoją na czterech łapach. W biegu osiągają nawet do 50 km/h (4,5m na segment), skaczą na 6m w dal. Mogą przypaść do podłoża, mają wtedy ledwie 1,5 metra wysokości. To, co je odróżnia od tła to oczy i nos. Te trzy czarne punkty mogą pomóc ci przetrwać. Sierść nie jest do końca biała, ma nikotynowy odcień. Niedźwiedź będzie się skradał, a gdy będzie 30 metrów od ofiary zacznie biec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga lekcja przetrwania na Alasce.&lt;br /&gt;Blaszaki nie są naszymi przyjaciółmi, to już wiesz. Ale, ale. Oto nowe dane w sprawie maszyn. Na Alasce raczej piździ, temperatura sięga -40oC, są zamiecie i burze śnieżne. No i tak się złożyło, że bez specjalnego paliwa, Moloch, nie pojedzie. Swoją drogą twój wóz też. Ale my robimy takie paliwo. A Blaszak ma z tym problem. W większości maszyn zamarza. Zamarzają również pewne elementy, jak taśma z nabojami do CKM-u. Zaczynają zamarzać ruchome części maszyn. Słowem, bryła lodu. Żeby maszyny funkcjonowały muszą mieć ogrzewanie. I specjalne paliwo. Moloch ma mało paliwa, za to dużo energii. Nie dziw się, więc, że nie mamy tu szturmów jak u was na Froncie. Najgroźniejszą maszyną są Wsysarki. To wielka na 15m stalowa kopuła o średnicy 30m u podstawy. Jeździ na gąsienicach, i ma parę sprzężonych CKM-ów na kopule. Na środku dna jest długa rura, którą wsysa naszą ropę. W środku mieści się zbiornik paliwa, zbiornik na zajebane paliwo i generator. Pytasz się, po co. No przecież nie będzie taka kopuła sama jeździła. Mówiłem chyba o ogrzewaniu i energii, nie? No, więc na bokach ma kable, które są podpinane do innych maszyn. To, co nam Blaszak serwuje jest trochę inne niż na Froncie. Znasz Golemy? U was jest wersja MK-1 i MK-2. A u nas jest MK-3. Różni się tym, że ma wewnątrz grzałki i jeździ na gąsienicach. Dopiero potem idą 2 CKM’y i amunicja (100 na 1). Sprawia to, że łatwiej nam się walczy, mają w końcu mniej amunicji. Golem może być maksymalnie 10 m od Wsysarki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia lekcja przetrwania na Alasce.&lt;br /&gt;Ubranie i jedzenie jest ważne. Ciepło jest ważne. Mróz zabija częściej niż te cholerne niedźwiedzie. Pamiętaj o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra. Trochę cię postraszyłem, ale teraz bierzemy się do roboty na poważnie. Nasze życie kręci się wokół ropy. To pewnie już zauważyłeś. Niestety, reszty jest o wiele za mało. Brakuje ubrań, jedzenia, broni. Jedynym miastem jest Cardiff. Zbudowane zostało dookoła rafinerii, to jedyne miejsce gdzie możemy oczyszczać ropę i robić z niej paliwo. Dobrze, że jesteśmy nad oceanem. Pewnie zauważyłeś naszą dumę, tankowiec „Ice Breaker”. Nawiązaliśmy niedawno kontakt radiowy z Kalifornią, Blaszak tylko czasem przerywa sygnał. No, a tankowiec wypływa, co pół roku do Greenpoint Bay, miasta w Kalifornii. Płynie długo, musi ominąć Molocha. Jeszcze brakuje żeby nam jakąś rakietę w burtę posłali! Tankowiec wiezie do Kalifornii nasze paliwo, a przywozi ubrania, jedzenie i broń. Czyli dokładnie wszystko, czego nam brakuje. Ale i tak jest tego za mało. Ciągle szukamy opuszczonych stacji wydobywczych i wznawiamy w nich wydobycie. No, a na to potrzeba nowych środków. Ludzi brak, a takie miejsca muszą być świetnie bronione. No, ale wracając do Cardiff. Mamy tu 8 kutrów, które zaopatrują nas w ryby. Czasem złapią jakąś fokę, jest wtedy dużo jedzenia. No i jakieś ciepłe futerko. Zatrudniamy traperów, żeby szli do opuszczonych miast szukać przydatnych rzeczy. Ale połowa i tak ginie. Mamy również łowców, polują na niedźwiedzie i renifery. Pytałeś się o gildie. Nie wiem, co to, ale na pewno niczego tu takiego nie ma. Wszyscy pracują na wspólne dobro. Jedyna zorganizowana służba, jaką mamy to Powiernictwo Czarnego Złota. Dbają o chłopaków na stacjach i szukają nowych speców, chemików i mechaników. Dbają też o naszą małą elektrownię. W mieście mamy warsztat, zbrojownię i skład żywności. Ze składu każdy mieszkaniec ma przydział 2kg żarcia dziennie. W warsztacie pracują mechanicy ze zmiany w rafinerii, a zbrojownia jest otwierana na wypadek ataku Blaszaka. Wtedy za broń chwyta każdy, kto umie strzelać. Niestety dysponujemy tylko tym, co było już na Alasce. A przeważały tu wszelkiego rodzaju strzelby. Dwururki, USAS, SPAS i wiele innych. No i wielkokalibrowe pistolety, np.: Magnum .44. Jesteśmy już tak obeznani ze strzelbami, że dowolny mieszkaniec może ci ją naprawić, a jakikolwiek mechanik przebudować. Chcesz mieć więcej naboi w magazynku? Ok. Gładszy ślizg, kolbę z wyprofilowaną stopką, lżejszy rygiel. Zaledwie dzień i masz broń marzeń. Problemem jest temperatura. Nasze spluwy częściej się zacinają niż wasze z powodu mrozu (zacięcie +3). A wiesz, dlaczego tak dużo jest tu strzelb i pistoletów? Przed wojną żyły to niedźwiedzie polarne. Wielkie bydlaki. Teraz też tu żyją, ale są znacznie większe. Dlatego automatyczny shotgun dla trapera to podstawa. Mamy też dużo samochodów terenowych. Wszelkie Jeepy, Hummery, Pickupy. Może dorwiesz nawet HMMWV z jakiejś bazy wojskowej. Tych też nie brak, ale dalej na północ, niedaleko granicy z Rosją. Samochody się przydają, tym bardziej, że paliwa w bród i nie ma z nim, co robić. Pytasz czy w głębi lądu nie ma ludzi? Głuchy jesteś czy pierdolnięty? Przecież mówię, że są tam tylko stacje, niedźwiedzie i maszyny. A, chodzi ci o drogę lądową do USA. No niby PCZ się tym zajmuje, ale kto wie, co żyje na wschodzie Kanady…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choroba: Hipotermia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętasz jak mówiłem, że ciepło jest ważne? No właśnie. Nie ważne skąd pochodzisz, w takich warunkach może ci się to przydarzyć. A jeśli jesteś sam, to zginiesz. Hipotermia to spadek naturalnej temperatury ciała poniżej zera fizjologicznego, czyli 36oC. Jeśli przemokniesz i będziesz się źle odżywiać, pewne jest, że w końcu wychłodzisz organizm. Nie ma na to innego lekarstwa jak się ogrzać. I nie ma, że podejdziesz do ognia i już ci lepiej. Pamiętaj, że ZAWSZE masz rozpalać ognisko, od razu po wybraniu miejsca na obóz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze Symptomy (34-35oC):&lt;br /&gt;Uczucie marznięcia, zimne stopy i ręce, drżenie mięśni, dezorientacja i niepokój, zawroty głowy.&lt;br /&gt;Kary +20% przy ruchu i pracy fizycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Ostry (30-34oC):&lt;br /&gt;Ból spowodowany zimnem, apatyczne zachowanie, utrata poczucia czasu i skurcze mięśni.&lt;br /&gt;Kary +45% przy ruchu i pracy fizycznej. Draśnięcie, co pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Krytyczny (28-30oC):&lt;br /&gt;Zmniejszenie drżenia lub jego ustanie, sztywność mięśni, postępująca utrata świadomości, zachowanie przypominające pijanego (niezborność ruchowa, bełkot, itp.).&lt;br /&gt;Kary +80% przy ruchu i pracy fizycznej. Rana Lekka, co pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan Terminalny (poniżej 28oC):&lt;br /&gt;Utrata świadomości, stan przypominający śmierć, płytki niewyczuwalny oddech i puls, sino-zielona skóra, brak reakcji źrenic na światło, letarg.&lt;br /&gt;Nie panujesz już nad swoim ciałem, jeśli ktoś cię nie uratuje oddaj kartę mistrzowi gry. Rana Lekka, co 15 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli temperatura spadnie poniżej 25oC Bohater umiera automatycznie. Nie ma już szans na pomoc. Chyba, że to Chrom. Wtedy jest możliwość ratunku, ale ciało Bohatera otrzymuje jedną ranę Lekką, co 10 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Golem MK-3:&lt;br /&gt;Agresja: 14&lt;br /&gt;Prędkość: 3m/segment (20km/h)&lt;br /&gt;Trafienie: -30% za Duży Cel&lt;br /&gt;Zręczność: 8&lt;br /&gt;Walka Wręcz 6, Strzelanie 10&lt;br /&gt;Percepcja: 11&lt;br /&gt;Wypatrywanie 4&lt;br /&gt;Spryt: 8&lt;br /&gt;Zaawansowanie Programu: 2&lt;br /&gt;Akcje:&lt;br /&gt;1 Segment: Strzał/Krótka Seria&lt;br /&gt;2 Segmenty: Długa Seria&lt;br /&gt;3 Segmenty: Ogień Ciągły&lt;br /&gt;2 Sukcesy: Atak Łapą (Lekka, 2 PP)&lt;br /&gt;3 Sukcesy: Atak Łapą (Ciężka, 2 PP)&lt;br /&gt;Berserker: TAK&lt;br /&gt;Wytrzymałość: 1 K + 1 C&lt;br /&gt;Redukcja Ran: 1 Poziom w Dół&lt;br /&gt;Pancerz: Redukcja 2&lt;br /&gt;Autodestrukcja: 18 (Siła 1)&lt;br /&gt;Broń Dystansowa: 2 x CKM (Po 100 Amunicji) Zacięcie: 12-20 (Mróz)&lt;br /&gt;Selektywne Trafienia:&lt;br /&gt;Optyka (Schowana w Ramionach) PT +140% (Ukrycie 4, Bez Redukcji Ran i Pancerza), Rana Ciężka - k20 (12+ = Kara -3 Do Strzelania z Tej Broni)&lt;br /&gt;Gąsienice: PT +30% (Bez Redukcji, Pancerz 2) Rana Krytyczna - k20 (12+ = Unieruchomienie)&lt;br /&gt;Ramię: PT +30% (Bez Redukcji, Pancerz 2), Rana Krytyczna - k20 (12+ = Uszkodzenie, Kara -4 Do Strzelania z Tej Broni)&lt;br /&gt;System Sterowania: (Na Plecach) PT +120% (Ukrycie 5, Bez Redukcji Ran, Pancerz 3) Rana Krytyczna = k20 (12+ = Wyłączenie Maszyny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmutowany Niedźwiedź Polarny:&lt;br /&gt;Agresja: 17&lt;br /&gt;Prędkość: 4,5m/segment (40km/h)&lt;br /&gt;Trafienie: -30% za Duży Cel&lt;br /&gt;Zręczność: 6&lt;br /&gt;Walka Wręcz 10&lt;br /&gt;Percepcja: 13&lt;br /&gt;Spryt: 4&lt;br /&gt;Akcje:&lt;br /&gt;1 Segment: Bieg&lt;br /&gt;2 Segmenty: Rozpędzenie (zwiększa Prędkość do 5,5m/segment, ale w czasie tych 2 segmentów przebiega tylko 5m)&lt;br /&gt;2 Segmenty: Skok 6m&lt;br /&gt;1 Sukces: Ryk (Ogłuszenie)&lt;br /&gt;2 Sukcesy: Uderzenie Łapą (C, 1 PP) Odrzuca na 3m&lt;br /&gt;2 Sukcesy: Ugryzienie (C, 2 PP) Test na odgryzienie (15+)&lt;br /&gt;3 Sukcesy: Uderzenie Łapą (2xC, 2 PP) Odrzuca na 5m&lt;br /&gt;Berserker: TAK&lt;br /&gt;Wytrzymałość: 3 K&lt;br /&gt;Redukcja Ran: 1 Poziom w Dół&lt;br /&gt;Pancerz: Redukcja 1&lt;br /&gt;Selektywne Trafienia:&lt;br /&gt;Oczy – PT +160%, Rana Ciężka – K20 (13+ = Oślepienie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkaniec Cardiff:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna:&lt;br /&gt;Zr.: 12-15&lt;br /&gt;Broń Strzelecka 4, Pirotechnika 2 (Żołnierz)&lt;br /&gt;Pc.: 11-17&lt;br /&gt;Orientacja w Terenie 3, Przetrwanie 4 (Traper)&lt;br /&gt;Ch.: 9-13&lt;br /&gt;Siła Woli 2 (Żołnierz, Traper, Rybak)&lt;br /&gt;Sp.: 11-16&lt;br /&gt;Technika 5, Maszyny Ciężkie 3, Chemia 2, Kutry 3 (Mechanik, Spec, Chemik, Rybak)&lt;br /&gt;Bd.: 11-15&lt;br /&gt;Kondycja 3, Wspinaczka 2 (Traper)&lt;br /&gt;Sztuczka:&lt;br /&gt;Arktyczny Survival (Żołnierz, Traper)&lt;br /&gt;Od Dziecka (Żołnierz, Traper, Rybak)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta:&lt;br /&gt;Zr.: 9-14&lt;br /&gt;Broń Strzelecka 2 (Obrońca)&lt;br /&gt;Pc.: 11-17&lt;br /&gt;Orientacja w Terenie 3, Przetrwanie 4 (Traper)&lt;br /&gt;Ch.: 9-12&lt;br /&gt;Siła Woli 2 (Obrońca, Traper, Rybak)&lt;br /&gt;Sp.: 12-17&lt;br /&gt;Technika 5, Maszyny Ciężkie 3, Chemia 2, Kutry 3 (Mechanik, Spec, Chemik, Rybak)&lt;br /&gt;Bd.: 10-14&lt;br /&gt;Kondycja 3, Wspinaczka 2 (Traper)&lt;br /&gt;Sztuczka:&lt;br /&gt;Arktyczny Survival (Obrońca, Traper)&lt;br /&gt;Od Dziecka (Obrońca, Traper, Rybak)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrońca – Zajmuje się obroną Cardiff podczas ataku&lt;br /&gt;Żołnierz – Zajmuje się obroną Rafinerii lub stacji wydobywczej&lt;br /&gt;Traper – Poluje, przeszukuje ruiny dawnych miast&lt;br /&gt;Mechanik, Spec, Chemik – Pracują w Rafinerii lub na stacjach wydobywczych&lt;br /&gt;Rybak – Wypływa na kutrze łowić ryby&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-2890351545928017483?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/2890351545928017483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/alaska.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2890351545928017483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2890351545928017483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/alaska.html' title='Alaska'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TQKznsT4NeI/AAAAAAAAADk/M1mJxAnvrkw/s72-c/Alaska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-4859328463952872949</id><published>2010-09-11T19:17:00.001+02:00</published><updated>2010-09-11T19:29:19.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Agent</title><content type='html'>&lt;strong&gt;AGENT&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Co dwie twarze, to nie jedna.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc. Odgłos szybkich kroków na piasku. Rwany oddech. Cykanie świerszczy. To twój żywioł.&lt;br /&gt;Przemykasz obok zmęczonego strażnika, opierającego się o ścianę fabryki. Bezszelestnie przeciskasz się przez szparę w drzwiach i już jesteś w środku. &lt;br /&gt;Rozmowa. Dwaj mężczyźni, z przodu, jakieś sto pięć metrów. Przylegasz do ściany, zamierasz, zatrzymujesz oddech. Światło latarki liże ścianę niebezpiecznie blisko twojej pozycji. Padasz na ziemię. Wyciągasz nóż z pochwy w cholewie buta. Zaciskasz palce na rękojeści. Są blisko, możesz już niemal odróżnić ich twarze. &lt;br /&gt;Doskakujesz do nich z szybkością błyskawicy. Przecinasz jednemu gardło i po chwili jesteś już przy następnym. Działasz jak maszyna, każdy ruch jest wystudiowany, szybki. Ciała chowasz w cieniu i biegniesz dalej.&lt;br /&gt;Wszystko wygląda tak, jak na planach. Korytarz, drzwi z lewej i prawej, małe żarówki pod sufitem.&lt;br /&gt;Otwierasz ostatnie drzwi po prawej.&lt;br /&gt;- Nareszcie jesteście, Smith – mówi wysoki mężczyzna z kozią bródką i uśmiecha się szeroko. Jego obstawa, kilku zbirów z karabinami w łapach, mierzy w twoją stronę. – Czekaliśmy na was.&lt;br /&gt;Uśmiechasz się. &lt;br /&gt;- Lepiej było spierdalać, póki mogliście.&lt;br /&gt;Mężczyzna marszczy brwi.&lt;br /&gt;W tym momencie sufitem targa eksplozja. Odłamki gruzów przywalają skupionych w centrum pomieszczenia mężczyzn. Słychać krzyki i trzask łamanych kości. Huk rozsadza ci uszy, powiew ognia osmala końcówki włosów, ale nie przestajesz się uśmiechać. Wyjmujesz pistolet, podchodzisz do zwijającego się na posadzce mężczyzny i wypalasz mu w twarz.&lt;br /&gt;Krew obryzguje beton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;strong&gt;Cechy (wybierz jedną z nich):&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;• Bezszelestny&lt;br /&gt;Jesteś zwinny jak kot. Potrafisz przekraść się między bandą wygłodniałych Croatsów tak, że nawet nie będą wiedziały, że zwierzyna przeszła im koło nosa. Zaczynasz grę posiadając wszystkie umiejętności z pakietu „Kamuflaż” na poziomie +2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Dwie twarze&lt;br /&gt;Potrafisz z powodzeniem udawać kogoś innego, niż jesteś. Wystarczy drobna charakteryzacja (problematyczny test Sprytu) oraz kilka godzin obserwacji osoby, w którą chcesz się wcielić. Udawanie takiej osoby wymaga zdania trudnego testu Blefu na każdą godzinę.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-4859328463952872949?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/4859328463952872949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/agent.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4859328463952872949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/4859328463952872949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/agent.html' title='Agent'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6194694086208102495</id><published>2010-09-11T17:21:00.002+02:00</published><updated>2010-09-28T21:35:41.406+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Aktor</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;„Aktorstwo to emocjonalne zapasy” Al Pacino&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Ludzkość płacze nad sobą, a wy dajecie jakieś durne przedstawienia na scenie. Nie wiem co, ale coś tu jest spierdolone.” Anonimowy mieszkaniec Vegas&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Profesja: &lt;/strong&gt;Aktor&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pytasz się mnie, kim jestem? Jestem człowiekiem. Tak jak ty. Tyle, że mnie uwielbiają ludzie. Tam, gdzie przychodzę, daje ludziom rozrywkę, pozwalam na ucieczkę w inny świat. A sam zarabiam na tym kupę kasy! Opowiedzieć ci więcej? Więc słuchaj. Ludzie tacy jak ja, często podróżują w trupach aktorskich... Nie! (Kurwa, co za debil....) To nie jest trup aktorski, tylko trupa. Tak to kiedyś chyba nazywali. Mój kumpel twierdzi, że to nas odróżnia od innych. Ale nie o tym miałem mówić... Rządzący większymi miastami, na wieść o naszych przyjazdach, budują prowizoryczną scenę, albo chociaż wydzielają dużą salę. Zarabiają na tym ogrom gambli, a część dochodu idzie do naszej kieszeni. Mamy wejścia do wielu miejsc, gdzie Ciebie nie wpuszczą. &lt;br /&gt;Co musisz zrobić, żeby być aktorem? Po pierwsze musisz umieć grać. Musisz umieć się śmiać, gdy chce ci się płakać, wściekać się na zawołanie, grać na emocjach wszystkich dookoła. Twoja twarz powinna być niezależna od tego, co myślisz. Czasami musisz walczyć z samym sobą.&lt;br /&gt;Tak! Lecą na ciebie te wszystkie babeczki! Wysokie i niskie, szczupłe i grube, o dużej pojemności płuc i takie, które, gdy stoją, łatwo pomylić z deskami... Prawdziwe problemy zaczynają się, gdy zaczniesz się przystawiać do złej laski. Nie raz już spieprzałem przed wkurwionym palantem, który uznał, że ta laska jest jego...&lt;br /&gt;Nadal chcesz zostać aktorem? To słuchaj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;Cechy:&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;I always tell the truth. Even if I lie.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Potrafisz bezbłędnie odgadywać emocje ludzi. Jesteś dobry. Gdy coś mówisz, twoja twarz przybiera takie emocje, jakie chcesz. Jesteś świetny. Twoje ciało nie pokazuje żadnych oznak blefu. Jesteś zajebisty! Ale jak się dowiedzą, że ich okłamujesz, gówno zrobisz. Bo strzelać to ty nie umiesz.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zaczynasz z umiejętnościami Blef na 8 oraz Postrzeganie Emocji i Perswazja na 4.&amp;nbsp;Po prostu masz talent. Ale przy tworzeniu postaci nie możesz rozwinąć umiejętności z pakietu broń strzelecka i walka wręcz. No dobra. Masz szczęście. Pistolety możesz. Ale max na 1. Później ograniczeń nie masz, ale umiejętności walki i tak wykupujesz za 150% ceny w PD. Life is brutal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;In this country...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;you gotta make the money first. Then when you get the money, you get the power. Then when you get the power, then you get the women.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;Masz do wyboru: &lt;br /&gt;- dodatkowe 150 gambli na sprzęt (nie możesz wydać na uzbrojenie) na starcie LUB&lt;br /&gt;- kochająca Cię kobieta w każdym z trzech wybranych miast ZSA(Powiązania 4/8). Kobieta będzie Cię ukrywać, pomagać Ci, jednak raczej nie opuści dla Ciebie miasta. &lt;br /&gt;Możesz też dowolnie mieszać. Każda kobieta warta jest 50 gambli. Zainteresowany? &lt;br /&gt;/Kobiety powinny być oddzielnymi postaciami uzgodnionymi z MG./&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;You know what capitalism is? Getting fucked!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jak to wyciągnąłeś 300 gambli za noc występów? I co? I jutro też występujesz? I zarobisz więcej bo Cię znają?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zaczynasz z jednym Punktem Sławy /PS/ (bez miejsca – masz ją wszędzie). Poza normalnym działaniem, dla Ciebie PS warunkują stawkę minimalną, jaką dostaniesz za występ:&lt;br /&gt;zapłata = ilość PS*100gambli/4 godziny występu&lt;br /&gt;Każdy punkt reputacji jaki masz w miejscu, w którym grasz, dodaje do tego 10 gambli. Nic tylko zarabiać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Dodatek 1:&lt;/strong&gt; Nowe Cechy z Pochodzenia&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;The only thing in this world, that gives orders is balls&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Południowa Hegemonia) – jesteś aktorem z jajami ze stali. Potrafisz być bardzo... przekonujący. W testach Zastraszania możesz do Zastraszania dodać połowę swojego Blefu, a w testach Blefu: do Blefu połowę Zastraszania. Takie masz stalowe jaja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;You fuck with me, you fuckin' with the best!&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; (Detroit) – kobiety&amp;nbsp;do ciebie lgną, jak muchy do gówna. A ty to wykorzystujesz. Za każdym razem, gdy uwodzisz kobietę, by coś uzyskać, podnieś swój Charakter o 2. Poza tym masz Uwodzenie na 4 (Cha). Pokaż im, jak to jest być z najlepszym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Every day above ground is a good day&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Człowiek pustyni) – nie jesteś aktorem z wyboru. Grasz, bo to ci ratuje dupę. Już nie raz twoja gadka odwiodła napastników od zaatakowania Cię. Trzy razy na sesję, możesz przerzucić dowolny test kontaktów z ludźmi, jeżeli od niepowodzenia może bezpośrednio zależeć twoje życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Paradise. This town like a great big pussy just waiting to get fucked.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Człowiek z...) – podróżujesz po całych Stanach. Wchodzisz do miasta i natychmiast wiesz, kto zapłaci najwięcej, kto ma najwieksze wpływy... Gdy zdasz Bardzo Trudny test Postrzegania Emocji, poznajesz się na cżłowieku i MG może ci podać niektóre jego umiejętności kontaktów z ludźmi. Dodatkowo otrzymujesz sztuczkę „odnajdywanie właściwej osoby” rozszerzoną o te aspekty. A teraz wydymaj ich!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I got ears, you know. I hear things.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Federacja Appalachów) – Wychowałeś się wśród baronów. Poza tym jesteś cwany. Oprócz tego potrafisz się wkręcić wszędzie. Spotkania z burmistrzami, przywódcami karteli i organizacji to dla Ciebie codzienność. Masz możliwość zmiany jednej kości (nie 20) w darmowy sukces w każdej rozmowie pozwalającej tobie i TYLKO tobie gdzieś się dostać. Umówmy się, że nie będzie to tajna baza wojskowa. Ale wszelkie miejsca, gdzie aktor „pasuje”, tj. zamknięte imprezy, bankiety itp. są twoje. Ale wchodzisz TYLKO ty. Poza tym, po występie, podczas rozmowy z kimś, kto wie coś ważnego, MG w tajemnicy rzuca k20. Jeżeli wypadnie 1 lub 2, człowiek wygada Ci się o tym. Wzbudzasz zaufanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;NOW you're talking to ME, Baby!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Vegas) – nie wiem, jak ty to robisz. Zawsze wszystkie oczy są skupione na Tobie. I tylko na Tobie. Gdy dochodzi do rozmowy, to z Tobą każdy chce gadać. Co to dla Ciebie znaczy? Jeżeli twoi kumple nie są głośni, mało kto zwraca na nich uwagę (zdają o poziom trudniejsze testy Spostrzegawczości względem twoich towarzyszy). Poza tym otrzymujesz sztuczkę „Przyjaciół się nie wybiera”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do sztuczki: &lt;a href="http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=1293"&gt;http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=1293&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Would you kiss me if I wear the hat?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Nowy Jork) – jesteś mistrzem przebierania. W każdym nowym stroju, jesteś nową osobą. Żeby przejrzeć twoje przebranie, trzeba zdać Cholernie Trudny test Czujności. Jeżeli nie zda, traktuje cię jak osobę, na którą wyglądasz. A co ważniejsze, jeżeli coś spieprzyłeś w poprzedniej rozmowie, teraz zaczynasz od nowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Manolo, shoot that piece of shit!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Salt Lake City) – że co? Że ten gość obok Ciebie to twój ochroniarz? Przecież on mówi, że Cię nie zna! Pozna? I będzie Cię chronił? Pojebało Cię? Że po występie, jak ktoś Cię zaatakuje w tym mieście, to masz 25% szans, że mieszkańcy staną w twojej obronie? Jak Ci się uda, to jesteś wielki.&amp;nbsp;Ale i tak&amp;nbsp;pojebany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Don't underestimate the other guy's greed!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Texas) – jesteś ogarnięty manią posiadania. Cenisz swoje usługi BARDZO wysoko. Ale ludzie się na to zgadzają, gdy widzą żądzę w twoich oczach. Testujesz swoje Zastraszanie przeciwko Opanowaniu Emocji przeciwnika. Za każdy punkt przewagi po twojej stronie, stawka skacze o 10% w górę. Ale jest też druga strona medalu. Jeżeli przeciwnik osiągnie przewagę, to za każdy punkt stawka leci na łeb, na szyję o jakieś 20%. Akurat musiałeś mieć gorszy dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I want what's coming to me.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Miami) – spotkałem kiedyś aktora z Miami. Mówi do mnie „Biorę, co samo do mnie przychodzi, stary”. Ja się śmieję i odpowiadam: „A co do Ciebie przychodzi, gościu?” „Świat, kochany, świat... I wszystko co na nim!”. Nadal myślę, co to znaczy, ale jakoś łatwiej mu było handlować z ludźmi, którzy oglądali jego występ. Ceny spadały o jakieś 20%! I podobno, żeby się przed tym ustrzec, handlarze rzucali Bardzo Trudny test Niezłomności... Cokolwiek to znaczy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;What? You think I'm a fucking worm like you?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Missisipi) – wyglądasz niepozornie. Jesteś brzydki, niski, chudy... wybierz sobie. Po zejściu ze sceny zachowujesz się jak popierdółka. Przez to przeciwnicy Cię lekceważą. Jeżeli zdasz Problematyczny test Blefu (poziom trudności skacze w górę za każde 4 punkty Czujności wroga), cecha pozwala ci na spokojne przygotowanie się do walki. Jeżeli nie przejawiłeś agresji przed walką, przez pierwszą turę nie zostaniesz zaatakowany (chyba, że zaatakujesz pierwszy), oraz twój pierwszy atak zada dodatkową ranę Lekką. Musi się on jednak odbyć najpóźniej w trzecim segmencie pierwszej tury. Takie są bonusy grania popierdółki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;You wanna play rough? Okay. Say hello to my little friend!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; (Posterunek) – rozumiem, że wychowałeś się wśród techniki. Ale jesteś aktorem! Nie robotem! Nie wiem, jak ty to sobie załatwiłeś, ale musisz być chory.&amp;nbsp;Masz w ręce miniwyrzutnię. Ładuje się ją odprzodowo (przez dłoń) i mieści tylko jeden pocisk (kaliber 9mm). Zasięg też malutki, bo tylko 10m, ale to idealne na nagły atak zbira na ulicy, bo nie musisz jej dobywać. Niestety masz utrudnienia do czynności manualnych tą ręką równe 20% (nie dotyczy strzelania z tej wyrzutni, ale wlicza sie do używania innej broni).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Dodatek 2:&lt;/strong&gt; Trupy aktorskie&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Marry Anaconda's Floating Circus&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa komików z okolic Bostonu, podróżująca wzdłuż wschodniej granicy morskiej na wielkiej barce. Grupa składa się z pięciu ześwirowanych czterdziestolatków... Jednak Ci ludzie są ulubieńcami publiczności. Zdarza się, że mieszkańcy zbierają gamble przez cały rok, by potem móc się dostać na barkę, gdzie odbywają się przedstawienia. Poza zwykłymi gagami obśmiewającymi mieszkańców poszczególnych części stanów, grupa dostarcza też informacji o wszystkim co się dzieje na wybrzeżu.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazwa: Marry Anaconda's Floating Circus&lt;br /&gt;Przywódca: brak, wszyscy członkowie są równi&lt;br /&gt;Miejsce: Wschodnie Wybrzeże&lt;br /&gt;Liczba członków: 5&lt;br /&gt;Uzbrojenie: słabe lub standardowe&lt;br /&gt;Wyposażenie: dobre (barka ze sceną)&lt;br /&gt;Animozje i sojusze: uwielbiani przez ludzi nabrzeża, mają informatorów wśród kurierów&lt;br /&gt;Wstęp: raczej niemożliwy&lt;br /&gt;Sława: 3 w stanach wschodniego brzegu&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Hazard Vegas Actors &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vegas to siedziba szulerów i cwaniaków. Nie dziwne więc, że niektórzy z nich postanowili zająć się aktorstwem. Tutaj też ciągle trzeba blefować, oszukiwać... Dlatego Charlie Babcock zebrał swoich kumpli i zaczęli jeździć po Stanach. Kiedy Charlie grał, jego kumple łazili wśród publiczności, okradając kieszenie widzów. Jeżeli wpadną (co zdarza się rzadko) znikają z miasta w ciągu minuty.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazwa: Stowarzyszenie Żywych Aktorów&lt;br /&gt;Przywódca: Charlie Babcock&lt;br /&gt;Miejsce: całe Stany, najczęściej połnocny zachód&lt;br /&gt;Liczba członków: ok. 20, paru aktorów i złodzieje&lt;br /&gt;Uzbrojenie: standardowe/dobre&lt;br /&gt;Wyposażenie: bardzo dobre (motory)&lt;br /&gt;Animozje i sojusze: znienawidzeni przez wszystkich oszukanych, uwielbiani przez resztę&lt;br /&gt;Wstęp: zajmowanie się złodziejstwem lub aktorstwem&lt;br /&gt;Sława: 4&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Wizjonerzy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest tak naprawdę trupa aktorska. Są to ludzie, którzy pragną odnowić przedwojenne kino z resztek, które pozostały. Poszukują resztek filmów, a gdy brakuje jakiegoś fragmentu, na podstawie pozostałej części starają się odtworzyć cały film. Z różnym skutkiem. W większości są to bogacze, którzy mają inne źródło dochodów. Przewodzi im Samuel Camel, mafiozo z Detroit. Inni ważni członkowie to Bob Maverick z FA i Gabriel Jackson z Nowego Jorku. Oni, gdy osiągnęli wystarczający pułap życiowy, postanowili oddać się hobby. Zebrali swoich podwładnych, rozesłali ich w poszukiwaniu dziedzictwa kina i zdobywania go za wszelką cenę. Odkupywanie, wydzieranie z martwych rąk... Każdy sposób jest dobry. Potem filmy są oglądane przez prezydium, które wysyła ludzi do nagrywania brakujących kawałków. &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazwa: Wizjonerzy&lt;br /&gt;Przywódca: Samuel Camel&lt;br /&gt;Miejsce: główna siedziba to mały fort w połowie drogi między Kansas a Detroit&lt;br /&gt;Liczba członków: ok.100&lt;br /&gt;Uzbrojenie: dobre&lt;br /&gt;Wyposażenie: dobre&lt;br /&gt;Animozje i sojusze: brak&lt;br /&gt;Wstęp: raczej otwarty, ale nowi są często pilnowani&lt;br /&gt;Sława: 0-1&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Kino Czarnych Ludzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałem, że przed wojną było wielu zajebistych czarnych aktorów. Szkoda, że oni o tym usłyszeli. Ta grupa jest obłąkana. Składa się z samych rasistów. Tyle, że nie zwalczają czarnych, bo sami są czarni. Wierzą, że kiedy będą niszczyć filmy, na których są biali ludzie, a robić nowe z czarnymi, biała rasa wymrze. Chore? Pochodzą z Salt Lake. To wyjaśnia wszystko. Najgorszą rzeczą jest to, że podobno ich przywódca to Arcybiskup Mutubu Franklin, głowa Nowego Kościoła Katolickiego. Strach się bać.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazwa: Kino Czarnych Ludzi&lt;br /&gt;Przywódca: nieznany... a może to Mutubu Franklin?&lt;br /&gt;Miejsce: Salt Lake City&lt;br /&gt;Liczba członków: 70 i ciągle rośnie&lt;br /&gt;Uzbrojenie: dobre&lt;br /&gt;Wyposażenie: dobre&lt;br /&gt;Animozje i sojusze: nienawiść do białych&lt;br /&gt;Wstęp: czarna krew i nienawiść do białasów&lt;br /&gt;Sława: 2&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;23 Spokojnych Artystów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pacyfiści. Waleni pacyfiści. Rozumiem, że mają wolny zawód, ale żeby „walczyć słowem”?? Odjebało im? Jeżdżą po ZSA i mają nadzieję naprawić świat gadaniem i przedstawieniami o tym co było... Niby ktoś tam ich słucha, ale... Jak nazwa wskazuje, jest ich 23. 15 mężczyzn i 8 kobiet. Wszyscy to pojebani Nowojorczycy.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazwa: 23 Spokojnych Artystów&lt;br /&gt;Przywódca: równość artystyczna&lt;br /&gt;Miejsce: ZSA ;]&lt;br /&gt;Liczba cżłonków: domyśl się, tłuku.&lt;br /&gt;Uzbrojenie: brak&lt;br /&gt;Wyposażenie: brak lub słabe&lt;br /&gt;Animozje i sojusze: pacyfiści &lt;br /&gt;Wstęp: raczej nie zmienią dla Ciebie nazwy grupy.&lt;br /&gt;Sława: 1&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie nazwy cech pochodzą z filmu "Scarface". Ten tekst jest w jakiś sposób hołdem dla twórczości jednego z najlepszych aktorów świata. Pierwsza osoba,&amp;nbsp;o której myślę, gdy&amp;nbsp;słyszę słowo "aktor" to Al Pacino. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6194694086208102495?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6194694086208102495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/aktor.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6194694086208102495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6194694086208102495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/aktor.html' title='Aktor'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-7817792448647036492</id><published>2010-09-11T16:20:00.002+02:00</published><updated>2010-09-11T16:23:30.974+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Cathleen "Ganja" i Daniel Kos</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Nazywam się Daniel Kos. Zostałem wysłany aż z Chicago, ponieważ ktoś psuł&amp;nbsp;moim szefom&amp;nbsp;interesy narkotykowe w Vegas. Dotarłem na przedmieścia „Miasta, które nie zasypia”. Była noc. Zimno jak cholera. Wysiadłem z mojej terenówki i ruszyłem na zwiad po okolicznych ruderach. Tak jak podejrzewałem, każda rozpadająca się rudera była meliną ćpunów. Wszędzie widziałem zaćpane zombie chodzące po ulicach lub śpiące w rynsztokach... Gdy mijałem jednego z nich, z kieszeni wypadła mu torebeczka... Pusta, jednak na folii doklejona była etykieta:&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Białe Szczęście&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Skład: kokaina 74% + dodatki&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;by Ganja&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Peter dotarł na swoim rowerze na miejsce dostawy. Był ośmioletnim miejscowym kurierem, świetnie znał miasto... Nikt go nie ruszał, bo pracował dla McTougha, jednego z głównych dostawców dragów we wschodnich stanach! Jednak Peter był jeszcze młody. Nie rozumiał praw rządzących światem, nie wiedział co wozi i tak miało pozostać... Do dzisiejszego dnia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Siemka Jimy! – zza lady powitał go szeroki uśmiech dziewczyny. Czarnowłosa, niewysoka, włosy splecione w dredy... Kolorowe ubranko w paski pięknie opinało jej seksowne ciałko...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ale... ja nie jestem Jimy... - odpowiedział speszony chłopiec – Przyszedłem tylko przynieść przesyłkę od McTougha...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Wszystkich nazywam Jimy! – krzyknęła przeskakując nad ladą – A ty naprawdę wyglądasz, jakbyś był Jimy! – dziewczyna zaśmiała się i zmierzwiła mu włosy – Wejdź dalej! Jestem Cathleen! Zobacz... Brałeś to kiedyś? Nie...? Śmiało! – Cath krzątała się po pokoju, gdy chłopiec zdziwiony wpatrywał się w foliową torebkę – Pierwsza działka na koszt firmy! Spójrz... Robisz „ścieżkę”... A potem wciągasz to nosem... Spróbuj! Ale najpierw pokaż tą paczuszkę... McTough się spisał! Widzisz to? To jest rafinowane Tornado... Sprowadza je dla mnie, ja dodaje coś od siebie i jest zajebiście! Kiedyś robiłam to sama, ale teraz to tylko na użytek własny... – w pokoju rozbrzmiał wesoły śmiech – Chcesz jeszcze? Wybacz, ale hurtem nie rozdaje... Wziąłeś działkę koki, która normalnie kosztuje 35 gambli... dostałeś ją za darmo, bo mi się spodobałeś!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ale... ile chcesz za następną?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Ile? – zaśmiała się – jak dla Ciebie... to na dziś wystarczy. Przyjdź jutro! I przyprowadź kolegów! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Po niedługim śledztwie zauważyłem, że wszystkie ćpuny zaopatrują się w ten towar od tego samego dostawcy. Na każdym opakowaniu był ten sam podpis:&amp;nbsp;"Ganja".&amp;nbsp;Zmieniały się tylko etykietki: „Tornado MAX”, „Twoja Meta”, „Mięśniak”, „Ostra Ścieżka – uwaga zawiera szkło!”... Gdy znalazłem jakiegoś bardziej trzeźwego ćpuna, grzecznie poprosiłem, żeby zaprowadził mnie do swojego dilera. Po niedługiej szamotaninie zakończonej wykręceniem obu rąk, zgodził się na współpracę. Prowadzony przez niego dotarłem do niejakiego Chudego. Okazał się on wysokim chłopakiem około osiemnastki, ubranym w czarną, workowatą bluzę i spodnie z krokiem w kolanach. Pierwszy raz coś takiego widzę. Może to służyć zmyleniu przeciwnika, co do umiejscowienia genitaliów, przez co jest większa szansa na uniknięcie trafienia z broni palnej lub przy kopnięciu. Sam Chudy był bardzo skory do współpracy...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Cathleen siedziała sobie za ladą słuchając ulubionych kawałków na discmanie. Jej sielankę przerwało wejście czterech rosłych drabów pilnujących niskiego, lecz pewnego siebie mężczyzny. Nie przestraszyła się. Była ciekawa, czemu McTough tym razem zabrał dwa razy mniejszą ochronę. Widocznie się spieszył... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Cath! Do kurwy nędzy! Kto Ci kazał szprycować mi kuriera? Moi kurierzy mają być czyści! Czemu? Żebyś dostawała zawsze cały, pieprzony towar! Nie będę wysyłał ćpunów!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Wyluzuj Mc... Przyszedł, to mu dałam. Za darmo. Jak zawsze pierwszą działkę. Nie będzie chciał, to nie wróci. Ale ty wiesz, że do mnie zawsze wracają...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- On nie wróci!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Zakład? - zaśmiała się z pogardą Cath.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Kurwa! Cath?! Czy Ty nie rozumiesz? Naprawdę nie domyślasz się, co się stało? Musiałem zastrzelić gnoja!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Cathleen zbladła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- I co się patrzysz? Tak! Zabiłem dzieciaka! Bez mrugnięcia okiem! A teraz zabiorę sobie równowartość kuriera w twoich cudnych wyrobach... Jeszcze raz mi się sprzeciwisz i to Twoją krew będą zdrapywać ze ściany!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TIuOL0S3WeI/AAAAAAAAACM/i6-YvDxA3z0/s1600/dddaw.png" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TIuOL0S3WeI/AAAAAAAAACM/i6-YvDxA3z0/s320/dddaw.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Okazało się, że siatka narkotykowa w tym mieście jest gęsta. Chudy rozrysował mi taką część jaką znał... Trochę więcej uzyskałem u jego przełożonego. A oto co udało mi się uzyskać. Na samym dole są dilerzy. Oni zajmują się handlem dragami. Łączą się w grupy pod przywództwem „kasiarza”. On wydaje im narkotyki i zbiera kasę. Paru „kasiarzy” zrzuca kasę do „banku”, w zamian dostając nową partię narkotyków. Z banków kasa jest zabierana przez kurierów. Zanoszą ją do rafinerów, zajmujących się produkcją i zaopatrywaniem banków w dragi. Od rafinerów kasę zabierają kurierzy dostawcy i co dziwne zabierając przy okazji część zrafinowanych narkotyków. W zamian dają im inne, które oni przekazują niżej. Dokąd dostawca zabiera narkotyki? Tego nie wiedział żaden z moich informatorów. O wiele słabiej strzeżoną informacją jest lokalizacja domu dostawcy. Podobno jego imię to Kevin McTough i mieszka w zamkniętej dla ogółu dzielnicy kupieckiej. Wstęp mają tam mieszkańcy dzielnicy, ludzie identyfikujący się legitymacją kupiecką, oraz przedstawiciele władz miasta. Będę musiał trochę pokombinować...&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;McTough wyszedł. Odebrał należność za kuriera w narkotykach, które następnie wysłał do odbiorcy w San Francisco. Cath nie zwracała na to uwagi. Płakała. Nie chciała śmierci tego dziecka. Chciała go zabawić, sprawić mu przyjemność, w przyszłości zarobić na jego kolegach. Jednak wybrała zły cel. Złą osobę. Nie zdawała sobie sprawy, jakie zasady obowiązują kurierów jej dostawcy. Przez nią zginął niewinny chłopiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Postanowiłem zacząć od najprostszego ze sposobów. Spróbowałem blefu. Podjechałem pod bramy dzielnicy, zamachałem jakimś świstkiem przed nosem strażników i spokojnie wjeżdżałem dalej. Nagle zatrzymałem się w miejscu. Czułem, że tylne koła się kręcą, jednak samochód nie przesuwał się. Spojrzałem w lusterko. Strażnicy podnieśli tył mojego wozu do góry. Przestałem gazować, wyłączyłem silnik, wysiadłem.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Czego się tu kręci?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Pracy szukam. Słyszałem, że na ochronie kupców można nieźle zarobić...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Poszedł stąd! Burmistrz mówił: przepustkę ma, to wpuszczać. Macha świstkiem przed twarzą, to zatrzymać. Jak chce chronić kupców, to niech się wpisze na listę. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- To ja się wpiszę na listę, a potem pojadę. Dobra?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Dobra, tylko... – naszą rozmowę przerwał ryk silnika. Zza zakrętu wyłoniła się zielona limuzyna. W środku siedziało pięciu mężczyzn. – Już? To się zwijaj! Jedzie tu sam McTough!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Cathleen zajmowała nietypowe miejsce w hierarchii kartelu. Była ulepszaczem. Tajnym ogniwem projektu. Jej narkotyki były dwukrotnie mniej szkodliwe, a jednocześnie bardziej uzależniające... McTough dostarczał jej rafinowane i czyste narkotyki, ona zmieniała je w magiczny staff. Sama nadawała im nazwy, dla każdego z nich miała oddzielny przepis. Trzymała je w głowie, wielu próbowało je od niej wyłudzić, jednak każdemu się oparła... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Wtedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Udało mi się podsłuchać strzęp rozmowy.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Witamy, Panie McTough! Znowu wraca pan z tej wycieczki na wschodnie przedmieścia?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- Zamknąć się, debile! To, że wziąłem was kiedyś do ochrony, nie oznacza, że macie teraz o tym wszystkim gadać! Powinienem był was zabić! Para pieprzonych idiotów! - samochód odjechał z piskiem opon.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Teraz już wiedziałem, gdzie szukać... Pojechałem więc na wschód. Żaden z mieszkańców nic nie wiedział o kartelu, jednak po odpowiedniej zapłacie stali się bardziej zorientowani. Dowiedziałem się, pod który dom przyjeżdża co jakiś czas zielona limuzyna i tam skierowałem swoje kroki.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dzisiejszy dzień nie był szczęśliwy dla Cathleen. Dowiedziała się o śmierci chłopca, straciła zaufanie McTougha i swój najlepszy towar. Od jednego z informatorów otrzymała informację, że jakiś najemnik przybył, by zniszczyć ich grupę. Od dawna tak się nie czuła. Niepokój jaki ją ogarnął pogłębiał się z każdą minutą czekania. Nie umiała sobie znaleźć miejsca. Siedziała za kontuarem, bawiąc się torebką kokainy, gdy wszedł on.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Spodziewałem się zaawansowanej linii produkcyjnej, mnóstwa sprzętu, wielu naukowców... Zobaczyłem jedną kobietę, w pasiastej bluzce, obcisłych spodniach do kolan... Spod zielonego beretu wystawały starannie posplatane dredy... Zapatrzyłem się... Wtedy ona przeskoczyła przez ladę i zapakowała mi kosę w brzuch... Nic więcej nie pamiętam... Osunąłem się na podłogę...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Cathleen stała nad krwawiącym ciałem... Niepokój ustąpił na chwilę, by powrócić z większą siłą... Nie wie, czego może się spodziewać po McToughu. Uświadomiła sobie, że dalsza współpraca z nim może być dla niej niebezpieczna, że musi uciekać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Obudziłem się na tylnym siedzeniu mojego wozu... Moja rana była zaszyta, chociaż nadal sporadycznie krwawiła... Za kółkiem siedziała tamta dziewczyna. Odruchowo sięgnąłem po nóż. Nie było tam go. Mój plecak też zniknął...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;- O! Już się obudziłeś! Nie! Proszę... Daj mi wytłumaczyć... Bałam się...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Cathleen jechała na wschód... Najemnik siedział już koło niej... Jechali do Chicago... Tam miała zacząć nową karierę, poza zasięgiem McTougha. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Udało się! Jedziemy do Chicago! Tajne ogniwo wrogiego kartelu jedzie razem ze mną&amp;nbsp;do zleceniodawców... Lepszego&amp;nbsp;rozwiązania nie mogłem sobie wymarzyć...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;Podstawowe dane:&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Imię i nazwisko: Cathleen „Ganja”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pochodzenie: Vegas (Fart)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Profesja: Diler (&lt;a href="http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=304"&gt;Z górnej półki&lt;/a&gt;)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Imię i nazwisko: Daniel Kos&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pochodzenie: Polonia w Chicago (&lt;a href="http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=509"&gt;She loves Dostoyevski&lt;/a&gt;)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Profesja: Najemnik (Reputacja)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Reszta statystyk wg uznania MG.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;Pomysły dla MG (wybór):&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Gracze dostają zlecenie od McTough'a na odnalezienie Cath.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Cathleen przejrzała plan Daniela i teraz przed nim ucieka. Trafia na graczy i opowiada im swoją historię.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;-&amp;nbsp;Daniel goni Cathleen. Opowiada im o swoich motywach i prosi o pomoc.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Co zrobią? Czy odwiozą ją do zleceniodawcy? Czy postanowią jechać z Danielem do Chicago? Czy ochronią Cath przed resztą świata? Czy może sami przywłaszczą sobie cenny nabytek?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-7817792448647036492?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/7817792448647036492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/cathleen-ganja-i-daniel-kos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7817792448647036492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7817792448647036492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/cathleen-ganja-i-daniel-kos.html' title='Cathleen &quot;Ganja&quot; i Daniel Kos'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TIuOL0S3WeI/AAAAAAAAACM/i6-YvDxA3z0/s72-c/dddaw.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6807881985432106859</id><published>2010-09-11T12:43:00.001+02:00</published><updated>2010-09-11T12:53:57.320+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Profesje'/><title type='text'>Łowca Homoseksualistów</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Łowca Homoseksualistów&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Gej to taki rodzaj mutanta.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, świat po wojnie się zmienił. Teraz jest pełen dziwolągów. W tym natłoku mutantów, bestii z piekła rodem, poskręcanych maszyn i wariatów trudno przypomnieć sobie stare skrzywienia. Tym większa jest twoja determinacja.&lt;br /&gt;Znalazłeś sobie upodobanie w mordowaniu homosiów. Wychowałeś się w duchu konserwatyzmu, starych, pięknych wartości i nie możesz przełknąć widoku całujących się facetów. Dziewczyn również, ale to inna sprawa.&lt;br /&gt;Na widok takiej pary ręka zaczyna cię swędzieć, a pistolet sam prosi się o wyjęcie z kabury. Nie raz i nie dwa zostawiałeś za sobą trupy tych pomyleńców. Ze swojej pracy uczyniłeś coś w rodzaju sztuki.&lt;br /&gt;Na szczęście nie jesteś sam. Homoseksualista nie jest mile widziany w większości zrujnowanych miast. W Teksasie potrafią nawet takiego poszczuć psami. Trudno się temu dziwić – homoseksualista nie jest zdolny do prokreacji, a co za tym idzie wybitnie nie przyczynia się do odbudowy świata. &lt;br /&gt;Nienawidzisz każdego odchylenia, ale gdyby postawić przed tobą mutanta, powija, jaguara i geja, bez wahania strzeliłbyś najpierw w tego ostatniego. Wściekłość ogarnia cię na sam dźwięk słowa „gej”. &lt;br /&gt;Słyszałeś kiedyś o wiosce Happy Town? Nie? W takim razie posłuchaj. Gdzieś w Kaliforni, niektórzy mówią, że niedaleko Las Vegas, znajduje się mała, otoczona wysokim płotem wioska. Usytuowana jest wśród pokaźnych głazów, schowana pod ścianą klifu. To schronienie wszystkich homosiów. Tak, dobrze słyszysz. Geje i lesbijki z całego świata zjeżdżają się w to jedno miejsce. Masowo. Wyobraź sobie te orgie na ulicach miasta…&lt;br /&gt;Co robi pistolet w twojej dłoni? W twoich oczach widzę ogień. Zaraz, zaraz, dokąd ty się teraz wybierasz? Nie skończyliśmy rozmawiać! Hej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;strong&gt;Cechy (wybierz jedną z nich)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Gej śmierdzi na kilometr&lt;br /&gt;Potrafisz z daleka rozpoznać homoseksualistę. Mistrz Gry zobowiązany jest poinformować cię o tym za każdym razem, gdy napotkasz jakiegoś na swojej drodze. Ponadto, każdy test Perswazji, Zastraszania i Blefu w stosunku do homoseksualisty jest dla ciebie łatwiejszy o 30%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Czyszczenie świata&lt;br /&gt;Podczas walki z homoseksualistą możesz wycelować nie marnując na to jednego segmentu. Każdy strzał liczy się jako wycelowany. Przy podwójnym celowaniu łączny czas to jeden segment (plus jeden na strzał, czyli jak przy celowaniu pojedynczym w normalnych zasadach).&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6807881985432106859?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6807881985432106859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/owca-homoseksualistow-gej-to-taki.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6807881985432106859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6807881985432106859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/09/owca-homoseksualistow-gej-to-taki.html' title='Łowca Homoseksualistów'/><author><name>John Milton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09558666019584096442</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3678121631901902660</id><published>2010-08-27T00:47:00.001+02:00</published><updated>2010-08-27T00:48:07.895+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aktualizacja'/><title type='text'>Znalezione w śmieciach #1</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Witajcie, Przybysze!&lt;br /&gt;Przywędrowaliście na moje wysypisko, więc pewnie poszukujecie gambli. Za gamble się płaci... Za darmo mogę wam opowiedzieć o paru miejscach... Pokazać wam zdjęcia... Ale najpierw chcę opisać wam kilka osób, które spotkałem...&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/rodzina-sawant.html"&gt;Rodzina Sawant&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;Gdybyś kiedyś zawędrował w okolice NY, zapytaj o nich. To swoisty element folkloru. Bo czym innym może być pięcioro rodzeństwa z zespołem Sawanta? Każde z nich jest geniuszem w jakiejś dziedzinie, jednak w pozostałych... Szkoda gadać. Chcesz więcej? Więc słuchaj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/akira-paine-chang.html"&gt;Akira "Paine" Chang&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;"Pytasz, kim jestem? Jestem Akira Chang, prowadzę własne areny, mam pod swoją władzą najlepszych tropicieli i łowców na kontynencie. Sprzedaje ludzi i mutanty na niewolników do każdego miejsca w Stanach."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/bysk.html"&gt;Buster&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;"Błysk. Ból w nadgarstkach. Przez ledwo otwarte powieki dostrzegłem… Nic, kurwa, bo jest ciemno. Dobra. Wiszę, przyczepiony za nadgarstki, na łańcuchu. Kurwa, boli. Szarpnąłem jedną ręką, tak na próbę. Boli, kurwa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie wierzgaj tak. Jeszcze sobie tu powisisz. Bo, szczerze mówiąc, chce abyś wiedział dlaczego."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/igor-zajcew-piotrowicz.html"&gt;Igor "Zajcew" Piotrowicz&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;Pod czujnym okiem ojca zdobywał sprawność strzelecką i uczył się jak zabijać bez wyrzutów sumienia. Dużo ćwiczył, stając się olbrzymem.Nikt nie zwracał uwagi na danie mu wykształcenia. Stał się postapokaliptyczną maszyną do zabijania. Mało myśli, dużo robi. Chcecie go poznać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ach... Nie są to zwykli mieszkańcy ZSA. Ale przecież o zwykłych bym wam nie mówił! Posłuchajcie teraz o miejscach, które warto odwiedzić i o tych, których lepiej nigdy nie zobaczyć...&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/inkwizycja.html"&gt;Seminarium Braci Mieczowych i Kościół Czerwonego Krzyża&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Sidson)&lt;br /&gt;Seminarium Braci Mieczowych to jedna z wielu se... jedno z wielu stowarzyszeń łaczących ludzi w Salt Lake City. Tyle, że Bractwo nie przyjmuje członków z ulicy. Oni mają tradycje. Od 9 roku życia szkolą swoich synów na Inkwizytorów Kościoła Czerwonego Krzyża. Jeżeli kiedyś podejdzie do Ciebie koleś i zacznie gadać o Molochu Wybawicielu i Zbawcy Ludzkości, masz spore szanse, że spotkałeś kogoś stamtąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/kansas-zoo.html"&gt;Kansas ZOO&lt;/a&gt; (Sidson)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Witam Państwa! Rozpoczynamy wycieczkę po Kansas Zoo, największego ośrodka tego typu na kontynencie!! Jestem Stephen Johnson i będę Państwa... &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;W tym momencie z najbliższej z klatek wysunęła się długa macka i zaczęła iść po ramieniu Stephena...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Spieprzaj! Tak jak mówiłem, będę Państwa oprowadzał. Po lewej mamy osobnika Mackonogów... Bardzo nieprzyjazne skurwielstwo. Ten został złapany w Jacksontown, niedaleko Vegas...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Czy można odkupić go od was? - odezwał się gruby i niski facet.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Nie. Możemy sprzedawać tylko młode osobniki, zdolne do oswojenia... Chociaż jeżeli da pan rozsądną cenę w naszym sklepie niedaleko insektarium... Jeżeli pójdziemy dalej, spotkamy...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/miasteczko-derblin.html"&gt;Miasteczko Derblin&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Seth)&lt;br /&gt;Derblin. To miejsce przywołuje strach na twarzy wszystkich okolicznych mieszkańców, jak i również poszukiwaczy. Ruina tego miasta stoi nad zboczem kanionu w kolorado. Krąży wiele plotek o tym, co się tam stało, ale jedno jest jasne. Blaszak coś zrobił z tym miastem. A dlaczego? Derblin skazało się na klęskę, dlatego, że w trakcie wojny zaoferowali schronienie żołnierzom. Pomagali, a Moloch w końcu się zainteresował małą mieściną. Nie spuścił jednak bomby atomowej czy innego gówna, które zmiotłoby z powierzchni ziemi to ustronne miasteczko. Nasz blaszany przyjaciel postanowił wypróbować nowy sposób…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;No właśnie... Więc skoro już&amp;nbsp;opowiedziałem wam trochę o świecie... Co powiecie na łyczek czegoś mocniejszego? Wysypisko stawia!&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3678121631901902660?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3678121631901902660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/znalezione-w-smieciach-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3678121631901902660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3678121631901902660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/znalezione-w-smieciach-1.html' title='Znalezione w śmieciach #1'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-1857413267977788487</id><published>2010-08-24T12:05:00.001+02:00</published><updated>2010-09-11T13:44:11.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Igor "Zajcew" Piotrowicz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urodził się niedaleko Bastionu, więzienia dla najgorszych przestępców w Stanach, która w tym momencie była już główną siedzibą Fernando Esteveza. Jego ojciec, Wasilij wychowywał go po tym, jak jego matka zginęła w strzelaninie pare dni po jego narodzinach. Karmiony mlekiem teksańskich krów Igor dorastał. &lt;br /&gt;Gdy był już w stanie utrzymać w rękach cięższe karabiny, ojciec zaczął zabierać go na wypady łupieżcze. Ich głównym celem były samotne rancza w Teksasie i konwoje wiozące broń i jedzenie. Mało kto potrafił się wymknąć z ich łap.&lt;br /&gt;Pod czujnym okiem ojca zdobywał sprawność strzelecką i uczył się jak zabijać bez wyrzutów sumienia. Dużo ćwiczył, stając się olbrzymem.Nikt nie zwracał uwagi na danie mu wykształcenia. Stał się postapokaliptyczną maszyną do zabijania. Mało myśli, dużo robi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W wieku 18-19 lat Wasilij Piotrowicz został przeniesiony do prowadzenia interesów w Detroit, zaś Igor został oficjalnie włączony do Zabójców Esteveza. Ta elitarna komórka zrzeszała najlepszych z najlepszych ludzi z Bastionu. Zawsze gotowi. Nie rozstający się z bronią. Nigdy nie zadający pytań. Młody zabójca jeździł po całych ZSA. Wysyłany przez Esteveza, pracował jako najemnik w ochronie konwojów, jako komornik ściągając należność od, często w tym momencie już martwych, dłużników, lub jako zwykły ochroniarz Esteveza, gdy ten jeździł gdzieś w interesach. Większość ludzi na sam jego widok chowała się lub uciekała. Trudno się dziwić. Igor już wtedy miał ponad 186 cm wzrostu i ważył blisko 90 kg. Nie rozstawał się z ciężkim karabinem, chociaż w jego rękach broń wyglądała jak zabawka. Przywódca Hegemończyków go uwielbiał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Był jednak jeden człowiek, który go szczerze nienawidził. Bruce "Shorty" Walker, prawa ręka Esteveza. Warto wspomnieć, że Bruce handlował też niewolnikami, a w wolnych chwilach prowdził burdel. Dzięki niemu każdy niewyżyty Hegemończyk mógł zaspokoić swoje żądze... często za niebotyczną cenę. Bruce chciał zniszczyć Igora za to, że codziennie musiał wysłuchiwać od Esteveza peanów na cześć "największego zabójcy Bastionu". Shorty starał się wysyłać Igora w miejsca, z których nikt nie wracał, stawiać go przed niemożliwym, ale Igor zawsze wracał. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego razu Shorty wysłał go razem z sześcioma żółtodziobami, by zdobył jajo morveen'a do badań. Igor wrócił sam po ok. dwóch tygodniach, niosąc w plecaku dwa jaja, a pod pachą prawej ręki trzymał związanego mlodego osobnika. Druga ręka była obwiązana materiałem przesiąkniętym krwią. Gdy zdjął bandaż widać było ślady dziesięciu kłów, z czego dwa przebiły się na wylot zostawiając ziejące otwory. Cały Bastion szeptał, że zrobił mu to dorosły Morveen, jednak Igor tylko się uśmiechał. Medyk musiał rozpruć mu całą rękę, by wyjąć mu odpryski kości i kłów morveena. Po paru miesiącach rany się zaleczyły. Igor miał już kilka małych blizn, jednak ta zajmowała mu całe przedramię. Kształtem przypominała węża, więc Igor zrobił sobie na niej wielki tatuaż. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą próbą uśmiercenia go, było wydelegowanie jego samego do eskortowania Freda Jenkinsa, speca od materiałów wybuchowych z Bastionu do Vegas. Dostał sportowe BMW, które, chociaż nie wyglądało najlepiej, było świetnym pojazdem. Igor związał Jenkinsa, wrzucił do bagażnika i pognał w stronę Vegas. Po paru godzinach drogi postanowił się odlać. Jakież było jego zdziwienie, gdy wracając ujrzał wybuch, a potem palące się szczątki samochodu. Nienaruszony bagażnik leżał 20 metrów dalej. Po chwili otworzył się, a Jenkins zaczął rozcinać więzy, po czym spokojnym krokiem udał się w stronę Bastionu. Igor złapał go, ogłuszył, zdobył inny wóz i dowiózł przesyłkę. Powoli zaczynał kojarzyć fakty...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dniu 24 urodzin Igor spotkał się osobiście z Brucem. Robił to już wcześniej, jednak pierwszy raz był w jego "prywatnych apartamentach". Składały się one z ośmiu cel połączonych ze sobą w kompleks mieszkalno-zarobkowy. Przed wejściem Igor musiał oddać całą broń strażnikom. Gdy Bruce wyszedł mu na spotkanie, strażnik ledwo stłumił uśmiech. Wszyscy wiedzieli, że Bruce jest niski, jednak gdy stał przy Igorze, zdawało się, że jest jeszcze mniejszy. W części mieszkalnej na ścianach wisiały trofea w postaci unikatówbroni palnej i siecznej, głowy potworów lub szefów potężnych organizacji. Gdy zostali sami, Bruce stanął za Igorem i wyciągnął pistolet. Przymierzył w głowę. W tym momencie Igor odwrócił się. Zobaczył broń, więc rzucił się na Bruce'a. Tamten zlękł się, jednak wystrzelił. Pocisk trafił Igora w pierś. Zatoczył się lekko jednak udało mu się doskoczyć do Shorty'ego, wyrwać mu broń i złamać rękę. Na odgłos strzału wbiegli strażnicy. Walker krzyknął: "To on! Zaatakował mnie!" Igora zamknięto w jednej z cel Bastionu. Bruce optował za zabiciem go publicznie, jednak ostatecznie&amp;nbsp;zesłano go na areny Gildii Gladiatorów, która miała regularnie wypłacać część zysku z walk Igora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy pierwszej okazji zwiał stamtąd, łamiąc trzy karki oraz przyjmując jakieś 7 kul. Przeżył.&amp;nbsp;Od tamtego czasu&amp;nbsp;myślał tylko o jednym. Chciał się zemścić na Shorty'm. Chciał wypruć mu flaki, przywiązać je&amp;nbsp;do samochodu i ciągnąć go za nie po pustyni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyruszył w stronę Detroit. Odnalazł ojca, który, w tajemnicy przed Estevezem i Walkerem, wciągnął go do swojej grupy. Tam Igor robił to, co umiał najlepiej: mordował na zlecenie. Od jednego z klientów otrzymał w ramach zapłaty samochód terenowy, na urodziny od ojca dostał rodzinnego Dragunova. Teraz już wiedział, że jest gotowy. Teraz musi tylko wrócić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Imię i nazwisko: Igor Piotrowicz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pseudonim: "Zajcew"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wiek: 26 lat&lt;br /&gt;Wzrost: 188 cm&lt;br /&gt;Waga: 105 kg&lt;br /&gt;Obwód klatki piersiowej: 147 cm&lt;br /&gt;Obwód w pasie:84 cm&lt;br /&gt;Biceps: 55 cm&lt;br /&gt;Pochodzenie: Hegemonia (Urodzony Morderca)&lt;br /&gt;Profesja: Zabójca (Jeden Strzał)&lt;br /&gt;Ważniejsze blizny:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;podłużna blizna w kształcie węża (zatatuowana)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zgrupowanie blizn na piersi po postrzałach podczas ucieczki z areny&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szrama na policzku upamiętniająca walkę z nożownikiem&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Współczynniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Budowa 17 (Bijatyka 3, Broń Ręczna 3, Rzucanie 1)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zręczność 16 (Pistolety 4, Karabiny 6, Broń maszynowa 4)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Charakter 15 (Zastraszanie 4; Odporność na ból 4, Niezłomność 1, Morale 1)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Spryt 8 (Rusznikarstwo 4, Wyrzutnie 2)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Percepcja 10 (Wypatrywanie 4)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Sztuczki: Pewna ręka, Snajper&lt;br /&gt;Choroba: Mount Rushmore&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-1857413267977788487?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/1857413267977788487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/igor-zajcew-piotrowicz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1857413267977788487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/1857413267977788487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/igor-zajcew-piotrowicz.html' title='Igor &quot;Zajcew&quot; Piotrowicz'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-3328220666988915193</id><published>2010-08-24T10:56:00.012+02:00</published><updated>2010-09-02T16:00:34.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Miasteczko Derblin</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOK8MpqaBI/AAAAAAAAAA0/XcwShSKbol4/s1600/D1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 130px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOK8MpqaBI/AAAAAAAAAA0/XcwShSKbol4/s320/D1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508899535997003794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Derblin. To miejsce przywołuje strach na twarzy wszystkich okolicznych mieszkańców, jak i również poszukiwaczy. Ruina tego miasta stoi nad zboczem kanionu w kolorado. Krąży wiele plotek o tym, co się tam stało, ale jedno jest jasne. Blaszak coś zrobił z tym miastem. A dlaczego? Derblin skazało się na klęskę, dlatego, że w trakcie wojny zaoferowali schronienie żołnierzom. Pomagali, a Moloch w końcu się zainteresował małą mieściną. Nie spuścił jednak bomby atomowej czy innego gówna, które zmiotłoby z powierzchni ziemi to ustronne miasteczko. Nasz blaszany przyjaciel postanowił wypróbować nowy sposób… Przed wojną koncern Real Life Inc. postanowił stworzyć prawdziwą wirtualną rzeczywistość. Swój pomysł oparli na wykorzystaniu snu i naszych umysłów do tworzenia całkiem nowego świata. Świata widzianego tylko oczami wyobraźni.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOMHFcw-yI/AAAAAAAAABE/_-sAFrC6dkw/s1600/D2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 129px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOMHFcw-yI/AAAAAAAAABE/_-sAFrC6dkw/s320/D2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508900822554049314" /&gt;&lt;/a&gt; Chcesz zabić prezydenta? Wystarczy zasnąć blisko specjalnego akceleratora. Ale wybuchła wojna. Moloch zmienił pozornie nieszkodliwy, cudowny wręcz pomysł w broń nowego rodzaju. Nikt, z tych, którzy rozumieją, czym jest taki akcelerator, nie wie jak Moloch zdołał go umieścić w okolicy Derblin. W każdym bądź razie, każdy, kto przekroczy próg miasta zostaje wciągnięty w koszmar. Dopóki nie zaśniesz, widzisz to, co jest naprawdę. A prawda jest taka, że całe Derblin spowija mgła i popiół.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THONxC4Y-eI/AAAAAAAAAB0/WMg48dpSZXg/s1600/D3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 129px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THONxC4Y-eI/AAAAAAAAAB0/WMg48dpSZXg/s320/D3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508902642930743778" /&gt;&lt;/a&gt; Budynki są zniszczone i podrapane. Część kondygnacji ledwo stoi, inne są spalone aż do gołej ziemi. Wchodząc do ocalałych domów widzisz tylko gruz, rozwalone meble, spalone ściany. Stare zdjęcia nadal się uśmiechają zza porozbijanych szybek.  Miasteczko wygląda na opuszczone, lecz od czasu do czasu da się zauważyć tych, których dosięgło już szaleństwo. Nie odróżniają koszmaru od rzeczywistości. Radze nie wchodzić im w drogę. To już nie są normalni ludzie, choć co definiuje w tym świecie normę? Nie dziw się, gdy wyskoczy nagle koleś z kałachem i uzna, że jesteś kolejnym ożywionym, na wpół zjedzonym, zmaltretowanym ciałem obleczonym w drut kolczasty. To normalne… Jeśli dłużej mieszkasz w Derblin. Ci, którzy nie umrą w swoich snach stają się nerwowi, a ja się im nie dziwię. Spróbuj żyć w świecie tego skurwiela, blaszaka, na co dzień. A właśnie ludzie, którzy spędzili tam więcej niż tydzień rozpędzają metaforycznie swój umysł, a następnie przebijają granicę zdrowego rozsądku, bez możliwości powrotu. A Derblin kusi, oj kusi… stacjonujące tam wojsko zostawiło wiele broni i leków. Są całe podziemne składy. Można się obłowić. I zostać tam na zawsze…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejście w świat koszmaru zawsze wygląda tak samo. Ci, którzy mieszkają tam dłużej automatycznie wchodzą w stan, można by rzec, „Realnego Snu”. Ich umysł zaczyna widzieć to, co opowiada Moloch. A blaszak ma naprawdę chore bajki na dobranoc. Prawdziwa rzeczywistość zaczyna się „łuszczyć” ukazując wszystko w jeszcze gorszym stanie.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOMrG3x0DI/AAAAAAAAABU/Da2hHZ6wKhY/s1600/D5.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 277px; height: 113px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOMrG3x0DI/AAAAAAAAABU/Da2hHZ6wKhY/s320/D5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508901441411076146" /&gt;&lt;/a&gt; Obdarte ściany zalewają się krwią lub pokrywają okropnie śmierdzącą pleśnią, zewsząd wyłażą groźne robale, które mają w swym jadłospisie twoje nogi i palce, po metalu rozchodzi się nagle fala rdzy, okna same pękają i rozpryskują się specjalnie w ludzi. Nie wiem czy w świecie koszmaru można odnieść rany, ale wiem, że autosugestia działa tu na tyle mocno, iż ludzie sami się kaleczą.&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THONZDqbghI/AAAAAAAAABs/1Lk0uGHgfIE/s1600/D6.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 263px; height: 107px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THONZDqbghI/AAAAAAAAABs/1Lk0uGHgfIE/s320/D6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508902230823764498" /&gt;&lt;/a&gt; Z ciemnych uliczek wypełzają najgorsze urojenia ludzi. Blaszak przejrzał już nasze umysły, wie, na co reagujemy strachem i przerażeniem. Zdeformowane ciała niemowlaków, pozlepiane po kilka w jedną groteskową figurę, w której żyłach płynie paląca nienawiść blaszaka do ludzi. Raniący uszy i psychikę płacz torturowanych niemowląt wydobywający się z twarzy na ciele potwora. Usta będące jedynie wielkim otworem pełnym ostrych jak brzytwa zębów. Szara skóra, wysuszona, w fazie rozkładu, wydzielająca okropny zapach śmierci. Palący dotyk tych stworów powoduje zapłon ubrań i skóry. Krew zaczyna wypływać uszami, gdy słucha się potępieńczego chóru dzieci wołających o łaskę i uwolnienie od bólu. Plujące kwasem z otworu we własnych jelitach, obleczone w bladą błonę, bezrękie ciała umarłych w tym mieście wstają i swym pokracznym krokiem idą szukać zdobyczy. Zaczyna się kolejna noc w Derblin…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych biednych ludzi, z okaleczonymi umysłami, to już prawdziwy świat. Nie mogą od niego uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbyś stamtąd pochodzić, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOL2fbOH_I/AAAAAAAAAA8/J9xjzO27D74/s1600/D4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 201px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOL2fbOH_I/AAAAAAAAAA8/J9xjzO27D74/s320/D4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508900537469116402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-3328220666988915193?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/3328220666988915193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/miasteczko-derblin.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3328220666988915193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/3328220666988915193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/miasteczko-derblin.html' title='Miasteczko Derblin'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/THOK8MpqaBI/AAAAAAAAAA0/XcwShSKbol4/s72-c/D1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-7314036739748151338</id><published>2010-08-24T10:45:00.003+02:00</published><updated>2010-08-24T10:48:24.845+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Buster</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Błysk. Ból w nadgarstkach. Przez ledwo otwarte powieki dostrzegłem… Nic, kurwa, bo jest ciemno. Dobra. Wiszę, przyczepiony za nadgarstki, na łańcuchu. Kurwa, boli. Szarpnąłem jedną ręką, tak na próbę. Boli, kurwa!&lt;br /&gt;-Nie wierzgaj tak. Jeszcze sobie tu powisisz. Bo, szczerze mówiąc, chce abyś wiedział dlaczego.-&lt;br /&gt;W kącie siedzi jakiś facet, ale wielki skurwiel, i niedbale zapalając papierosa zaczyna mi pieprzyć o swoim życiu! Że się, kurwa, urodził w jakiejś pojebanej wioseczce, że jego stary miał sklep z masłem czy innym gównem. Że jego stara kopnęła w kalendarz jak miał 3 latka. No zajebiście. Ból. Stary zbankrutował przez lokalny kościół. Ból. Żeby przeżyć, jego ojciec robił wszystko, byleby dostać gamble. Chyba mam złamany nadgarstek. Stary handlował dupą syna jak masłem, które kiedyś sprzedawał. Dalej boli. Stary się uzależnił od tornado. Zabrali go przez długi. Ból. On został sam. Na ulicy. Spał w ruinach żywiąc się tym, co znalazł. Dał mi wody. Dalej boli. Na ulicy znalazł go jakiś facet. Zobaczył jak napierdala się z croatsami… Ta jasne. Chyba majaczę. Dorastał na arenie, walcząc i ćwicząc. Aż pewnego dnia dali mu wolność. Nie wiedział, co ze sobą zrobić. Wody. Zatrudnił się, jako najemnik. Od tamtej pory tak żył. I zabijał. Mam chyba też spuchnięte oko. Zachorował w okolicach Bostonu. Zanim zdobyli leki, zmienił się w szaleńca. Dobra. Szaleństwo bostońskie można kontrolować. Cholera. Facet jeździł z konwojami po całych stanach. A w każdym większym mieście szukał ludzi, którzy dymali dzieci. Jebany psychol. Torturował ich! Kazał im przepraszać i żałować za dymane dzieci! A i tak na końcu umierali. Kurwa. Właśnie do mnie dociera, co będzie za chwilę. Mała Emily, o której gwałt mnie posądzano… Plotki, nie plotki, przyjęło się. Spytał i wskazali mnie. Kurwa…&lt;br /&gt;-To będzie długa noc-&lt;br /&gt;Ostatnie zdanie, jakie słyszę. Reszta to krzyk. Ból. Cholernie boli&lt;/em&gt;&lt;em&gt;…&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię:   Nieznane&lt;br /&gt;Nazwisko:  Nieznane&lt;br /&gt;Ksywa:   Buster&lt;br /&gt;Pochodzenie:  Hegemonia&lt;br /&gt;Cecha:   Urodzony Morderca&lt;br /&gt;Profesja:  Najemnik&lt;br /&gt;Cecha:   Maszyna Do Zabijania&lt;br /&gt;Choroba:  Szaleństwo Bostońskie&lt;br /&gt;Broń:   FN Minimi, 5,56mm, 200/30 od M16/M4, SZB: 3, Tylko serie, 19-20, PP: 1, C&lt;br /&gt;Umiejętności:  Broń Maszynowa 5, Pistolety 2, Karabiny 2&lt;br /&gt;   Reszta jak się podoba.&lt;br /&gt;Zr: 18, Pc: 12, Ch: 15, Sp: 7, Bd: 18&lt;br /&gt;Sztuczki:  Czuły Spust&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląd:&lt;br /&gt;Ciemny blondyn, wysoki (184cm), potężnie umięśniony. Piwne oczy, kawałek lewego ucha oderwany. W drogim uchu kolczyk w stylu Indian (czyli jakieś piórka i inne gówno). Blizny na całym ciele, podłużne od broni białej. Jedna biegnie przez szyję do porwanego ucha. Skurwiel nie ma inteligentnego wyrazu twarzy, ale jest w nim coś, co nie pozwala się oszukać. Jakiś zwierzęcy instynkt. Ubrany w zieloną koszulkę i spodnie moro. Do tego ciężkie buty. Pas z ładownicą. Ciemne okulary. Przez ramię przewieszony Minimi.&lt;br /&gt;Imperatywy:&lt;br /&gt;Busterowi nie okazano za wiele miłości. Tym bardziej, że jego ojciec dawał jego dupsko za pieniądze. Buster ma przez to skrzywiona psychikę. W każdym mieście zanim odjedzie, szuka pedofili. Następnie oddala się z nimi w jakieś ustronne miejsce i, po długich torturach, zabija ich. Buster wychował się na arenie, dlatego w sporach woli korzystać z przemocy. Liczą się dla niego zyski. Część z niech przeznacza na masło. Bardzo je lubi. Przypomina mu czasy, gdy jeszcze miał matkę…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-7314036739748151338?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/7314036739748151338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/bysk.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7314036739748151338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7314036739748151338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/bysk.html' title='Buster'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-8641275359758434119</id><published>2010-08-24T10:33:00.001+02:00</published><updated>2010-09-03T22:33:33.866+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Historia Jacka Danielsa</title><content type='html'>Jack? Taa… Coś niecoś o nim słyszałem. Bo widzisz, ten pojeb wybrał sobie moją zbrojownię, jako pierwszą po zajechaniu do miasta. Przyznam, że gdy go zobaczyłem to nie przywiązałem do niego wielkiej wagi. Byliśmy w końcu w Detroit, a tu jak dobrze nie wyglądasz to jesteś nikim. Mówiąc prosto z mostu: wyglądał jak ćpun, jak jeden z tych, co szwendają się po mieście jak zajdzie słońce. On jednak jakby nigdy nic podlazł do lady i prosi dynamit. No to ja w śmiech, „A czym ty chcesz płacić, koleś?”. Mina mi zrzedła, gdy przytachał M60E4 sprzężone z wykrywaczem ruchu i celownikiem termowizyjnym. „O, kurwa…”. Zatkało mnie. Nieważne jak, ta ciota jednak zdobyła taki sprzęt. Należy się przynajmniej przedstawić, „Dobra, jestem Steve, a to moje cudeńka”. Dałem mu dynamit, ale ciągle nurtowało mnie skąd on wziął ten karabin. Zaprosiłem go na drinka i, w miarę jak się upijał, opowiedział mi o sobie. Jego stary był handlarzem. Woził żarcie dla Posterunku no i po drodze wychaczył sobie jakąś kurwę. Garry, bo tak staremu było na imię, woził ją wraz ze sobą. No i po jakimś czasie urodził się Jack. Niewiele kobiet w dzisiejszych czasach przeżywa poród. A jednak ta dziwka przeżyła i, jak tylko wydobrzała, spierdoliła wraz z częścią żywności. Garry gówno wiedział jak zajmować się młodym, więc poprosił Posterunek o wychowanie Jacka. On sam ruszył w pogoń za tą suką. Posterunkowi wyczuli szansę na nowego rekruta, i to takiego, którego sami wychowają. Ludzi, którzy chcieli walczyć z Molochem było mało, więc każdy się przyda, a jak jeszcze będzie miał nasrane we łbie, tym lepiej. Jack skończył szkolenia w wieku 15 lat, dalej zajmował się tym, o czym mu truli oficerowie. „No Jack. Pokaż wujkowi jak się wysadza czołgi”. A Jackowi podobała się wojna z Molochem. W wieku 22 lat pojechał na Front, walczył o jakąś elektrownię niedaleko miasteczka Big Horn, w Montanie. Jack opowiedział mi o tym jak pierwszej nocy po przyjeździe zaatakowały maszyny. On sam przeżył tylko, dlatego, że stał na ruinach piętrowego domu skąd ciskał granaty, dynamit i całe inne gówno, które miał pod ręką. Potem stracił przytomność. Nie pamięta czy przez zbyt bliski wybuch, jakiegoś pocisku czy rąbnął go jakiś odłamek sypiącego się budynku. Obudził się, a przynajmniej tak mu się wydaje, następnego dnia. Z punktu oporowego nic nie zostało, więc ruszył na wschód… Tą informacje, wywnioskowałem sam. Bo widzisz, on już się dawno pospał w barze jak ja jeszcze myślałem nad tą jego historią. I widzisz… polubiłem tego chuja. A tak by the way. Słyszałeś, co się stało w Buffalo? Wyrżnięto im duchownych, a dzwonnica poszła się jebać. I mówię ci człowieku: to był Jack. On tu wróci. Detroit to jego klimaty. *pisk opon* Hę? Patrz młody, jakiś gruchot podjechał. Co za nędza. Nie za ciasno im? Hah, dwa byki, na oko z hegemonii, jakiś laluś i… kurwa… Jack…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-8641275359758434119?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/8641275359758434119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/historia-jacka-danielsa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8641275359758434119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/8641275359758434119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/historia-jacka-danielsa.html' title='Historia Jacka Danielsa'/><author><name>Seth</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10009274855469956975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_co1mpRlV7iM/TNz2hmBBwnI/AAAAAAAAACM/XOBNQ0r4334/s1600-R/Snajper-300x300.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-7864185686655781758</id><published>2010-08-24T09:58:00.002+02:00</published><updated>2010-08-24T10:07:19.795+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Kansas ZOO</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNx9qu1PgI/AAAAAAAAAAs/NgwPyQ5kH4k/s1600/Kansas+ZOO+znak.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNx9qu1PgI/AAAAAAAAAAs/NgwPyQ5kH4k/s400/Kansas+ZOO+znak.bmp" width="397" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;KANSAS ZOO!!!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Twoim marzeniem jest zobaczyć goara, a nie masz jaj na wypad w góry?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Pragniesz zmierzyć rogi Tarana, ale żaden z twoich kumpli nie przeżył spotkania z nim?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;A może jesteś Gladiatorem i chcesz zetrzeć się z jakimś potworem z pustyń?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Albo po prostu zależy Ci na tym, by pooddychać świeżym powietrzem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Wszystko to i wiele innych atrakcji znajdziesz w Kansas Zoo!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Chcąc nas znaleźć, jedź na zachód od Saint Louis.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;JB&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Poszukiwani Łowcy!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;Uwaga! Znalazłeś jakieś nietypowe zwierzę lub potwora? Sprzedaj &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;nam go! Najlepsze ceny w Stanach, możliwość dalszej współpracy. Kieruj się do Kansas na zachód od Saint Louis.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;JB&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;-Witam Państwa! Rozpoczynamy wycieczkę po Kansas Zoo, największego ośrodka tego typu na kontynencie!! Jestem Stephen Johnson i będę Państwa...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;W tym momencie z najbliższej z klatek wysunęła się długa macka i zaczęła iść po ramieniu Stephena...&lt;br /&gt;-Spieprzaj! Tak jak mówiłem, będę Państwa oprowadzał. Po lewej mamy osobnika Mackonogów... Bardzo nieprzyjazne skurwielstwo. Ten został złapany w Jacksontown, niedaleko Vegas...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;-Czy można odkupić go od was? - odezwał się gruby i niski facet.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;-Nie. Możemy sprzedawać tylko młode osobniki, zdolne do oswojenia... Chociaż jeżeli da pan rozsądną cenę w naszym sklepie niedaleko insektarium... Jeżeli pójdziemy dalej, spotkamy...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;1. Charakterystyka miejsca&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kansas Zoo tak naprawdę nie mieści się w Kansas, a na północny wschód od niego. Założony przez Charlesa Shittera ogród Zoologiczny stał się ośrodkiem „kultury” środkowych Stanów. Prawie każdy, kto odwiedził to miejsce, pozbył się tutaj swojego dobytku, by odkupić jedno z cennych stworzeń. Charles prowadzi skup każdego zwierzęcia jakie uda się dostarczyć w jednym kawałku pod bramy ośrodka. Ogród zoologiczny cały czas się rozrasta, a co najdziwniejsze znajduje się tam roślinność! Zoo w Kansas daje niezapomniane przeżycie oddychania świeżym powietrzem! Z tego co wiem, na terenie ZSA są trzy takie miejsca: Kansas Zoo, Miami i Neodżungla. Problem jest taki, że w Miami zjedzą Cię krokodyle, a w Neodżungli drzewa...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;2. Historia ośrodka&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0BjXX_6I/AAAAAAAAAA0/6dcexE7q-kA/s1600/Gankor.bmp" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0BjXX_6I/AAAAAAAAAA0/6dcexE7q-kA/s320/Gankor.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;Było to jakieś 17 lat temu. Charles Shitter, jeden z najlepszych Łowców w stanach, podjął się nietypowego zadania. Jeden z baronów Federacji chciał obok swojego domu założyć farmę gankorów, tych wielkich jaszczurów górskich. Charles ustalił zasady: 800 gambli za samca, 600 za samicę, oraz za każdą ofiarę 300. Baron się zgodził. Więc „Shittersi” wyruszyli swoim pięknym Kenworthem... 18 kół... Silnik dwunastolitrowy ryczący jak górski lew... 10 i pół tony masy... Ach... I pojechali. Wyruszyła ich siódemka, wrócili w sześć osób, ale z dwunastoma jaszczurami w ładowni. 8 samic i 4 samce. Baron był wniebowzięty, jednak nie miał zamiaru płacić. Grupa pomniejszyła się o kolejne dwie osoby, ale udało im się uciec do swojej bazy w Kansas... Tak. Dobrze się domyślasz. Tam niestety nie udało im się sprzedać ładunku, więc postanowili bawić ludzi poprzez walki gankorów na arenie. Narkotyzowali je, by zmusić je do walki. Po dwóch tygodniach pozostały tylko 4 gankory, a Shittersi postanowili rozszerzyć zakres usług. Rozpoczęło się polowanie na wszystkie zwierzęta ZSA. Gdy Kansas Zoo zaczęło się rozrastać, zainteresowały się nim wyższe siły. Jacob Black, młodziutki Nowojorski mafiozo, uznał, że tak dochodowy interes nie może mu przejść koło nosa. Wkupił się w łaski Charles'a, by następnie zająć jego miejsce. Shittersi stali się jedną z wielu grup łowców. Black z każdym rokiem rozbudowywał kompleks, dodawał nowe atrakcje, wznowił działanie areny, zaczął łapać mutanty, ściągać personel z całych Stanów... Jego największym przedsięwzięciem było nawodnienie terenu i zasadzenie tu drzew. Zatrudnił biologów i chemików, by przygotowali ziemię pod zasiew drzew. Przewiózł je z Miami, oraz (chociaż nie jest to pewne) parę okazów z Neodżungli.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;3. Dzielnice Zoo.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;a) Potwory ruin i miast&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0jzIwyzI/AAAAAAAAABU/XZXd1NQKcHk/s1600/szczur.bmp" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0jzIwyzI/AAAAAAAAABU/XZXd1NQKcHk/s200/szczur.bmp" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;„W tej części kompleksu znajdują się wszystkie zwierzęta i potwory jakie spotkano w miastach i ruinach miast. Możecie tu znaleźć takie stworzenia jak goar i mackonóg, a w mniejszych klatkach także zmutowane psy. Jednak głównym z rarytasów jakie tu trzymamy, jest myślący szczur z Sharrash. Ten zmutowany gryzoń umie bezgłośnie porozumiewać się z pobratymcami, dlatego staramy się utrzymywać go w stanie uśpienia. W klatce po prawej trzymamy też parę małych misiów. To chyba owoc jakiegoś eksperymentu, jednak my nazywamy go Puszek. Słodkie stworzenia... Do kupienia w naszym sklepiku za 150 gambli!”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;b) Potwory pustynne i górskie&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0IezVpTI/AAAAAAAAAA8/QsrS3iTSUqM/s1600/alahama.bmp" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="144" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0IezVpTI/AAAAAAAAAA8/QsrS3iTSUqM/s200/alahama.bmp" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;„Widzicie tą długą klatkę? Tak. Tą, która przypomina 30-metrowy tunel. Jeżeli podejdziemy bliżej, przez otwory w ścianach zaobserwujemy wielkiego robaka zakutego w łańcuchy. Nie mylą się państwo! Tak, to właśnie takie bydle zżarło wasz cudowny łazik, gdy zboczyliście z drogi i poszliście się odlać. Cieszcie się, że nie było was w środku... Nieco dalej mamy innego kolosa: tarana. Nie pomyśleliście kiedyś, że dzisiejsza pustynia to siedziba kolosów? Tarany, wielkie robale, bawolce, alahamy... Krzykacze? 3 alejka po prawej... A z mniejszych mieszkańców pustyń trzymamy tutaj piaskowe króliki. Szybkie bydle, ale dobre do karmienia mięsożerców... Pani koń lubi mięso? Króliki sprzedajemy za niską cenę 70 gambli! Naprawdę zdrowe i nienapromieniowane! Teraz uważajcie! Ozdoba naszej kolekcji... Steel Eater! Ten wilk śnieżny ma niebywale potężne pazury i szczęki, potrafi przebić się przez każdy pancerz osobisty, a jednocześnie odznacza się niebywałą szybkością... Kurwa. Dalej jest zamazane...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;c) Potwory jaskiniowe&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0pumBl1I/AAAAAAAAABc/Qn8Pi5sHor4/s1600/w%C4%85chacz.bmp" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0pumBl1I/AAAAAAAAABc/Qn8Pi5sHor4/s320/w%C4%85chacz.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;„Nie dotykać tych pajęczyn! Weszliśmy na teren arachnoidów. Te inteligentne stworzenia nie zostały do końca ujarzmione. Mamy z nimi układ. Jeżeli ktoś przejdzie za czerwoną linię, arachnoidy mogą go zabić i zjeść. Nie spotkałem się jeszcze z wycieczką, w której jakiś narwany Hegemończyk nie wlazł by do środka. Chyba czas na karmienie... Hmmmm... Chyba jak wchodziliśmy to była nas dwunastka? No trudno... A my przejdźmy dalej... W jednej z jaskiń odkryliśmy ślady przeróżnych kotów... Tutaj je trzymamy. Nie nadaliśmy im nazwy, bo ciągle mutują... Staramy się być o krok przed nimi, żeby się nie wydostały, ale są, kurwy, sprytne... Na końcu tego korytarza, w łańcuchach stoi spętany moorveen. Ale radzę oglądać go z tej odległości... Za drobną opłatą możemy udostępnić państwu pogłaskanie moorveena. Jednak robimy to tylko po zamknięciu ośrodka na noc...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;d) Mutanci&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0WaBeBKI/AAAAAAAAABE/e1Fsvuz8aLc/s1600/Night+Ghul.bmp" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0WaBeBKI/AAAAAAAAABE/e1Fsvuz8aLc/s200/Night+Ghul.bmp" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;„Teraz wejdziemy do budynku, w którym będziecie mogli obejrzeć mutanty każdej generacji. Staramy się wyłapywać po dwa każdego gatunku, by w razie śmierci jednego, mieć jeszcze drugiego na składzie. Jak to mówi szef: polityka firmy. Znajdziemy tu Homary, Night Stalkers, Ghule... Niestety. Mesmeryci są zbyt groźni by pokazywać ich widowni. Oczywiście jeżeli ktoś zapłaci odpowiednio dużo, zaprowadzimy go to komór z tymi mutantami... Innym rarytasem są artylerzyści... Wielcy skurwiele, połączenie mutanta z maszyną. Przejdźmy. Widzicie go? Zamiast jednej łapy ma moździerz! Diabelsko silne bydle. Przy próbie pojmania zgniótł naszego 'obezwładniacza' z Bastionu...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;e) Insekty i drobne zwierzęta&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0blHdqKI/AAAAAAAAABM/WG4FzqKgmc4/s1600/szara%C5%84cza.bmp" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="163" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN0blHdqKI/AAAAAAAAABM/WG4FzqKgmc4/s200/szara%C5%84cza.bmp" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;„Ostatnią dzielnicą na trasie naszej wycieczki jest „Dom braci mniejszych”... Prawda, że chujowa nazwa? Ale opiekuje się nimi weterynarz pochodzący z Salt Lake... Sami rozumiecie... Trzymamy tu pustynne biedronki... Zaśmiej się, jak ją spotkasz, cwelu... Kąsacze, mimiki, wodne nerwusy, szarańczę czarną... Są tu też młode węże pustynne, młode pumy i niedźwiedzie, oraz Latacze z Neodżungli! Jednak ja tutaj z wami nie wejdę... Brzydzę się robaków...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;f) Sady i gaje&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN2UIO1_tI/AAAAAAAAABk/Jee-9iCLEBI/s1600/drzewo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="170" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN2UIO1_tI/AAAAAAAAABk/Jee-9iCLEBI/s200/drzewo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;„A teraz wchodzimy na teren zadrzewiony... Tutaj pisze: 'Powiedz: Prosimy o zdjęcie obuwia i uszanowanie resztek drzew w środkowych stanach'... Więc tak zróbmy. Drzewa są tu jeszcze krócej niż arena, więc nie do końca jeszcze znamy zasady... Pan Black sprowadził je tutaj by stały się... Chwileczkę... 'Nowymi płucami odradzających się Stanów'. Mamy tu dużo drzew z Miami, a także trochę drzew z przedwojennych nasion. Podobno kiedyś było coś takiego jak Europa i tam one żyły... ale ja tam nigdy Europy nie widziałem...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;g) Arena&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN3B2Xq9jI/AAAAAAAAABs/d-OZhhO7reU/s1600/yeti-story_675650e.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN3B2Xq9jI/AAAAAAAAABs/d-OZhhO7reU/s200/yeti-story_675650e.jpg" width="147" /&gt;&lt;/a&gt;„Od niedawna na terenie kompleksu otwarta jest arena. Niestety, nie zobaczysz tu walk między gladiatorami-ludźmi. Mutanci i zwierzęta to co innego... Za odpowiednią odpłatą zezwala się też na zejście na arenę któremuś z widzów, by mógł sprawdzić sprawność swoją i naszych podopiecznych... Jeżeli wygra, otrzymuje podwójną stawkę. Jeżeli ucieknie – traci stawkę. Zginie – zabieramy jego rzeczy. Taki układ... Raz, dwa, sześć... Znowu jest nas dwunastka?! Uciekłeś arachnoidom?? Niewiarygodne! Zabiłeś dwóch?? Dobrze... 600 gambli od zabitej sztuki, albo darmowy występ na arenie. Będziesz walczyć z ulubieńcem tłumów... Mówi Ci coś nazwa Sasquatch? Nie? A może Wielka Stopa? Jednak wolisz zapłacić?”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;4. Personel i systemy obronne &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;„Witam Państwa na specjalnym spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa zwierząt i zwiedzających. Nazywam się Jacob Black i jestem właścicielem tego kompleksu. Szczególnie witam burmistrza Kansas, Asukę Sashimi, przedstawiciela MHRO (Mutated Human Rights Organisation) na obszarze Missouri, George'a Shakespeare'a, oraz głównych aktywistów Greenpeace. Liczę także, że łowcy siedzący na tej sali przyłączą się do mojego projektu, jako że płacę najwięcej.&lt;br /&gt;To co państwo tutaj ujrzą to głównie prototypowe uzbrojenie wyprodukowana przez Posterunek. Otrzymaliśmy ją w zamian za udostępnienie czterech osobników Steel Eaters, lub inaczej Śnieżnych Wilczurów.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN4ordA3cI/AAAAAAAAAB0/BjzMXzggxDw/s1600/wie%C5%BCyczka.bmp" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="192" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN4ordA3cI/AAAAAAAAAB0/BjzMXzggxDw/s320/wie%C5%BCyczka.bmp" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Jedną z tych broni jest system automatycznego namierzania intruzów zintegrowany z wieżyczkami. Najczęściej zamontowane tam bronie to karabiny snajperskie i przeciwsprzętowe, w razie ataku gangów. Każdy wchodzący na teren musi zostać sfotografowany przez komputer, co pozwala tej osobie przebywać na terenie ośrodka przez 4 godziny bez zagrożenia ze strony systemu, oraz zdać całą broń. Personel posiada specjalne karty, które po umieszczeniu w bramkach rozmieszczonych na całym terenie przedłużają czas trwania immunitetu o następne 4 godziny. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Inna z technologii to paralizatory wmontowane w podłoże dookoła klatek. Gdy któreś ze zwierząt uciekając z klatki przerwie linkę umieszczoną na pewnej wysokości, zależnej od gatunku, z podłoża wysuwają się paralizatory unieruchamiające ofiarę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN4yuJtdsI/AAAAAAAAAB8/6Gc1dNEJJpY/s1600/treser.bmp" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THN4yuJtdsI/AAAAAAAAAB8/6Gc1dNEJJpY/s320/treser.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przejdźmy do personelu. Najważniejszą częścią kadry na terenie kompleksu są opiekunowie i treserzy. Są oni szkoleni przez mistrzów swojego fachu, by potrafić ujarzmić każdą z bestii. Niestety notujemy wysoką śmiertelność w tym fachu. To się nazywa selekcja naturalna. Ale jest druga strona medalu. Dużo płacę – więcej wymagam.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przewodnicy, czyli jedyna część kadry mająca styczność ze zwiedzającymi. Ich rolą jest przedstawienie wszelkich atrakcji naszego Zoo i umożliwienie zwiedzającym kupna wszystkiego, czego będą potrzebowali. Posiadają dokładne opisy każdego z okazów. Doświadczony przewodnik wyposażony jest w broń osobistą, najczęściej są to pistolety lub rewolwery, oraz posiada paralizator. Początkujący musi się zadowolić jedynie paralizatorem.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Strażnicy patrolujący teren, posiadają karabinki maszynowe, zaś na wyposażeniu każdej wieży są dodatkowo ciężkie karabiny maszynowe i snajperskie. Nie używamy wyrzutni rakiet ani granatów, ponieważ mogłoby to uszkodzić nasze cenne okazy. Prowadzimy szkolenia strzeleckie dla strażników, oraz retoryczne dla przewodników. Staramy się nauczyć ich, jak zachęcać ludzi do zakupu zwierząt.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pragnę nadmienić, że pomiędzy zwykłymi zwiedzającymi przechadza się nasza tajna służba złożona z tropicieli i łowców mutantów z Missisipi. Oni mają nadnaturalne zdolności do odnajdywania mutantów w tłumie, więc MHRO nie musi się bać. Każdego mutanta traktujemy tak samo jak nasze okazy. Okazujemy im niezbędną opiekę i tresurę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnią drogą ratunku jest wypuszczenie zwierząt obronnych. Te nie są pokazywane ludziom, ponieważ na ich widok wpadają w furię. Jedyne co może je powstrzymać to grube, ołowiane ściany.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A teraz zapraszam na chwilę rozrywki na arenie. Pani Burmistrz, tropiciele, łowcy i najemnicy wchodzą głównym wejściem... Zaś Greenpeace i MHRO zajmą zaszczytne miejsca pomiędzy zwierzętami na arenie...”&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;5. Ważne postacie:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a) Jacob Black – dwudziestodwuletni nowojorski mafiozo zafascynowany wizją wielkich pieniędzy, które może zdobyć poprzez kontrolę nad kompleksem. Krótko ostrzyżony, szarmancki brunet trzyma w żelaznej dyscyplinie wszystkich podległych mu ludzi. Rzadko pokazuje się publicznie, jednak gdy do tego dojdzie porusza się zawsze w otoczeniu pięknych kobiet i wiernej ochrony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b) Charles Shitter i „Shittersi” – przywódca grupy łowców „Shitters”. Stary, blisko pięćdziesięcioletni łowca, wyniszczony przez choroby, kieruje drużyną jako „wujek dobra rada”. W terenie nie wychodzi z Kenwortha, jednak stamtąd wspomaga swoich poprzez przegląd pola cybernetycznym okiem. Od kiedy stracił kierownictwo nad Kansas ZOO, nie umie zorganizować silnej drużyny. Zostali przy nim tylko najbardziej zaufani:&lt;br /&gt;- Jane Dwain – medyczka i badaczka flory i fauny z Miami. Uparta i krnąbrna. Chodząca encyklopedia potworów. W Kenworthcie ma wbudowane małe laboratorium medyczno-chemiczne. Całkowicie oddana Charles'owi.&lt;br /&gt;- Terence Montgomery – łowca mutantów z Vegas. „Hehehe... What a mess!” to zawołanie określa całą jego postać. Mówi się, że na drodze, którą szedł Terence, już nigdy nic nie urośnie. Zawsze zostawia po sobie trupy wrogów i połamane otoczenie. Uwielbia hałas.&lt;br /&gt;- Mike „Tiger” Naked – hegemończyk, jedyna osoba z grupy, która na widok potwora zaczyna biec... w jego stronę. Mięśniak jakich mało, jest o wiele większy od przeciętnego hegemończyka. Mistrz walki wręcz i dźwigni. Gdy przebywa w ZOO, uczy strażników, jak się bić i obezwładniać przeciwnika. Jedyny członek zespołu, który ma inne źródło zarobku, niż łowiectwo.&lt;br /&gt;- „Silence” - jedyne, co o nim wiadomo, to że jego rodzinę zabili mutanci. Mistrz akcji typu: „go in, kill/catch, disappear”. Nie odsłania twarzy przed ludźmi, prawdopodobnie (wśród żyjących) jedynie Charles mógł ją oglądać. Silence odziennie jest inaczej ubrany, nosi inny sprzęt. Jedyny jego znak rozpoznawczy to&amp;nbsp;bransoleta z zębów krokodyla. &lt;br /&gt;- Tommy Terring – mechanik i kierowca „Shitters”. Na początku najęty tylko na jedną akcję, potem został na dłużej. A teraz mówią do niego „panie mechaniku”. Zawsze uśmiechnięty, fan przedwojennej muzyki, uwielbia Coca-Colę. Nieszczęśliwie zakochany w Jane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c) Luis „Farbiarz” – przywódca „wykrywaczy mutantów”, nurek w Missisipi. Sprytny i zwinny, zawsze gotowy sprać gębę mutka. To do niego trafiają złapane mutanty, on je przesłuchuje, on wyciąga nazwiska i on decyduje czy trafią do klatki, czy na egzekucję. Nieprzyjemny typ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;d) Mary Rose – „cudowne dziecko lasu”, czyli najlepsza z treserek w środkowych Stanach. Nikt nie rozumie, jak udało jej się przyprowadzić goara spod Nowego Yorku bez zabezpieczeń i pomocy innych. Przyprowadzić to dobre słowo, jeżeli wziąć pod uwagę, że ona miała go na smyczy! Po prostu poprosiła, by uzbrojeni ludzie zeszli jej z drogi, a ona wprowadziła goara do klatki, coś ryknęła, goar się położył, a ona z uśmiechem wyszła z klatki i ze spokojem ją zamknęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;e) Dafne Joke – kasjerka i kierowniczka sklepu ze zwierzętami. Umie przekonać każdego do kupienia watahy psów, konia i paru ozdobnych papug... Na pierwszy rzut oka gadatliwa i wesoła, jednak wprawny obserwator zauważy, że Dafne analizuje każdy ruch rozmówcy i czyta z niego, jak z otwartej księgi. &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;6. Cennik(ceny rzeczy i okazów nie wymienionych w cenniku do uzgodnienia)&lt;br /&gt;I. Cennik wejść:&lt;br /&gt;- wejście na teren Zoo 40/os.&lt;br /&gt;- wniesienie broni 50/szt. broni + 250-350/grupę (za obstawę strażników)&lt;br /&gt;- przewodnik 300-450/grupa&lt;br /&gt;- wejście do „Domu Braci Mniejszych” 20/os&lt;br /&gt;- oglądanie Mesmeryty 80/os&lt;br /&gt;- głaskanie Moorveen'a 60/os&lt;br /&gt;- teren zalesiony 130/os gambli&lt;br /&gt;- arena: punkt IV&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;II. ZWIERZĘTA(cena skupu/sprzedaży) - cena za zwierzęta oswojone ale nie wytresowane; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a) zwierzęta wierzchowe&lt;br /&gt;- koń 70-140/200-400&lt;br /&gt;- gankor/trekun 150(samiec);130(samica)/350-400&lt;br /&gt;- gigamut &lt;span class="skype_v3_tb_injection" context="250/500-600" durex2="%DADDYHEIGHT%" durex="%DADDYWIDTH%" freecall="" fwidth=".w16" id="softomate_v3_highlight_0" isfax="" mode=".compat" nof="" path="file://C:/Users/LM/AppData/Local/Temp/Low/__SkypeIEToolbar_Cache/e70d95847a8f5723cfca6b3fd9946506/static/" rtl="1" skypeaction="call" skypeid="0" title="Zadzwon za pomoca Skype pod numer telefonu +48250500600 w Polska" type=".flex"&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_imgR" id="skype_v3_tb_img_r0"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_injectionIn" id="skype_v3_tb_text0"&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_innerText" id="skype_v3_tb_innerText0"&gt;&amp;nbsp;250/500-600&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_imgS" id="skype_v3_tb_img_s0"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_imgA" id="skype_v3_tb_droppart_0" skypeaction="drop" skypeid="0" skypesms="0" style="background-image: url(file://C:/Users/LM/AppData/Local/Temp/Low/__SkypeIEToolbar_Cache/e70d95847a8f5723cfca6b3fd9946506/static/inactive_a.compat.flex.w16.gif);" title="Dzialania w Skype"&gt;&lt;span class="skype_v3_tb_imgFlag" id="skype_v3_tb_img_f0" style="background-image: url(file://C:/Users/LM/AppData/Local/Temp/Low/__SkypeIEToolbar_Cache/e70d95847a8f5723cfca6b3fd9946506/static/famfamfam/PL.gif);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="skype_v3_tb_injection_print" context="" id="softomate_v3_print_0"&gt;250/500-600&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;- bawolec 200/350-400&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b) bestie bojowe i obronne&lt;br /&gt;- pies 20-40/60-100&lt;br /&gt;- zmutowany pies 30-60/80-120&lt;br /&gt;- wilk 30-60/80-120&lt;br /&gt;- wielki szczur 20/30&lt;br /&gt;- wielki pająk 40/80&lt;br /&gt;- niedźwiedź 60/100-120&lt;br /&gt;- ptaki (wrony, kruki itp.) 5/10-15&lt;br /&gt;- ptaki (orły, sokoły, sępy, kondory) 40-60/90-130&lt;br /&gt;- węże 30-50/70-100&lt;br /&gt;- małe gryzonie (szkolone do walki)15-20/30&lt;br /&gt;- wąchacz 60/120&lt;br /&gt;- mackonóg 70/150&lt;br /&gt;- goar 200/450&lt;br /&gt;- wielkie robaki(pożeracze,robaki piaskowe) &lt;strong&gt;PILNIE&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;POSZUKIWANE! Wysokie nagrody!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Steel Eater 300/700&lt;br /&gt;- taran 250/500&lt;br /&gt;- Sasquatch &lt;strong&gt;Żywy osobnik będzie skupowany za każdą cenę!!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Alahama 200/450&lt;br /&gt;- Techmorwa 50-200/100-600&lt;br /&gt;- myrmeleon 80/150&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c) pozostałe zwierzęta:&lt;br /&gt;- Puszek 60/150(dla mężczyzn) - 250(dla kobiet)&lt;br /&gt;- Pustynny królik(żywy/martwy) 40/20/70/35&lt;br /&gt;- małe gryzonie(udomowione) 5/15&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;III. Akcesoria&lt;br /&gt;- smycze 10-40 &lt;br /&gt;- siodła 30-400 (6osobowe na gigamuta)&lt;br /&gt;- kagańce 10-40&lt;br /&gt;- obroże 5-30&lt;br /&gt;- jedzenie wysokoproteinowe 20/kg&lt;br /&gt;- klatki 50-400&lt;br /&gt;- kosze na małe zwierzęta – max. 50&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IV. Arena&lt;br /&gt;- wejście na trybuny 30-150 gambli (zależne od miejsca na trybunie&amp;nbsp;i&amp;nbsp;rangi walk)&lt;br /&gt;- walka ze zwierzęciem minimum ¼ ceny sprzedaży tego zwierzęcia (lub cała cena w przypadku jego śmierci)&lt;br /&gt;- wygrana ze zwierzęciem – wypłacamy podwójny wkład&lt;br /&gt;- walka z Sasquatchem 500 gambli&lt;br /&gt;- zakłady są przyjmowane w kasie areny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilustracje pochodzą z:&lt;br /&gt;Podręcznik podstawowy Neuroshima&amp;nbsp;1.5&lt;br /&gt;Bohater do kwadratu&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.swiergul.pl/rys/szkice/006.html"&gt;http://www.swiergul.pl/rys/szkice/006.html&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- obraz drzewa&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.kryptozoologia.pl/butanski-skalp-yeti-kolejny-dowod-na-istnienie-wielkiej-himalajskiej-malpy,521,24,artykul.html"&gt;http://www.kryptozoologia.pl/butanski-skalp-yeti-kolejny-dowod-na-istnienie-wielkiej-himalajskiej-malpy,521,24,artykul.html&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- obraz Wielkiej Stopy&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?t=733"&gt;http://www.tal.webd.pl/viewtopic.php?t=733&lt;/a&gt; - obraz wilka z logo zoo&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-7864185686655781758?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/7864185686655781758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/kansas-zoo.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7864185686655781758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/7864185686655781758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/kansas-zoo.html' title='Kansas ZOO'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNx9qu1PgI/AAAAAAAAAAs/NgwPyQ5kH4k/s72-c/Kansas+ZOO+znak.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-5269775509862185277</id><published>2010-08-24T09:13:00.002+02:00</published><updated>2010-09-11T14:03:11.247+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Akira "Paine" Chang</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;"Gdy spod ciężkich sieci niewolnicza tryska krew, u łowców światło się świeci, radosny słychać śpiew: niech żyje Akira!, pieniążki sypią się! Zabiorę komuś wolność, napełnię kieszenie swe."&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Noc w jednym z hoteli w Vegas. Jun Chang, młoda kurierka z San Francisco, zostaje siłą wrzucona do obskurnego składziku na tyłach hotelu. Za nią do pokoju wchodzi dwóch drabów. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;-Daj spokój, mała... Troszkę się pobawimy, zapłacimy i każde z nas pójdzie w swoją stronę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Nie... Błagam... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Milcz suko! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeden z mężczyzn uderza dziewczynę w twarz. Jun przewraca się. Płacze. Stara się drapać, rzucać, uwolnić się z łap tych potworów... Na próżno. Jeden z nich wykręca jej ręce, drugi zrywa z niej ubranie... &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Siedem lat później. Jun Chang od dwóch tygodni błąka się po pustyni na południe od Vegas. Obok niej drepcze mała dziewczynka. Musiały uciekać, gdy Jun próbowała ukraść trochę jedzenia dla siebie i córeczki. W oddali widzi jakieś samochody... Zaczyna biec w ich stronę. Zatrzymują się. Ze środka wychodzi paru mężczyzn. Okrążają ją. Jeden z nich uśmiecha się do niej, jednak nie jest to ciepły uśmiech. Nagle na jej plecach ląduje siatka. Leży razem z córeczką... "Zabieramy je. Mamusię wyślemy do burdelu, a córeczkę... Oddajcie ją Susan. Ona zobaczy co się da z nią zrobić" Wtedy Jun ostatni raz widziała Akirę. Rozłączyło je dwóch mężczyzn w uniformach koloru ochry. Słychać było płacz Jun i krzyki niezrozumienia Akiry Każda z nich została wrzucona do innego samochodu, jednak obie usłyszały to samo zdanie: "Witaj w Chasers of the Shadow".&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Jun umarła pół roku później. Miała szczęście. Mało która dziewczyna przeżywała dłużej niż miesiąc w tym burdelu.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Młoda Akira trafiła do łowców niewolników. Nie rozumiała tego co się z nią stało. Susan Regen opiekowała się nią, jednak opieka w wykonaniu Susan nie miała w sobie nic z matczynej troski. Akira musiała znosić ciągłe upokorzenia i docinki rówieśników ze względu na swój kolor skóry. Inne dzieci pod opieką łowców nie pozwalały jej żyć między nimi. Pomimo tego, była najzdolniejszą z nich. Zwinna, sprytna, nauczona patrzeć na świat tylko przez filtr suchej kalkulacji szans i pieniędzy. Dopiero w chwili, gdy w przypływie gniewu zaatakowała na dwóch swoich dręczycieli i tylko jednego udało się uratować, stała się nieoficjalną liderką "Grupy Susan".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pewnym czasie Susan&amp;nbsp;uczyniła ją swoją prawą ręką. Akira stała się jej doradczynią, gdy, jako dwunastolatka, podrzuciła jej pomysł na pojmanie całej wioski mutantów bez strat w ludziach. Następne porady jednak musiały być opłacane. Akira była czystą materialistką. Nie liczyła się z uczuciami, bo nigdy ich nie doświadczyła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Pewnego dnia, Susan Regen po cichu starała się wymknąć z koszar. Żadne z dzieci jej nie zauważyło. Jednak Akira nie była już dzieckiem. Śledziła ją. Po przejściu paru kilometrów, dotarły do jakiegoś dużego obozu. Było w nim blisko dwieście świetnie uzbrojonych łowców i tropicieli, wspieranych najemnymi wojownikami z okolicznych wiosek indian. Słyszała głos&amp;nbsp;dawnej mentorki:&amp;nbsp;"Dziś wyruszamy przejąć władzę wśród Shadow Chasers! Pamiętajcie! Staramy się nie zabijać! Łapiemy podwładnych Grubego i zamykamy ich w klatkach! I jeszcze jedno. Zachowujemy się cicho. Staramy się nie obudzić młodych. Jak dobrze pójdzie, to nawet nie zauważą, że coś się stało..." "Chyba, że ktoś was podsłuchuje...", pomyślała Akira. Nie była to jej pierwsza wycieczka poza koszary. Często wybierała się na wycieczkę po całym kompleksie. Omijała patrole, raz też udało jej się podejść pod kwaterę główną SC.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNv5gwd6NI/AAAAAAAAAAk/DLV3i5Q8sBg/s1600/ff10-2-paine7.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNv5gwd6NI/AAAAAAAAAAk/DLV3i5Q8sBg/s320/ff10-2-paine7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Akira Chang&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Akira wyprostowała się i dumnym krokiem poszła w stronę Susan. Stając blisko 30 metrów od niej powiedziała. "Moim zdaniem lepiej wybrać małą grupę zabójców, by zabiła Grubego i jego przybocznych. Znam trasy wszystkich patroli, wiem, którzy ze strażników lubią pospać na warcie... Słowem: ja poprowadzę tą grupę. Tą poradę masz za darmo" Susan była tak zaskoczona obecnością Akiry, że nie zdołała wydukać nawet jednego słowa. Odezwał się za to wódz Indian: "Mała dziewczynka ma rację... Kroczenie drogą Żmiji pozwoli twoim ludziom dokonać szybkiej wyprawy i dokonania tego, co nie byłoby możliwe przy ataku armią...".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Akcja się udała. Susan została przywódcą Chasers of the Shadow, a Akira zajęła dawne stanowisko swojej mentorki. Niedługo po tym przejęła władzę z pomocą swoich uczniów oraz Indian, z którymi cały czas utrzymywała bliskie kontakty. Następnym jej krokiem było zorganizowanie wielkiej akcji przeciw Indianom, nazywana przez Akirę "Dniem Dziękczynienia". Nie wszystko poszło zgodnie z planem, jednak straty były minimalne w stosunku do zdobyczy. W ciągu dwutygodniowej kampanii pojmano blisko 250 Indian, przy stratach poniżej 40 łowców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Akira stała się sławna. Wielu próbowało odnaleźć siedzibę dowództwa Chasers of the Shadow. Bez skutku. Każdy ze szpiegów został złapany przez Akirę, torturowany, a gdy zdradził swoich przełożonych, mordowany i wyrzucany gdzieś na pustyni. Gdy w jej łapy wpadła jakaś licząca się persona, Akira ustalała wysokość okupu, organizowała spotkanie gdzieś na pustyni, jej ludzie odbierali okup, a potem zabijali wszystkich kurierów. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Myślisz, że poznałeś, czym jest zgnębienie? Walczyłeś z Molochem? Straciłeś przyjaciela? Widziałeś jak umiera? Dziękuj teraz Bogu, czy w co tam wierzysz, że nie złapałam go Ja. Ty jeszcze nie wiesz kim jestem... Za to ja Cię znam. Do tego pokoju trafiają wszystkie znane osobistości, które zostały złapane przez moich ludzi. Pytasz, kim jestem? Jestem Akira Chang, prowadzę własne areny, mam pod swoją władzą najlepszych tropicieli i łowców na kontynencie. Sprzedaje ludzi i mutanty na niewolników do każdego miejsca w Stanach. Nawet te świętoszki z Teksasu na to idą... Więc teraz pisz ładny liścik do swoich kolegów, w którym umówisz mnie z nimi na spotkanie... Z tego co wiem, to jako baron Federacji, masz dużo kontaktów... Jak myślisz...? Zapłacą za Ciebie 40 tys gambli? Nie zapłacą? To wtedy Cię zabijemy. Tak poprostu. Nie pójdziemy na układ. Co? Chcesz handlować? Darmowa ropa w zamian za wolne przejazdy przez nasz teren? Nie. Twoją ropę i tak zdobędziemy, a niewolnicy są więcej od niej warci. Chcesz żyć? To pisz ten cholerny list!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-5269775509862185277?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/5269775509862185277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/akira-paine-chang.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5269775509862185277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/5269775509862185277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/08/akira-paine-chang.html' title='Akira &quot;Paine&quot; Chang'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/THNv5gwd6NI/AAAAAAAAAAk/DLV3i5Q8sBg/s72-c/ff10-2-paine7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-2528975021666808008</id><published>2010-07-26T11:53:00.006+02:00</published><updated>2010-08-26T22:02:49.611+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pochodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Inkwizycja</title><content type='html'>Seminarium Braci Mieczowych to jedna z wielu se... jedno z wielu stowarzyszeń łaczących ludzi w Salt Lake City. Tyle, że Bractwo nie przyjmuje członków z ulicy. Oni mają tradycje. Od 9 roku życia szkolą swoich synów na Inkwizytorów Kościoła Czerwonego Krzyża. Gdy Inkwizytor wejdzie na 4 poziom wtajemniczenia otrzymuje Miecz wykuty przez kowali Bractwa. Lecz dopiero po ukończeniu 20 roku życia mają prawo opuścić mury Seminarium. Po za tym Inkwizytorzy tego Zakonu uczą się oburęczności i jednoczesnego używania mieczy i pistoletów, co czyni z nich idealnych Posłańców Kościoła. Inkwizytorzy mają obowiązek bronić sprawiedliwych i tylko oni z całego kultu Czerwonego Krzyża mają prawo walczyć z maszynami. Nie zaatakują jednak nigdy maszyny, jeżeli ta atakuje grzeszników...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną regułą zakonu jest ochrona Świętych Praw Kościoła Czerwonego Krzyża(KCzK):&lt;br /&gt;1.Każdy człowiek jest grzeszny.&lt;br /&gt;2.Jeżeli ktoś uważa, że nie jest grzeszny, zasługuje na ścięcie. &lt;br /&gt;3.Prawo do ścinania głów grzeszników należy tylko i wyłącznie do Inkwizytorów.&lt;br /&gt;4.Inkwizytor ma prawo do wysłuchania spowiedzi grzesznika. Po wysłuchaniu może puścić go wolno.&lt;br /&gt;5.Moloch jest naszym przyjacielem i karą zesłaną na grzeszników. &lt;br /&gt;6.Moloch umrze, gdy KCzK zniszczy grzech w Stanach.&lt;br /&gt;7.Kościół Czerwonego Krzyża jako pierwszy osiągnie zbawienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam Kościół jest Patriarchatem, w którym główne rządy sprawuje Arcykapłan (lub cała ich rada). Może nim zostać każdy członek Kościoła (tylko ze stanu kapłańskiego), jeżeli tylko wyszedł cało (i bez walki) ze spotkania z Molochem. Jego strój stanowi czerwony habit z czarnym krzyżem (jako że jest uznany za wojownika kultu). Zwykli członkowie zaś ubierają się oni w czarne habity z kapturami, a na plecach wymalowane mają czerwone krzyże. Każdy z wierzących ma obowiązek bezwględnego podporządkowania się władzy Arcykapłana. Główny klasztor KCzK i SBM znajduje się w Salt Lake City, na wschodnich obrzeżach miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nowy Współczynnik: Wiara&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wiara jest nowym współczynnikiem określanym na podstawie zaangażowania w życie danej religii i czasu przez jaki wierzymy. Dzięki temu (decyzją MG) możemy otrzymać nowe siły do walki z wrogiem lub wykorzystywać go do kontaktów z członkami wspólnej z Tobą wiary. Ważne jest to, że naprawdę postać musi wierzyć w to co mówi. Inaczej bonus nie zadziała. Każde wykroczenia przeciw wierze są tym trudniejsze, im wyższa wartość Wiary (PT = PW)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Każda postać zaczyna z 10 PW (Punkty Wiary).&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Bonusy i kary:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;+2 - heroiczny czyn za wiarę (udany) LUB duże wykroczenie przeciwko wierze, które zostało ukarane (rana Krytyczna lub straty materialne)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;+1 - udany "mały" czyn za wiarę LUB heroiczny, z którego BG wyszedł cało (bez rany Krytycznej bądź ogłuszenia) LUB małe wykroczenie przeciw wierze, które zostało ukarane (rana Ciężka lub straty materialne)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;+0 - "mały czyn", z którego wyszedł cało(bez Ciężkiej lub ogłuszenia).&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-1 - nieudane czyny za wiarę, które przeżył BG, lub małe wykroczenie przeciw wierze, które uszło nam płazem (brak ran Ciężkich lub strat materialnych)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-2 - Duże wykroczenie przeciw wierze, które uszło nam płazem (rana Krytyczna lub straty materialne)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Pochodzenia:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;1) Seminarium Braci Mieczowych (+1 do Charakteru)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miecz Zakonu&lt;br /&gt;Każdy Inkwizytor musi posiadać miecz. Ty należysz do Braci Mieczowych. Ty masz cudowny miecz. Twój miecz to twój skarb. Nie zgub go.&lt;br /&gt;Używając swojego miecza masz Bonus +2 do Broni Ręcznej (nie można przez to użyć Suwaka),wymagana Budowa 14, 2PP (tylko pchnięcia), a po za tym możesz wybrać dwie z podanych cech:&lt;br /&gt;-Zdobienia Bractwa (+5 do Reputacji, można wziąć dwa razy)&lt;br /&gt;-Klinga Zakonu (obrażenia C/2C/K)&lt;br /&gt;-Wyważone Ostrze (-20% do trafienia w walce wręcz)&lt;br /&gt;-Lekkie Tworzywo (-2 do wymaganej Budowy)&lt;br /&gt;-Ostry Czubek (+1 PP przy pchnięciach)&lt;br /&gt;-Ząbkowany Miecz (50% szans na dodatkową Lekką ranę przy wyciąganiu miecza po pchnięciu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oburęczny Zabójca&lt;br /&gt;Patrzysz w przód. Przed Tobą dwóch mutków. Jeden trzyma ogromny topór, drugi stoi za nim ze "Świniakiem". Spluwasz i zaczynasz biec. W jednej chwili oddajesz strzał prosto w łeb karabiniera oraz rozcinasz łeb innemu.&lt;br /&gt;Możesz użyć w jednym segmencie miecza i pistoletu, nie otrzymując kar do umiejętności Broń Ręczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rutyna Zakonu&lt;br /&gt;Tyle razy walczyłeś w pojedynkach na miecze, że twoja ręka stała się jednością z bronią. Nie zaskoczy Cię żaden ruch przeciwnika. Na każdy jego atak masz skuteczną zasłonę, a sam widzisz luki w blokach wroga. Jesteś weteranem.&lt;br /&gt;Gdy używasz miecza w walce wręcz, masz automatycznie jeden sukces (rzucasz tylko dwoma kośćmi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;2)Kościół Czerwonego Krzyża(+1 do Sprytu)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moloch to Wybawiciel&lt;br /&gt;Wszyscy gdy widzą maszyny Molocha, albo się chowają, albo gotują do walki. Ty klękasz przed nią i zaczynasz modlić się do wielkiej maszyny.&lt;br /&gt;Jeżeli w obecności maszyn Molocha nie będziesz wykonywał gwałtownych ruchów i na twoich ustach będą pieśni pochwalne na cześć Wielkiego Komputera (a maszyna będzie posiadać analizatory dźwięku), masz 90% (rzuty 1-18 na k20) szans na to, że uzna Cię za nieszkodliwego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychowałem się w Kościele&lt;br /&gt;Kiedy inni walczyli o życie, ty śpiewałeś psalmy. Kiedy inni umierali, Ty uczyłeś się Nowej Biblii. Kiedy inni do siebie strzelali, ty uczyłeś sie rozmawiać.&lt;br /&gt;Każdy test Perswazji i Blefu skierowany do osoby wierzącej w jakikolwiek odłam chrześcijaństwa jest dla Ciebie najwyżej Bardzo Trudny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapłan Maszyny&lt;br /&gt;Nikt nie ma takiej wiary w maszyny jak Ty. Kochasz je, czcisz, więc czasem Ci się to zwraca.&lt;br /&gt;Przy kazdym teście naprawy i przeprogramowywania maszyny Molocha możesz do odpowiedniej umiejętności dodać 1/5 swojej Wiary (zaokrąglane zgodnie z zasadami matematyki :])&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Martin de Morey&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Martin de Morey... Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy nie wiedziałem jak się zachować. Bo jak się cholera byście zachowali gdyby podszedł do was koleś ubrany jak hiszpański Inkwizytor? Co...? Co to inkwizytor? Ech... A więc Martin był wysokim, barczystym czterdziestolatkiem. Ubrany w czarną koszulę i spodnie, na ramiona zarzucona czerwona peleryna z czarnym krzyżem, a na głowie piękny czerwony kapelusz z piórem... To jeszcze nic! Do pasa miał przytroczony ogromny miecz, a przy pasie w kaburze Desert Eagle. Gdyby tylko sobie przeszedł nie miał bym nic przeciwko. On jednak podszedł do mnie i stwierdził: "Jesteś grzeszny synu... Jeżeli nie wyspowiadasz się i nie przeprosisz za swoje grzechy, śmierć spotka Cię szybciej niż myślisz..." W tym momencie pogładził swój miecz, a ja prawie zesrałem się w gacie... Tak! Oczywiście, że sie wyspowiadałem!&lt;br /&gt;Relacja (byłego) członka Los Diablos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Martin urodził się już po wojnie. Od najmłodszych lat był szkolony przez swojego ojca w Seminarium Braci Mieczowych w Salt Lake City.. Tam otrzymał swój ukochany miecz: Razor. W wieku 21 lat uciekł z Bractwa na swoim wiernym koniu o imieniu Desperado, aby żyć na własny rachunek. Podróżuje po zachodniej części ZSA, gdzie zajął się pracą płatnego zabójcy niewiernych i spowiednika. Od czasu opuszczenia Zakonu nie potrafi sobie poradzić ze swoją chorobą. Szaleństwo bostońskie wybrało go sobie na ofiarę, co doskonale widać po stopniu brutalności z jaką masakruje wrogów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię i nazwisko: Martin de Morey&lt;br /&gt;Pochodzenie: SBM (Miecz Zakonu: Klinga Zakonu, Zdobienia Bractwa)&lt;br /&gt;Profesja: Inkwizytor(Takich rzeczy uczą w Seminarium??)&lt;br /&gt;Sztuczki: Oburęczność, Aramis, Samuraj&lt;br /&gt;Choroba: Szaleństwo bostońskie (stan Krytyczny!!) &lt;br /&gt;Przykładowe statystyki:&lt;br /&gt;Budowa 16 (Jazda konna 4)&lt;br /&gt;Zręczność 16 (Broń ręczna 8, Pistolety 4)&lt;br /&gt;Charakter 16 (Pakiet Negocjacje na 3 i Siła woli na 1, Morale na 3)&lt;br /&gt;Spryt 14&lt;br /&gt;Percepcja 13(Spostrzegawczość 3)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyposażenie: Desert Eagle +12 naboi&lt;br /&gt;"Razor"&lt;br /&gt;Ubranie Inkwizytora&lt;br /&gt;Czarny koń w lekkiej zbroi pokrytej czerwonym materiałem (+ czarne krzyże na bokach)&lt;br /&gt;Lina przytroczona do siodła.&lt;br /&gt;Łańcuch z krucyfiksem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-2528975021666808008?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/2528975021666808008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/inkwizycja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2528975021666808008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/2528975021666808008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/inkwizycja.html' title='Inkwizycja'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2781643127305505589.post-6526721148384956492</id><published>2010-07-26T11:19:00.005+02:00</published><updated>2010-08-24T10:44:49.416+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Rodzina Sawant</title><content type='html'>Gdybyś kiedyś zawędrował w okolice NY, zapytaj o nich. To swoisty element folkloru. Bo czym innym może być pięcioro rodzeństwa z zespołem Sawanta? Każde z nich jest geniuszem w jakiejś dziedzinie, jednak w pozostałych... Szkoda gadać. Chcesz więcej? Więc słuchaj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;Szczęśliwa rodzina? Życie w podziemiach.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rodzina Sawant była jedną z wielu rodzin w okolicach NY. Prowadzili hurtownię z podstawowymi artykułami domowymi i jedzeniem. Mieściła się w w ich domu, a raczej ich dom mieścił się w hurtowni. Ogromne hale, dwa poziomy: nad- i podziemny. Górny poziom to główna hala magazynowa i większośc domu: pokój rodziców, salon, pokoje dzieci (poza pokojem najstarszego). Dolny poziom to reszta magazynów, a także "pracownie" dzieci i generator prądu. Słowem marzenie powojennych Stanów. Lecz wtedy nie byli nikim szczególnym. Ludzie z branży ich znali i szanowali, a reszta widziała tylko wielką halę hurtowni. Nie mieli wrogów, przyjaciół także niewielu. Mike i Lucy Sawant dochowali się jednak piątki dzieci: Jima, Stuart, Benjamina, Thomasa i Jennifer. Było to ich jedyne zmartwienie, a jednocześnie wielkie szczęście. Nie szczędzili pieniędzy na rozwijanie talentów dzieciaków, co przyczyniło się do ich jeszcze większej niechęci do ogólnego rozwoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Jim - Postapokaliptyczny Nauczyciel Historii&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Najstarszy z rodzeństwa, urodzony jeszcze przed wojną to Jim. Już jako bobas chłonął książki (w szczególności historyczne), dlatego rodzice zauważyli u niego braki inteligencji dopiero w wieku 12 lat. Chociaż świetnie czytał i zapamiętywał fakty historyczne, to nie potrafił wiązać butów, czy używać sztućców. W tym samym czasie odkryli także talenty reszty rodzeństwa... Wtedy też rodzina Sawant zamówiła wizyty psychiatry. Mali sawanci starali się "wyjść na ludzi" przez 3 lata, lecz potem wybuchła wojna, która zniszczyła wszystko. Gdy wszystko się zaczęło rodzice dzieci byli poza domem. Nigdy więcej nie zobaczyli się z dziećmi. Z małymi Sawantami przebywał w tym czasie psychiatra- dr. Patrick Smith. Ukrył się razem z Jimem i jego rodzeństwem w podziemiach hurtowni-domu, gdzie mieściły się też dolne magazyny i pokój-biblioteka chłopca. Psychiatra codziennie rozmawiał z dziećmi. Starał się do nich dotrzeć. Zdawało się że tylko Jim zrozumiał co się naprawdę stało. Zaczął łączyć odgłosy "z góry" z tym co wiedział na temat historii świata. Pewnego dnia zapytał: "Czy Ameryka znowu wplątała się w konflikt nuklearny? Czy tym razem to my jesteśmy celem ataku?". W tej piwniczce mały historyk spędzał całe dnie na czytaniu, starał się czegoś nauczyć swoje siostry i braci, jednak bez skutku. Jako że tylko on miał dostęp do swoich ubrań, rosnące rodzeństwo zmuszone było brać je od niego. Około roku 2030 odnalazł ich (przyszły) prezydent Collins. Po kilku rozmowach z Jimem zauważył, że rozległa wiedza historyczna bardzo przyda się w tworzeniu nowego rządu. Nowy senior rodziny - Jim postawił jednak warunki. Collins miał zaopiekować się również jego rodzeństwem oraz dostarczać mu nowe tomy historyczne. Collins przystał na to z ochotą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stuart - Obsesyjny Rusznikarz&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;I tak pod opiekę rządu trafiło upośledzone rodzeństwo. Poza Jimem znalazł się tam też o trzy lata młodszy Stuart. Stuart był obłąkany. Rodzice u niego pierwszego odkryli chorobę. Dlaczego? Dlatego, że wysadził pół magazynu w powietrze! Ot dlaczego. Stuart od dziecka bawił się materiałami wybuchowymi. Kradł mamusi lakiery do włosów, tatusiowi zabierał zapalniczki... Mały piromaniak... Mike i Lucy byli jednak oczarowani jego zdolnościami... Zainwestowali i zbudowali mu warsztat rusznikarski i strzelnicę. Po zejściu do podziemi był chyba najpilniejszym słuchaczem Jima. Każdy historyczny konflikt zbrojny był wielką opowieścią, każdy rysunek broni był dla niego inspiracją... Stuart kochał wojnę. Budował przeróżne narzędzia zagłady. Od wyrzutni ziemniaków, na granatach kończąc. Siedząc w piwnicy starał się jakoś rozwijać swoje zainteresowania. Gdy zorientował się, że niektóre z jego projektów będą dla niego zbyt ciężkie, zaczął ćwiczyć w sali treningowej swojej siostry. Pewnego dnia uznał, że podziemia, w których żyją już mu się znudziły. Skonstruował małą bombę, którą wysadził kawałek ściany. Od tamtego czasu wszelkie "zabawki" były konfiskowane równie szybko, jak Stuart je konstruował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Bliźniaki: Benjamin i Thomas - "Kogo dzisiaj operujemy?"&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Jakieś półtora roku po maniaku wybuchów na świat przyszli bliźniacy - Benjamin i Thomas. Są do siebie podobni nie tylko pod względem wyglądu, lecz także zainteresowań. Pewnego dnia, kiedy rodzice zostawili ich w domu razem z ich "pieskiem" - szczeniakiem rottweilera. Chłopcy uśpili go, rozcieli mu brzuch, wycieli coś i zaszyli. Potem się usprawiedliwiali: "Bo Butcha bolał brzuch... Pomyśleliśmy, że sprawdzimy co jest nie tak...". Okazało się, że ci mali geniusze mieli rację. Ich ukochany piesek miał jakąś chorobę genetyczną czy coś... Rodzice postanowili inwestować w ich "edukację" i zbudowali im małą salę operacyjną w podziemiach. Po znalezieniu się w piwnicy nie potrafili znaleźć sobie zajęcia. Butch był z nimi, jednak zbyt mocno go kochali, aby na nim eksperymentować. Po dwóch tygodniach jednak znaleźli kolonię szczurów za ścianą spiżarni. Wtedy rozpoczęli masowe sekcje zwłok i operacje na żywym ciele. Gdy zaczęło kończyć się pożywienie oni odkażali mięso szczurów i dzielili się z pozostałymi. Są chyba najbardziej empatyczni z całego rodzeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Jennifer - Nowa Catwoman?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata po bliźniakach narodziła się Jennifer. Nigdy nie interesowały ją laleczki i pluszaki. Rodzice zawsze znajdywali ją bawiącą się nożami. Jedyna "normalna" zabawka jaką kiedykolwiek miała to Pan Ikarz - mały brązowy, pluszowy miś. Jednak dziewczynka nie przytulała go. Była do niego przywiązana, jednak nie przeszkadzało jej to w sprawdzaniu jego odporności na przeróżne ostrza. Całymi dniami potrafiła nacinać go, albo przypinać do ściany i rzucać w niego nożami... Sam i Tom codziennie musieli "robić mu operacje". Gdy nie "bawiła się" z misiem, biegała, wspinała się na drzewa, lecz nigdy nie starała sie zaznajamiać z innymi ludźmi. Na dolnych poziomach hali zbudowano dla niej ścianki wspinaczkowe, bieżnie i całą siłownię. Nikt nigdy nie widział uśmiechu radości na twarzy małej nożowniczki. W tajemnicy przed wszystkimi wymykała się z gruzów domu, wspinała sie na drzewa i obserwowała ludzi. Gdy zgubiła pluszaka zaczęła polować... Nie miała na kim wyładować rosnącej w niej flustracji. Była dla NY tym, czym dla małych osad jest Nocny Łowca. Napadała na samotnych przechodniów, mordowała i ukrywała ciała. Żadnych świadków. Tylko krew w miejscu zabójstwa. Żadnych innych śladów. Pewnej nocy postanowiła porwać się na coś trudniejszego. Zauważa trójkę ludzi. Jeden z nich jest ubrany w bogato zdobioną szatę, zaś dwóch idących koło niego nosi garnitury, a w rękach trzymają jakieś pistolety. Jenn podkrada się do nich... Już czuje ich zapach... Wyciąga nóż i dwoma płynnymi ruchami podcina gardła ochroniarzom. W tym momencie szlachcic wyciąga długi, cienki miecz. Dziewczyna rozpoznaje go, to takich ostrzy używali w opowieściach Jima Japończycy. Pierwszy raz w życiu Jennifer czuje strach. Szlachcic szarżuje. Dziewczyna odskakuje, a ostrze przecina powietrze pare centymetrów od jej ucha. Szybko się otrząsa z pierwszego szoku i atakuje nożem w biodro. Nóż dosięga celu. Na niebieskiej szacie widać rosnącą plamę krwi. Szlachcic łapie się za bok, a drugą ręką wykonuje ataki kataną na oślep. Nastolatka odskakuje i odbiega. Chce zniknąć. Uciec. Potyka się. Upada. Odwraca się na plecy. Widzi biegnącego na nią mężczyznę. Lekko się podnosi, bierze zamach i rzuca... Nóż wbija się w czaszkę wroga. Zabójczyni łapie jego katanę i biegiem wraca do domu.&lt;br /&gt;Miała wtedy 16 lat. Po dwóch latach odnalazł ich Collins, a dorosła już Jennifer została wcielona do zabójców rządowych. Podobno nikt jej nie umknął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;Wyjście z podziemi&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Katana Jenn została oczywiście znaleziona przez Patricka. Ten rozumiejąc, że mała wymyka się nocami z podziemi, które uważał za jedyne bezpieczne miejsce, zabrał wszystkie skonfiskowane zabawki Stuarta, wyszedł na powierzchnię i wysadził wejście. Widać lata w piwnicy nie wpłynęły dobrze na jego psychikę. Niestety, źle podłożony ładunek zabił także i jego... A mógł przecież poprosić o pomoc Stuarta...Wybuch miał też dobre strony. Ściągnął na to miejsce ludzi Collinsa. Ci widząc, że w ruinach uchowała się cała rodzina, a co najważniejsze ludzie nie dotknięci chorobą popromienną i innymi skażeniami - zaprowadzili ich niezwłocznie do Collinsa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Co dalej?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Gdy około roku 2030 odnalazł ich prezydent Collins, od razu odkrył w nich potencjał. Po kilku rozmowach z Jimem zauważył, że rozległa wiedza historyczna chłopaka bardzo przyda się w odtworzeniu rządu. Nowy senior rodziny - Jim postawił jednak warunki. Collins miał zaopiekować się również jego rodzeństwem oraz dostarczać mu nowe tomy historyczne. Collins przystał na to z ochotą. Poza tym, szybko dowiedział się więcej na temat syndromu Sawanta i załatwił im prywatnych psychiatrów z całego ZSA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Jim&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; trafił do wydziału taktycznego. Znajomość strategii rozwijanych na przestrzeni wieków była bardzo przydatna w tej pracy. Chłopak jednak nie pracował tak jak wszyscy. Jim prowadził swoistego rodzaju wykłady. "Współpracownicy" przychodzili do niego, pytali co przedwojenni wodzowie robili w podobnych sytuacjach, a historyk rozpoczynał wykład. Opowiadał im o walkach podjazdowych, partyzantce, Rzymskich kohortach... Z tego natłoku informacji musieli wybrać to, co mogło im się przydać. Prawda jest taka, że Jim nie rozumiał, z kim walczą. Znał taktyki, które działały przeciwko ludziom, lecz walka z maszynami była dla niego abstrakcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stuart&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; trafił do laboratorium rządowego, gdzie miał pełne prawo tworzyć i wypróbowywać swoje konstrukcje. Te doskonalsze były powielane przez innych i rozsyłane do jednostek Armii. W wolnych chwilach Stuart zajmował się naprawianiem i usprawnianiem broni, oraz spędzał czas na strzelnicy. Stał się Armijnym MacGyver'em: robił broń z niczego. Jako najambitniejszy z rodziny szybko zauważył, że ściany laboratorium go ograniczają. Chciał wypróbować swoje zabawki na żywych celach. Wymusił na przełożonych, by raz w tygodniu zabierali go w teren. Tam mógł pokazać co potrafi... Świetne panowanie nad bronią, brak zacięć, celność blisko 100%... Dni, w których opuszacza laboratorium nazywane są "Czarnymi Wtorkami"... Żołnierze boją się wypuszczać go w mieście. Nie rozumie (albo nie chce zrozumieć) rozkazów, zdarza mu się nie rozrózniać swoich od wrogów... A jednak jest im potrzebny. Tylko on potrafi naprawić karabiny całemu oddziałowi podczas wojennej wrzawy. Taśmy produkujące amunicję nigdy nie pracowały tak szybko... Stuart jest dla nich ważny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Bliźniaki&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; pracują teraz przy zszywaniu ludzi w szpitalu rządowym. Przez żołnierzy są nazywani Nekromantami. Nigdy nie tracą nadziei na uratowanie człowieka. Opanowali do perfekcji manipulacje ludzkim ciałem i odruchami. Z martwych nowojorczyków wycinali co ważniejsze członki i organy, by następnie je wszczepić do żyjącego jeszcze ciała, które zostało tych części pozbawione. Po tym jak takie zabiegi udały im się kilkanaście razy z rzędu, zostali częścią tajnego projektu rządowego. Wszystkie złapane lub zabite mutanty były im dostarczane. Oni zaś mieli je badać, wycinać wszystko co da się ponownie użyć, a następnie wszczepiać to szeregowcom w celu wytworzenia bardziej odpornych żołnierzy. Wielkim marzeniem Collinsa było stworzenie wojowników z szybko regenerującymi się ciałami. Bliźniacy nie są zainteresowani co dalej dzieje się z ich pacjentami. Traktują to jak zabawę. Podchodzą do chirurgii równie obsesyjnie jak Stuart do broni palnej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Jennifer&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; jako jedyna nie jest szczęśliwa z tego co robi. Skierowano ją do przyuczania rekrutów do walki wręcz. Jej metody są na tyle skuteczne, że szkolenie kończy jedynie 20% początkowej puli. Reszta jest zanoszona do szpitali lub dobrowolnie rezygnuje z walki wręcz i woli walczyć na Froncie niż znowu ją spotkać. Obawia się jej każdy poza jej rodzeństwem i rekrutami, którzy ukończyli szkolenie... Zasługą Jennifer jest też wzbogacanie się Nowego Yorku. Liga Gladiatorów wysyła swoich ludzi, żeby uczyli się jak się walczy. Rząd oczywiście każe sobie za to słono płacić, lecz to nie odstrasza potencjalnej klienteli... Ci zaś, którzy kiedykolwiek próbowali wykiwać NY i Jenn szybko rozumieli, że przed nią nie da się uciec... Ścigała ich godzinami... Gdy tylko nadarzała się okazja, ofiara uznała, że jest bezpieczna, wkraczała Jenn i rozpoczynała piekło... Nigdy nie zabijała od razu. Znęcała się nad ofiarą by następnie zostawić ją, by sie wykrwawiła. Jennifer w tym czasie pobierała opłatę za naukę z ekwipunku ofiary i wracała do uczniów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;Statystyki:&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Jim&lt;br /&gt;Nazwisko: Sawant&lt;br /&gt;Data urodzenia: 10.09.2005&lt;br /&gt;Wiek(rok 2030):25&lt;br /&gt;Pochodzenie: Nowy York sprzed wojny&lt;br /&gt;Cecha z pochodzenia: Wszechstronność&lt;br /&gt;Profesja: Spec&lt;br /&gt;Cecha z profesji: Wykształcenie&lt;br /&gt;Choroba: Syndrom Sawanta (Zespół Obłąkanego Geniusza) - Świat w pigułce (nauczyłeś się z jakichś dziwnych źródeł historii świata na pamięć. Pamiętasz absolutnie wszystkie wydarzenia historyczne. Ciekawe tylko, czy ktoś ci uwierzy).&lt;br /&gt;Wygląd (w i zaraz po wyjściu z podziemi): Wysoki, wychudzony, lekko przygarbiony mężczyzna o wiecznie zwichrzonych słomianych włosach. Brązowe oczy, popielata cera. Nosi okulary. Ubrany w jeansy i T-shirt.&lt;br /&gt;Statystyki:&lt;br /&gt;Budowa 8&lt;br /&gt;Zręczność 8&lt;br /&gt;Spryt 18: Historia X(testy Historii zdaje od razu) Wiedza Ogólna 4 (wszystko)&lt;br /&gt;Charakter 13 (Zdolności przywódcze 3)&lt;br /&gt;Percepcja 12 (w okularach)/8 (bez)&lt;br /&gt;Ekwipunek: książki (naukowe, głównie historyczne), okulary, ubranie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię:Stuart&lt;br /&gt;Nazwisko:Sawant&lt;br /&gt;Data urodzenia: 22.12.2008&lt;br /&gt;Wiek(rok 2030):22&lt;br /&gt;Pochodzenie: Nowy York sprzed wojny&lt;br /&gt;Cecha z pochodzenia: Wszechstronność&lt;br /&gt;Profesja: Żołnierz&lt;br /&gt;Cecha z profesji: Wyszkolenie&lt;br /&gt;Choroba: Syndrom Sawanta (Zespół Obłąkanego Geniusza) - KOCHAM WOJNĘ (wszystkie umiejętności z pakietu Broń Strzelecka i Pirotechnika masz na 8)&lt;br /&gt;Wygląd: Wysoki, dobrze zbudowany z wyraźnymi żyłami, długa szyja z zarysowanym jabłkiem Adama. Ubrany w brudną koszulę i jeansy&lt;br /&gt;Statystyki:&lt;br /&gt;Budowa 17 (Kondycja 3&lt;br /&gt;Zręczność 15 (Broń Strzelecka 8)&lt;br /&gt;Spryt 13 (Pirotechnika 8)&lt;br /&gt;Charakter:8&lt;br /&gt;Percepcja 13&lt;br /&gt;Ekwipunek: M16, Glock17, projekty WSZYSTKICH przedwojennych broni, ubranie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Benjamin/Thomas&lt;br /&gt;Nazwisko: Sawant&lt;br /&gt;Data urodzenia: 17.05.2009 godz. 16:28 (Benjamin)/18.05.2009 godz. 00:17 (Thomas)&lt;br /&gt;Wiek(rok 2030):21&lt;br /&gt;Pochodzenie: Nowy York sprzed wojny&lt;br /&gt;Cecha z pochodzenia: Wszechstronność&lt;br /&gt;Profesja: Medyk&lt;br /&gt;Cecha z profesji:&lt;br /&gt;Choroba: Syndrom Sawanta (Zespół Obłąkanego Geniusza) - Doktor Quinn była kiepska (masz wszystkie zdolności z Medycyny [dodatkowo Chirurgię] na 8).&lt;br /&gt;Wygląd: Średniego wzrostu bliźniacy, przystojni, weseli, nigdy nie przestający sie uśmiechać. Obsypani piegami. Blada skóra. Ciemne włosy opadające na oczy. Za duże, brudne fartuchy (przedwojenne).&lt;br /&gt;Statystyki:&lt;br /&gt;Budowa 10&lt;br /&gt;Zręczność 10&lt;br /&gt;Spryt 16 (Medycyna 8 + Chirurgia 8)&lt;br /&gt;Charakter 13 (Opieka nad zwierzętami 3)&lt;br /&gt;Percepcja 14&lt;br /&gt;Ekwipunek: Narzędzia chirurgiczne, psychotropy i trochę innych leków, smycz dla Butcha&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Jennifer&lt;br /&gt;Nazwisko: Sawant&lt;br /&gt;Data urodzenia: 05.07.2011&lt;br /&gt;Wiek(rok 2030):19&lt;br /&gt;Pochodzenie: Nowy York sprzed wojny&lt;br /&gt;Cecha z pochodzenia: Wszechstronność&lt;br /&gt;Profesja: Nożownik&lt;br /&gt;Cecha z profesji: Jak żmija&lt;br /&gt;Choroba: Syndrom Sawanta (Zespół Obłąkanego Geniusza) - Bójka w karczmie (Walka Wręcz i Sprawność na 8).&lt;br /&gt;Wygląd:Ładna, ciemne włosy obciete na krótko, opadające na twarz,stalowo-szare oczy niewyrazajace emocji. Nie uśmiecha się radośnie, bardzo blada cera, jakby wyblakła. Koszulka czarna, wąskie dopasowane spodnie, wysokie buty.&lt;br /&gt;Statystyki:&lt;br /&gt;Budowa 14 (Sprawność 8)&lt;br /&gt;Zręczność 17 (Walka Wręcz 8)&lt;br /&gt;Spryt:12&lt;br /&gt;Charakter 14 (Zastraszanie 3)&lt;br /&gt;Percepcja 10&lt;br /&gt;Ekwipunek: Nóż, Katana, ekwipunek wspinaczkowy, ubranie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię:Butch&lt;br /&gt;Rasa: Pies - Rottweiler&lt;br /&gt;Więź: 4&lt;br /&gt;Komendy: Do mnie, Przynieś, Szukaj, Siad, Leżeć, Cisza, Ukryj się, Skacz&lt;br /&gt;Współczynniki: Budowa 16 Zręczność 14 Percepcja 12 Spryt 7 Charakter 10 (Tropienie 6)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe statystyki dotyczą 2030 roku i momentu wyjścia z podziemi. Jeżeli MG chce wprowadzić te postacie na stanowiskach - prosze bardzo. Należy tylko pamiętać o zmianie ubioru i o tym, że cała piątka ma kontakty w rządzie. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie dobrze mogą to być postacie graczy. Jest to drużyna stricte fabularna i oparta na pewnym pomyśle, co nie wszystkim może sie spodobać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi końcowe:&lt;br /&gt;1.Stuart powinien umieć robić wszystko co jest opisane w Artykułach:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=536"&gt;Poradnik Piromaniaka I&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://neuroshima.elx.pl/articles.php?id=698"&gt;Poradnik Piromaniaka II&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2.Bliźniaki powinny być bardzo pomocnymi, empatycznymi, zawsze uśmiechniętymi osobami.&lt;br /&gt;3.Prowadzący postać Jima powinien mieć dużą wiedzę historyczną do odgrywania postaci.&lt;br /&gt;4.Jennifer jest przeciwieństwem Bliźniaków. Nie pomaga, nie rozmawia, nie uśmiecha się. Żyje na uboczu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2781643127305505589-6526721148384956492?l=nuklearne-smieci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/feeds/6526721148384956492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/rodzina-sawant.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6526721148384956492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2781643127305505589/posts/default/6526721148384956492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nuklearne-smieci.blogspot.com/2010/07/rodzina-sawant.html' title='Rodzina Sawant'/><author><name>Sidson</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07374912737140284216</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_slxadwQu8Gk/TJSryGduuUI/AAAAAAAAACY/NJLfEwmpfUc/S220/Foto+Inkwizytor+1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
